Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Śpiewaj Hosanna

Dwadzieścia wieków temu wstecz
Bóg spełnił prośby, modłów jęk;
Wśród ludzi stanął Jego Syn (...)

Dwadzieścia wieków – szczęśni ludzie,
Co mogli wtedy z Bożych ust
Słuchać nauki, prawdy, życia,
Całować ślady Jego stóp.
Z zazdrością patrzą nasze oczy
Na betlejemskich stróży stad,
Na Nazaretu sznury niewiast,
Co z Marią mogły dźwigać dzban…

Na tłum pątników w świętym mieście,
Co witał Zbawcę swym – Hosanna.
I szaty swe pod nogi słał (...)

Droga Chrystusa cierniem słana –
Lecz w zmartwychwstanie wiedzie bramy.
Chciejcie iść bracia, Bóg was prowadź.
I cud się spełnia – oto tutaj
W miejscu, co w Zbawcy śmierci wzięło
Imię swe – dziś – ku chwale Boga
Pamiątkę Jego czcić będziemy.

Powyższy prolog, wypowiedziany tuż przed godziną 15 przez jednego z braci bernardynów posługujących w kalwaryjskim sanktuarium, wprowadził wszystkich zgromadzonych na Placu Rajskim oraz przed ołtarzem polowym usytuowanym naprzeciwko Góry Trzeciego Upadku(kto był w klasztorze ten wie, o które miejsca chodzi) w atmosferę przeżywania Misterium Wielkiego Tygodnia. Zgodnie z odwieczną tradycją ich inauguracja zaczynała się inscenizacją wjazdu Pana Jezusa na osiołku do Jerozolimy, wygnaniem kupców ze Świątyni oraz niepotępienie przyprowadzonej przed Jego oblicze przyłapanej na cudzołóstwie kobiety.
"Wnętrze" Świątyni
Od dawna marzyłam o tym, aby udać się do Kalwarii Zebrzydowskiej na Niedzielę Palmową. Nadarzyła się ku temu idealna okazja - akurat sąsiedni dekanat organizował taki wyjazd, a lista chętnych osób krążyła po wszystkich parafiach w mieście. W końcu trafiła i na moją. Żal było nie korzystać z okazji, więc zapisałam się na nią.
Trochę miałam pietra, ponieważ nie wiedziałam na temat wyjazdu nic więcej. Ba, nawet nie znałam miejsca zbiórki. Instynktownie poszłam pod bazylikę, mając w rezerwie plan jechania na drugi koniec miasta. Na szczęście pod świątynią stali już ludzie.
Trasa do Kalwarii jest mi dość dobrze znana - najpierw kierowaliśmy się na Zator, potem na Wadowice, a stamtąd już do samego miejsca docelowego. Na miejscu byliśmy w niecałe dwie godziny. Już z daleka widać było znajomy mi klasztor, a kiedy dojechaliśmy na przyklasztorny parking, ukazał nam się od w całej swojej okazałości. Byłam tutaj nie raz i nie dwa, ale dawno nie dojechałam aż tak blisko klasztornych bram.
Na 9:00 zaplanowana była Msza święta. Ponieważ miałam jeszcze trochę czasu, postanowiłam udać się do zaprzyjaźnionej pani z zapytaniem o nocleg w czasie Wielkiego Tygodnia. Na szczęście z tym nie będzie problemu. Ba, chciała mnie nawet przenocować już od niedzieli. Aż tak jednak jeszcze nie zaszalałam.
Po Mszy świętej udaliśmy się na Rajski Plac, gdzie o 11:00 odbyła się uroczysta procesja z palmami wraz z ich poświęceniem wraz z jednym z biskupów tarnowskich(ew. rzeszowskich, bo nie jestem pewna co usłyszałam). Wybaczcie, ale nie pamiętam jego nazwiska😔. Udało mi się wdrapać na wzniesienie, na którym stoi Krzyż Misyjny, dzięki czemu wszystko widziałam. Niestety, moja cyfrówka nie ma aż tak dobrego zoomu, aby wszystko dobrze uchwycić. Mimo wszystko udało mi się cyknąć kilka fotek:

