Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 18 lutego 2017

Matematyka wcale nie musi być passe


Dzisiaj na Oratorium zajęcia wyglądały podobnie. Tylko w trochę łatwiejszej wersji, bo jednak do nas na zajęcia przychodzą trochę młodsze dzieci niż uczestnicy tego teleturnieju. Chociaż dzieciaki tak dobrze radziły sobie z tym zadaniem, że mam wrażenie iż z powyższymi działaniami też poradziliby sobie bez większych problemów. Kto by pomyślał, że jeden z moich ulubionych teleturniejów z dzieciństwa okaże się po latach wspaniałą inspiracją na ciekawe zajęcia z najmłodszymi? Pamiętam jak w 1996(a może 1997?) roku sobotnie wieczory należały do mnie. Najpierw od 18:00 był godzinny blok bajek na "Canale+", a potem... Potem podekscytowany zerówkowicz musiał mieć zmieniony kanał na TVP2, gdzie szły właśnie owe "Szalone liczby". Przez blisko półgodziny w mieszkaniu panowała niesamowita cisza, ja zaś starałam się wraz z dużo starszymi ode mnie "kolegami" rozwiązywać zadania. Rzecz jasna z marnym rezultatem, wszak dopiero poznawałam magiczny świat liczb. Myślicie, że zrażało mnie to, że moja odpowiedź różniła się od prawidłowych? Skąd, przecież dla mnie była to tylko zabawa. Z tym, że potem matematyka była moim ukochanym przedmiotem. Co z tego, że do dzisiaj nie potrafię posługiwać się takim cyrklem, czy też ekierką? Przecież matematyka nie kończy się, ani nie zaczyna, na geometrii. Jest przecież tyle innych działów, do których umiejętności geometryczne nie są niezbędne. A logiczne myślenie zawsze może się przydać.
Planuję jeszcze wprowadzić kilka ciekawych sposobów na polubienie matematyki. Oczywiście w formie zabawy, wszak Oratorium to nie szkoła. No i nie chodzi mi o "wyhodowanie" olimpijczyków, bo prędzej zrażę dzieciaki do tej dziedziny nauki. Ja tylko chcę, żeby nie mieli z nią problemów.
Myślicie, że moja ulubiona matematyczka byłaby ze mnie dumna? Dzisiaj znowu mi się śniła...

5 komentarzy:

  1. Karolinko, Twoja matematyczka może być z Ciebie naprawdę dumna. A ja niestety z matematyką byłam zawsze na bakier i sprawiała mi ona ogromne trudności. Mój umysł nijak nie chciał się zrobić ścisły i logiczny:)
    Buziaczki serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Och Karolinko!
    Nie tylko matematyka może być z Ciebie dumna! Jesteś wyjątkową osobą.
    Trudno mi w tej chwili wyliczać ale interesuje Cię wiele dziedzin.
    Karolinko, podziwiam Cię!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Matematykę powinno prowadzić się tak, żeby była ciekawa. Naprawdę Cię podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na pewno jestem z Ciebie dumna Karolinko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam, że podobną "zabawę z liczbami" fundowała nam matematyczka, a zarazem wychowawczyni, w szkole podstawowej. Sama też miała syna w naszym wieku, to myślę, że stąd takie Jej pomysły; inne klasy nam zazdrościły, bo robiła to w formie zabawy na boisku na długiej przerwie i to dla chętnych, a wszyscy byliśmy chętni, bo najprzyjemniej uczyć się poprzez zabawę :))). Pozdrawiam i serdeczności posyłam :)

    OdpowiedzUsuń