Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 13 maja 2017

"Na liściach dębowych stanęła Pani, a dzieci na klęczkach modlą się do Niej"

"Wszystko się tu zmieniło. Łąki, na których pasali bydło, pokrył ogromny plac, w miejscu, gdzie rósł skalny dąb, stała kapliczka. Tam ukazała się Biała Pani i tam modlił się teraz Jan Paweł II.
Siostra Łucja Dos Santos odsunęła się od okna, przez które obserwowała wieczorną uroczystość w  sanktuarium Matki Bożej w Fatimie. Dokładnie rok po zamachu papież przyjechał tutaj, aby podziękować Matce za cudowne ocalenie.
Kiedy dowiedziała się o zamachu, natychmiast pomyślała o tajemnicy, którą objawiła im Matka Najświętsza. Spisana przez nią przed laty, była znana tylko kilku osobom:
I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg, "coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzi się przed nim". Biskupa odzianego w biel. "Mieliśmy przeczucie, że jest to Ojciec Święty". Wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki krzyż zbity z nieociosanych belek, jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodziła go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku.
 Jednak Jan Paweł II przeżył. Wkrótce się spotkają.
(...)Pierwszy raz ujrzeli Białą Panią przed sześćdziesięciu pięciu laty, popołudniem 13 maja 1917 roku. Łucja miała dziesięć lat, Franciszek dziewięć, a Hiacynta osiem. Najświętsza Maryja Panna ukazywała im się przez pół roku, co miesiąc, aż do 13 października.
13 czerwca Łucja poprosiła, aby zabrała je ze sobą do nieba."Tak, Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo - powiedziała Madonna. - Ty jednak zostaniesz jeszcze jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali."
"Niedługo". Dla Franciszka oznaczało to niecałe dwa lata, dla Hiacynty - niecałe trzy. A "jakiś czas" Łucji? Z małej dziewczynki stała się kobietą, wstąpiła do zakonu, żyła na tej ziemi już siedemdziesiąt pięć lat, a jej misja wciąż nie była spełniona. 
13 lipca Maryja pokazała im morze ognia, w którym zanurzone były demony i dusze. Było to "piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników". Dobiegała wówczas końca pierwsza wojna światowa, ale Matka zapowiedziała, że jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, wybuchnie druga, jeszcze gorsza.
Najbardziej widokiem cierpień przejęła się Hiacynta. Nie mogła pogodzić się z myślą, że tak wielu ludzi idzie na zatracenie. Każdą okazję wykorzystywała do składania ofiar za ludzi, którzy swoim postępowaniem szykowali sobie wieczne potępienie. Chodziła w dzień powszedni na Mszę świętą za tych, którzy opuszczają nabożeństwo niedzielne. Odmawiała sobie jedzenia za tych, którzy oddają się uciechą stołu. Kiedyś, idąc za trzodą na pastwisko, Łucja, Hiacynta i Franciszek, zobaczyli dzieci z rodzin żebraków. "Dajmy tym biedakom nasz posiłek za nawrócenie grzeszników" - powiedziała Hiacynta i pobiegła im go zanieść. Tego samego dnia po południu powiedziała, że jest głodna. Zaproponowała, aby zjedli gorzkie żołędzie dębowe i w ten sposób ponieśli ofiarę. Innym razem paśli owce w wielkim upale. Nie mieli nic do picia i postanowili ofiarować pragnienie. Po południu jednak było już tak gorąco, że dzieci poszły do pobliskiego domu poprosić o wodę. Łucja dała dzbanek Franciszkowi.
 - Nie chcę - powiedział.
 - Dlaczego?
 - Chcę cierpieć za nawrócenie grzeszników.
 - Hiacynta, napij się ty.
 - Ja też chcę złożyć ofiarę za nawrócenie grzeszników.
Łucja wlała więc wodę w kamienne wyżłobienie, by owce mogły się napić, i odniosła dzbanek właścicielce.
W czasie objawienia 13 lipca dzieci usłyszały też, że będą miały miejsca prześladowania Kościoła oraz Ojca Świętego.
Łucja pamiętała, że wśród licznych gości odwiedzających dzieci w 1917 roku byli dwaj księża, którzy polecili im modlić się za Ojca Świętego.
 - Kto to jest ten Ojciec Święty? - zapytała wtedy Hiacynta. Księża wytłumaczyli, kim on jest i jak bardzo potrzebuje modlitwy. Od tej chwili dziewczynka składając swoje ofiary, dodawała zawsze: "I za Ojca Świętego". Odmawiała też po skończeniu Różańca trzy Zdrowaś Mario w jego intencji. Bardzo pragnęła go zobaczyć. "Przyjeżdża tutaj tyle ludzi, ale Ojciec Święty nigdy tu nie przyjeżdża" - mawiała czasem.
