Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 6 maja 2017

A taki związek małżeński chciałby tworzyć niejeden z nas

Dzisiaj w naszej miejskiej bazylice już po raz drugi spotkali się małżeństwa z całej diecezji, świętujące w tym roku Srebrne i Złote Jubileusze powiedzenia sobie sakramentalnego "Tak". Piękne to dzieło przetrwania w tak długim pożyciu małżeńskim, w zdrowiu i w chorobie, w szczęśliwych i trudnych chwilach. Bo taki powinien być sakrament małżeństwa. Tym czasem coraz częściej jestem świadkiem takiej sytuacji, w której narzeczeni chodzą ze sobą x lat, tyle samo ze sobą mieszkają, natomiast rozstają się po dwóch tygodniach od zawarcia związku. I pomyśleć, że kiedyś zdarzało się, że panna poznawała swojego wybrańca tuż przed ślubem. Nie mieli czasu na bliższe poznanie się, a jednak mimo wszystko ich związki były trwałe. Naprawdę nie wiem od czego to zależy... Czy od współczesnej techniki i od tego, że ludzie zamiast spędzać więcej czasu  z współmałżonkiem, to zamieniają to na telewizję i komputer? Kiedyś słyszałam też opinię, że niepełnosprawne dziecko powoduje rozpad związku małżeństwa. Tymczasem znam wiele rodzin, w tym także i moją, które pomimo kalectwa w niej występującego, są szczęśliwe. 25 i 50 lecie trwania związku małżeńskiego, to naprawdę okazja godna świętowania z honorami, w tym z błogosławieństwem samego biskupa. Jakiś czas temu znalazłam jednak artykuł, który mówił o małżonkach, którzy przeżyli razem 67 lat w szczęściu i zgodzie. I nie opuścili siebie aż do śmierci w dosłownym tego zwrotu znaczeniu:
"I, że cię nie opuszczę aż do śmierci". Ta historia wydarzyła się naprawdę.
Nie mogli żyć bez siebie, więc odeszli razem. Państwo Janikowie to najstarsze małżeństwo w Moszczenicy Wyżnej (gmina Stary Sącz). Przeżyli razem 67 lat. Byli ze sobą na dobre i na złe, a jedno nie opuściło drugiego aż do śmierci. Brzmi jak scenariusz romantycznego filmu, ale historia pani Teresy i Władysława zdarzyła się naprawdę.
Pani Teresa i pan Władysław zawarli ślub kościelny 18.02.1950 roku, a rok później, w lipcu, wzięli ślub cywilny. W 2015 roku świętowali Diamentowe Gody. Para została udekorowana medalami: "Za długoletnie pożycie małżeńskie" nadanymi przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
Państwo Janikowie - obydwoje z Moszczenicy - wychowali ośmioro dzieci, byli dziadkami dwanaściorga wnuków. Doczekali się czternaściorga prawnuków.
Nawet śmierć nie była w stanie ich rozłączyć - oboje zmarli tego samego dnia, niemal do końca trzymając się w ramionach. Przysięgali sobie miłość, wierność i że się nie opuszczą aż do śmierci. Dotrzymali wszystkich tych przyrzeczeń... Pierwsza zmarła pani Teresa (88 lat). Pan Władysław (92 lata) odszedł 15 minut po śmierci swojej żony. Jak mówiła śp. pani Teresa: "Te lata mijają, jakby ktoś otworzył i zamknął drzwi". 23.02.2017 roku zamknęli je razem."


Wzruszające, prawda? Któż z nas po przeczytaniu powyższego artykułu nie zapragnął przeżyć tak długiego związku ze swoim małżonkiem?

4 komentarze:

  1. Dziękuję Ci za tę historię 💐

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam trochę takich pięknych historii. My w tym roku będziemy obchodzić 35 lat, ale niestety ze względu na kiepskie zdrowie obojga nawet nie marzymy o takich dostojnych jubileuszach...co Bóg da- będzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja znam pary żyjące w miłości, zdrowiu i szczęściu wiele, wiele lat.
    Piękny post, Karolinko.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy chciałabym, to zależy od jakości związku, sam czas niczego nie dowodzi. Nie bez powodu ludzie biedni rzadziej się rozwodzą - nie stać ich na rozwód. Niestety trwanie związku to najczęściej decyzja ekonomiczna.

    Myślę, że o pięknie związku można byłoby wiele powiedzieć w czasach, gdy finansowo dobrze nam się wiedzie, natomiast małżeństwo trzeba byłoby co 2 lata odnawiać w urzędzie: nie przyjdziesz złożyć podpisu, oznacza to natychmiastowy rozwód. Jak wtedy wyglądałoby nasze życie? :)

    OdpowiedzUsuń