Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 20 stycznia 2017

Codzienność, zwykła codzienność...

Gdzieś po drugiej stronie globu Ameryka wita nowego prezydenta(o prezydentach USA napiszę jutro, bo post się dociera, a ja już nie mam siły na myślenie), ja zaś siedzę w wygodnym fotelu i odpoczywam. Ten tydzień miałam niezwykle pracowity. Pomijając wpadkę na niemieckim, gdzie po napisaniu tradycyjnie kolokwium na laptopie nie zapisałam pracy(na szczęście germanistka jest w porządku i pozwoliła mi napisać wszystko jeszcze raz, czemu anglistka na AWF w Katowicach taka nie była?) i dzisiejsze zasugerowanie się prezentacjami innych, wskutek czego moja prezentacja jak najbardziej na temat stała się prezentacją nie na temat(brawo ja!), to nie mogę narzekać. Kilka zaliczeń już mam, najbardziej cieszy mnie to z francuskiego, który nie jest moim konikiem oraz z negocjacji, gdzie większość grupy musi pisać jeszcze raz kolokwium zaliczeniowe. Oceny nie znam, wiem tylko że jestem w gronie szczęśliwców, którzy zaliczyli w pierwszym terminie. Nie zawsze mi się chce myśleć, czasami rozprasza mnie taki widok zza uczelnianego okna:
No dobra, nie zza uczelnianego, bo tamtego chyba ktoś dawno nie mył, ale nie przeszkadza mi to w delektowaniu się
widokiem przecudnego Wawelu(spontaniczne zdjęcie, dlatego jego jakość daje sporo do życzenia 😉)
Jeszcze sporo egzaminów i zaliczeń przede mną, sen z powiek spędza mi jeden przedmiot, na którego realizację mieliśmy 15 tygodnie, a został upchany w ostatni tydzień. O dziwo nie czuję się winna temu, że nie będę na niego uczęszczać z powodu półkolonii. Może gdybyśmy byli powiadomieni o tym w połowie grudnia, kiedy ksiądz kompletował kadrę na wypoczynek(czyli osoby z ukończonym kursem wychowawcy), to dusza by mnie świerzbiła, ale dziekanat poinformował nas o tym dopiero tydzień temu. No przepraszam, szanujmy siebie nad wzajem. I tłumaczenie, że nie mieli prowadzącego zajęcia jakoś mnie nie satysfakcjonuje. Tym bardziej, że nagle się znalazł - nasz dziekan!, który ma wiedzę w tym temacie. To nie można tak było od razu?
Co do półkolonii to potrzebowałam wypisu z KRS o niekaralności. Dobrze, że wszystko jest w ogólnodostępnej bazie danych. Dzięki temu nie musiałam jechać do Katowic(wątpię czy bym zdążyła), a mogłam podskoczyć do Sądu w Krakowie, co było dla mnie korzystniejsze. Najpierw przeszłam kontrolę antyterrorystyczną, panowie byli nawet tak mili, że na koniec założyli mi plecak na plecy i nie musiałam wyjmować komórki z kieszeni spodni. A potem drukowanymi literami wypełniłam wniosek i wniosłam opłatę za wydanie zaświadczenia. Następnie poszłam do okienka dla niepełnosprawnych aby złożyć wniosek. Siedzący w środku pan był tak miły, że postanowił przepisać mi wszystko na komputerze. Kurczaczki, ja naprawdę mam szczęście do urzędników, bo zawsze załatwiam wszystko po mojej myśli, w dodatku są mi niezwykle przychylni. Oczywiście nie narozrabiałam jeszcze na tyle, aby figurować w rejestrze skazanych i uzyskałam wymagany druk. Teraz już na 200%(wiem, wiem Basiu, że to niepoprawne matematycznie, wybacz) będę wychowawcą. Co prawda nie wiem kogo, ale ja tam wymagająca nie jestem - wszystko przyjmę na klatę :)

A tak w ogóle to dziękuję za komentarze dwa posty wcześniej -> http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2017/01/podrozowanie-ponad-granicami-ludzkich.html. Nawet się nie spodziewałam takiej Waszej życzliwości. Cieszę się, że we współczesnym świecie są jeszcze osoby, dla których nie jest dziwne realizowanie pasji przez niepełnosprawnych. Bo turystyka to naprawdę moja pasja, nie bez powodu ją studiuję. I naprawdę, nie zamierzam jej porzucać, czy z niej rezygnować tylko dlatego, że ktoś tego nie rozumie...

10 komentarzy:

  1. Wybaczam Karolinko ten wzrost procentowy:-)
    Gratuluję Ci tylu osiągnięć, a wiem na pewno, ze wychowawcą będziesz super:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję Basiu, że Twoje słowa odnośnie bycia wychowawcą sprawdzą się w praktyce :)

      Usuń
  2. KAROLINKO!!!!
    JESTEŚ NIESAMOWITA. PODZIWIAM CIĘ, ŻE KONSEKWENTNIE REALIZUJESZ SWOJE PASJE!!!
    TAK TRZYMAJ. MOŻESZ BYĆ BARDZO DUMNA Z SIEBIE.
    CAŁUJĘ I SERDECZNIE POZDRAWIAM:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo nie mogę być z siebie dumna, bo wtedy człowiek obrasta w pychę, a tego zdecydowanie bym nie chciała. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  3. Gratuluję Karolinko! Życzę wytrwałości w realizacji planów!
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tej wytrwałości i zapału mi nie zabraknie. Również przesyłam pozdrowienia!

      Usuń
  4. Gratulacje. Zycze powodzeniq.w.realizacji wszystkich celow. Bardzo przyjemnie tu.u Ciebie. Bede wracac na pewno. :) pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam ponownie i czuj się jak u siebie w domu :)

      Usuń
  5. Karolinko, gratuluję fajnych wyników na studiach i pozytywnego załatwienia spraw odnośnie kolonii.
    Zazdroszczę Ci tego widoku z okna.
    Buziaczki, kochana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widok mam przecudny, co niestety nie przekłada się na skupienie na zajęciach. Na szczęście na AWFie mam trochę inne, mniej romantyczne widoki. Również pozdrawiam

      Usuń