Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 22 lipca 2016

Powitania w naszej parafii i dzień dekanalny

Przez wiele miesięcy poprzedzających Światowe Dni Młodzieży, całe grono wolontariuszy zaangażowanych w pomocy pielgrzymom spędzającym tydzień poprzedzający wyjazd na centralne wydarzenia w Krakowie obmyślało, jak oficjalnie przywitać ich w pierwszym dniu. Padło, a jakżeby inaczej znając salezjańską społeczność, na tańcach i zabawach przed naszym parafialnym Oratorium. Przez dwie godziny śmiechom i chichom nie było końca. Ale, chyba każdy się z tym zgodzi, takie są prawa młodości. Już na początku postawiliśmy na tańce integracyjne, które ku naszej uciesze, znali również nasi goście. Zabawa była przednia, zresztą sami zobaczcie:
Poczęstunek
Słynna belgijka
video

Wczorajszy dzień był natomiast "Dniem dekanalnym". Rozpoczął się przepiękną Mszą świętą w bazylice. Aż żałuję, że nie mam z niej zdjęć, ale cyfrówkę mam zaledwie tydzień i nie rozgryzłam jej do końca, a w świątyni panował specyficzny półmrok. Udało mi się jednak wyszperać coś na stronce diecezjalnej:
Grupowe(jak zwykle wyszłam poniżej krytyki...)
Msza święta trwała co prawda prawie 2 godziny, ale tylko dlatego, że powitanie, wszystkie czytania, Ewangelia i kazanie(najkrótsze w historii dziekana) były w trzech "oficjalnych" językach naszego dziekanatu: polskim, czeskim i włoskim. Cała zaś Msza odprawiana była w tradycyjnym języku łacińskim. Coś pięknego! Ten pochód księży przez cały kościół, ta młodzież, w końcu spontaniczne wykonanie z chórem hymnu "Błogosławieni miłosierni"... A potem radosny korowód młodzieży przez miasto do parku miejskiego. Ludzie nam machali, pozdrawiali. Nie było żadnych granic, uprzedzeń, wszyscy stanowiliśmy jedność. A w parku trwała zabawa już do samego wieczora. Śpiewy, tańce, rozgrywki sportowe - istny raj dla wszystkich. Dużym wyzwaniem był "Bieg samarytański" - po 6 gości z każdej parafii właściwie szło wokół jednego z miejskich jezior i rozwiązywało zadania. Ci, którzy nie brali udziału w "biegu", spędzali radosny czas na plaży
A mnie urzekł ten widok...
Około godziny 17 wróciliśmy do parku, ponieważ godzinę później zaczął się Diecezjalny Festiwal Młodych, czyli poznanie wzajemnej kultury naszych krajów.
Nasi!
Wszystko zakończyło się adoracją Najświętszego Sakramentu.
I znowu nasi - czuwanie prowadził zespół muzyczny z mojej parafii
A dzisiaj naszych gości czeka 15-kilometrowy marsz do Serca Naszego Narodu - na Jasną Górę. Pogodę mają prześliczną, trzeba to przyznać. Chętnie wybrałabym się z nimi, ale po 15:00 mam szkolenie w Krakowie, teraz już konkretnie dotyczące mojej służby. A i o pamiątki dla Franka i Dawida(moi goście) muszę się postarać. "Uderzam" w Urząd Miasta, ewentualnie Muzeum Miejskie. Wszak muszą coś mieć...

środa, 20 lipca 2016

Już są

Z dwugodzinnym opóźnieniem, ale dotarli - David i Francesco, dwóch sympatycznych i młodych Włochów. Dogadujemy się łamaną angielszczyzną, włoszczyzną i na migi. Zaraz mamy wieczorek zapoznawczy w parafii. Jutro dzień dekanalny. Naprawdę, czuć atmosferę ŚDM

wtorek, 19 lipca 2016

Trochę teorii...

Wczoraj zaliczyłam pierwsze, całodniowe szkolenie dla wolontariuszy. Było ono ogólne, czyli zawierało informacje z dziedziny bezpieczeństwa, pierwszej pomocy, jak też podstawowych zagadnień związanych z samym wydarzeniem. Wszak może się okazać, że ktoś bierze udział w wydarzeniu nie mając w ogóle o nim pojęcia. Tak właściwie to powinnam przejść to szkolenie dopiero w sobotę, jednak z powodu tego, że w naszej diecezji tego dnia jest wielka Msza święta na Placu Papieskim w Sosnowcu, postanowiłam zaryzykować i wcisnąć się wcześniej. Ku mojej radości nie było z tym najmniejszego problemu, dzięki czemu przez cały dzień siedziałam na największej auli w naszym kraju*, czując się mała niczym mrówka, chłonąc przekazywane nam wiadomości. Z przyczyn oczywistych najwięcej czasu poświęcono na zagrożenie atakami terrorystycznymi. Puentę po nich mam jedną - lepiej być nadgorliwym niż obojętnym na "podejrzane" osoby. Paradoksalnie większość "podejrzliwych" symptomów występuje też mimowolnie u mnie. Ups, najwyżej wezmą mnie za terrorystę... Pociesza mnie fakt, że jeżeli u osobnika policja nic nie wykryje, to jest puszczany wolno, więc może nie będzie ze mną tak źle... Żarty żartami, jednak lepiej, aby do takich sytuacji nie doszło. Może zmieńmy temat na bardziej przyjemny i zastanówmy się czy wiemy co oznacza logo tegorocznego spotkania oraz czy rozumiemy tekst hymnu.
Założę się, że każdy widział symbol Światowych Dni Młodzieży 2016. Choćby wchodząc na moją stronę na samej górze, tuż obok suwaczka odmierzającego czas do spotkania w Krakowie, czy tuż obok tego akapitu. Składa się on z kilku istotnych elementów. Złoty krzyż, ponieważ to przez niego przyszło zbawienie od miłosiernego Boga. Krzyż ma wyrażać również relację Boga z ludźmi. Z Krzyża wychodzą dwa promienie - czerwony, oznaczający Boskie miłosierdzie i niebieski, czyli oczyszczenie ludzkiej duszy z grzechu. Widać w tym wyraźne nawiązanie do słynnego obrazu "Jezu, ufam Tobie" namalowanego za pośrednictwem siostry Faustyny. Promienie okalają pewien punkt - to Kraków, miejsce w którym odbywać się ma spotkanie papieża Franciszka z młodzieżą. Wszystko to jest wpisane w kontury Polski, kraju z którego właściwie wypłynęło orędzie o Miłosierdziu Bożym. Logo utrzymane jest w żółto-czerwono-niebieskim kolorze. To oficjalne kolory miasta Krakowa.
Drugim znakiem rozpoznawczym spotkania jest hymn "Błogosławieni miłosierni".
Wznoszę swe oczy ku górom skąd przyjdzie mi pomoc,
Pomoc od Pana, wszak Bogiem On miłosiernym jest.
Kiedy zbłądzimy sam szuka nas, by w swe ramiona wziąć,
Rany uleczyć krwią swoich ran, nowe życie tchnąć.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Gdyby nam Pan nie odpuścił win, któż ostać by się mógł?
Lecz On przebacza, przeto i my czyńmy jak nasz Bóg!
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Pan Syna krwią zmazał wszelki dług,
Syn z grobu żywy wstał,
Panem jest Jezus, mówi w nas Duch,
Niech to widzi świat.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Więc odrzuć lęk i wiernym bądź!
Swe troski Panu złóż!
I ufaj bo zmartwychwstał
I wciąż żyje Pan, twój Bóg!
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Hymn rozpoczynają słowa Psalmu 121 - Wznoszę swe oczy ku górom: Skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc mi przyjdzie od Pana,. Słowa te mają wlać w serca słuchaczy i wykonawców pokój i zapewnienie, że miłosierny Pan czuwa nad nami i dopełni danej nam obietnicy towarzyszenia człowiekowi „teraz i po wszystkie czasy”. Już w pierwszej zwrotce – pośrodku cytatu ze Starego Testamentu - Bóg określony jest mianem miłosiernego.
Druga zwrotka to odniesienie do przypowieści o zagubionej owieczce zawartej w Ewangelii św. Łukasza. Jest to historia wlewająca nadzieję w niestrudzone próby Boga odzyskania człowieka ku pełnemu Życiu. Jezus zapewnia w przypowieści o wielkiej radości, jaka panuje w niebie z powodu nawrócenia się każdego grzesznika. Poprzez swoją śmierć na krzyżu, dał nam dostęp do nowego życia – wpisał ludzkość w odwieczny plan zbawienia, dzięki wylanej za nas Świętej Krwi. Dlatego my, będąc uczniami Pana, powinniśmy czynić tak jak On.
Refren hymnu nawiązuje do przesłania Światowych Dni Młodzieży. Są to słowa piątego błogosławieństwa z Kazania na Górze z Ewangelii św. Mateusza: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.
Trzecia zwrotka to parafraza słów Psalmu 130: „Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, / Panie, któż się ostoi? / Ale Ty udzielasz przebaczenia, / aby Ci służono z bojaźnią”. Postawa Boga w stosunku do nas jest naszą inspiracją do przyjęcia postawy miłosierdzia w relacjach z innymi ludźmi.
Kolejna zwrotka oddaje sens ważnych punktów podstawowych prawd Ewangelii, które odnoszą się do naszego odkupienia w Chrystusie ukrzyżowanym, pogrzebanym i zmartwychwstałym oraz do przyjęcia przez wiarę Jezusa Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela.
Bridge hymnu jest zachętą do życia nadzieją i ufnością, które płyną ze zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Może wspomnę jeszcze o patronach całego spotkania. Myślę, że nie powinno nikogo zdziwić, że są nimi najwięksi, a za razem święci, orędownicy Bożego Miłosierdzia - Jan Paweł II i siostra Faustyna Kowalska.
Wrzucam jeszcze oficjalny ramowy program Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ja jadę już w niedzielę(od poniedziałku można dojechać tylko pod miasto, a stamtąd komunikacją miejską):
źródło: http://www.krakow2016.com/, Przewodnik dla wolontariuszy ŚDM 2016, ŚDM Kraków - Księga Znaku
* Szkolenie miało miejsce w Auli Głównej Uniwersytetu Jagiellońskiego

niedziela, 17 lipca 2016

Nie musisz pochwalać moich decyzji, ale proszę, nie potępiaj ich

Jakiś czas temu podczas jazdy autobusem do sąsiedniej miejscowości znajoma zapytała się mnie, czy moja uczelnia, bądź co bądź katolicka, angażuje się w jakiś sposób w organizację Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Odpowiedziałam jej, że owszem, a nawet ja zgłosiłam się do wolontariatu.
 - Ty? - powiało oburzeniem, a jej wzrok wyrażał mniej więcej: Przecież co ty możesz z twoją niepełnosprawnością. Znowu poczułam się malutką i nie mogącą realizować swoich marzeń i pragnień osobą. W sumie powinnam przyzwyczaić się już do tego, że niektóre osoby negują moje decyzje, nawet te dotyczące mojej edukacji. Ale czy to faktycznie uprawnia ich do zniechęcania mnie do robienia rzeczy, które kocham? Czasami źle dobrane słowo i mimika, czy też gesty naprawdę mogą sprawić, że osobie odechce się wszystkiego. Mi też czasami nie wszystko pasuje, w końcu jestem tylko człowiekiem. Ale staram się nie podważać czyiś decyzji. Każdy ma swoje pragnienia i marzenia do których dąży. Czasami trzeba go naprowadzić na właściwy ku temu tok. Ale nie starać się zniechęcić, zwłaszcza jeżeli to pragnienie nie zagraża jego zdrowiu czy też życiu. Naprawdę tak ciężko jest czasem przemilczeć pewne rzeczy? A może po prostu czujemy się panami świata? Zastanówmy się, jak my byśmy się czuli w sytuacji, w której ktoś negowałby nasze działania, a następnie pomyślmy, że być może tak samo nasz rozmówca. Wnioski nasuwają się same...

Wieczorem wywołałam ogólną radość najpierw na spotkaniu dla rodzin przyjmujących pielgrzymów przybyłych na Światowe Dni Młodzieży, a następnie na spotkaniu dla wolontariuszy. Na pierwszym z nich ksiądz rozdzielał ludzi po rodzinach. W pewnym momencie pojawił się problem dotyczący rozlokowania według płci(brak proporcji). Ksiądz przegląda deklaracje i stwierdza: "Wiecie co, praktycznie wszyscy zadeklarowali przyjęcie dwóch osób. Jedynie Karolina zaszalała i stwierdziła, że przyjmie ich 6...". Wszyscy zareagowali śmiechem, co było do przewidzenia. W końcu stanęło na dwóch Włochach płci męskiej i to wywołało zarazem wesołość na drugim spotkaniu. Dziewczyny nawet żartowały, że będą wpadać na kawę :). Zapraszam serdecznie, zwłaszcza że mam nowiuteńkie meble w kuchni(cena kosmiczna, ale miałam za to efekt wow, co nieczęsto mi się zdarza)

sobota, 16 lipca 2016

"...swój znak mi dał Zbawiciel mój, który ze wzgórza Corcovado świat obejmuje miłością swą"

O przewrotności losu mogliśmy się już niejednokrotnie przekonać. Ale to co się wydarzyło w lutym 2013 roku w Kościele Katolickim przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich katolików i nie tylko. Otóż po niespełna 8 latach pontyfikatu papież Benedykt XVI sam z siebie postanowił abdykować. Oficjalnym powodem był jego podeszły wiek, na temat nieoficjalnych krążą tylko domysły. 13 marca wybrano jego następcę, argentyńskiego kardynała i jezuitę, Jorge Mario Bergoglio. I chociaż nowy papież niemal od razu zaskarbił sobie sympatię większości katolików, to jednak wielu młodych zastanawiało się jak będą wyglądać nadchodzące Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro.
XXVIII Światowe Dni Młodzieży odbyło się od 23 do 28 lipca. Było to drugie tego typu spotkanie w Południowej Ameryce(pierwsze pod przewodnictwem Jana Pawła II odbyło się w 1987 roku w stolicy Argentyny, Buenos Aires - było to jednocześnie II ŚDM w historii). Światowe Dni Młodzieży poprzedziły takie międzynarodowe imprezy zaplanowane w mieście jak Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w 2014 roku, czy też Letnie Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku. Podobnie jak w przypadku papieża Benedykta XVI, tak też dla papieża Franciszka udział w Światowych Dniach Młodzieży był celem pierwszej jego podróży apostolskiej. W ramach ŚDM papież odwiedził też sanktuarium maryjne w Aparecida. Hasłem przewodnim spotkania był wers z Ewangelii wg św. Mateusza: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody". Ciekawostką jest, że patronami święta zostali m.in. Jan Paweł II, święty Sebastian, czy też Matka Boża z Aparecidy.
Główne obchody Światowych Dni Młodzieży poprzedził Tydzień Misyjny trwający od 16 do 20 lipca. Były to uroczystości religijne i wydarzenia kulturalne odbywające się we wszystkich brazylijskich diecezjach. Natomiast od 23 do 25 lipca w godzinach wieczornych w różnych częściach Rio de Janeiro miała miejsce artystyczno - rozrywkowa część spotkania, nazywana popularnie Festiwalem Młodych. Wcześniej, w godzinach przedpołudniowych biskupi z różnych krajów wygłaszali katechezy dla przybyłych grup. W sumie wygłoszono około 800 katechez w 30 językach w 273 miejscach na terenie miasta.
Główne uroczystości rozpoczęły się Mszą świętą odprawioną przez arcybiskupa Rio de Janeiro na plaży Copacabana. Ilość osób uczestniczących w niej szacuje się na ok. 400 tysięcy. Homilia rozpoczęła się oficjalnym przywitaniem wszystkich zgromadzonych: "Rozpoczynamy Światowy Dzień Młodzieży Rio 2013. Witajcie wszyscy! Dzięki waszej obecności to cudowne miasto stało się jeszcze piękniejsze. Ogarnia nas wielka radość, bo jesteście tutaj". Następnie młodzież została wezwana do tworzenia nowego pokolenia, które będzie żyło wiarą, i tą wiarę przekażą swoim potomkom. Po Mszy Świętej głos zabrał kardynał Stanisław Ryłko, pełniący funkcję przewodniczącego Papieskiej Rady do spraw Świeckich. W swoich słowach nawiązał do słynnej figury górującej nad miastem: "To On [Chrystus Odkupiciel] jest prawdziwym bohaterem tego wydarzenia! Jego serce bije nieskończoną miłością do każdego z was, a Jego otwarte ramiona są gotowe do przyjęcia was wszystkich. Podczas ŚDM pozwólcie objąć się Chrystusowi!".
Nazajutrz, również na plaży Copacabana, ok. milionowa rzesza młodzieży uroczyście powitała przybyłego na uroczystości papieża Franciszka. Wielu z nich machało w powietrzu sztandarami z logo spotkania, które przedstawiało sylwetkę Chrystusa Odkupiciela otoczone kształtem bijącego serca w narodowych kolorach Brazylii:
Spotkanie rozpoczęło się od chwili ciszy oraz modlitwy w intencji ofiar wypadku autokaru wiozącego młodzież z Gujamy Francuskiej na spotkanie z papieżem. Następnie papież przypomniał, że obchodzony Rok Wiary zachęca do odnowienia zaangażowania chrześcijańskiego. Przyznał też, że przybył po to, aby umocnić młodych w wierze w Chrystusa, ale też aby być w zamian umocnionym entuzjazmem wiary.
W kolejnym dniu na plaży odbyło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej z udziałem papieża i prawie miliona osób. Stacje rozmieszczone na kilometrowym odcinku wzdłuż plaży przypominały zabudowę Jerozolimy sprzed 2000 lat. Grupa młodzieży niosła Krzyż Światowych Dni Młodzieży przez całą trasę. Symbol spotkania dotarł do Brazylii 18 września 2011 roku i przez dwa lata razem z Ikoną Matki Bożej peregrynowały po kraju. Do Rio de Janeiro dotarły 9 lipca, na dwa tygodnie przed spotkaniem. Przy każdej ze stacji odgrywana była scena związana z jej tematyką. Tematyka rozważań dotyczyła m.in. uzależnień, godności kobiet, emigracji czy też mediów społecznościowych. Na zakończenie nabożeństwa papież przypomniał wszystkim, że Jezus dźwigający na swych barkach krzyż łączy się ze wszystkimi cierpiącymi: zmagającymi się z trudnościami rodzinami, głodującymi, prześladowanymi z powodu religii, czy też koloru skóry, a także z młodzieżą, która utraciła wiarę w Boga z powodu braku konsekwencji chrześcijan i sług Ewangelii.
Sobotnie czuwanie tradycyjnie poprzedziło niedzielną Mszę Świętą kończącą obchody święta. W pierwszych planach miało ono się odbyć w specjalnie przygotowanym Campusie Fidei ulokowanym w dzielnicy Guaratiba. Jednak z powodu niesprzyjających warunków pogodowych zostało ono przeniesione na plażę Copacabana. W całonocnym czuwaniu wzięło udział 3 miliony osób. W rozważaniu skierowanym do ludzi młodych papież wspaniale porównał życie każdego z nich do sportu: "Myślę, że większość z was kocha sport. I tu w Brazylii, jak w innych krajach, piłka nożna to narodowa pasja. Wskazał też, że każdy zawodnik, by utrzymać się w składzie, musi ciężko trenować i dodał: Jezus zaprasza nas, byśmy grali w Jego drużynie". Ale czy jest jakiś trening, aby być dobrym w tej drużynie? Oczywiście! Według papieża Franciszka to przede wszystkim modlitwa, dialog z Bogiem, sakramenty i życie zgodne z nauczaniem Chrystusa. Po zakończeniu przemówienia papież przewodniczył adoracji eucharystycznej.
W niedzielę 28 lipca na plaży Copacabana miała miejsce Msza Święta pod przewodnictwem papieża Franciszka. Podobnie jak wieczorne czuwanie modlitewne, również i ona była pierwotnie zaplanowana w Campus Fidei. Kolejny raz wykonano jakże wpadający w ucho hymn spotkania:
Podczas spotkania papież zaapelował do zgromadzonych młodych, aby wyzwolili się z niepotrzebnych obaw, ponieważ sam Chrystus idzie przed nimi i prowadzi ich wszystkich na misję: Niesienie Ewangelii jest niesieniem mocy Boga, aby wykorzeniać i niszczyć zło i przemoc, aby burzyć i obalać bariery egoizmu, nietolerancji i nienawiści, aby budować nowy świat. Jezus Chrystus na was liczy! Kościół na was liczy! Papież na was liczy!
Słów tych wysłuchało na żywo 3,7 milionów wiernych, co uczyniło spotkanie drugim pod względem liczby uczestników po Światowych Dniach Młodzieży w Manili w 1995 roku. Po Mszy świętej papież odmówił modlitwę Anioł Pański i ogłosił, że gospodarzem Światowych Dni Młodzieży 2016 będzie Kraków.