 
Po poświęceniu palm nasza grupa udała się na słynne dróżki kalwaryjskie, aby odprawić nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Miałam w nim swój mały udział, poprzez przeczytanie rozważania 6 stacji. Oczywiście organizatorzy mieli wątpliwości czy podołam przejściu całej drogi, tymczasem Lolek już w wieku 9-10 lat bez problemu przemierzał na swoich mizernych nóżkach, całe dróżki, zarówno Pana Jezusa jak i Maryi Panny, których trasa jest o wiele dłuższa niż samej  Drogi Krzyżowej. Z przeczytaniem stacji nie miałam problemu, wszak już w piątek miałam małą ku temu rozgrzewkę. A z drugiej strony to było tylko kilka słów. Miałam trochę obaw co do tego, czy mnie zrozumieją, ale po usłyszeniu stwierdzenia, że "takie niewyraźne czytanie, ale z głębi serca może się bardziej podobać Najwyższemu niż piękne przeczytane przez nas" trochę mnie uspokoiło.
Nabożeństwo skończyliśmy po godzinie 13. Było więc trochę czasu na posiłek i odpoczynek. A potem udaliśmy się pod ołtarz polowy, aby uczestniczyć w Misterium wjazdu Jezusa do Jerozolimy oraz wygnaniu kupców z Świątyni. Misterium rozpoczynało się od kaplicy św. Rafała, gdzie Syn Boży spotkał się z dziećmi, a następnie dosiadł osła i ruszył wśród radosnego "Hosanna Synowi Dawidowego" przed siebie do miasta, które kilka dni później wydało na niego wyrok śmierci.
źródło: http://kalwaria.eu/gallery/09042017-niedziela-palmowa-w-kalwarii
źródło: http://kalwaria.eu/gallery/09042017-niedziela-palmowa-w-kalwarii
źródło: http://kalwaria.eu/gallery/09042017-niedziela-palmowa-w-kalwarii
Akurat powyższych scen nie widziałam na żywo, ale za to słyszałam. Po kilku chwilach Jezus wraz z osiołkiem wjechali za bramę Jerozolimy, którą odegrała jedna z bram prowadzących na klasztorne krużganki. Dzięki swojemu niewielkiemu wzrostowi stałam przy samej barierce i wszystko widziałam. Tzn. prawie wszystko bo w pewnym momencie fotoreporterzy dostali się za barierki i swoimi muskularnymi plecami przysłoniła wszystkim widoki. Coś tam jednak udało mi się uchwycić aparatem:
 
 
 
W sumie to na scenie niepotępienia grzesznicy zakończyło się całe Misterium, a my udaliśmy się w drogę powrotną do domu.
Przepraszam za jakość zdjęć, za którą zostałam już skrytykowana. Chociaż dobrze jest mieć ale, kiedy ma się zdrowe ręce i najnowszej generacji lustrzankę...

6 komentarzy:

  1. Zdjęcia piękne- najważniejsze, że przemawiają do serca. U nas, w Bydgoszczy, też corocznie jest wystawiane Misterium Pańskie. Pewnie będzie można znaleźć na Youtu'bie skróty, a na FB na profilu Misterium, zdjęcia. Wystawiane jest dwukrotnie; o g. 10 i o 20- te wieczorne jest niezykłe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się Jadziu, że to musi być wspaniała uczta duchowa. Również pozdrawiam

      Usuń
  2. Karolinko, przeżyłaś piękne chwile. Moim zdaniem zdjęcia są dobrej jakości, przykro, że niektórzy lubią wszystko skrytykować.
    Uściski serdeczne i błogosławionego przeżywania Wielkiego Tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Karolinko!
    Byłam już wcześniej i zaczytywałam się Twoim postem. Cieszę się, że masz wspaniałe duchowe przeżycia i wspomnienia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochane moje, tej Niedzieli Palmowej z całą pewnością długo nie zapomnę. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Karolino, to nie jakość zdjęć tu najważniejsza(choć moim zdaniem są ok. Sama na moim blogu robię komórką i są one o wiele gorszej jakości) tylko to, co chcesz przez nie przekazać swoim czytelnikom a to pięknie Ci się udało. Przeniosłaś mnie w inne czasy ...Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń