Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 19 kwietnia 2017

Magiczna historia umiejącego podróżować w czasie Rafała, która komponuje się z dzisiejszą rocznicą

Książka Marcina Szczygielskiego "Arka Czasu" rzuciła mi się już jakiś czas temu, kiedy w oczekiwaniu na busa mającego zawieść mnie do rodzinnej miejscowości udałam się do mieszczącej się w Galerii Krakowskiej księgarni "Matras". W sumie to bardzo często w ten sposób spędzam czas wolny - chodząc pomiędzy regałami z książkami i wypatrując kolejnych nowości. Niekoniecznie w celu zakupu, ale chociażby po to, aby dowiedzieć się co aktualnie wyszło na rynek, czy nawet nacieszyć oczy kolorowymi okładkami. Tego dnia książka "Arka Czasu" znajdowała się na głównej wystawie. Jej nietypowa kolorystycznie okładka zwróciła moją uwagę. Delikatnie wzięłam ją w swoje koślawe ręce i przeczytałam recenzję znajdującą się na tylnej stronie okładki. Spodobała mi się, zwłaszcza że holokaustem interesuję się od dłuższego już czasu(gdzieś od 5 klasy). Odłożyłam ją jednak z powrotem na półkę, bo przecież mam inne wydatki, ale z postanowieniem, że kiedyś ją przeczytam, chociaż jest ona napisana głównie dla dzieci. Jakiś czas później dostałam możliwość zrecenzowania jej, co wiązało się z otrzymaniem egzemplarza zupełnie za darmo do domu. Nie wahałam się ani chwili, zwłaszcza że przy pracy z dziećmi wszystko może się przydać. W ten sposób "Arka Czasu" trafiła na półkę w moim domu. Przeczytanie jej treści trwało tyle, ile podróż pendolino z Sosnowca do Warszawy i z powrotem - czyli niewiele ponad 4 godziny. Czy było warto? Zapraszam do przeczytania poniższej recenzji:

Tytuł: "Arka Czasu"
Autor: Marcin Szczygielski
Wydawnictwo: Latarnik
Warszawa 2015

Podróżowanie w czasoprzestrzeni zawsze fascynowało i fascynuje w dalszym ciągu ludzi. Chcielibyśmy cofnąć się do przeszłości, aby zmienić niektóre wydarzenia w naszym życiu, jak również przenieść się do przyszłości, żeby zobaczyć co nas czeka. Powstało też wiele filmów na ten temat, jak na przykład słynna trylogia „Powrót do przyszłości”. Na razie takie podróżowanie w czasie jest jedynie mrzonką, nie wykluczone jednak, że kiedyś powstanie wehikuł czasu. Na przykład taki jak w „Arce czasu” autorstwa Marcina Szczygielskiego. Jej głównemu bohaterowi udało się przenieść do przyszłości, by następnie wrócić do czasów, w których faktycznie żył.
Wyobraźcie sobie, że macie zaledwie osiem lat i mieszkacie w zamkniętej murem dzielnicy, której nie wolno Wam opuścić. Nie chodzicie do szkoły, ponieważ wszystkie zostały zamknięte kilka lat wcześniej. Często nie macie co jeść, a strach o jutro na zawsze wkroczył w Wasze krótkie życie. W końcu nie macie też rodziców, a przynajmniej nie przy sobie. Ale macie dziadziusia, który dba o Was w tych trudnych chwilach, niekiedy przejmując rolę nauczyciela, a także książki wypożyczane z biblioteki w cenie 5 złotych na miesiąc.
Tak najkrócej można przedstawić życie małego chłopca o imieniu Rafał, którego dzieciństwo przypadło na czasy II wojny światowej. Z powodu swojego żydowskiego pochodzenia zostaje zamknięty w getcie warszawskim wraz z dziadziusiem. Rodzice chłopca przepadli gdzieś w wojennej zawierusze, dla Rafała wyjechali jednak do Afryki. Pewnego razu bibliotekarka z biblioteki działającej na terenie getta wypożycza chłopcu „Wehikuł czasu”, książkę opowiadającą o podróżowaniu w czasoprzestrzeni. Rafał z zapałem czyta lekturę. Tymczasem sytuacja w getcie staje się coraz bardziej napięta, chłopiec z dziadkiem musi przenieść się do mniejszego pokoju. Dziadek, przeczuwając zbliżającą się zagładę, postanawia przeprowadzić chłopca na drugą stronę getta. Aby tego dokonać poświęca przedmiot swoich dochodów – skrzypce, dzięki którym zarabia na życie. Chłopiec zostaje ukryty w zniszczonym ogrodzie zoologicznym. Tam, będąc w gorączce, odbywa pierwszą podróż w czasie, do przyszłości. Z czasem poznaje Emanuela i sąsiadkę z kamienicy, w której mieszkał w getcie – Lilkę, a także szopa-pracza o imieniu Miksiu oraz szakala Bursztyna. Dzieci wspierają się w przetrwaniu w tych trudnych czasach, niejednokrotnie podbierając warzywa z ogródków działkowych znajdujących się na terenie zoo. Emanuel buduje też arkę, którą dzieci chcą odpłynąć z opanowanej wojną stolicy. Tuż przed wypłynięciem Rafał wraca do getta, zobaczyć czy z dziadziusiem wszystko w porządku. Uspokojony dołącza do swoich przyjaciół. Ich wyprawa ma jednak zupełnie inny przebieg, niźliby się tego spodziewali.
Książka, chociaż porusza niezwykle trudny temat, napisana jest w sposób optymistyczny. Występuje w niej narrator pierwszoosobowy, dzięki czemu poznajemy rzeczywistość z perspektywy samego Rafała. Malec, chociaż jest bystry i inteligentny, wyraźnie nie do końca zdaje sobie sprawę z tragedii, której stał się świadkiem. Wszystko dzięki dziadkowi oraz wypożyczanych z biblioteki książek. Zresztą od dziadka i wnuka bije niesamowita miłość, jeden bardzo troszczy się o drugiego. Nawet po wydostaniu się z getta, Rafał nie przestaje myśleć o swoim opiekunie. Równie silna więź łączy go ze Stellą, a także Emanuelem i Lilką. Pozytywnie zaskoczył mnie koniec książki, kiedy okazało się, że wszyscy ocaleli, zaś po kilkudziesięciu latach pewien staruszek zobaczył w zoo siebie sprzed 70 lat, co uwierzytelniło fakt, że naprawdę odbył podróż w czasie.
Temat holokaustu jest niezwykle trudny do przekazania dorosłym, a co tu dopiero mówić o opowiedzeniu go dzieciom. Tymczasem Marcin Szczygielski mistrzowsko opracował ten temat. Język książki jest prosty i zrozumiały, trudniejsze słowa przystępnie wyjaśnione, zaś cała akcja ujmująca za serce. Nie da się jej  przerwać czytać ot tak sobie, ponieważ od razu pojawia się pytanie: i co dalej? Dodatkowym atutem powieści są dwie mapki przedstawiające plan getta warszawskiego oraz ogrodu zoologicznego wraz z zaznaczonymi ważniejszymi miejscami dla Rafała, jak również trasami jego drogi. Dzięki temu mieszkańcy stolicy mogą wczuć się w głównego bohatera powieści. Bohatera, który na koniec okazuje się postacią autentyczną…