piątek, 15 lipca 2016

Hiszpańskie klimaty

22 lata wcześniej, w sierpniu 1989 roku, tysiące młodych osób szło szlakiem swoich przodków, aby w Santiago de Compostela spotkać się z Janem Pawłem II podczas IV Światowego Dnia Młodzieży. Po latach święto młodych powróciło do Hiszpanii, by w dniach 16 - 21 wszyscy chętni świętowali wraz z papieżem Benedyktem XVI w stolicy państwa, Madrycie.
Hasłem XXVI Światowych Dni Młodzieży był werset z Listu do Kolosan: "Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze". Benedyktowi XVI zależało na tym, aby obecna na spotkaniu młodzież zrozumiała, że tylko wiara oparta na nauczaniu Jezusa Chrystusa ma szansę być mocna.
Tak jak w poprzednich edycjach, tak również i teraz centralne wydarzenia poprzedzone zostały tygodniem w diecezji, podczas którego pielgrzymi mogli lepiej poznać kraj, do którego przyjechali. Właściwe obchody zaczęły się 16 sierpnia uroczystą Mszą świętą sprawowaną przez obecnych kapłanów, jak również wygłaszane były przez nich katechezy, trwające również cały następny dzień, we wszystkich językach, tak aby każdy uczestnik mógł je zrozumieć jak i zastanowić się nad ich treścią. W oba wieczory przygotowano również bogaty program kulturalny, tak aby wszyscy mogli zostać zaspokojeni, zarówno względem ducha, jak i ciała. Młodzież do późnych godzin bawiła się na różnego rodzaju koncertach, przedstawieniach oraz rozgrywkach sportowych.
W południe 18 sierpnia na międzynarodowym lotnisku Barajas w Madrycie wylądował samolot z papieżem Benedyktem XVI na pokładzie. Nastąpiła ceremonia powitania, podczas której zgromadzona młodzież wiwatowała na cześć gościa sztandarami z godłem spotkania:
Wieczorem tego samego dnia odbyło się oficjalne powitanie papieża na Plaza de la Independencia, podczas którego Benedykt XVI wraz z przedstawicielami młodzieży przekroczył Puerta de Alcalá. Następnie papież wygłosił serdeczne przywitanie do swoich młodych przyjaciół. Zabrzmiał też hymn spotkania:
Piątek, 19 sierpnia, papież rozpoczął swój dzień od wizyty w Palazzo de la Zarzuela w celu spotkania się z hiszpańską parą królewską. Trzeba tutaj zaznaczyć, że była to nieoficjalna wizyta, aczkolwiek niemniej sympatyczna. Benedyktowi XVI towarzyszył hiszpański nuncjusz apostolski, abp Renzo Fratini, jak również biskup stolicy Hiszpanii, kardynał Antonio María Rouco Varela. Papież został przyjęty z honorami należnymi głowie państwa. Król Hiszpanii, Juan Carlos wyraził niesamowitą wdzięczność za to, że głowa Kościoła Katolickiego odwiedził jego państwo. Następnie papież spotkał się z młodymi zakonnicami w Patio de los Reyes de El Escorial, a także z młodymi profesorami uniwersytetów w Basilica di San Lorenzo de El Escorial. Ważnym elementem tego dnia był obiad papieża z 10 młodych osób reprezentujących wszystkie kontynenty(po 2 z każdego). Była to namiastka tak bardzo popularnego niegdyś Forum Młodych, a zarazem doskonała okazja do przyjrzenia się problemom Kościoła w różnych częściach naszego globu. O 17:30 papież spotkał się w nuncjaturze apostolskiej z premierem hiszpańskiego rządu, aby porozmawiać o problemach kraju, który go gościł. Prosto niemal ze spotkania papież pojechał na Plaza de Cibeles w Madrycie, gdzie miała miejsce tradycyjna Droga Krzyżowa, w której licznie uczestniczyli uczestnicy XXVI Światowych Dni Młodzieży.
20 sierpnia rozpoczął się o godzinie 10:00 Mszą Świętą dla seminarzystów w Katedrze Santa María la Real de la Almudena w Madrycie. Po południu papież zjadł obiad z hiszpańskimi kardynałami, biskupami prowincji Madrytu, biskupami pomocniczymi Madrytu oraz orszakiem papieskim w rezydencji arcybiskupów Madrytu. Po obiedzie nastąpił czas odpoczynku dla papieża Benedykta XVI, po którym udał się do nuncjatury apostolskiej na spotkanie z komitetem organizacyjnym XXVI Światowych Dni Młodzieży. Sporą niespodzianką tego dnia było spotkanie z niepełnosprawnymi uczestnikami spotkania w Fundacion Instituto San Jose. Wieczorem zaś młodzież zebrała się na lotnisku w Cuatro Vientos, aby wraz z papieżem uczestniczyć w tradycyjnym już czuwaniu modlitewnym. Pogoda tego wieczora nie była najlepsza, wiał porywisty wiatr i padał silny deszcz. W pewnym momencie kilka namiotów zostało zdmuchniętych. Pech chciał, że znajdowali się pod nimi uczestnicy spotkania. 7 z nich zostało niestety rannych.
21 sierpnia był ostatnim dniem XXVI ogólnoświatowego spotkania młodych katolików. Rozpoczęła go Msza Święta na lotnisku Cuatro Vientos. Wielu zgromadzonych trwało na nim całą noc, pomimo ulewy, jaka panowała. Na nabożeństwie zgromadziło się blisko 2 milionów ludzi. W czasie homilii padły bardzo ważne słowa wypowiedziane przez papieża: "Nie zatrzymujcie więc Chrystusa dla siebie! Przekazujcie innym radość waszej wiary! Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga(...) Drodzy młodzi, także dziś Chrystus zwraca się do was z tym samym pytaniem, jakie zadał Apostołom: „A wy, za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedzcie Mu wielkodusznie i śmiało, jak wypada sercom młodym, takie jak wasze. Powiedzcie Mu: Jezu, wiem, że jesteś Synem Bożym, który dał swoje życie za mnie. Chcę iść za Tobą wiernie i dać się kierować Twoim słowem. Znasz i miłujesz mnie. Ufam Tobie i całe moje życie składam w Twoje ręce. Chcę, żebyś był siłą, która mnie podtrzymuje, radością, która mnie nigdy nie opuszcza. Odpowiadając na wyznanie Piotra, Jezus mówi o Kościele: „A Ja ci powiadam, ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój”. Co to oznacza? Jezus buduje Kościół na skale wiary Piotra, który wyznaje boskość Chrystusa". Mszę świętą zakończyła modlitwa na Anioł Pański. Wcześniej wszyscy poznali miejsce kolejnego spotkania młodych - to Rio de Janeiro ze słynną figurą Chrystusa na Wzgórzu Corcovado. Przed 13:00 w nuncjaturze apostolskiej odbył się ostatni już obiad papieża z kardynałami kraju i orszakiem. Kilka godzin później w Centrum Targowym IFEMA odbyło się spotkanie z wolontariuszami zaangażowanymi w spotkanie. Papież podziękował im za trud niesionej przez nich posługi i życzył wiele szczęścia w życiu. Następnie Benedykt XVI przejechał na międzynarodowe lotnisko Barajas, z którego o godzinie 19:00 odleciał do Rzymu.

czwartek, 14 lipca 2016

W krainie kangurów

W 2008 roku Światowe Dni Młodzieży pierwszy raz dotarły do najmniejszego, a zarazem najmniej znanego kontynentu na kuli ziemskiej, Australii. Benedykt XVI na miejsce XXIII Światowych Dni Młodzieży wybrał bowiem Sydney, miasto XXVIII Letnich Igrzysk Olimpijskich z charakterystycznym gmachem opery i magicznym widokiem na zatokę okalającą miasto.
Centralne wydarzenie trwały od 15 do 20 lipca, papież Benedykt XVI dołączył do wiernych 17 lipca. Ponadto przez tydzień poprzedzający spotkanie z Ojcem Świętych kilkudziesięciotysięczna grupa pielgrzymów przebywała w parafiach w poszczególnych australijskich diecezjach, dzięki czemu miała możliwość bliższego poznania kultury i historii państwa, w którym przebywali. Hasłem przewodnim spotkania były słowa Syna Bożego zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich: "Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i staniecie się moimi świadkowie". Benedykt XVI w orędziu komentującym powyższe słowa wezwał młodych ludzi, aby nie bali się przyprowadzać do Jezusa swoich rówieśników, ponieważ mają oni odpowiednie predyspozycję do głoszenia Ewangelii w swoim środowisku. A wszystko dlatego, że znają oni nie tylko ideały i słownictwo, ale też rany, oczekiwania i pragnienie dobra przez rówieśników. Papież przypomniał, że tylko Chrystus może zaspokoić najgłębsze pragnienie ludzkiego serca; tylko On zdolny jest uczłowieczyć ludzkość i doprowadzić ją do przebóstwienia, dlatego jak nigdy jest dziś niezbędne przepowiadanie Ewangelii i dawanie świadectwa wierze. Jednocześnie wzywał do pogłębienia osobistej znajomości z Duchem Świętym. 
Do hasła spotkania nawiązywał również napisany przez Guy Sebastian i Gary Pinto hymn - "Przyjmijcie moc":
Duchowe przygotowanie do Światowych Dni Młodzieży zaczęło się już w 2006 roku. W Polsce Krajowe Biuro Organizacyjne ŚDM opracowało złożony z 10 etapów program „Wyzwolić prawdę, miłość, moc świadectwa”. Proponowane w nim katechezy ukazywały rolę i misję Ducha Świętego w dziele stworzenia i odkupienia człowieka, a także osobistą odpowiedzialność każdego za wewnętrzną przemianę z człowieka cielesnego w duchowego. Miały prowadzić do rewizji życia w świetle Ewangelii. Ich dopełnieniem były niecodzienne celebracje, takie jak: namaszczenie rąk poświeconym olejem, wyrażające powołanie człowieka do „czynów miłości”, nabożeństwo uzdolnienia do czynienia dobra czy nabożeństwo posłania.
Krzyż i Ikona Światowych Dni Młodzieży w 2006 roku wędrowały po całej Afryce i wyspach Oceanii, a następnie przez rok, od 1 lipca 2007 roku do 1 lipca 2008 roku pielgrzymowały po Australii. Przez ostatnie dwa tygodnie odwiedzały one przedmieścia Sydney, by na czas trwania Światowych Dni Młodzieży zostać ustawione w Hyde Parku tak, aby można było się przy nich modlić.
Czterema oficjalnymi językami spotkania były angielski, francuski, włoski i hiszpański. W organizację imprezy zaangażowanych było 8 tysięcy wolontariuszy, zaś obsługiwały je 3 tysięcy przedstawicieli środków masowego przekazu. Nietuzinkowym wydarzeniem z całą pewnością było wielkie grillowanie w dniu 16 lipca, ponieważ, jak tłumaczyli organizatorzy, „nie da się lepiej przywitać gości w Australii niż przygotowując dla nich tradycyjne barbecue”.
Właściwe obchody Światowych Dni Młodzieży rozpoczęły się 15 lipca Mszą Świętą odprawioną przez metropolitę Sydney na nabrzeżu Barangaroo. Od 15 do 18 lipca w różnych częściach śródmieścia odbywał się Festiwal Młodych, który obejmował różne imprezy kulturalne. Równocześnie w dniach 16-18 lipca uczestnicy spotkania mieli możliwość wysłuchać katechez, które były wygłaszane w ponad 250 miejscach miasta.
17 lipca do młodych pielgrzymów dołączył papież Benedykt XVI, który przepłynął statkiem z zatoki Sydney do nabrzeża Barangaroo, gdzie został entuzjastycznie przywitany przez młodzież radośnie wymachującą sztandarami z logiem spotkania.
Dzień później, 18 lipca, przez trzy godziny na ulicach Sydney, odbyło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Rozpoczęła się ona przy katedrze p.w. Matki Bożej, przeszła pod słynnym gmachem Opery, a zakończyła w Barangaroo.
Następnego dnia o 5:30 przy moście Zatokowym rozpoczęła się wielokilometrowa pielgrzymka uczestników XXIII Światowych Dni Młodzieży przez Sydney, aż na teren nazywany przez lokalność Southern Cross Precinct. Obejmuje ona m.in. Park Stulecia i pobliski hipodrom w dzielnicy Randwick. Tam o godzinie 19:00 rozpoczęło się dwugodzinne czuwanie modlitewne z udziałem Benedykta XVI, a w niedzielę, 20 lipca papież odprawił Mszę świętą na zakończenie XXIII Światowych Dni Młodzieży. Wzięło w niej udział ok. 400 tysięcy uczestników. Nie jest to może powalająca ilość, należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że po raz pierwszy w spotkaniu przedstawiciele wielu małych wyspiarskich państewek na Pacyfiku, takie jak Federacja Państw Mikronezji, Wyspy Cooka, Fidżi, Guam, Kiribati, Wyspy Marshalla, Mariany Północne, Nauru, Wyspy Salomona, Tonga, Tuvalu i Vanuatu. Państwa te nigdy dotąd nie wysyłały pielgrzymów na spotkania z papieżem z powodu wysokich kosztów przelotu z Oceanii na inne kontynenty. Tym razem jednak wyraziły chęć wysłania do Sydney jak największych grup. Zauważono również zwiększoną reprezentację Papui-Nowej Gwinei, Samoa Amerykańskich, Polinezji Francuskiej, Nowej Kaledonii, Palau, Samoa oraz Wallis i Futuny. Poza tym na Mszę świętą oprócz młodzieży zaproszono również australijskich katolików, co sprawiło, że było to największe wydarzenie w dziejach kraju.
Na zakończenie liturgii, w rozważaniu przed popołudniową modlitwą "Anioł Pański", Ojciec Święty ogłosił nazwę miasta, w którym odbędą się następne Światowe Dni Młodzieży. Wśród wielu miast kandydujących, w tym Krakowa(!), wybrano hiszpańską stolicę - Madryt.
W poniedziałkowy poranek papież Benedykt XVI spotkał się z wolontariuszami zaangażowanymi w organizację spotkania. Podziękował im za ich posługę, po czym udał się na lotnisko, z którego odleciał do Watykanu.

środa, 13 lipca 2016

Boże Narodzenie w lecie

Wielu z niecierpliwością oczekiwało na XX Światowe Dni Młodzieży, które miały odbyć się od 16 do 21 sierpnia 2005 roku w niemieckiej Kolonii. Miało być tak jak zawsze - piątkowa Droga Krzyżowa, sobotnie czuwanie i niedzielna Msza Święta na zakończenie święta młodzieży. I miał być on - papież Jan Paweł II. Może nie do końca w pełni sił, może milczący, ale ON - duszą i ciałem. Tymczasem życie napisało zupełnie inny scenariusz. Od lutego z Watykanu dochodziły niepokojące wiadomości na temat wciąż pogarszającego się zdrowia Ojca Świętego - zaczęło się od niepozornej grypy, skończyło na zabiegu tracheotomii z powodu niewydolności oddechowej. A potem przyszła wymowna Droga Krzyżowej z milczącym papieżem, który po ojcowsku przytulał podany mu Krzyż. No i Wielkanocne błogosławieństwo, z niemym Ojcem Świętym, chcącym powiedzieć coś do wiernych. Chcącym, a nie mogącym. To była chyba najważniejsza homilia w jego pontyfikacie. Dla wiernych stało się jasne - papież umiera. A informacje jakie otrzymywaliśmy w tygodniu po świętach tylko potwierdzały te przypuszczenia. Teraz wielu z nas modliło się już nie o cudowne wyzdrowienie, ale o dobrą śmierć dla Pasterza naszych czasów. W końcu w sobotę 2 kwietnia, tuż przed godziną 22 świat usłyszał tą smutną wiadomość: "Nasz Ojciec Święty Jan Paweł II powrócił do domu Ojca". Odszedł człowiek, ale pozostawił swoje dzieło. A jednym z jego filarów są Światowe Dni Młodzieży. Młodzież też to czuła. Dlatego wielu z nich wybrało się do Niemiec, aby spotkać się w nich z następcą Jana Pawła II - Benedyktem XVI.
Internet to jednak ciekawy wynalazek. Można sobie w coś pograć on-line, pogadać ze znajomymi, czy też wyszukać interesujące nas informacje. Wiedziałam, że zbliżały się kolejne Światowe Dni Młodzieży, i że będą one w nie tak bardzo odległej Kolonii, ale tutaj tak naprawdę moja wiedza się kończyła. Z drugiej strony byłam już w miarę świadomą i ciekawą świata niespełna piętnastolatką, toteż chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o spotkaniu. Do dzisiaj pamiętam, że pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam swoją uwagę był, a jakże by inaczej, hymn spotkania w wersji polskiej:
1. Dlaczego Mędrcy opuścili swoje pałace? 
Czemu patrzyli w Gwiazdę i za nią szli? 
Dlaczego Małemu Dziecku kłaniali się? 
Gdy ich pytano - mówili, że: 
Venimus adorare eum – 
Emanuel Bóg jest z nami!
2. Czemu Pasterze nocą opuścili swe trzody? 
Czemu się wsłuchiwali w anielski śpiew? 
Dlaczego Małemu Dziecku kłaniali się? 
Gdy ich pytano - mówili, że: 
Venimus adorare eum – 
Emanuel Bóg jest z nami!
3. Jesteśmy razem tutaj, aby oddać Mu pokłon. 
Jako Jego dzieci posłani w ten świat. 
Jesteśmy razem tutaj, by spotkać Jezusa 
w Chlebie, Winie, w Tobie, we mnie; 
By mówić innym, że: 
Venimus adorare eum – 
Emanuel Bóg jest z nami!
Taka trochę kolędowa mi się wydawała. No, ale dobra. W sumie nawet wpadająca w ucho była. Teraz czekałam już tylko na relację z wydarzenia w telewizji. Tym razem była ona nadzwyczaj okrojona - obejmowała tylko niedzielną Mszę świętą. Jak się potem okazało, program XX ŚDM przewidywał udział papieża Benedykta XVI tylko w Mszy na zakończenie spotkania. Czyli wróciliśmy niejako do początków.
Ku zaskoczeniu moich rodziców tego dnia nie poszłam na niedzielną Mszę świętą. Chciałam za wszelką cenę obejrzeć transmisję nadawaną z Kolonii. Zaczęła się ona trochę przed czasem, ale dzięki temu "poznałam" ogólny hymn Światowych Dni Młodzieży, który rok później, w nieco zmodyfikowanej formie usłyszałam też w Wadowicach:
W czasie brzmienia pieśni papież, wzorem swojego poprzednika, przejeżdżał przez sektory pozdrawiając przy tym zgromadzonych uczestników spotkania. Oni nie pozostawali mu dłużni i wymachiwali flagami swoich państw, jak również sztandarami z logo spotkania:
Zaczęła się Eucharystia, której hasłem przewodnim był cytat z Ewangelii wg św. Mateusza: "Przybyliśmy oddać Mu pokłon". Sam papież w homilii przypominał, że "Ciało i krew Chrystusa zostały nam dane po to, abyśmy my sami z kolei zostali przemienieni. My sami mamy stać się Ciałem Chrystusa, Jego krewnymi". Na Marienfeld, gdzie sprawowano Mszę świętą zgromadziło się blisko 1,2 milionów młodych ludzi, którzy z uwagą słuchali słów następcy Jana Pawła II. I chociaż to nie był już ten papież, który prowadził z nimi dialog, to z uwagą chłonęli jego przekaz. Na koniec zabrzmiał zaś oficjalny hymn spotkania, tym razem w wersji oryginalnej:

wtorek, 12 lipca 2016

Ostatnie takie spotkanie...

