Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 7 maja 2017

Historia pewnej zapomnianej książki

Na początek gratuluję Grażynie Marii za poprawne rozwiązanie mojej krzyżówki, odgadnięcie hasła oraz  wyłapanie błędu. Za takie coś musi być nagroda, więc proszę Cię Kochana o wysłanie mi bądź poprzez formularz kontaktowy znajdujący się po lewej stronie panelu bocznego bloga, bądź na adres lolek90dg@gmail.com swojego adresu, na którą mogę nadać przesyłkę, co uczynię z prawdziwą przyjemnością. Wcześniej jednak w ramach zajęć z organizacji pielgrzymek udam się do Lwowa, zahaczając po drodze o Przemyśl. 
Spakowany plecak leży już w przedpokoju. Zastanawiam się, po co mi walizka na cztery dni. Zawsze byłam minimalistką w tym względzie. Bielizna na każdy dzień, środki czystości, paszport, coś do spania, plastykowy kubek do picia, czapka z daszkiem, wiatrówka, jakiś ręcznik, rozsuwany polar, a nawet różaniec święty - wiadomo, to u mnie niezbędna konieczność. Poza tym wzięłam koszulkę na zmianę, bluzkę z długim rękawem, dodatkowe spodnie, koszulę i klapki. W tym roku dołączył także niepozorny sprzęt fotograficzny, bowiem fotografia stała się moją pasją. Tak samo jak układanie Kostki Rubika(ech, moja ulubiona matematyczka może być szczęśliwa, że po jakiś 16 latach przekonałam się do tego nietypowego prezentu urodzinowego od niej), która oczywiście też znalazła miejsce w moim niewielkim bagażu. No i książki... Ostatni tom "Nędzników" Victora Hugo(może wreszcie skończę czytać tą powieść), "Syzyfowe prace" Żeromskiego oraz pewna książka, o której istnieniu zupełnie zapomniałam.
Kilka lat temu, robiąc zakupy w osiedlowej "Biedronce"(a robię je naprawdę od wielkiego dzwonu), rzuciła mi się książka ze znanego wydawnictwa "Kluszczyński". Dotyczyła Kresów, a konkretniej Lwowa. Znałam to miasto z opowieści, kiedyś nawet była organizowana podczas jakiegoś turnusu rehabilitacyjnego wycieczka do niego, jednak ani ja, ani moja mama nie miałyśmy paszportów. Ale przecież zachwycać się czymś można także czytając o tym oraz oglądając zdjęcia. Spojrzałam na cenę, która wydawała mi się śmieszna - zaledwie 10 złotych. A ponieważ wcześniej przeczytałam pozycję wydawnictwa dotyczącą naszych rodzimych Parków Narodowych, postanowiłam zakupić i tą. Odtąd stała sobie na półce, pomiędzy innymi dużymi książkami, po trochu zapomniana przez właścicielkę... I pewnie jeszcze długo nie wiedziałabym o jej istnieniu, gdyby nie obowiązkowa wycieczka do Lwowa dla mojego roku wraz z wcieleniem się w rolę przewodników. Powoli zaczęliśmy szukać informacji na temat zwiedzanych przez nas obiektów. Nie lubię opierać się tylko na internecie, jakoś wolę książki, które zawsze można ze sobą wziąć i się nimi "ratować". I wtedy przypomniałam sobie o zakupionej kilka lat wcześniej książce... Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że dotyczy ona właśnie Lwowa! Wzięłam ją do ręki i błyskawicznie znalazłam to, co jest mi potrzebne. Ponownie zachwyciły mnie informacje poparte wspaniałymi zdjęciami. Automatycznie zdecydowałam, że książka jedzie ze mną, choćby nie wiem co! A przy okazji w drodze do Lwowa poczytam sobie o tym magicznym miejscu.

Ja zaś już kombinuję jak nabyć inną książkę z tej samej serii, która dotyczy Wilna. Wszak w przyszłym roku szykuje się nam do niego wycieczka. Co prawda nakład tej pozycji(jak zresztą i samego Lwowa) został już wyczerpany, ale może w jakimś antykwariacie znajdę ją...

16 komentarzy:

  1. Czasami w skrzyniach na wyprzedaży można "złapać" cenne książki. Lubię szperać w takich miejscach, zawsze się znajdzie wartościowa książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na allegro upatrzyłam już tą książkę i przed chwilą ją sobie zamówiłam. Teraz tylko muszę zrobić przelew i czekać na przesyłkę...

      Usuń
  2. Byłam we Lwowie jakiś czas temu i powiem Ci, że spodobało mi się to miasto.
    Zabrałam kilka zniczy, które zapaliłam na Cmentarzu Łyczakowskim i Orląt Lwowskich.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lwów jest piękny, pomimo panującej w nim biedy wśród ludzi. Tam prawie nikt nie żebrze, tak jak u nas, tylko np. robią kanapki i sprzedają je ludziom. Zabytki, łzy wzruszenia zapaliły się w moich oczach, kiedy odwiedziliśmy cmentarz Orląt Lwowskich. To było takie moje ukryte marzenie, aby zobaczyć to niezwykłe miejsce. Marzę, aby tam jeszcze kiedyś pojechać, już na spokojnie i wszystko zobaczyć w swoim tempie.

      Usuń
  3. Wycieczka do Lwowa super sprawa! Odrobinkę zazdroszczę...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że super sprawa, wszak to "nasze" polskie miasto. Chociaż jako przewodnicy raczej go nie zwiedzaliśmy, tylko szukaliśmy naszych obiektów. Ale spokojnie, będzie z tego relacja :)

      Usuń
  4. no walizka na cztery dni nieźle ja bym pewnie w plecak się wpakowała na 4 dni z 3 dzieci jadąc do krakowa wzięłam torbę i spakowałam w nią siebie i 3 chłopaków a i tak za dużo wzięłam :/ pewnie w internecie cos znajdziesz jeśli chodzi o książki :D powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja właśnie miałam plecak szkolny, bo niewiele mi potrzeba. Co do książki, to allegro po raz enty sprawiło, że znalazłam to, czego szukałam po niewielkiej cenie

      Usuń
  5. Powodzenia w polowaniu na "Wilno". Trochę zazdroszczę Tobie wyjazdu do Lwowa. Serdeczności i cudownej podróży, życzę :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilno "upolowane"! Allegro górą. A Lwów naprawdę potrafi zachwycić. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Życzę Ci tego Basiu z całego serca. Wszak to nasze dawne tereny, prawda?

      Usuń
  7. Karolinko, życzę Ci wspaniałej wycieczki.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy zbieg okoliczności! Jak widać, nawet takie niepozorne książki mogą skrywać cenne informacje i pewnego dnia stać się bardzo potrzebne :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zawsze staram się nabywać książki z promocji, zwłaszcza te o tematyce podróżniczej i turystycznej. Również pozdrawiam

      Usuń