Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 8 lutego 2017

A może czas wrócić do formy?

Witam Was w przerwie pomiędzy kolejnymi zajęciami, a raczej zaliczeniami! Bardzo się cieszę z Waszej obecności, komentarzy, z kolejnej zawiązanej znajomości z jakimś ciekawym bloggerem, z każdego nowego obserwatora bloga. Zawsze przed napisaniem komentarza z zaproszeniem w moje skromne progi zastanawiam się, czy mój blog spodoba się danej osobie? Przecież ona pisze tak ciekawe zdania, wrzuca tak przepiękne zdjęcia, robi tak ciekawe rzeczy. A ja? Wszak wiodę zwyczajne życie. Chociaż ostatni komentarz napisany przez Basię(nie wiem czemu się dziwię, przecież ja też często myślę o ludziach, którzy prowadzą blogi) sprawił, że nabrałam przekonania co do tego, że codzienność osoby niepełnosprawnej również może budzić zainteresowanie w blogosferze. Wiem za razem, że moje jest trochę bardziej aktywne, niż mogłoby się wydawać. Miło mi też z tego powodu, że podobają Wam się moje wiersze - ja tam zawsze jestem krytyczna wobec siebie i uważam, że mogłyby być lepsze! Ale ja zawsze tak mam - nawet na konkursy wysyłam prace, z których nie do końca jestem zadowolona, a potem okazuje się, że komuś się one podobają. Przyznam się bez bicia, że długo zastanawiałam się, czy opublikować je tutaj. Ale teraz wiem, że to wcale nie był taki zły pomysł.
Ostatnio coraz częściej zastanawiać się, czy nie wrócić do tego, co kiedyś tak bardzo lubiłam, czyli do sportu. Przez blisko 14 lat moje życie toczyło się wokół trenowania lekkiej atletyki, przez jakieś 2 lata łączyłam je z treningami pływania. Najpierw po lekcjach w szkole, a potem po zajęciach na uczelni biegłam na bieżnię lub basen, gdzie odbywały się zajęcia. Z większymi lub mniejszymi sukcesami, ale jednak. Tak naprawdę nie chodzi w tym wszystkim o miejsca, medale, chociaż człowieka cieszyło, kiedy nie wracał z zawodów z pustymi rękami, ale o coś więcej. 
Wiadomo, że w naszym kraju na wiele rzeczy związanych ze zdrowiem trzeba czekać miesiącami. Na rehabilitację również. Ostatnio jak byłam zapisać się do poradni rehabilitacyjnej mieszczącej się przy szpitalu w lutym, tak dostałam termin na sierpień. Limity są nieubłagane, a potrzebujących niestety nie ubywa. Oczywiście pewnym rozwiązaniem byłaby prywatna rehabilitacja, trudno jednak o niej mówić, kiedy ma się dochody poniżej średniej krajowej. Subkonta w żadnej fundacji nie posiadam - zawsze tłumaczę się tym, że jest masa bardziej potrzebujących ode mnie osób. 
Nie od dzisiaj też wiadomo, że najlepszym lekarstwem na mózgowe porażenie dziecięce jest właśnie rehabilitacja, najlepiej stała, a nie odbywająca się średnio raz w miesiącu przez dwa tygodnie. Mam niby w domu rowerek rehabilitacyjny, ale ileż można pedałować w czterech ścianach własnego mieszkania? Dlatego myślę na poważnie o powrocie do sportu, co w jakimś stopniu zrekompensowałoby mi moje rehabilitacyjne braki. Co prawda to nie to samo, a jednak już coś! 
Półtora roku temu zrezygnowałam ze sportu ze względu na podjęcie drugiego kierunku studiów w odległym Krakowie. Naprawdę, plan zajęć miałam tak ułożony, że nie dałabym rady pogodzić tego wszystkiego. Teraz jestem na finiszu studiów, zarówno na AWFie, jak i na Uniwersytecie Papieskim. Są już wstępne plany na przyszły semestr. I muszę powiedzieć, że jeżeli nic się za bardzo nie pozmienia, to w poniedziałki i piątki spokojnie dam radę chodzić na treningi z lekkiej. Sprawdzałam już terminy na stronce klubu - są w te dni, oraz w środy, w godzinach od 18:00 do 20:00. Byłoby to wspaniałe zakończenie dnia.

A teraz mykam zobaczyć co tam u Was nowego. Trzymajcie się cieplutko!

10 komentarzy:

  1. Uważam, że jak możliwości to powinnaś uprawiać sport :D Nie zaszkodzi a zawsze może pomóc. Mi ciężko się zmobilizować ale staram się zawsze coś zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolinko, na pewno dasz sobie radę. Myślę zresztą, że Ty zrealizujesz wszystko, cokolwiek sobie postanowisz. Jesteś wspaniała.
    Serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już nie będzie większych zmian w moim planie zajęć i powrót do biegania stanie się faktem. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ale nasz program zdrowotny mimo tego wszystkiego jest dużo lepszy od niejednego obcego państwa. Na przykład w Ameryce prezydent Obama dopiero pomógł cukrzykom, bo z cukrzycą nikt nie mógł mieć legalnej pracy - to taki przykład. W państwach leczenie jest płatne tak jak u nas już wchodzą te prywatne przychodnie. Ludzie nie mają pieniędzy na leczenie się prywatnie, za mało zarabiają, albo stawki są za wysokie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki abyś zrealizowała to co chcesz, abyś czerpała radość z prowadzenia bloga.

      Usuń
    2. Tak, wiem że nasz system zdrowotny jest i tak dobry w porównaniu z niektórymi innymi krajami. Nie chciałam aby to zabrzmiało jako użalanie się nad tym. Bardziej chodziło mi o to, że szukam alternatywy dla ruchu. A skoro w poradniach czeka się niemało, to warto poszukać czegoś innego, np. uprawiania sportu w klubie sportowym. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
    3. Masz rację, że ruch jest bardzo zdrowy i samemu można sobie coś zorganizować dla zdrowia :) Pozdrawiam gorąco :D

      Usuń
  4. Twój blog Karolinko też doskonale prowadzisz, więc nie wiem skąd masz jakieś wyrzuty sumienia. Twoje wpisy są bardzo ciekawe.
    Do sportu wracaj jak najszybciej.
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Karolinko, jesteś silną, wspaniałą osobą i nie sądzę, byś nie dała sobie rady... Trzymam zatem kciuki i niosę modlitwę pod tron Matki w Twoich intencjach ;) Serdeczności życzę

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry pomysł z tym sportem. :)
    I nie zastanawiaj już nad tym czy kogoś zainteresuje to co piszesz. Po prostu pisz. Ja lubię Twoje ścieżki codzienności i jak widzę nie tylko ja. A zbytni samokrytycyzm czasami w życiu przeszkadza. Wiem coś o tym. :)

    OdpowiedzUsuń