Był 11 września 2001 roku. W Stanach Zjednoczonych dochodziła godzina 9:00 kiedy huk lecącego samolotu zwrócił uwagę mieszkańców Nowego Jorku. Zadarli głowy, aby zobaczyć maszynę. Leciała nisko, zdecydowanie za nisko. I niemal na ich oczach wbił się w jedną z bliźniaczych wież World Trade Center. Pasażerowie lecący American Arlines oraz znajdujący się pomiędzy 93 a 99 piętrem wieżowca nie mieli szans na przeżycie. Ci, którzy znajdowali się powyżej 99 piętra zostali uwięzieni przez szalejący ogień. Wiele stacji telewizyjnych, w tym międzynarodowe, niemal natychmiast pojawiło się na miejscu, aby relacjonować całe zdarzenie. I wtedy stało się coś jeszcze straszniejszego - piętnaście minut później na oczach milionów widzów na całym świecie inny samolot wbija się drugą wieżę Światowego Centrum Handlowego. Kwadrans wcześniej mówiono o nieszczęśliwym wypadku. Teraz na ustach ludzi pojawił się inny termin - "zamach terrorystyczny". A przecież to jeszcze nie był koniec tragedii - po jakimś czasie pojawiły się doniesienia o uderzeniu trzeciego porwanego samolotu w zachodnie skrzydło Pentagonu. Ostatni porwany samolot rozbił się na polu w Pensylwanii. Wszyscy lecący samolotami oraz znajdujący się w obszarze uderzeń zginęli na miejscu. Rozpoczęła się nierówna walka z czasem. Wkrótce zawalają się obie wieże World Trade Center oraz płonące skrzydło Pentagonu. Straty w ludziach podawane są w tysiącach. Nie tak miało wyglądać wejście świata w III tysiąclecie, zdecydowanie nie tak!
25 lutego 2002 roku, niecałe pół roku po tragedii na podwyższeniu wybudowanym w miejscu "Strefy Zero" na kilka dni staną Krzyż Światowych Dni Młodzieży. W ten sposób Kanadyjczycy chcieli oddać hołd tym wszystkim, którzy zginęli na Golgocie XXI wieku. W delegacji znalazło się również kilka osób, których bliscy znaleźli się na liście ofiar. Za pół roku papież Jan Paweł II miał przylecieć do czteromilionowej metropolii, której mieszkańcy mówią w prawie 100 różnych językach - położonego w Kanadzie Toronto.
Już drugi raz papież zaprosił młodzież do Ameryki Północnej. Dziewięć lat wcześniej spotkał się z nimi w Denver. Teraz to zaproszenie miało podobny charakter. Miejsce spotkania nie było związane z historycznym sanktuarium, nie mieszkało też w nim szczególnie dużo katolików. Toronto jest bowiem typowym współczesnym wielkim miastem, które poprzez swój gwałtowny wzrost materialny, stwarza szansę dla setek imigrantów i często szuka czegoś więcej, czasami po omacku.
W niedzielę 9 czerwca Krzyż Światowych Dni Młodzieży po swojej pielgrzymce dotarł wreszcie do Toronto. W seminarium św. Augustyna odległym o 15 kilometrów od centrum miasta młodzi ludzie wzięli na swoje ramiona czterometrowy krzyż i ponieśli go ulicami do katedry św. Michała. Za Krzyżem szły setki wiernych wraz z arcybiskupem Toronto, kardynałem Alojzym Ambrozicem. Kiedy Krzyż dotarł na miejsce, ustawiła się przed nim ogromna kolejka licząca blisko tysiąc ludzi. Nie tylko dzieci i młodzież, ale również osoby starsze cierpliwie czekały na możliwość ucałowania Drzewa. Do spotkania Jana Pawła II z młodzieżą zostało niewiele ponad miesiąc.
Podczas tygodnia poprzedzającego przybycie papieża do Kanady, wszyscy pielgrzymi zobaczyli piękno tego tajemniczego kraju, bowiem nigdy w historii Światowych Dni Młodzieży nie było takiego obsadzenia w naturze jak teraz. Kanada słynie ze wspaniałej przyrody, którą uczestnicy spotkania mogli podziwiać przed wyjazdem do Toronto. W lasach roi się od łosi, niedźwiedzi i żubrów. W położonym na północy Parku Algonquin ustawiona jest ogromna tablica, na której turyści mogą wpisać zwierzęta, jakie udało im się zobaczyć. Jeszcze dalej na północ istnieje możliwość popływania kajakiem wśród wielorybów. Jedną z pasji Kanadyjczyków jest wędkarstwo - w tutejszych licznych zbiornikach wodnych. Wszystko to zostało później nazwane mianem "Bożej reżyserii".
23 lipca samolot z papieżem na pokładzie wylądował na lotnisku Pearsona w Toronto. Nie było widać windy, przygotowanej do schorowanego papieża, który z trudem wykonywał kilka kroków. Jednak, ku zdumieniu wszystkich, Jan Paweł II mimo trudów lotu, pojawił się na szczycie schodów i z widocznym trudem, ale zdecydowanie, zaczął po nich schodzić. Towarzyszący mu ksiądz chciał w pewnym momencie chwycić Ojca Świętego pod ramię, ale ten zdecydowanie zaprotestował. Jan Paweł II, zanim jeszcze stanął na ziemi, wygłosił kazanie właściwie bez słów, a mimo tego głęboko wbijające się w pamięć. Kilkanaście minut później znalazł się na pokładzie helikoptera, który odwiózł go na Wyspę Truskawkową, na której miał nabrać sił przed spotkaniem z Młodzieżą. Papież nie chciał jednak tak długo czekać, toteż przeleciał nad Exhibition Center, gdzie zbierały się już rzesze młodzieży, która późnym popołudniem miała uczestniczyć we Mszy świętej otwierającej XVII Światowy Dzień Młodzieży. Porywisty wiatr, słońce na błękitnym niebie, setki flag kilkudziesięciu państw i radosny śpiew hymnu spotkania:
W rytm muzyki młodzi wymachiwali flagami z emblematem XVII Światowych Dni Młodzieży:
W takiej uroczystej scenerii odbyła się inauguracja Światowych Dni Młodzieży, których hasło przewodnie brzmiało: "Wy jesteście solą dla ziemi... Wy jesteście światłem świata"(Ewangelia według św. Mateusza). W czasie uroczystości przyniesiono do ołtarza płomień pokoju, który Ojciec Święty zapalił w Kanadzie w czasie swojej poprzedniej pielgrzymki do Kanady, która miała miejsce w 1984 roku. Wtedy został przywieziony z miasta śmierci - Hiroszimy. Teraz znalazł się na miejscu rozpoczęcia Światowych Dni Młodzieży symbolizując Chrystusa - światło naszego życia.
Nazajutrz podczas podróży statkiem po jeziorze Simcoe, nieopodal Wyspy Truskawkowej, zdecydował się na podpłynięcie do grupy niepełnosprawnych przebywającej w pobliżu na pontonach. Nie myślał o swoim prawie do wypoczynku lecz o tych, którym mógł sprawić radość.
Dwa dni później papież ponownie pojawił się na Exhibition Center. Magiczności chwili nadawał fakt, że był on położony nad przepięknym jeziorem Ontario, które przypominało Ojcu Świętemu Jezioro Tyberiadzkie. On sam był uśmiechnięty i pogodny, rozpromienionym wzrokiem patrzył na kipiącą radością młodzież. Kilkakrotnie podnosił się z fotela i pozdrawiał cisnących się do niego ludzi. A było ich wielu, wstępne dane mówiły o 400 tysiącach, czyli dwa razy tyle, ile oficjalnie zarejestrowało się na całe uroczystości. Sporo było też polskich flag, a papież słyszał nawoływania swoich rodaków. Odpowiedział im, a jakżeby inaczej, po polsku: "Słyszę Wasze radosne głosy, Wasze okrzyki, Wasze śpiewy i dostrzegam w tym głębokie pragnienie Waszych serc: chciejcie być szczęśliwi!". O entuzjazmie jaki wywołał tymi słowami nie trzeba chyba pisać. Wszystkich zaś młodych papież nazwał "ludźmi błogosławieństw".
W piątek, 26 lipca, odbyła się tradycyjna Droga Krzyżowa. Wcześniej jednak każdy chętny mógł przystąpić do sakramentu pojednania. W jednym z najbardziej malowniczych miejsc w Toronto - Coronation Park, urządzono strefę o symbolicznej nazwie "Wypłyń na głębie". Nad samym brzegiem jeziora Ontanio wśród drzew ustawiono kilkaset fioletowych parawanów z parą krzeseł w każdym z nich. W tych prowizorycznych konfesjonałach spowiadało codziennie ok. 200 księży. Wieczorem konfesjonały opustoszały, cała młodzież przeniosła się do centrum miasta, gdzie ulicami Tokio miała przejść tradycyjna Droga Krzyżowa. Przygotowania do niej zaczął już w lutym 2002 roku ksiądz Robert Gendreau, który przed święceniami kapłańskimi był aktorem. Był to spektakl z tekstami autorstwa samego Jana Pawła II wykorzystanymi podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej w Koloseum w 2000 roku. Aktora grającego rolę Jezusa znalazł przechadzając się po parku miejskim, rolę Matki Boskiej otrzymała Urszula Fiederczuk, imigrantka z Polski, Szymon Cyrenejczyk to zaś chłopak poruszający się na wózku. O  godzinie 19:30 spod ratusza wyruszyła Droga Krzyżowa. Takiego wydarzenia nie było jeszcze w przeszło siedemnastoletniej historii tego święta. Na długości ponad 4 kilometrów zamontowano 12 scen przypominających estrady. Stały one wzdłuż University Street, wiodącej do Parlamentu Ontario. Pół milionowa rzesza ludzi przeszła za krzyżem Chrystusa pośród strzelających w górę wieżowców. Agonia Syna Bożego zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie. Grający go Robert Regere został przywiązany do krzyża, a następnie wzniesiony w górę. Oczom wszystkich ukazał się człowiek w koronie cierniowej, który nienaturalnie szybko oddychał, skłaniał głowę to w jedną, to w drugą stronę. W końcu umarł.
Przyszła sobota, a wraz z nią czuwanie młodych... Podczas tego spotkania Jan Paweł II wracał do genezy i kolejnych stacji Światowych Dni Młodzieży. Zgromadzeni mogli wtedy usłyszeć: „Gdy w 1985 r. chciałem zacząć Światowe Dni Młodzieży, wyobraziłem sobie te spotkania jako niezwykły moment, w którym młodzi ludzie z całego świata mogli spotkać Chrystusa, który jest wiecznie młody, i mogli dowiedzieć się od Niego, jak przekazywać Ewangelię innym młodym ludziom. Tego wieczora razem z Wami wychwalam Boga i składam Mu dzięki za dar, jakim obdarzył On Kościół poprzez Światowe Dni Młodzieży. Uczestniczyły w nich miliony młodych ludzi, którzy dzięki temu stali się lepszymi i bardziej zaangażowanymi chrześcijańskimi świadkami. Jestem szczególnie wdzięczny Wam, którzy odpowiedzieliście na moje zaproszenie, aby przybyć tutaj, i aby powiedzieć światu o szczęściu, jakie znaleźliście spotykając Jezusa Chrystusa”. To wyobrażenie stało się rzeczywistością. Światowe Dni Młodzieży odmierzały drogę do Wielkiego Jubileuszu, gromadząc coraz większe rzesze. Rzymski Jubileusz Młodych, tak samo jak cały Rok Jubileuszowy, okazały się wielkimi przeżyciami, a Jan Paweł II mógł na własne oczy zobaczyć owoce, które zasiał. "Nowe tysiąclecie rozpoczęło się dwoma kontrastującymi ze sobą scenariuszami: jednym, będącym widokiem rzesz pielgrzymów przybywających do Rzymu podczas Wielkiego Jubileuszu, aby móc przejść przez święte Drzwi, którymi jest Chrystus, nasz Zbawiciel i Odkupiciel. I drugim - straszliwym atakiem terrorystycznym na Nowy Jork, obrazem, będącym dla świata pewnego rodzaju symbolem, w którym zdają się brać górę wrogość i nienawiść." - przypomniał po chwili, wskazując na fundamenty epoki, w jaką wkraczaliśmy. Wiedział, że zbliża się kres jego ziemskiego pielgrzymowania. Był przygotowany na spotkanie z najwyższym. A jednak cieszył się z tego, że mimo całej swojej słabości, mógł jeszcze przyjechać do Toronto i przekazać pałeczkę tym młodym ludziom z całego świata. Było już zupełnie ciemno, gdy przedstawiciele młodzieży przynieśli Ojcu Świętemu 12 płonących pochodni i 12 koszyczków soli. Potem ogień przekazano ludziom otaczającym podium. Na całym olbrzymim obszarze rozbłysły świece - znak zaczynającego się oczekiwania na Mszę świętą kończącą obchody XVII Światowych Dni Młodzieży.
Niespodziewany był finał nocy dzielącej sobotnie czuwanie od niedzielnej Mszy Świętej. Nad ranem na ludzi znajdujących się na Downsviev spadły kaskady wody. A było ich wielu - aż 800 tysięcy. Do deszczu doszedł porywisty wiatr, który o mało nie zdmuchnął rzeczy znajdujących się na ołtarzu. Wicher dokonał jednak niebywałej rzeczy - chmury, które ogarniały całe niebo zaczęły ustępować. Kiedy rozpoczynała się Msza Święta, z chmur jeszcze siąpił deszcz, lecz kiedy Jan Paweł II zaczął wygłaszać homilię, wyszło słońce. "Deszcz - wiatr - słońce" - powiedział Jan Paweł II po hiszpańsku, czym wzbudził radość zgromadzonej młodzieży. A więc nie tylko nie uląkł się burzy, a nawet stwierdził, że wszyscy przyjęli "naturalny chrzest". W swojej homilii nawiązał do tego, że każdy człowiek powinien być jak "sól ziemi". Zachęcał też do założenia krzyży będących w pakiecie pielgrzyma i oznajmił, że "wpatrując się w krzyż będziecie światłem świata. Ucząc się od niego życia chrześcijańskiego, staniecie się solą ziemi".
Dokładnie w południe 29 lipca, samolot środkowoamerykańskich linii lotniczych TACA wystartował z lotniska Pearson w Toronto. Wizyta Ojca Świętego w Kanadzie dobiegła końca. Ceremonia pożegnalna została ograniczona do minimum. Nie było przemówień. Nie było też władz lokalnych, ani federalnych. Mimo tego pożegnanie przyciągnęło ogromną uwagę wszystkich. Wszyscy byli ciekawi czy Jan Paweł II zakończy swój pobyt tak samo jak go zaczął? A on ich nie zawiódł - z trudem, bo z trudem, ale pokonał 19 stopni dzielących ziemię od wejścia do samolotu, odwrócił się i pomachał zebranym na pożegnanie. Wcześniej jednak umówił się ze wszystkimi na spotkanie w 2005 roku w niemieckiej Kolonii.
***
- Lolek, pospiesz się! Papież nie będzie czekał! - dwie nastolatki stały nad swoją młodszą kuzynką, która nieporadnie próbowała zawiązać sznurówki w swoich pierwszych w życiu adidasach.
- Zamiast nad nią krzyczeć, może któraś z was zawiązałaby jej te buty - zaproponowała ich mama. Spór ucichł. Po chwili cała trójka zmierzała na wadowicki rynek, gdzie za pomocą telebimu miano połączyć się z przebywającym po drugiej stronie kuli ziemskiej papieżem. Od kilku dni w jego rodzinnym mieście trwało Międzynarodowe Forum Młodych, a kontakt z rodakiem był szczytowym momentem, na który zaproszono nie tylko uczestników spotkania, ale też samych Wadowiczan. Pomimo późnej pory(dochodziła północ) na rynku wstawił się tłum ludzi. W pewnej chwili na ekranie telebimu pojawił się niewyraźny obraz, który z czasem przemienił się w sylwetkę papieża - Polaka. Co więcej, ta sylwetka przemówiła, wzbudzając w nich falę radości. Niespełna dwunastolatka patrzyła na wszystko jak zaczarowana. Szczególne wrażenie zrobiła na niej rzesza ludzi w tle za papieżem. Pomimo swojego wieku wiedziała jedno - kiedyś na pewno pojedzie na takie coś. Na razie pozostaje jej jednak oglądanie wszystkiego na wizji. Zaraz, jak to było? Następne spotkanie za trzy lata w Kolonii? Nie szkodzi - poczekam!