Przyjechał teraz, gdy kuzyni Łucji - zgodnie z zapowiedzią Matki - odeszli już z tego świata.
- Bóg dał mi łaskę, której tak bardzo pragnąłem, abym mógł porozmawiać z tobą, córko - powiedział Jan Paweł II, gdy 13 maja 1982 roku o ósmej rano spotkał się z Łucją.
OD ANIOŁA STRÓŻA: Papież rozmawiał z nią przez 25 minut. Karmelitanka wręczyła mu list, w którym napisała, że proroctwo z objawień jest już bliskie wypełnienia. Jan Paweł II doświadczył na sobie siły zła, przed którym ocaliła go Matka Boża. Przegrało ono na Placu Świętego Piotra, nie dało jednak za wygraną. Nad światem wisiała groźba wojny atomowej, która mogła przynieść zniszczenie całych kontynentów. Jak to zatrzymać? Łucja znała sposób i znał go papież. Maryja pragnęła, aby Ojciec Święty w jedności z biskupami świata ofiarował Jej Niepokalanemu Sercu Rosję i wszystkie narody zamieszkujące ziemię.
Jan Paweł II uczyni to po niezbędnych przygotowaniach dwa lata później, 25 marca 1984 roku, w uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, uklęknie na Placu Świętego Piotra przed przywiezioną z Fatimy figurką Matki Bożej i odmówił akt zawierzenia. Najświętsza Maryja Panna dotrzymała słowa. Nie doszło do katastrofy wojny atomowej, a kilka lat później narody zniewolone przez komunizm odzyskały wolność. Co więcej, dokonało się to bez przemocy i przelewu krwi. A wszystko zaczęło się od ojczyzny Jana Pawła II.
 - Kiedy nastąpi beatyfikacja Hiacynty i Franciszka? - zapytała Łucja na koniec rozmowy.
 - Może jeszcze za naszych czasów - odpowiedział papież. - Módl się córko, żeby to się dokonało jeszcze za naszych czasów. 
Wizerunek błogosławionej
Hiacynty
Wizerunek błogosławionego
Franciszka
OD ANIOŁA STRÓŻA: Ten radosny dzień nastąpił 13 maja 2000 roku. Jan Paweł II odwiedził wówczas Fatimę po raz ostatni i wyniósł na ołtarze(w obecności Łucji oczywiście) Hiacyntę i Franciszka. Były to najmłodsze dzieci beatyfikowane jako wyznawcy(a więc nie męczennicy) w historii Kościoła. Papież postawił je za wzór innym dzieciom, mówiąc: "Matka Boża bardzo was potrzebuje, aby pocieszać Jezusa, który jest smutny z powodu wyrządzonych Mu zniewag; potrzebuje waszych modlitw i ofiar za grzeszników. Proście swoich rodziców i wychowawców, aby oddali was do szkoły Matki Bożej, aby nauczyła was być takimi jak pastuszkowie, którzy starali się czynić wszystko, czego Ona od nich żądała". Sam Ojciec Święty postępował podobnie, jak pastuszkowie z Fatimy. Nie tylko modlił się, ale ofiarował różne umartwienia. Na przykład na wycieczkach, nawet przy wielkim upale, nie prosił o picie - pił dopiero wtedy, kiedy ktoś mu to zaproponował. Podobnie w czasie posiłków troszczył się o to, by inni mogli się najeść, natomiast sam jadł niewiele. Znosił z pogodą przykre przygody. Kiedyś, przy wsiadaniu do samochodu, pewien biskup przytrzasnął mu rękę drzwiami. Mimo okropnego bólu papież odprawił potem Mszę świętą. Czasami całą noc spędzał w kaplicy. A kiedy był już bardzo chory, ofiarował Bogu swoje cierpienia - podobnie jak Franciszek i Hiacynta, którzy ostatnie miesiące życia bardzo chorowali. Hiacyncie ukazała się wtedy Matka Boża i zapytała, czy chciałaby ofiarować jeszcze więcej za nawrócenie grzeszników. Dzielna dziewczynka zgodziła się. Z rodzinnego domu, gdzie czuła się bezpiecznie, przewieziono ją do szpitala, gdzie cierpiała nie tylko z powodu choroby, ale też z powodu oddalenia od bliskich. Tam oddała duszę Najwyższemu.
Siostra Łucja żyła 98 lat. Zmarła 13 lutego 2005 roku - na półtora miesiąca przed odejściem Jana Pawła II do domu Ojca. Witała go razem ze swoimi kuzynami w niebie"("Pamiętnik papieskiego anioła" P. Zuchniewicza, str. 72 - 77).
Tym przydługawym fragmentem książki Pawła Zuchniewicza, na podstawie której napisano scenariusz spotkań adwentowych w 2011 roku, witam Was w ten wyjątkowy dzień. Sto lat po pierwszym objawieniu Matki Boskiej w niepozornej portugalskiej wiosce Fatimie trójce prostych pastuszków, wzrok katolików ponownie kieruje się w to miejsce. W miejscu przestronnych łąk postawiono sanktuarium, jedno z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. Tam, gdzie dzieci wypasały w samotności owce, dzisiaj zgromadziły się tysiące wiernych. W internecie można było wyczytać informację, że dzisiaj ma wybuchnąć kolejna wojna światowa, wszak pełen tekst Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej miałby nie zostać w pełni upubliczniony. Oni jednak zgromadzili się w zupełnie innym celu - dokładnie w setną rocznicę objawień papież Franciszek przybył w dwudniowej pielgrzymce do Fatimy, zaś jej kulminacyjnym punktem było ogłoszenie Franciszka i Hiacynty Marto świętymi. Tym samym tytuł najmłodszych świętych kościoła katolickiego, którzy zmarli jako wyznawcy, a nie męczennicy, przypadł właśnie nim.
Piękna to była uroczystość, transmitowana przez TVP1. Nie pamiętam jak to było w maju 2000 roku, wszak nie miałam wtedy jeszcze 10 lat, tym razem jednak wszystko przeżyłam do głębi. Szczególnie kiedy zobaczyłam to morze ludzi, na placu, prawie tak, jak prawie rok temu na Krakowskich Błoniach, czy też Kampusie Miłosierdzia. I flagi! Wśród setek powiewających w powietrzu flag pojawiły się też te biało - czerwone. Bo przecież Hiacynta i Franciszek poprzez kanonizację stali się świętymi czczonymi na całym świecie. Również jedno z wezwać podczas Modlitwy Wiernych odczytane było w naszym języku. Opłacało się zrobić sobie "wagary" od próby scholi i Oratorium, aby obejrzeć tak niecodzienną Mszę świętą.
Z reguły wizerunki kanonizowanych są tymi, które powstały z okazji beatyfikacji danej osoby, w przypadku pastuszków z Fatimy postarano się jednak o nowe obrazki. Nie wiem dlaczego, ale poprzednie bardziej mi się podobały - były jakby radośniejsze
Przyglądałam się też twarzy samego papieża Franciszka i coś mi mówiło, że autentycznie cieszy się wraz z wiernymi z tej uroczystości. Nam, katolikom, natomiast pozostaje się modlić o wyniesienie na ołtarze trzeciego świadka objawień w Fatimie, siostry Łucji. Bo to, że jest święta to wiemy - wszak Matka Boża ukazuje się tylko wybranym, czyli uświęconym łaską. Teraz tylko potrzeba, aby tą świętość oficjalnie uznać.
Zaś w naszej parafii rozpoczynają się Nabożeństwa Fatimskie, które odbywają się od maja do października w każdy 13 dzień miesiąca. Za każdym razem przygotowuje je inna wspólnota(zresztą tak jak środową nowennę do Matki Bożej Wspomożenia Wiernych). Bardzo mi się podobają takie nabożeństwa, chociaż u nas odbywają się jeszcze wewnątrz świątyni. Ale za kilka lat, kto wie...

3 komentarze:

  1. Karolinko, u nas nabożeństwa od kilku lat są w każdym miesiącu. A w maju i październiku idziemy ulicami Olesna i nabożeństwo jest piękne. Dziś było takie, piękna oprawa liturgiczna, mnóstwo ludzi, orkiestra dęta, modlitewne skupienie, a nawet na cześć Maryi fajerwerki. Mamy w kościele figurę MB przywiezioną w pielgrzymce z Fatimy, a dziś poświęconych 6 figurek wyruszyło do 6 wiosek parafii i każdy dom na dobę przyjmie jedną z figurek. Cały dzień padało, a na 19 się wypogodziło. Przygotowuję post, więc poczytasz niebawem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj uczestniczyłam na ślubie w tak piękny dzień- cudowna oprawa słowa za wspomnieniem objawień- 6 księży prezbiterów, i pięknie grane i śpiewane pieśni, aż szkoda, że tak szybko przeminęło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolinko, u nas też od maja do października są Wieczory Fatimskie zakończone procesją.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń