Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 29 stycznia 2017

"I będzie jak dawniej, przestańmy się spieszyć, zacznijmy od nowa, od tych małych rzeczy"(S. Grzeszczak, "Małe rzeczy")

Msza święta o godzinie 11:00 uroczyście zakończyła tegoroczne zimowe półkolonie zorganizowane przez naszą parafię. To już taka nasza tradycja - najpierw pięć lub sześć dni pracy z dziećmi, a na koniec podziękowanie za wszystko Najwyższemu. Bo tak naprawdę, półkolonie spędziliśmy, w bezpiecznej, spokojnej atmosferze. Nic nikomu się nie stało, najmłodsi chyba też byli zadowoleni, zwłaszcza ze wczorajszej wycieczki do Bajkowego świata w Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku Białej. Dzieciaki z wypiekami na twarzy dowiadywały się jak powstawały takie produkcje jak "Reksio", "Bolek i Lolek" czy też "Porwanie Baltazara Gąbki". Zaś pytań było bez liku. Wbrew pozorom kolejne pokolenia wychowują się na nich. Tak, to był doskonały pomysł, aby tam pojechać. Gorąco polecam i tym dużym i tym małym. 
Jakoś tak podczas Mszy świętej przypomniały mi się moje pierwsze półkolonie, które miały miejsce pięć lat temu, na których powierzono mi pracę z dziećmi. Co prawda pomagałam już pół roku wcześniej przy organizacji półkolonie, były to jednak prace techniczne. Teraz miałam pójść krok na przód. Dużo wspólnego miały one z tegorocznymi półkoloniami - to samo miejsce(podstawówka leżąca w obrębie parafii), podobna ekipa, termin(chociaż wtedy były o tydzień później), nawet wtedy też raz nie byłam na zajęciach z powodu egzaminu na AWF. Tylko dzieci były inne, niektóre dużo młodsze, niektóre z tamtych półkolonii sami byli animatorami na tegorocznych. Wtedy też miałam najstarszą grupę, teraz zaś najmłodszą. Mimo to z łezką w oku wracam pamięcią do tamtych cudownych chwil, kiedy z pomocy technicznej awansowałam na animatora. A na pamiątkę tamtych chwil pozostał filmik obrazujący te 5 cudowne dni:
Z sentymentem wracam też do półkolonii zimowych w 2014 roku, kiedy debiutowałam w roli pełnoprawnego wychowawcy grupy. Wcześniej oczywiście zrobiłam sobie oficjalny kurs wychowawcy kolonijnego, żeby w papierach wszystko było w porządku. Akurat tak się złożyło, że ferie zimowe w moim województwie oraz przerwa semestralna na uczelni wypadała w tym samym czasie. Tym razem nie byliśmy ulokowani w żadnym zewnętrznym budynku, tylko w naszym parafialnym Oratorium, przez co nie byliśmy nawet zgłoszeni do kuratorium. Nie przeszkadzało nam to jednak w wesołej zabawie z Krudami przez całe 5 dni. Ponownie miałam najstarszą grupę, a do pomocy 3 młodszych animatorów. Przyznam szczerze, że z dziećmi z klas 5 - 6 pracuje się w specyficzny sposób. Niestety, im człowiek jest starszy, tym z reguły mniej mu się chce, szczególnie bawić i wykonywać prace plastyczne. No, ale cóż, na niektóre sprawy nie mamy wpływu. Trzeba brać co jest. Dla mnie te półkolonie były też szczególne dlatego, że pierwszy raz w życiu czytałam wezwania modlitwy wiernych podczas finału podchodów w rodzimym sanktuarium. I znowu łezka kręci się w moim oku, kiedy oglądam pamiątkowy filmik z tamtych chwil.
Tegoroczne półkolonie zostawiły we mnie same piękne wspomnienia. Zresztą sama tematyka sprzyjała temu. Cały program kręcił się wokół bajki "W głowie się nie mieści".
Emocje posiada każdy z nas. Niestety, we współczesnym świecie coraz trudniej jest nam je okazać. Częściej denerwujemy się, złościmy, niż jesteśmy szczęśliwi. A to przecież radosne wspomnienia są fundamentami szczęśliwego życia. Z dzieciakami z klas 1-3 szkoły podstawowej prowadziliśmy żywe rozmowy na temat zarówno tych dobrych chwil w naszym życiu, jak i złych. Zastanawialiśmy się jak radzić sobie z negatywnymi emocjami, a nawet robiliśmy "mapę myśli" na ten temat! Wbrew obawom księdza najmłodsi doskonale sobie z tym poradzili. Zaś wbrew moim obawom moja wada wymowy nie przeszkadzała najmłodszym w zrozumieniu co do nich mówię. Ponadto mieliśmy wyjścia na basen i na tańce w Hali Sportowej, starsza grupa wyszła też na zajęcia w bibliotece miejskiej oraz w PKZecie. Staraliśmy się, aby program był urozmaicony, a za razem dopasowany do wieku i możliwości naszych podopiecznych. Zaś patrząc dzisiaj na zadowolone mordki dzieciaków biorących udział w naszym przedsięwzięciu możemy przypuszczać, że tak właśnie było. Zresztą sami zobaczcie(i znowu wyszłam na zdjęciach poniżej krytyki😕):