poniedziałek, 11 lipca 2016

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Rzymianie mają taki lokalny żart, że w ich mieście o każdej porze roku można spotkać psy oraz Anglików, którzy przyjeżdżają zobaczyć liczne zabytki. Z czasem ta lista została wydłużona o Amerykanów oraz Japończyków. Zmieniono jednak zdanie, kiedy w jubileuszowym 2000 roku setki tysięcy młodych ludzi z 160 krajów świata zrobiło tam nalot. Zmienili ustrój i pod przewodnictwem starszego człowieka w bieli założyli nieznaną dotąd republikę, w której modlitwa była językiem, uśmiech walutą, zaś miłość prawem. XV Światowe Dni Młodzieży po 15 latach wróciły w miejsce, w którym się narodziły - do Rzymu!
Zachowane zostały wszystkie obecne wcześniej elementy, lecz rozbudowano je i nieco zmodyfikowano. Tradycyjne powitanie papieża rozdzielono na dwie części: pierwsza na Lateranie dla młodzieży z Rzymu i drugie na Placu św. Piotra dla młodzieży przybyłej z całego świata. Później(środa, czwartek i piątek) - to dni katechez, spowiedzi, jak też nawiedzenia czterech bazylik większych, w których można było przekroczyć próg świętych drzwi. W sobotę 19 sierpnia młodzież przeniosła się z Rzymu na miasteczko uniwersyteckie mieszczące się na przedmieściach miasta, gdzie odbyło się też tradycyjne już wieczorne czuwanie. Nazajutrz miała miejsce Msza Święta na zakończenie obchodów XV Światowych Dni Młodzieży.
Około godziny 18 na placu przed Bazyliką św. Jana na Lateranie pojawił się papamobile z papieżem. Wokół rozległy się entuzjastyczne okrzyki i wiwatowanie na jego cześć flagami:
Ojciec Święty podjechał do specjalnie przygotowanego dla niego miejsca pod kopułą ze szkła, wyglądającą jak mały statek kosmiczny. Jan Paweł II wyglądał na wypoczętego i zadowolonego. Z uśmiechem na twarzy  słuchał słów powitania, wygłoszonego przez przedstawicieli młodzieży - Lucy i Simone. Kto wie, być może wracał pamięcią do tego pierwszego spotkania i cieszył się, że po piętnastoletniej wędrówce przez prawie wszystkie kontynenty, Światowe Dni Młodzieży wracają do punktu wyjścia. Jednocześnie na jego oczach spełniało się proroctwo powiedziane przez prymasa Stefana Wyszyńskiego: "Masz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie". Teraz te słowa stały się faktem. Wielki Jubileusz Roku Jubileuszowego wkraczał w swoją szczytową fazę. I chociaż od momentu otwarcia Świętych Drzwi w Bazylice w. Piotra w Wigilię Bożego Narodzenia w ubiegłym roku przeszły miliony ludzi, to jednak dopiero teraz nastąpił napływ tak wielu ludzi w tak krótkim czasie. Poniekąd z tego powodu ceremonię otwarcia XV Światowych Dni Młodzieży podzielono na dwa etapy - część lokalną i ogólnoświatową.
Trasę pomiędzy bazyliką na Lateranie, a bazyliką św. Piotra Jan Paweł II przebył w papamobile. Była to podróż nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. W swojej powieści "Quo vadis" Henryk Sienkiewicz opisał wędrówkę świętego Pawła na Wzgórze Watykańskie, gdzie miał ponieść śmierć męczeńską. Jak pamiętamy opis umieszczony był w scenerii zachodu słońca. Kiedy 15 sierpnia papież przemierzał tą drogę w samochodzie, słońce również chyliło się ku zachodowi. Pozdrawiały go setki tysięcy młodych ludzi, ustawionych na ulicach, które przemierzał. Chóry śpiewały hymny kolejnych Światowych Dni Młodzieży. Wjeżdżając na Plac św. Piotra, Ojciec Święty usłyszał pieśń "Abba Ojcze", która dziewięć lat wcześniej zaistniała w Częstochowie. Kilkusettysięczne zgromadzenie wypełniło przestrzeń wewnątrz kolumnady okalającej plac. Zaczynał się apel narodów. Ojciec Święty po wezwaniu każdego kontynentu wymieniał kraje, których przedstawiciele przybyli do Rzymu - 160 państw. Ta litania narodów, chociaż długa i uroczysta, uświadomiła wszystkim powszechność Kościoła, który zgromadził się wokół następcy św. Piotra. Kościoła, który przybył, aby uklęknąć u jego grobu. Tego sierpniowego wieczoru Jan Paweł II powiedział do wiernych: "Wasza podróż nie jest jakąkolwiek podróżą. Skoro wyruszyliście w drogę, to nie tylko dla rozrywki czy względów kulturalnych. Pozwólcie więc, że jeszcze raz powtórzę to pytanie: Czego przyszliście tutaj szukać? Albo lepiej: Kogo przyszliście tutaj szukać?". Odpowiedź na to pytanie przychodziła w tematach kolejnych Światowych Dni Młodzieży. Te hasła za każdym razem stawały się rzeczywistością. Podobnie było w Rzymie w 2000 roku: "Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami". To zdanie papież nazwał "wizytówką Pana Jezusa" i "sercem" Prologu Ewangelii wg św. Jana.
Dwa dni później od strony via delle Conciliazione na plac wylewały się tysiące młodych. Nieprzerwany ludzki potok płynął w kierunku Świętych Drzwi w Bazylice Watykańskiej. Był to wyjątkowy punkt obchodów XV Światowych Dni Młodzieży. Próg Drzwi Świętych przekraczać można tylko w czterech rzymskich bazylikach. W pozostałych latach są one zamknięte. Mają za zadanie przypomnieć wszystkim, że Jezus jest "Bramą owiec", a przejście przez nią oznacza odpust zupełny. Do tego potrzebne jest jednak oczyszczenie z grzechów. Dlatego na terenie starożytnego cyrku rzymskiego ustawiono 320 konfesjonałów i urządzono przestrzeń, gdzie kapłani spowiadali non stop. Circo Massimo, podobnie jak Bazylika św. Piotra, przeżyła w tych dniach prawdziwe oblężenie - do sakramentu pojednania przystąpiło kilkaset tysięcy młodzieży.
Piątek, 18 sierpnia, to już tradycyjny dzień odprawienia Drogi Krzyżowej. Miała się ona odbyć na wzgórzu kapitolińskim. Było już zupełnie ciemno, toteż bardzo malowniczo wyglądała inscenizacja z setek świec ustawionych w dwóch rzędach na 124 stopniach prowadzących na szczyt wzgórza. Zaczynała się ona pod kościołem Santa Maria, przy którym znajdował się już Krzyż Światowych Dni Młodzieży. Wkrótce kilka osób zbliżyło się ku niemu, podnieśli go, i zaczęli znosić po schodach. Za nimi szło kilkadziesiąt młodych ludzi, którzy nieśli w rękach mniejsze krzyże, symbolizujące męczenników, którzy ponieśli śmierć za wiarę zarówno w dawnych czasach, jak i współczesnych. Przy poszczególnych stacjach głos zabierali pielgrzymi z różnych krajów: Amerykanka mówiła o karze śmierci, Rwandyjczyk o nienawiści i gwałcie w jego kraju, mieszkanka Salwadoru wspominała zamordowanego podczas odprawiania Mszy świętej Arnufa Romero, Palestyńczyk modlił się, aby młodzi służyli pokojowi, Włoch - aby Bóg nauczył nas modlić się do niego, Francuzka prosiła, aby chrześcijanie potrafili zmierzyć się z problemem nędzy. Cały pochód zmierzał w kierunku Koloseum. Po zakończeniu uroczystości młodzi ludzie ponownie wzięli ogromny krzyż na swoje ramiona, aby przez całą noc nieść go na miejsce, gdzie w kolejnym dniu miało się odbyć wieczorne czuwanie z Ojcem Świętym. Młodzi, którzy przez cały tydzień chodzili po rzymskich ulicach, odwiedzali starożytne rzymskie kościoły i groby świętych, przeprowadzili się teraz na tereny nowoczesnego uniwersytetu Tor Vergata.
W sobotę panował niesamowity upał. Cały tydzień było gorąco, ale w sobotę temperatura wyjątkowo dała się wszystkim we znaki. W słońcu temperatura sięgała prawie pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Zadziwiające jest, że w takich warunkach młodzież przyszła pieszo na miejsce spotkania z papieżem. Pielgrzymom dochodzącym do kampusu ukazywały się dwie rzeczy: olbrzymi, 36 metrowy krzyż oraz strzelające na kilkanaście metrów w górę fontanny, uruchomione specjalnie dla pielgrzymów, aby mogli zaznać ochłody. Wolontariusze i strażacy polewali też wodą ludzi wchodzących na olbrzymie pole. Ci, którzy znaleźli się już wewnątrz kampusu, szukali swoich sektorów i urządzali sobie tymczasowe obozowiska. Wszak mieli tu spędzić najbliższych kilka godzin, na które składały się: oczekiwanie na papieża, wieczorne czuwanie, noc oraz Msza święta na zakończenie spotkania. W górze powiewało wiele flag, w tym sporo biało - czerwonych.
Słońce było już nisko nad ziemią, kiedy papieski śmigłowiec wylądował na tyłach olbrzymiego ołtarza. Ojciec Święty wszedł do papamobilu i objechał cały teren. Wtórował mu hymn skomponowany na to spotkanie:
Minęło całe zmęczenie spowodowane kilkoma godzinami oczekiwania. Zewsząd rozlegały się okrzyki: "Niech żyje papież", "Kochamy Cię", "Giovanni Paolo". Papież przez godzinę jeździł po olbrzymim terenie po czym powrócił do ołtarza razem z piątką młodych z pięciu kontynentów przeszedł symboliczną Bramę Wielkiego Jubileuszu i pojawił się na podium. Wkrótce zaczęła się medytacja na ten wieczór. Papież zwrócił w niej uwagę na to, że spotkanie niewiernego Tomasza ze zmartwychwstałym Jezusem wzbogaciło "laboratorium wiary" o nowy element. Po wydarzeniach wieczerniku uczniowie Jezusa wyszli z niego jako ludzie w pełni świadomi prawdy, która miała ukształtować ich życie osobiste i życie Kościoła na przestrzeni wieków. I właśnie takiej świadomości prawdy papież życzył każdemu obecnemu na spotkaniu. "Ale - dodał - odkrycie dokonane w ciszy to nie wszystko. Drodzy Przyjaciele! Dziś również wierzyć w Jezusa, iść za Jezusem śladami Piotra, Tomasza, pierwszych apostołów i świadków, wymaga zajęcia stanowiska po Jego stronie i nierzadko niemal nowego męczeństwa: męczeństwa tego, kto – dziś tak jak wczoraj – wezwany jest do pójścia pod prąd, by kroczyć za Boskim Nauczycielem, by «towarzyszyć Barankowi, dokądkolwiek idzie». Nie przypadkiem, droga młodzieży, pragnąłem, aby w czasie Roku Świętego zostali przypomniani przy Koloseum świadkowie wiary dwudziestego wieku". Wybuchły oklaski. Papież pobłogosławił obecnych, ale wcale nie miał zamiaru opuszczać Tor Vergata. Rozpoczął się koncert. Nagle można było zobaczyć starszego człowieka, który wyciągnął w górę ramiona i zaczął nimi poruszać w rytm muzyki. Na godzinę dwudziestą trzecią zaplanowano pokaz sztucznych ogni. Ku wielkiej radości zebranych papież również go obejrzał. Ręką wskazywał na wystrzeliwane race, wybijał rytm śpiewanych piosenek stukając ręką o poręcz fotela, w którym siedział. Mimo późnej pory i wielogodzinnego uczestnictwa w uroczystościach głos Ojca Świętego do końca brzmiał jasno i wyraźnie. Opuścił Tor Vergatę o godzinie 23:45 i udał się do swojej letniej rezydencji w Castel Gandorfo na nocleg.
W niedzielny poranek ponownie wsiadł do swojego helikoptera i odleciał w kierunku Tor Vergady, gdzie miał odprawić Mszę świętą kończącą obchody XV Światowego Dnia Młodzieży. Po kilkunastu minutach lotu papież zobaczył przez okno ogromną przestrzeń wypełnioną ludźmi - w sumie było ich 2,2 milionów. "Doszliśmy do punktu kulminacyjnego Światowego Dnia Młodzieży. Wczoraj wieczorem, moi drodzy młodzi, potwierdziliśmy naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który został posłany przez Ojca – jak przypomniało nam dzisiejsze pierwsze czytanie – „by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę… aby pocieszać wszystkich zasmuconych". Przez dzisiejszą liturgię Eucharystii Jezus wprowadza nas w poznanie szczególnego aspektu swojej posługi. Słyszeliśmy w Ewangelii fragment mowy, którą wygłosił On w synagodze w Kafarnaum po cudzie rozmnożenia chlebów." - mówił w homilii. Ojciec Święty od razu wchodził w sedno sprawy. To właśnie wtedy Jezus mówił o sobie jako o chlebie życia. I tam wielu uczniów, nie mogąc pojąć tych słów Odeszło od niego. Upał nie zelżał. Kiedy Jan Paweł II kończył Mszę, Tor Vergata przypominała rozżarzony piec. Na szczęście zainstalowane na ołtarzu nawiewy chłodnicze czyniły pracę papieża nieco mniej uciążliwą.
Tydzień później, na dziedzińcu papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo pojawiła się grupa pielgrzymów z nietypowym rekwizytem - nad ich głowami można było zobaczyć wiosło. Byli to potomkowie tych, których Jan Paweł II w nie tak odległych czasach zabierał na bajeczne spływy kajakowe.
"Rzym już nigdy nie będzie taki jak teraz" - mówili z żalem mieszkańcy Wiecznego Miasta, patrząc na opustoszałe ulice.

niedziela, 10 lipca 2016

U stóp Wieży Eiffla

Był 18 września 1884 roku, kiedy trzech konstruktorów(Eiffel, Koechlin i Nouguier) zgłosiło plan kratowej konstrukcji wierzy z kutego żelaza mierzącej aż 300 m(jak na koniec XIX wieku ta wysokość naprawdę była imponująca. Za kilka lat w Paryżu miała odbyć się światowa wystawa, a w zamyśle twórców wieża miała upamiętniać nie tylko setną rocznicę rewolucji francuskiej, ale też pokazać potęgę ówczesnej techniki i inżynierii. Nic więc dziwnego, że to właśnie ten projekt został wybrany. Kilkanaście miesięcy później rozpoczęto budowę wieży w miejscu w którym miała odbyć się wystawa, czyli na Polu Marsowym. Trzy lata później - 31 marca 1889 roku Eiffel zawiesił na jej szczycie francuską flagę, czyniąc tym samym wieżę najwyższą budowlą na świecie, mierzącą 312,27 metry. Wieżę Eiffla chciano rozebrać po 20 latach, czemu sprzeciwił się jej budowniczy, Eiffel. Założył więc na niej laboratoria aerodynamiczne i meteorologiczne. Jednak to umieszczenie na szczycie budowli nadajnika radiowego uchroniło ją od demontażu. To właśnie Plac Marsowy, na którym znajduje się słynna budowla wraz z przylegającymi do niej Polami Elizejskimi wybrano na miejsce XII Światowych Dni Młodzieży odbywających się w dniach 19 - 24 sierpnia 1997 roku.
U schyłku II tysiąclecia Paryż w niczym nie przypominał Manili, w której odbyło się poprzednie spotkanie. Chociaż Światowe Dni Młodzieży odbywały się w kraju, w którym chrześcijaństwo pojawiło się już czterysta lat po Chrystusie, to Francja była jednym z najbardziej ateistycznych państw w Europie. W Paryżu, mieście utożsamianym z bogactwem, kościoły świeciły pustkami. Zaledwie 31% osób w wieku od 15 do 24 lat uważało religię za coś ważnego, zaś tylko 8% uznawało papieża za kogoś bliskiego ich problemom. Regularnie go kościoła chodziło tylko 2% Francuzów.
"Przychodzicie do Kościoła pełnego paradoksów" - miał powiedzieć do uczestników VI Międzynarodowego Forum Młodych poprzedzającego obchody Światowych Dni Młodzieży biskup Louis Marie Bille. Goszczący mieli ujrzeć puste kościoły i kontrastujące z nimi narodowe sanktuaria, do których przybywają tysiące chrześcijan. 
We wtorek, 19 sierpnia nastąpiło oficjalne otwarcie XII Światowych Dni Młodzieży. Uroczystość odbywała się u stóp słynnej Wieży Eiffela. Widniał na niej świetlny zegar zwiastujący, że do końca II tysiąclecia zostało dokładnie 850 dni. Na przestrzeni pomiędzy najsłynniejszą widokówką Paryża, a szkołą wojskową zgromadziło się dwieście tysięcy pielgrzymów, tysiąc księży i czterysta biskupów. Zebranych przywitał arcybiskup miasta, kardynał Jean-Marie Lustiger, który nawiązał do hasła spotkania, które było zaczerpnięte z Ewangelii wg świętego Jana: "Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Chodźcie, a zobaczycie". Nawiązał w nim także do znanej francuskiej świętej, Tereski od Dzieciątka Jezus, która umiała cieszyć się nawet z najmniejszych rzeczy. Następnie zmierzył wzrokiem wielką przestrzeń Pól Marsowych. Wypełniona była w dużej części młodymi pielgrzymami, wymachującymi w powietrzu sztandarami, z jakże wymownym logo spotkania:
Fakt, było ich mniej niż dwa lata wcześniej w Manili, ale też nie było najgorzej. Wszak obszar był wypełniony rzeszą ok. 300 tysięcy młodzieży. A przecież jeszcze wielu z nich przebywało u rodzin goszczących w francuskich diecezjach. Do Paryża mieli przybyć dopiero na lokalne uroczystości.
W czwartek, 21 sierpnia w Paryżu ląduje samolot z papieżem na pokładzie. Najpierw spotkał się z prezydentem kraju Jacquesem Chiraciem w Pałacu Elizejskim. Następnie podjechał na plac Trocadero, gdzie wraz z młodzieżą złożył hołd ofiarom nędzy i obrońcom praw najbiedniejszych ludzi. 
Tymczasem w ciągu 48 godzin dzielących inaugurację Światowych Dni Młodzieży i przyjazd papieża, miasto zmieniło się nie do poznania. Wyludniony z powodu wakacji zapełnił się dziesiątkami tysięcy młodych, uśmiechniętych ludzi.
Tego popołudnia Jan Paweł II przypominał, że zgromadzeni pielgrzymi są "naśladowcami tych młodych ludzi, którzy z gałązkami oliwnymi w dłoniach szli przed Chrystusem wjeżdżającym do Jerozolimy i wznosili okrzyki na jego cześć. Dzisiaj wy, młodzi z wszystkich kontynentów, wyznajecie wiarę w Chrystusa, który jednoczy nas w radosnej wspólnocie dialogu i solidarności, i razem zmierzacie ku szczęściu, którym On was obdarza". Spojrzał na Pola Marsowe. Olbrzymia przestrzeń o długości kilometra i szerokości dwustu dwudziestu metrów wypełniła różnokolorowa rzesza młodych ludzi sięgająca aż pod Wieżę Eiffla. Ci, którzy znaleźli się u jej stóp, byli zbyt daleko, aby zobaczyć papieża. Ale słuchali go za pośrednictwem radia oraz próbowali wypatrzeć przez lornetki.
Kolejnego dnia młodzież uczestniczyła w dalszych katechezach przygotowujących na kulminacyjne obchody ich święta. Katechezą papieża była zaś beatyfikacja żyjącego półtorej wieku wcześniej Frederica Ozanama. Stało się to w słynnej Katedrze Notre Dame, rozsławionej w powieści Victora Hugo - "Katedra Najświętszej Maryi Panny". Zresztą sam Victor Hugo był gorącym przyjacielem Ozanama. W czasie homilii papież nawiązał do wielkiego zasięgu założonych przez niego organizacji dobroczynnych. Zachęcał również młodzież, aby zaangażowała się w budowaniu społeczeństwa opartego na braterstwie. Przypominał, że Frideric Ozanam pracując na Sorbonie sam zetknął się z szykanami odnośnie wyznawanego przez niego katolicyzmu. Tym samym paradoksalnie przyczynił się do odnowienia Kościoła w francuskim społeczeństwie.
W drodze do Evry, gdzie Ojciec Święty miał konsekrować katedrę, papieskie auto skręciło do wioski Chalo Saint-Mars, gdzie na lokalnym cmentarzu spoczywał zmarły trzy lata wcześniej najsłynniejszy francuski genetyk, a za razem dobry przyjaciel Jana Pawła II, Jerome Jean Louis Lejeune. Pechowego 13 maja 1981 roku zdążył jeszcze podzielić się z papieżem swoimi odkryciami na temat występowania zespołu Downa. Teraz przy jego grobie czekała na wielebnego gościa cała rodzina zmarłego naukowca, a także 3 dzieci z wadami genetycznymi. Wieczorem tego samego dnia w dwudziestu punktach Paryża odbyła się tradycyjna już Droga Krzyżowa młodych. 
W kolejnym dniu wczesnym rankiem Jan Paweł II odprawił w kościele św. Etienne du Mont Mszę świętą dla uczestników Międzynarodowego Forum Młodych. Kościół był pełen ludzi. Na jednym z krzeseł można było dostrzec założyciela wspólnot L'Arche* - Jeana Vaniera. Ten syn Kanadyjskiego gubernatora, świetnie niegdyś zapowiadający się oficer marynarki wojennej, pod koniec XX wieku został przyjacielem ludzi zepchniętych na margines społeczny.
Wkrótce pojawił się też papież, rozlegają się oklaski. Jednym z ministrantów służących do Mszy świętej jest Michel Remery. Ten młody Holender dwa lata wcześniej, podczas spotkania w Manili dał się poznać Ojcu Świętemu - to on przeczytał przesłanie Forum Młodych do młodzieży i dla samego Jana Pawła II. Teraz wystąpił w zupełnie innej roli. Ciężki ornat utrudniał poruszanie się papieża. W stosunkowo niewielkiej świątyni panowała niesamowita duchota. Znajdowało się w niej około 300 delegatów z 140 krajów. Część homilii papież uczynił osobistą modlitwą. Po Mszy Świętej przed papieżem tradycyjnie już ustawili się poszczególni delegaci. Choć cała uroczystość trwała bardzo długo, papież zniósł ją nadzwyczajnie dobrze. Widać było, że krótkie spotkania z młodymi ludźmi z całego świata przynosiły mu dużo radości. Przez dwie godziny siedział w fotelu ustawionym u stóp ołtarza i serdecznie obejmował każdego z nich. W pewnym momencie jeden z delegatów z Afryki zdjął z głowy ludową czapkę i założył ją papieżowi, sprawiając mu tym samym niemałą radość.
Tego samego dnia wieczorem papież, na oczach siedemset pięćdziesięciu tysięcy wiernych, udzielił sakramentu chrztu świętego dziesięciorgu młodych ludzi z pięciu kontynentów. Młodzież dopisała, duże grupy przywędrowały do znajdującego się w Lasku Bulońskim hipodromu 10 kilometrów. Jeszcze przed południem prawie 400 tysięcy młodych oplotło stolice Francji tzw. łańcuchem braterstwa. Wszyscy ustawili się na okalających miasto bulwarach marszałkowskich i chwycili za ręce. Co prawda ok. 100 osób chciało rozerwać tą więź, nie dali jednak rady. Następnie rzesze młodych zaczęły ciągnąć w stronę Toru Wyścigów Konnych Longchamps. Zewsząd było słychać hymn spotkania:
Kiedy zmrok opanował świat, zgromadzeni wyciągnęli przyniesione przez siebie świece - Hipodrom zapłonął tysiącem świateł. Ojciec Święty zaczął prowadzić medytacje, których tematyka dotyczyła sakramentu chrztu świętego.
Nastała niedziela, 24 sierpnia, ostatni dzień spotkania. Młodzi, którzy spędzili noc na Longchamps powoli budzili się ze snu. Leżeli na karimatach i w śpiworach. Przez noc i poranek liczba ludzi niemal się podwoiła. 1,1 milionów młodych ludzi przyszło, aby posłuchać papieża, który tego dnia kończył XII Światowe Dni Młodzieży. Jeszcze tydzień wcześniej słyszało się w mediach głosy, że nikt nie zrezygnuje z wakacji dla papieża. Nawet francuscy biskupi uważali, że półmilionowa obecność na zakończenie Światowych Dni Młodzieży będzie sukcesem. Tym czasem przyszło ponad dwa razy tyle ludzi. Podczas Mszy Świętej usłyszeli, że w rozmowie dwóch młodych ludzi z Jezusem zawartej w Ewangelii wg św. Jana(1, 36 - 38) zawiera się całe sedno tego spotkania: wymiana pytań, a potem odpowiedź, która jest powołaniem.
Od tego spotkania Światowe Dni Młodzieży weszły też w nową fazę. Dotychczas było to tylko kilka dni spędzonych w docelowym miejscu spotkania. Od Paryża Światowe Dni Młodzieży poprzedzone są tygodniowym goszczeniem pielgrzymów w diecezjach kraju goszczącego.

* L'Arche - miejsca, w których ludzie upośledzeni umysłowo mieszkają i pracują razem ze zdrowymi

sobota, 9 lipca 2016

4 milionowa rzesza młodzieży świata w Manili

Manila, stolica największego katolickiego kraju w Azji - Filipin, wywodzi się od słowa lilia. Według lokalnej legendy, przed wiekami rzeka przepływająca przez nią miała być pokryta liliami. Zachwycony lud odkrywszy te tereny miał powiedzieć jedno słowo - "nyland", co w języku lokalnym znaczy tyle co "lilia". To właśnie tą "Lilię" papież wyznaczył jako miejsce X Światowego Dnia Młodzieży w 1995 roku.
Dotychczas Światowy Dzień Młodzieży odbywał się w sierpniu. Zważając jednak na fakt, że na Filipinach cieplej jest podczas naszych miesięcy zimowych, postanowiono przenieść całe wydarzenie na styczeń. W ten sposób spotkanie papieża z młodzieżą całego świata odbywało się w stolicy Filipin w dniach od 10 do 15 stycznia, zaś jako hasło przyjęto fragment Ewangelii wg św. Jana - "Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam"
Światowy Dzień Młodzieży na Filipinach miał stać się zapalnikiem nowej Ewangelizacji Azji. Dosłownie chwilę przed Wielkim Jubileuszem Roku 2000 papież chciał przekazać, że skoro w pierwszym tysiącleciu nastąpiła ewangelizacja Europy, w drugim Afrykę i obie Ameryki, to teraz przyszła pora na Azję ze swoją znacznie starszą i znacznie bardziej odmienną niż europejska kulturą.
Uczestnicy spotkania jeszcze spali, kiedy Jan Paweł II wsiadł do samolotu, aby przylecieć na spotkanie z nimi. Samolot przeleciał tysiące kilometrów nad kontynentem Azjatyckim, aż wreszcie w okolicach godziny 15 czasu lokalnego zgromadzeni na lotnisku widzowie zobaczyli maszynę Alitalii, do której przytwierdzone były dwie flagi - watykańska i filipińska. Kwadrans później papież ukazał się w drzwiach samolotu, aby po raz pierwszy pozdrowić młodzież. Jego słowa wywołały wielki entuzjazm wśród zebranych. Nazwał Filipińczyków "starymi przyjaciółmi", widać było że czekał na to spotkanie.
Na trasie przejazdu papieża z lotniska do nuncjatury zebrał się niezliczony tłum. A to była dopiero zapowiedź późniejszych wydarzeń. Chociaż droga ta zajmuje zazwyczaj kilkanaście minut, teraz wydłużyła się kilkakrotnie. Zgromadzona młodzież zawzięcie wymachiwała sztandarami z logo spotkania, okazując w ten sposób swoją radość.
Papamobile jechał wolno ulicą, a policja z trudem powstrzymywała napierające rzesze młodych ludzi. Szczęśliwcom udawało się przedrzeć przez kordon i dobiec do pojazdu, aby rzucić na niego kwiaty, lub powiedzieć coś Ojcu Świętemu. On sam zaś pozdrawiał ich i błogosławił.
13 stycznia w piątek, tuż po godzinie dziewiątej rano papieski orszak pojechał do Pałacu Malacanang, gdzie papież miał zostać przyjęty przez prezydenta kraju. Jan Paweł II zrezygnował z wjazdu na miejsce spotkania windą i wszedł po schodach na drugie piętro, gdzie czekał na niego prezydent, po czym wpisał się do księgi pamiątkowej wystawionej w sali przyjęć. Po wizycie w Pałacu papież przejechał do Uniwersytetu św. Tomasza, gdzie najpierw odprawił Mszę świętą dla uczestników Międzynarodowego Forum Młodych, a następnie spotkał się z całą wspólnotą uniwersytecką.
Uwagę wszystkich zwróciła niewielka laseczka, której używał papież podczas wszystkich dni spędzonych w Manili. Rok wcześniej poślizgnął się w łazience, w skutek czego doznał uszkodzenia stawu biodrowego i przeszedł operację w Poliklinice Gemelli. Od tego czasu chodziło mu się coraz ciężej. Dlatego w pałacu prezydenckim czekała na niego winda. On jednak z niej nie skorzystał. Tak samo jak odmówił skorzystania z fotela podczas spotkania z uczestnikami Forum Młodych i z każdym z nich rozmawiał na stojąco. A potem, nie zważając na to, że właśnie przyszła pora obiadu, poszedł na spotkanie ze studentami i wykładowcami. Biodro bardzo mu dokuczało, kiedy był sam, przez jego twarz przechodził grymas bólu. Jednak gdy wychodził do ludzi, natychmiast o tym zapominał. Wieczorem odbyło się tradycyjne nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Poszczególne jego rozważania dotyczyły woli Bożej, i tego, że należy ją przyjmować z pokorą i wiarą.
Dzień później kilkaset tysięcy osób przyszło do Parku Rizana, w którym odbyło się wieczorne czuwanie z Janem Pawłem II. Ponieważ na Filipinach, z powodu położenia tuż przy równiku, nie znany jest mrok i świt, dzień niemal natychmiast przechodzi w noc. Uczestnicy spotkania przynieśli więc z sobą świece, aby chociaż trochę rozjaśnić ciemności. Sprawiło to atmosferę wręcz magiczną. Kiedy papież pojawił się na podium, młodzież zaczęła skandować zdrobnienie, którym zwracano się do niego w rodzinie:
- Lolek! Lolek!
- Lolek to nie brzmi zbyt poważnie - papież zaczął się z nimi przekomarzać. - Jan Paweł II to znów zbyt poważnie. Spróbujmy więc poszukać jakiegoś określenia pośrodku. Lolek to dziecko, Jan Paweł II to stary człowiek. Pomiędzy nimi był Karol!
 - Karol! Karol! - zaczęto skandować na nowo.
Procesyjnie wniesiono Krzyż Światowych Dni Młodzieży. Jan Paweł II odmówił modlitwę, po której młodzież całego świata zaczęła zadawać mu pytania: Czego oczekiwałeś od nas, zwołując Światowy Dzień Młodzieży?Dlaczego każesz nam przemierzać świat? Czy spełniliśmy twoje oczekiwania? Co jeszcze mamy uczynić?
- Wasze pytania odtwarzają jak gdyby scenę z Ewangelii, w której młodzieniec pyta Jezusa: Nauczycielu dobry, co mam czynić? Jezus zwrócił przede wszystkim uwagę na postawę pytającego - na szczerość jego poszukiwania. Zrozumiał, że młodzieniec rzeczywiście szczerze szuka prawdy o życiu i o własnej drodze życiowej
- usłyszeli w odpowiedzi. Wszyscy widzieli, jak Jan Paweł II młodnieje przy nich. Filipińczycy tańczyli i śpiewali, a Ojciec Święty kołysał się w rytm tych dźwięków, a nawet kręcił swoją laseczką niczym Charie Chaplin w swoich komediach. Na koniec spotkania padło miejsce następnego ogólnoświatowego spotkania młodych:
 - Czy wiecie, gdzie będziemy mieć następny Światowy Dzień Młodzieży? Zapytacie się kardynała Paryża. On wam zdradzi tajemnicę. Ale pamiętajcie, to jest ściśle tajne!
- Jesteście za dwa lata zaproszeni do Paryża - ogłosił uroczystym tonem kardynał Jean-Marie Lustiger.
Przez całą noc do Parku Rizala napływały tłumy ludzi, którzy chcieli uczestniczyć w Mszy świętej na zakończenie X Światowego Dnia Młodzieży. 4 milionowy tłum zajął nie tylko sam Park, ale i przylegające do niego ulice - głowa przy głowie, ramie przy ramieniu, na przestrzeni wielu kilometrów kwadratowych nie było ani kawałka wolnego miejsca. Organizatorzy zastanawiali się jak w takich okolicznościach przybędzie papież. Dotychczas poruszał się po mieście swoim papamobile i sprawiało mu to wiele radości. Teraz przyleciał na miejsce spotkania helikoptera, z którego zeszedł sam po schodach. Dopingowały go okrzyki, których pielgrzymi z Polski nauczyli obcokrajowców, a także hymn spotkania:
Spotkanie dochodziło do końca. Dni spędzone na Filipinach były dla Ojca Świętego nadzwyczajnym przeżyciem. Zobaczył radosny, wierny i zdolny do poświęceń naród. Już samo czwartkowe powitanie na lotnisku zwiastował magiczną atmosferę. Również później papież przekonywał się, że jego poświęcenie i radość znajdowały zwielokrotnioną odpowiedź wśród Filipińczyków. Szczególnie dało się to odczuć podczas sobotniego wieczornego czuwania o czym przypomniał podczas niedzielnej Mszy świętej. Każda osobista wypowiedź Jana Pawła II wywoływała entuzjazm zgromadzonych ludzi. Nie tylko dlatego, że były one dowcipne, ale też dlatego, że zawierały własne świadectwo Ojca Świętego.