Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 10 lutego 2017

Całkiem inne poznawanie świata

Pamiętacie taki motyw z szkoły, kiedy przybywszy do jakiegoś muzeum otrzymywało się dużo za duże buty, musiano się uważnie słuchać przynudzającego przewodnika opowiadającego o mało ciekawiących Was rzeczach, a już broń boże czegoś dotykać, bo wtedy popełniało się niesamowity grzech śmiertelny. Wbrew pozorom nie było to znowu tak dawno temu - pamiętam jak w trzeciej klasie liceum(czyli gdzieś z 8 lat temu) byliśmy obejrzeć chałupę, w której miało miejsce okraszone sławą wesele, na którą miał być sam Stanisław Wyspiański. Domek wiekowy, toteż drewniana podłoga skrzypiała niemiłosiernie. Tak się akurat złożyło, że w mojej klasie był typowy wesołek, który specjalnie chodził tak, aby było jak najwięcej hałasu. Przy okazji był miłośnikiem białej broni, a że nad jednym z łóżek wisiała szabelka, to postanowił ją sobie obejrzeć z bliska... I w sumie na tym zakończyło się zwiedzanie chatynki, bo wylecieliśmy z niej z hukiem i wilczym biletem, zaś polonistka zapowiedziała nam, że już z nią nigdy nigdzie nie pojedziemy. I wiecie że nawet dotrzymała słowa? Na szczęście dla nas był to już finisz naszej edukacji, i w sumie niewiele straciliśmy.
Jak wiecie, albo i nie wiecie, bo np. dopiero trafiliście w moje skromne progi, we wrześniu ubiegłego roku zagnało mnie do Londynu. W planach przewidziane było zwiedzenie wielu londyńskich muzeów, takich jak np. British Muzeum, Muzeum Historii Naturalnej, czy też Muzeum Nauki i Techniki. Mając w pamięci zdarzenie sprzed lat trochę sceptycznie do tego wszystkiego podeszłam. No, ale skoro taki jest program, to z drugiej strony szkoda nie skorzystać.
Któż z nas nie słyszał podczas lekcji historii o słynnym kamieniu z Rosetty, który stanowił podstawę do odczytania pisma egipskiego? Albo o legendarnym Kodeksie Hammurabiego ze słynnym "oko za oko, ząb za ząb"(chociaż w oryginale brzmi to o wiele bardziej drastycznie)? A może chcielibyście zobaczyć zwłoki ludzkie, które dzięki odpowiedniemu procesowi balsamowania zachowały się po dzień dzisiejszy? No to zapraszam do British Muzeum, gdzie zobaczycie najważniejsze zabytki starożytności. Nawet ja, która z historią, zwłaszcza tą najdawniejszą, zawsze byłam na bakier(co prawda zawsze miałam 5 na świadectwach, ale nie oszukujmy się, że przez te kilka lat nie zdążyłyśmy się ze sobą zaprzyjaźnić), w niektórych miejscach musiałam przyznać wyższość tego, co było kilka tysięcy lat przed nami. British Muzeum to naprawdę doskonała pozycja dla miłośników starożytności.
Któż nie kojarzy słynnego szkieletu dinozaura, który ożywał podczas filmu "Noc w muzeum"? Po dzień dzisiejszy stoi dumnie w holu Muzeum Historii Naturalnej i cierpliwie pozuje do zdjęć z kolejnymi turystami. Zresztą, żeby tradycji stało się zadość...:
Ale przecież na szkielecie dinozaura, który zrobił karierę naukową, muzeum się nie kończy. Jest to bowiem fantastyczne połączenie wszystkiego, co można określić mianem "przyroda". Chcesz zobaczyć zwierzęta, również te wymarłe w naturalnych rozmiarach? Proszę Cię bardzo, wystarczy wejść do odpowiednio oznaczonego działu.
Mnie bardzo zaskoczyło, na plus, takie coś:
video 
Niezłe, prawda? Jednak muzeum nie opiera się tylko na florze. Można na przykład wjechać schodami ruchomymi do wnętrza Ziemi, poznając poszczególne jej warstwy:
Albo zbadać dogłębnie mechanizm wybuchu wulkanów. Albo przyjrzeć się wszystkim znanym skałom i minerałom jakie występują na ziemi. Dla mnie jednak prawdziwym hitem była symulacja trzęsienia ziemi za pomocą zwyczajnej platformy. Naprawdę, działa nie tylko na ludzką wyobraźnię, ale i na... błędnik!
Z premedytacją polecam to miejsce każdemu, ponieważ Muzeum Historii Naturalnej ma tak szeroką ofertę, że zarówno kilkulatek, jak i kilku dziesięciolatek znajdzie w nim coś dla siebie!
Kolejnym zwiedzonym przez nas brytyjskim muzeum było Muzeum Nauki i Techniki. No, tutaj przeżyłam małe rozczarowanie, bo oczekiwałam czegoś więcej. Aczkolwiek dział poświęcony kosmosowi był niczego sobie...
No i na koniec zostało mi przedstawić Wam Muzeum Viktorii i Alberta, czyli moda i kultury innych nacji... Podobało mi się podzielenie wszystkiego na działy. Dzięki temu można wybrać to, co człowieka naprawdę interesuje. Podobnie jak w przypadku Muzeum Historii Naturalnej(z którego najchętniej wcale bym nie wychodziła), fizycznie nie ma możliwości zwiedzenia go w ciągu kilku godzin. Co mnie najbardziej ciekawi? Judaizm, życie na Syberii, moją uwagę przykuły też meble z XVIII wieku. W sumie dosyć specyficzne mam zainteresowania...
A teraz małe podsumowanko - nikt u wejścia do muzeów nie kazał zakładać nam tych okropnych kapci, nikt nie nakazywał nam zwiedzania w określonej kolejności, nikt nie nadawał tempa. Można było zwiedzać co się chce, kiedy i w dowolnym tempie. Wiele eksponatów można dotknąć, obrócić, zobaczyć ze wszystkich stron. Jedynym ograniczeniem mógł być jedynie język. Przystosowanie do osób niepełnosprawnych też nie jest na najgorszym poziomie, w większości budynków są windy i podjazdy, chociaż do takiego wnętrza Ziemi osoba na wózku już nie wjedzie. Muzea w Londynie są darmowe(przynajmniej trzy ostatnie), można do nich wejść z ulicy. Trzeba jednak nastawić się na odstanie swojego, ponieważ często przebywają w nich dzieciaki w ramach zajęć lekcyjnych. Ale nie dziwię się, bo i ja bym chętnie zamieniła nudne podręczniki na lekcje w terenie... Tylko chyba wtedy minister edukacji ścigałby mnie za ten pomysł listem gończym.

8 komentarzy:

  1. Nie lubiłam wyjść do muzeów- były nudne i nic z tego się nie wynosiło :p Wolałabym w zamian przeczytać "Chłopów" Czy inne przynudne (jak na owe czasy) "Wesele" Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Na szczęście ostatnio zaczęłam leczyć się z tej wady :). Ściskam serdecznie!

      Usuń
  2. Karolinko, nie wiem, czy dane mi będzie kiedyś zwiedzić te muzea, ale swoim opisem zachęciłaś mnie niesamowicie.
    Buziaczki i miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja byłam w planetarium w toruniu na wystawie multimedialnej to była prawdziwa przygoda chłopaki mogli sami porobić eksperymenty coś wprawić w róch nauka teraz jest o wiele ciekawsze niż za naszych czasów

    OdpowiedzUsuń
  4. W Londynie jest co robić :) Ja byłam tylko z pół godziny w muzeum narodowym i tylko liznęłam tego co tam się znajduje :D Skusiłaś mnie by kiedyś tam powrócić i zwiedzić też inne muzea ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli uda mi się kiedyś odwiedzić Londyn, to na pewno tam zajrzę. Opisałaś to w sposób bardzo zachęcający. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muzea w Londynie są zapewne obiektami godnymi naszej uwagi. Pozdrawiam Was wszystkich

    OdpowiedzUsuń