My, animatorzy też zostaliśmy wyróżnieni - na Mszy św. każdy z nas odebrał podziękowanie(czyli dyplom - najlepszy wizualnie od lat), wieczorem mamy pizzę w Domu Młodzieżowym, zaś w lutym jedziemy na jeden dzień w góry na koszt firmy😃.
A po Mszy św. o 11:00 zostałam na Sumę odpustową o 12:30. Dzięki temu, że część scholi(schola wyjątkowo śpiewała o 12:30) była na zakończeniu zimowiska, udało mi się dopchać do mikrofonu. Co prawda przez pierwsze 10 minut nie działał, ale na Liturgii Słowa coś poruszano na stykach i wszystko zaskoczyło. Kurczaczki, szaleję - jak w zeszłym roku stałam przy mikrofonie stałam tylko raz, tak w tym roku już 2 razy. W dodatku wystartowałam w procesji z darami niosąc kwiaty. Toż to prawdziwy raj! A może święty Paweł Apostoł maczał w tym palce? Tylko szkoda, że na koniec prąd poszedł w całym kościele, ale przynajmniej było śmiesznie. I mimo święta kameralnie, mniej oficjalnie. Lubię takie momenty, może nie tyle, że mam mikrofon, ale dlatego, że niektórzy ludzie zmieniają się w swoim zachowaniu, sposobie bycia diametralnie, co ważne, in plus! Oby ich było więcej, naprawdę o niczym innym nie marzę!

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim czynię zwyczajne rzeczy Basieńko :)

      Usuń
  2. Znów pozostały piękne wspomnienia i nowe doświadczenia a następne półkolonie pewnie za rok. Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to następne półkolonie planowane są na wakacje... Zastanawiam się też, czy nie złożyć papierów na wyjazd na kolonie jako wychowawca gdzieś z zewnątrz. Zobaczymy czy nie zabraknie mi ku temu odwagi. Również pozdrawiam

      Usuń
  3. Piękne wspomnienia, Karolinko. A święty Paweł na pewno jest dumny ze swojej parafianki.
    Ściskam<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym czy jest dumny dowiem się już po drugiej stronie życia. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Podziwiam Twoje zaangażowanie. Jesteś tak otwartą osobą, widzę garniesz się do dzieci. Mam nadzieję, że następne półkolonie będziesz równie ciepło wspominała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci to mój żywioł - a że nie mam swoich, to bawię cudze :)

      Usuń
  5. Widać że żyjesz Kościołem i cieszysz się z pomagania innym a zwłaszcza dzieciom ! Dobrze, że są ludzie z powołaniem ! No bo do tego nie wystarczy się nadawać, ważne by sprawiało radość :D Dzieciaki w Twojej parafii się mają super :P Za moich czasów na ,,Dzieciach Maryi" gdzie chodziłam jako dziecko nie było takich rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolinko, jesteś niezwykłą dziewczyną, którą podziwiam. Masz piękne wspomnienia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń