Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 27 marca 2017

Ogrodu Botanicznego ciąg dalszy oraz moje zdanie o wyprawie

Na przełomie wieków placówka zaczęła podupadać. W 1907 roku zawaliła się drewniana oranżeria niszcząc około 600 cennych gatunków storczyków, a pięć lat później spaliła się szklarnia z tropikalnymi roślinami przywiezionymi przez Warszewicza. Dzieło odbudowy zniszczeń zostało rozpoczęte przez Mariana Raciborskiego, dyrektora Ogrodu w latach 1912-1917. Większość prac ogrodniczych wykonywał sam, lub z pomocą asystentów. W 1913 roku przekształcił dawną katedrę w istniejący do dzisiaj Instytut Botaniki. Założył też nowe działy: alpinarium geograficzne i dział systematyki dynamicznej. Po jego śmierci funkcję dyrektora Ogrodu przejął Władysław Szafer. Był bardzo mocną osobliwością, a za razem dobrym organizatorem. W latach 1925-1926 udało mu się doprowadzić do budowy żelbetonowych oranżerii, które nazwano kompleksem szklarniowym Victoria. W latach 30 obszar Ogrodu został powiększony do 6 hektarów. Na nowych działkach powstał malowniczy, dwupoziomowy ogród w stylu włoskim oraz grupy drzew i krzewów Azji Wschodniej.
W okresie II wojny światowej Ogród Botaniczny był jedynym czynnym zakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kierownictwo powierzono Wilhelmowi Herterowi. Zwolniony ze stanowiska prof. Szafer pełnił w tym czasie obowiązki rektora podziemnego Uniwersytetu. Poza nim nie usunięto z Ogrodu polskich asystentów i ogrodników, pragnących uchronić to miejsce przed dewastacją. Niestety, nie udało się zapobiec systematycznemu rabunkowi roślin, które były wywożone do ozdobienia rezydencji gubernatora Franka w Krzeszowicach, ani akcji palenia sprzętów i obrazów uniwersyteckich. Z powodu zimy 1941/1942 zginęło wiele tropikalnych gatunków z kilku działów szklarni. W czasie okupacji zbiory zubożały o ok. 1200 gatunków. Jednak sam Ogród Botaniczny przetrwał i stał się "matecznikiem roślin" dla odradzających się tego typy placówek w innych miastach.
Po zakończeniu II wojny światowej Szafer powrócił na swoje dotychczasowe stanowisko. Z powodu niewielkich funduszy zakład znalazł się w tragicznej sytuacji. Mimo tego dzięki dotacją m.in. z Izby Aptekarskiej oraz Ministerstwa Zdrowia, udało się stworzyć w latach 40 nowy dział roślin leczniczych. W 1954 roku wybudowano nową szklarnię przeznaczoną na uprawę storczyków, nazwaną Holenderką. Cztery lata później udało mu się powiększyć Ogród do obecnego rozmiaru, czyli 9,6 hektara. Do największych inwestycji tego okresu należy budowa wysokiej palmiarni o duraluminiowej konstrukcji wraz z kompleksem tropikalnych szklarni. Oranżeria ta została wzniesiona w latach 1959-1966 w ramach inwestycji jubileuszowych 600 lecia istnienia Uniwersytetu Jagiellońskiego, dlatego nazywana jest Jubileuszową. Nad jej ukończeniem dbał Bronisław Szafran, który kierował też nad zagospodarowaniem nowych terenów oraz urządzeniem wysokiego alpinarium wraz z odmianami roślin skalnych. Ogród był jego ulubionym miejscem pracy i wielką życiową pasją - często sam oprowadzał wycieczki, szczególnie dzieci i młodzieży.

