Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 19 maja 2017

Na literackim podium

Witajcie w drugiej połowie maja. Bardzo się cieszę, że poezja naszej Basi jest tak bardzo bliska sercu wielu czytelników, o czym mogliśmy przekonać się pod ostatnim postem. Nie da się ukryć - kobieta ma prawdziwy talent, którego nie zakopuje w ziemi, a dzieli się nim z całym światem. Pisałam już, że czuję się szczęśliwa, że do niej trafiłam? Nie? No to teraz o tym piszę. Tak? To jeszcze bardziej to potwierdzam! A skoro już wkroczyliśmy na grunt poezji, to pozwólcie, że się czymś pochwalę...
 Tak mnie namawialiście w poście dotyczącym 600 lat prymasostwa w naszym kraju na wysłanie mojego wiersza na lokalny konkurs o moim mieście, że aż Was posłuchałam i zaczęłam tworzyć. Po trochu żałowałam, że zamieściłam już jeden z moich wierszy, napisany jeszcze za czasów gimnazjalnych, na blogu, ponieważ wydaje mi się, że doskonale pasowałby do tematu wiersza - "Sen o Dąbrowie", organizatorzy zaś zastrzegli sobie, że napisany wiersz miał nie być dotąd nigdzie publikowany. A ponieważ "wujek google" wszystko wynajdzie, wolałam nie ryzykować i napisać coś nowego. W ten sposób powstał ten oto wiersz:
Krocząc przez życie po jego krętych ścieżkach,
Wdycham powietrze, którym oddychali moi przodkowie.
I myślę,
O tym co było i już nie wróci,
O tym co jest tu i teraz,
I o tym co będzie za rok, za dwa, za trzy.
Przytulając wieczorem głowę do miękkiej poduszki,
Zamykam moje zmęczone oczy i śnię.
Mam przed oczyma pierwszą osadę Dąbrowę,
z umorusanymi od węgla gwarkami.
I nagle osada zaczyna się rozrastać,
Powstają nowe osiedla,
Gdzieś tam Maria Konopnicka robi zarys nowelki „Dym”.
Osada staje się miastem, rozrasta.
Aż wreszcie dochodzi do momentu, w jakim obecnie się znajduje.
A ja dalej śnię. Śnię o przeszłości,
Ale jest i teraźniejszość…
Nowoczesna, przestronna, wygodna,
Gdzie ludzie po pracy znajdują czas na wyjście do „Parku Hallera”,
Albo nad jezioro „Pogoria”.
I planują, rozważają co będzie w przyszłości.
Przyszłości należącej do każdego z nas.
Bo o ile przeszłości już nie zmienimy, o tyle przyszłość leży w naszych rękach.
Budzę się i idę przed siebie.
Wszak ja też jestem budowniczym historii mojego miasta.


Oczywiście nie uważam go za niezwykły, a wręcz raczej przeciętny. Postanowiłam jednak zaryzykować i wysłać go na adres organizatora. Nawet jakbym nic nie zdobyła, to chociażby dla satysfakcji. Nie spodziewając się niczego wielkiego wróciłam do codzienności. A jednak wczoraj sprawdziłam na facebooku wyniki konkursu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy znalazłam swoje nazwisko wśród laureatów. Trzecie miejsce też jest dobre. I mówię to jako długoletni sportowiec, który niejednokrotnie stawał na podium, jak i znajdował się poza nim. 
Dostałam zaproszenie po odbiór nagrody do głównego gmachu Biblioteki Miejskiej. Tym razem otrzymałam książkę(a jakżeby inaczej) Toma Caina - "Zabić księżną". Z opisu dowiedziałam się, że jest to thriller opowiadający o śledztwie w sprawie tajemniczej śmierci księżnej Diany, która wstrząsnęła całym światem. Zapowiada się ciekawie - będzie co czytać w wakacje.
A swoją drogą - jak to historia lubi się powtarzać. Kiedy pięć lat temu kończyłam pierwszy stopień studiów z zarządzania w fizjoterapii i sporcie osób niepełnosprawnych, wystartowałam w miejskim konkursie związanym z 40 leciem budowy słynnej "Huty Katowice"(nawet w podręcznikach była o niej wzmianka). Napisałam wtedy opowiadanie o chłopie z kieleckiej wioski, który przyjechał do dużego miasta, aby pomóc w jej budowie. Nowelka chyba spodobała się jurorom, bo też znalazłam się w niewielkim gronie laureatów(a z tego co czytałam potem w lokalnej gazecie, to odzew na konkurs był niemały). Może ją tutaj kiedyś zamieszczę, chociaż też nie uważam ją za jakąś wyśmienitą... Muszę tylko dobrze poszukać w czeluściach wysłanych za pośrednictwem poczty internetowej plików. Miałam oczywiście zapisaną pracę gdzieś na dysku, ale po zeszłorocznej awarii otrzymałam całkowicie nowy. No i pożegnałam się ze wszystkim, co było na dawnym... Na szczęście ową pracę wysłałam e-meilem, więc jest szansa, na odnalezienie jej.

5 komentarzy:

  1. Karolinko, z całego serca Ci gratuluję. Pisz dalej, kochana, bo Twoje wiersze mają duszę.
    Tulę mocno<3

    OdpowiedzUsuń
  2. no całkiem nieżły ten wiersz tak masz wrażliwość pisz może jak Basia wyjdzie Twój tomik.. kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję Kochana :D Bardzo, bardzo się cieszę. Pięknie opisałaś w wierszu historię swojej miejscowości :)
    Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje!!! Trzecie miejsce to duże osiągnięcie! A wiersz naprawdę wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam za gratulacje. Jak dla mnie to spory sukces. Facebook czasami się przydaje - gdyby nie on z pewnością nie wiedziałabym o konkursie. Pozdrawiam Was serdecznie

      Usuń