Pamiętajmy dzisiaj o bohaterskim Powstaniu w getcie warszawskim, które wybuchło 74 lata temu i ludziach, którzy zginęli walcząc w nim o swoją wolność oraz godność, bez względu na wyznawaną przez siebie religię. Widząc ich siłę walki i determinacje, Warszawiacy sami chwycili za broń kilkanaście miesięcy później, kiedy po dzielnicy żydowskiej zostało już tylko wspomnienie. Tym bardziej, że historia dużo więcej uwagi poświęca temu drugiemu, zaś powstanie w getcie żydowskim traktuje jako nieprzyjemny temat. Ja zaś uważam, że powstanie to było równie ciekawe, jak owiane legendą powstanie warszawskie. Od lat symbolem pamięci o tym zrywie jest prosty żonkil przypinany w dniu 19 kwietnia. I jeszcze to zdjęcie, które pamiętam jeszcze z podręcznika do historii z podstawówki, a które stało się symbolem okrutnego losu, który spotkał setki tysięcy ludzi, tylko dlatego, że wyznawali taką a nie inną wiarę:

7 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba, że ktoś o takich poważnych sprawach pisze w formie dla dzieci. Jeśli chodzi o samo poruszanie się w czasie to nie wierzę. Gdyby to było możliwe to czas by stanął, bo każdy ciągle by się cofał aby coś naprawić, a to nie dopuścić do tragedii, to kogoś innego spotkać itd, itd. Chyba że jako niemy obserwator czasów minionych :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wierzę w podróżowanie międzyczasowe. Żyjemy tu i teraz. Zresztą na końcu powieści starszy Rafał widzi siebie samego sprzed tych powiedzmy 70 lat. Zastanawia się wtedy, czy ma do siebie podejść i przekazać kilka informacji, ale w końcu stwierdza, że to bez sensu, że wtedy ten młody Rafał nie przeżyje tylu ciekawych przygód i dyskretnie się wycofuje. Autor bardzo ciekawie udowodnił, że podróżowanie w czasie po to, aby coś zmienić najzwyczajniej w świecie jest bez sensu. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Ludzie ludziom zgotowali ten los. I chwała tym, którzy walczyli i walczą, by ten los uczynić lepszym.
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nałkowska... też ją lubię. A cytowane przez Ciebie zdanie pasuje właściwie do wszystkich epok. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. I taka jest ta książka - megaciekawa!

      Usuń
  4. have a nice day :)


    would you like to follow for follow ? Please let me know on my blog and dont forget to give me your links aswell :)

    New post - Baddie Cheerleader OOTD

    Check out my ♥Instagram ,Blog╚ovin and
    Google✚

    Stay Gold

    OdpowiedzUsuń