Po reorganizacji w 1970 roku Ogród stał się jednym z zakładów Instytutu Botaniki, zaś zespół naukowy został zredukowany. W latach 1973 - 1991 dyrektorem Ogrodu był paleobotanik, Kazimierz Szczepanek. W czasach jego działalności powiększona została liczba pracowników zatrudnionych w Ogrodzie. Rozwinięto przez to badania w zakresie fitogeografii, ekologii i historii botaniki. Założono nowoczesną dokumentację uprawianych gatunków. Spośród inwestycji warto nadmienić podwyższenie starej szklarni, dzięki czemu udało się utrzymać przy życiu XIX-wieczne okazy palm. Zorganizowano też wyprawę do Afryki pod nazwą "Kilimandżaro 75", z której przywieziono bogate zbiory żywych roślin, owoców i nasion oraz zielnik. Natomiast z okazji jubileuszu 200 lecia Ogrodu Botanicznego na parterze Collegium Śniadeckiego utworzono cieszące się niemałym zainteresowaniem muzeum. Przy okazji zorganizowano konferencję poświęconą roli ogrodów botanicznych w historii badań naukowych oraz popularyzacji wiedzy botanicznej.
Przez kolejnych 21 lat w ogrodzie dyrektorował geograf roślin, Roman Zemanek, a po nim funkcję tą przejął taksonom i ekolog roślin - Józef Mitka. W ostatnim dwudziestoleciu przeprowadzono szereg niezbędnych inwestycji. Do najważniejszych z nich należała wymiana systemu  ogrzewania w szklarniach. Dotychczasowe kotły węglowe zamieponiono na bardziej przyjazne dla środowiska olejne. Pod koniec XX wieku zrekonstruowano najstarszy kompleks szklarniowy - Victorię. Odnowiono dział systematyki roślin oraz staw wraz z otoczeniem, rozpoczęto odnawianie ścieżek i obiektów małej architektury ogrodowej. Powstały też nowe działy, m.in. dział roślin ginących i zagrożonych we florze naszego kraju, jak również roślin biblijnych. Założono ogródek wiejski, w którym rosną tradycyjne dla naszego kraju, lecz ginące rośliny ozdobne. Rozwinęła się też działalność naukowa - nawiązano współpracę z Bieszczadzkim i Magurskim Parkiem Narodowym. Począwszy od 2001 roku Ogród organizuje ogólnopolskie seminaria terenowe Sekcji Ogrodów Botanicznych i Arboretów Polskiego Towarzystwa Botanicznego. Stał się tym samym miejscem mającym znaczenie nie tylko dla nauki, ale też kultury Krakowa.
Śladami przeszłości są stare, pomnikowe drzewa: ponad 200-letni dąb szypułkowy, zwany dębem Jagiellońskim, dwa okazy derenia właściwego posadzone ok. 1790 roku, czy ponad 100-letni cypryśnik. Ponadstuletnie okazy zachowały się także w szklarniach. Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego przetrwał szczęśliwie ponad 230 lat - czasy zaborów, wojen, trudności finansowych. W drugiej połowie XX wieku pojawiło się nowe zagrożenie: ludzka ignorancja i chęć zabudowania tego atrakcyjnego obszaru. W latach 70 powstał bowiem projekt budowy teatru muzycznego na tym terenie. Protesty dyrektora Ogrodu, Senatu Uniwersytetu oraz wystąpienia mieszkańców doprowadziły do cofnięcia tej decyzji. Co więcej, Ogród Botaniczny został wciągnięty do rejestru zabytków miejskich.
Dzisiaj Ogród Botaniczny jest zakładem dydaktycznym, a zarazem żywym muzeum flory świata o szerokim znaczeniu społecznym i ogólnokulturowym. Stało się tak dzięki staraniom całych pokoleń ogrodników i botaników oraz rzeszy miłośników. W czasach dzisiejszej specjalizacji biologii oraz zagrożenia natury Ogród Botaniczny jednoczącym różne gałęzie wiedzy naukowej oraz wiele dziedzin sztuki. Jego misją jest szerzenie holistycznej wiedzy o przyrodzie, której wartością jest nie tylko bioróżnorodność, ale również piękno będące od zawsze inspiracją człowieka do twórczych zadań.
Tyle teorii. Jak oceniam tą wycieczkę? Szczerze to średnio. Taki ogród botaniczny jest może i interesujący, ale wtedy kiedy już w pełni zakwitnie. Tym czasem zwiedzaliśmy w większości gołe drzewa. No i co z tego, że prowadzący wymieniał różne skomplikowane nazwy roślin, skoro wizualnie widzieliśmy tylko ich pnie i gałęzie. Czy kiedy zakwitną będę w stanie powiedzieć co to za drzewo, czy krzew? Wątpię. Wycieczka byłaby z pewnością bardziej owocna, gdyby przeprowadzono ją chociażby w przyszłym miesiącu, kiedy wszystko już się rozwinie. Przynajmniej to jest moje skromne zdanie.

Zdjęcia wykonałam samodzielnie, dlatego są takie nie do końca udane...

4 komentarze:

  1. Karolinko, to prawda - ogród botaniczny najpiękniej się prezentuje, gdy wszystko jest w rozkwicie.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, szkoda, że pora jeszcze za wczesna na podziwianie pięknej przyrody. Ale za to w lato jak tam pojedziesz będziesz się czuła jak w domu. Wiesz co za aleja, co za budynek itd. pozostanie bezpiecznie podziwiać roślinki. jeden dzień to stanowczo za krótko, żeby poznać taki wielki ogród. Pozdrawiam serdecznie.Na pewno się dotleniłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy akurat "zwiedzali" tylko niektóre aleje

      Usuń
  3. Mam znowu spore zaległości. Jednak nie mogę opuścić żadnego Twojego zawsze świetnie opracowanego postu.
    Czy już Ci pisałam, że kocham bywać u Ciebie? Jeżeli nie, to wiedź, że uwielbiam.
    Ogród botaniczny jest piękny o każdej porze roku. Nawet teraz. Poczekamy kilkanaście dni i cały rozkwitnie.
    Caluję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń