Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 24 grudnia 2016

Wigilie władców i papieży

Kochani, pewnie w wielu domach przygotowania do wigilijnej wieczerzy idą pełną parą. U mnie porządki już zrobione, nawet choinka ubrana, a na stole pojawiły się świąteczne motywy. W tle gdzieś lecą internetowe rekolekcje. Na wieszaku wiszą odświętne ubrania, w które mam zamiar wcisnąć się wieczorem. W kuchni dochodzi już mak, bo nie wyobrażamy sobie z rodziną kolacji bez tego specjału. Jego słodkawy zapach rozchodzi się po moim skromnym mieszkaniu. Gotowanie tej potrawy zawsze należało do mnie. Inna sprawa, że mak z kluskami właściwie zawsze się udaje.
Nie wiem czy wiecie, ale mak, orzechy i grzyby, dziś nieodłączne składniki menu wigilijnego, niegdyś spożywano podczas pogańskich obrzędów. Kojarzono je z tamtym światem i uważano, że trafiają w gust kulinarny dusz zmarłych.
Choinka, smażony karp, prezenty i śpiewanie kolęd – wydawać by się mogło, że tak wigilię obchodzono od zawsze. Ale nie. Choinkę sprowadzili do nas Sasi w XVIII w., a dopiero w okresie międzywojennym zawędrowała pod strzechy. Karp natomiast, hodowany wprawdzie od średniowiecza, prawdziwą wigilijną karierę zrobił za komuny. Obyczaj wspólnego kolędowania – wtedy jeszcze w języku łacińskim – przynieśli do Polski franciszkanie w wieku XV, ale te polskie, najpopularniejsze pieśni: „W żłobie leży”, „Bóg się rodzi” czy „Lulajże, Jezuniu” powstały w połowie XIX stulecia. W tym też czasie Mikołaj zaczął w wigilię świąt Bożego Narodzenia rozdawać podarki dzieciom z miasta, a dzieci ze wsi czekały na nie jeszcze przez wiek cały.
Jak wyglądały te najdawniejsze wigilie? Dokładnie nie wiadomo. Słowo „wigilia”, pochodzące z języka łacińskiego, oznacza czuwanie. Według kościelnego zwyczaju w dniu poprzedzającym większe uroczystości religijne obowiązywał post i wierni przez całą noc oczekiwali na święto, modląc się wspólnie. Czuwający pokrzepiali się postnym posiłkiem złożonym głównie z chleba i ryby, spożywanym w milczeniu, by podkreślić jego religijny charakter. Tak też się działo w przeddzień Bożego Narodzenia. Nie było to jednak święto rodzinne. Na przykład król Władysław II Jagiełło rzadko zjawiał się na nie w Krakowie. Przebywając w licznych podróżach – a zima o wiele lepiej im sprzyjała niż wiosenne i jesienne roztopy na drogach – wstępował na ten posiłek do któregoś z klasztorów.
Według kościelnego zwyczaju w dniu poprzedzającym większe uroczystości religijne obowiązywał post i wierni przez całą noc oczekiwali na święto, modląc się wspólnie.
Królowa Jadwiga spędzała zwykle Boże Narodzenie w Krakowie i także zasiadała do posiłku wigilijnego, jedynego w tym dniu, w towarzystwie duchownych – prałatów, biskupów, kanoników. I wcale nie podawano go wieczorem, lecz przed południem. Dania były wykwintne, ale bez przesady: ryby (śledź, szczupak, sandacz, łosoś, sum) gotowane, duszone i pieczone z dodatkiem różnych sosów (smażone podawano wtedy rzadko). Do nich chleb, kapusta, groch, soczewica, kasza, kisiel owsiany (to głównie dla litewskich lub ruskich gości) i zupa z siemienia konopnego zwana siemieniotką jedzona na wigilię do dziś w niektórych rejonach południowej Polski. Niewykluczone, że podawano też kluski z miodem i makiem oraz pierniki, jako że zgodnie z opinią św. Tomasza z Akwinu jedzenie słodyczy nie łamało postu.
Po posiłku słuchano pouczających cytatów z Pisma Świętego lub modlono się, a przed północą ruszano do kościoła na nabożeństwo. Starodawne słowiańskie wierzenia o duszach odwiedzających ziemię w czasie zimowego przesilenia słonecznego, pozostawianie im resztek jedzenia, wigilijne wróżby i magia dotycząca urodzaju, były przez Kościół źle widziane i zbytnie afiszowanie się nimi groziło nawet ekskomuniką. Nic dziwnego zatem, że na królewskich czy rycerskich dworach nawet mowy o nich być nie mogło. Obrzędy te przetrwały w chłopskich chatach i dopiero z czasem weszły na salony oraz zostały zaaprobowane przez Kościół. Także potrawy z makiem, orzechami, grzybami, spożywane niegdyś podczas obrzędów, kojarzone z tamtym światem i – jak mniemano – trafiające w gust kulinarny dusz zmarłych, też nie od razu zyskały kościelną aproba tę. Można powiedzieć, że stopniowo zdobywały wigilijne stoły zdominowane w pierwszych wiekach po wprowadzeniu nowej religii głównie przez chleb i ryby. Taka na przykład kutia, zwana też kucyją, przyrządzona z ziaren pszenicy z makiem i miodem, niegdyś jadana na Rusi i Litwie jako potrawa związana z magią urodzaju, na początku XVIII w. obecna była na wigilijnym stole Michała Radziwiłła „Rybeńki”, a u Branickich w Białymstoku w latach 50. XVIII wieku była już daniem obowiązkowym.
Na wigilię w 1695 r. dla króla Jana III Sobieskiego (za zezwoleniem władzy duchownej) przygotowano oddzielny stół z mięsiwem, gdyż medycy uznali za niezdrowe ryby dla chorującego już wtedy monarchy.
Z czasem także post przestawał być rygorystyczny. Na wigilię w 1695 r. dla króla Jana III Sobieskiego (za zezwoleniem władzy duchownej) przygotowano oddzielny stół z mięsiwem, gdyż medycy uznali za niezdrowe ryby dla chorującego już wtedy monarchy. Reszta towarzystwa jednak przykładnie „pościła”, zajadając się niebywale wykwintnymi daniami. Na stół podano: „misę łososi, 2 misy i dodatkowo 7 półmisków karpi, aż dziewięć półmisków (…) szczupaków oraz misę okoni, 2 misy leszczy, aż 5 mis (…) linów, 1 misę sztokfiszu (tzn. suszonego dorsza), 3 misy czeczug (sterlet, popularna kiedyś ryba jesiotrowata), 2 misy śledzi” oraz „ślimaków pół kopy”. Do ich przyrządzenia zużyto mnóstwo m.in. przedniej oliwy, mąki, jaj, cebuli, ryżu, migdałów i innych bakalii, startego piernika, a do przyprawienia czarnego sosu sporo suszonych śliwek i nieco… spalonej słomy.
Obecnie menu wigilijnej kolacji pozostaje sprawą uznania uczestników. Nawet głowy Kościoła przedkładali zwyczaje kulinarne wyniesione z rodzinnego kraju nad dawną tradycję. Królowa Elżbieta II, stojąca na czele Kościoła anglikańskiego, mimo że nie ma w nim tradycji wigilijnej, 24 grudnia o godzinie 20.30 zasiada z całą rodziną do kolacji, na której podawane są: krewetki z Norfolk, pieczona jagnięcina, francuskie tarte tatin z sosem brandy i suflet. Papież Franciszek natomiast pochodzi z kraju, gdzie najważniejszymi daniami tego wieczoru są: pieczone prosię, grillowane mięso i słodki chleb w kształcie babki (panettone). Jego poprzednik Benedykt XVI po całodziennym poście na wieczerzę zjadał bawarskie kiełbaski z sałatką ziemniaczaną, bakaliową struclę i pierniczki. Natomiast Jan Paweł II hołdował dawnej tradycji. O godzinie 18, po całodziennym poście w refektarzu na trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego składał gościom życzenia i czytał fragment Pisma Świętego. Na stół wjeżdżało 12 dań, w tym: smażony karp, kapusta z grzybami, barszcz, pierogi, kluski z makiem, kutia, a czasem też – nowość! – lubiane przez Ojca Świętego włoskie ciasteczka firmy Moroni. Płonęły świece, płynęły kolędy. I tylko opłatek (znany dopiero od XVII w.) trzeba było sprowadzać z Polski, bo nikt poza nami się nim nie dzieli. To wyłącznie polski zwyczaj.

Kochani, na ten nadchodzący czas Bożego Narodzenia życzę Wam spędzenia tych świąt w rodzinnej atmosferze. Kochajcie się na wzór miłości, jaką darzyła siebie Święta Rodzina. Niech nowo narodzony Chrystus wstąpi w Wasze serca i napełni je prawdziwym, szczerym szczęściem. Zaś gwiazda betlejemska niech rozświetla ścieżki waszego życia przez kolejne dni 2017 roku. Niech Wam błogosławi Boża Dziecina wraz z Matką Boską i świętym Józefem. Wesołych, rodzinnych, błogosławionych świąt!

3 komentarze:

  1. Karolinko, niech Pan na nowo narodzi się w Twoim sercu,
    niech wypełni je swoim pokojem,
    niech przepełni miłością,
    niech zabierze wszelki smutek, lęk, niepokój,
    a na to miejsce wleje wytrwałość w dążeniu do świętości.
    Niech sprawi byś każdego dnia budziła się coraz mocniej przekonana o Jego obecności, bliskości, a przede wszystkim o niekończącej się i trwającej miłości.

    OdpowiedzUsuń
  2. 🎄🎁❤⭐
    Karolina spokojnych, rodzinnych, pachnących barszczem, domowymi piernikami i żywą choinką Świąt Bożego Narodzenia oraz spełnienia pragnień w Nowym Roku życzymy Tobie i Twojej rodzinie- Gabryś z rodzicami😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za piękne życzenia

    OdpowiedzUsuń