Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 23 grudnia 2016

Motywacyjna wigilia grupowa i historia zaginionych kopert

Z niemałą ulgą wróciłam do domu. Przede mną wolne aż do 3 stycznia. Wreszcie się wyśpię, trochę odpocznę. Zwłaszcza, że ostatni tydzień, chociaż zaczął się fantastyczną wigilią grupową, to nie wiedzieć dlaczego dał mi w kość. Czyżby mój organizm już tydzień przed świętami domagał się wolnego. Pocieszam się faktem, że jeszcze jakieś pół roku i... obrona. I to do kwadratu, bo przecież najpierw bronię się na licencjata z zakresu turystyki religijnej, a potem na magistra z zakresu turystyki i rekreacji. Praca z magisterki pisze się już od czerwca, wczoraj uzgodniłam z moim promotorem na Papieskim temat pracy licencjackiej. Ale o tym innym razem. Na razie zajmijmy się świątecznymi sprawami.
Prawie cała motywacyjna z jednym z profesorów
na wycieczce w Sandomierzu
W poniedziałek spotkaliśmy się większością ludzi ze specjalizacji w turystyce i rekreacji zowiącą się turystyka biznesowa i motywacyjna w mieszkaniu jednej z moich koleżanek. W sumie to mój udział w spotkaniu stał pod znakiem zapytania, wszak codziennie dojeżdżam na zajęcia bądź z Dąbrowy, bądź z Wadowic. A taka wigilia wymagała zostania w Krakowie na noc. No ale Lolek poszperał w Internecie i znalazł sobie nocleg w całkiem przyzwoitej cenie. Grunt to radzić sobie w życiu. Z drugiej strony wiem, gdzie się kierować, w sytuacji, kiedy będę musiała dłużej zostać w królewskim mieście. A po przedniej atmosferze jaka była na wigilii przyrzekliśmy sobie, że koniecznie musimy powtórzyć takie spotkanie. Wracając jednak do tematu, to moje pojawienie się wywołało niemałe zaskoczenie. Wszyscy też zachodzili w głowę, gdzie ja będę spać. Szybko im wyjaśniłam co i jak. Po tym wieczorze potwierdziły się moje przypuszczenia - mam naprawdę fantastyczną grupę taką, którą mogę życzyć każdemu studentowi, nie tylko niepełnosprawnemu. Są niezwykle empatyczni, rozumieją, że niektóre rzeczy robię wolniej niż oni, wysłuchają, doradzą, jak trzeba, to i podzielą się materiałami z zajęć. Tak naprawdę w naszych stosunkach moja niepełnosprawność schodzi na dalszy plan. Zawsze marzyłam o takich relacjach z innymi ludźmi i teraz to marzenie ulega spełnieniu. Pozwoliłam sobie też pożyczyć Wesołych Świąt mojej ukochanej D., o której pisałam >>TUTAJ<<. I znowu przekonałam się o ludzkiej życzliwości, a znajomość z D. będę wspominać przez długie, długie lata.
Z spraw studenckich teleportuję się do spraw bardziej przyziemnych, czyli przygotowania do Bożego Narodzenia. Jestem na etapie świątecznych porządków - przed chwilą wszystkie moje książki wyleciały z regału, a półki zostały umyte na błysk. Za chwilę poukładam je na nowo, a także umyję żyrandol. W kuchni dochodzi piernik. Upieczony zgodnie z internetową instrukcją. Co prawda nawet go nie spróbuję, ale jakoś to przeżyję. Przede mną zaś leży stos kopert z kartkami świątecznymi, które miałam wysłać do znajomych i rodzinki. W dzisiejszych czasach elektronicznych wiadomości otrzymanie takiej kartki jest prawdziwym rarytasem. Zwłaszcza własnoręcznie wykonanych. Miałam wziąć je ze sobą w poniedziałek i wrzucić do jakiejś skrzynki w Krakowie. Jednak kiedy chciałam wykonać mój zamiar okazało się, że kopert nigdzie nie ma. Trochę się wystraszyłam, że gdzieś po drodze mi wypadły, jednak jak dzisiaj weszłam do mieszkania, stos od razu rzucił mi się w oczy. Trudno, wyślę je po świętach. Mam nadzieję, że też będzie się liczyć...

6 komentarzy:

  1. Karolinko, wspaniale mieć obok siebie życzliwe osoby, takie, na których można polegać. Coraz trudniej o to w dzisiejszym świecie.
    Podczas świątecznych porządków najbardziej lubię właśnie sprzątanie regałów z książkami (choć schodzi mi długo, bo co chwila coś tam sobie podczytuję:)
    A własnoręczna kartka liczy się wysłana zawsze.
    Serdeczne uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i ja lubię sobie poczytać podczas sprzątania regałów? Chociaż kilka stron z jakiejś książki. A jak to odpręża...

      Usuń
  2. Magicznych Świąt Karolinko! Pozdrawiam serdecznie!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie, że po świętach też się liczy bo człowiek powinien cały rok dobrze drugiemu życzyć, a ja byłabym skłonna by ludzie sobie wysyłali życzenia o różnym czasie, nie tylko na święta.
    Niech Dzieciątko błogosławi wszystkim Twoim poczynaniom Karolinko, a Jego Matka roztacza nad Tobą macierzyńską troskę.

    OdpowiedzUsuń
  4. witaj Karolinko :)
    jeszcze raz dziękuję za zaproszenie. Na pewno rozgoszczę się u Ciebie bo widzę że to miejsce w dobrym klimacie.
    A tymczasem życzę Tobie i Twoim najbliższym dobrych Świąt i tej iskry radości która towarzyszy tym cudownym narodzinom Chrystusa. Niech Swięta Rodzina otoczy Cię swoją opieką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem witaj Emko w moich skromnych progach i czuj się jak u siebie. Miło mi Ciebie gościć. Zaś wszystkim dziękuję bardzo za życzenia!

      Usuń