Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 15 czerwca 2017

"Zagrody nasze widzieć wychodzi i jak się jego dzieciom powodzi"

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jest znana w naszym kraju od mniej więcej 700 lat. Po raz pierwszy została ona odprawiona przez biskupa Nankiera w diecezji krakowskiej. Sto lat później uroczystość ta została uznana za powszechnie obchodzoną we wszystkich kościołach katolickich w Polsce. 
Tego dnia idziemy procesyjnie do czterech ołtarzy, aby wysłuchać czterech Ewangelii napisanych przez czterech Ewangelistów - Łukasza, Mateusza, Marka i Jana. Te cztery Ewangelie symbolizują cztery strony świata, a to znów symbolizuje panowanie Chrystusa nad całym globem ziemskim. Uroczystej procesji wiernych towarzyszy radosny śpiew, bicie dzwonów a także rzucanie kwiatów pod nogi kapłana niosącego monstrancję z Najświętszym Sakramentem.
W tym roku obchody święta Bożego Ciała były jeszcze radośniejsze, ponieważ na uroczystej Sumie modliliśmy się za dwójkę naszych kapłanów - księdza Franciszka w 27 rocznicę przyjęcia przez niego święceń kapłańskich oraz księdza Jacka - w 3 rocznicę święceń kapłańskich. Szkoda tylko, że zabrakło pierwszego z jubilatów, ale wiadomo, zdrowie ważniejsze. Zwłaszcza, kiedy zmaga się z cukrzycą.
Z przyjemnością wysłuchałam pouczającego kazania wygłoszonego przez naszego księdza proboszcza. Zastanawiał się w nim nad istotą Bożego Ciała, czy w dzisiejszym świecie, coraz bardziej oddalającym się od Boga jest sens wychodzić z Chrystusem ukrytym w monstrancji na nasze ulice. Oczywiście, że jest sens. Być może jakiś człowiek, który odszedł od kościoła, popatrzy z okien swojego mieszkania na tłum śpiewających ludzi i postanowi iść za nimi. Ubolewał też nad tym, że tak wielu ludzi w pogoni za pracą i sławą rezygnuje z codziennej modlitwy czy też niedzielnej Mszy świętej. Ale to nie daje zbawienia duszy. Życzył nam jednocześnie, aby to nie było tak, że po tej procesji ten kto będzie miał przyjść w niedzielę na Mszę to przyjdzie, a kto nie, to zostanie w domowym zaciszu, lecz abyśmy dzisiaj naszym przykładem zachęcili tych, którzy zostali w swoich domach z powodu typowego "nie chce mi się" do pójścia za nami. Na drugiej szali dał przykład tych wszystkich osób, którzy chcieli by dzisiaj być tu z nami, ale z powodu choroby czy też wieku zmuszeni są do uczestnictwa duchowego, co najwyżej będą mogli pooglądać naszą procesję z okien swoich mieszkań. Na koniec zaś zwrócił się do najmłodszych uczestników uroczystości, dzieci pierwszokomunijnych, które miały rzucać kwiaty oraz nieść poduszki, czy widziały kiedyś swojego ojca klęczącego na kolanach pogrążonego w modlitwie, albo rodziców w milczeniu adorujących Najświętszy Sakrament? Bo on widział i to nie raz. I to właśnie było jego najważniejszym duchowym seminarium.
Tegoroczna trasa procesji była nieco okrojona. Pamiętam czasy, kiedy obchodziło się całą parafię. W tym roku też był taki pomysł, ale podniosły się głosy, że dzieci się zmęczą. Ręce opadają. Tym sposobem jedynie okrążyliśmy kościół i najbliższe domostwa. Swoją drogą ciekawe, czy na zakończenie oktawy Bożego Ciała będzie procesja wokół Kościoła? Dotąd nie było ku temu warunków, ale aktualny proboszcz uprzątnął nieco teren parafii(m.in. wyburzył starą kaplicę, która dotąd zabierała tylko miejsce, nie była konsekrowana, więc nie było z tym kłopotów). Dożyjemy, zobaczymy. Pogoda nam się udała - pamiętam jak po Pierwszej Komunii Świętej miałam sypać kwiatki, lecz od rana tak padało, że proboszcz skończył wszystko przy pierwszym ołtarzu. Wyjątkowo nie było dzisiaj scholi(tzn. kto chciał ten był), ale czy schola jest w tym wszystkim najważniejsza? Najważniejszy jest Pan Bóg wychodzący tego dnia do swoich ludzi i przemierzający te same ulice co oni. Nie zapominajmy o tym!

12 komentarzy:

  1. Karolinko, u nas tez ksiądz podczas kazania mówił o przykładzie rodziców, którzy swoją modlitwą i korzystaniem z sakramentów najlepiej rozwijają i umacniają wiarę swoich dzieci.
    Ściskam serdecznie w ten uroczysty dzień,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, podejrzewam że w obydwóch kazaniach chodziło mniej więcej o to samo :). Odwzajemniam uściski :)

      Usuń
  2. Pięknie to napisałaś Karolinko. Ja się dziś nie mogłam skupić na kazaniu, bo ostatnio mam wiele trudnych spraw i krążyły mi cały czas po głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie ile w ostatnim czasie masz zmartwień związanych z reorganizacją szkolnictwa. Ściskam serdecznie w tym trudnym czasie

      Usuń
  3. Dzisiejsze święto jest niezwykle piękne. Ja miałam przyjemność obchodzić je w okolicach Łowicza. Miło popatrzeć na tradycję, jaka jest tam nadal podtrzymywana.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że Boże Ciało w okolicach Łowicza było bardzo kolorowe, wszak mają tam przepiękne stroje. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Bardzo piękne słowa dziś słyszeliśmy (nie tylko te Biblijne). I pogoda dopisała. Piękny dzień :D Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiejętność komentowania Słów Bożych to wielki dar! Szczęśliwi wierni, którzy posiadają w parafii obdarzonych nim kapłanów. Pogoda jak najbardziej sprzyjała wszelkim procesjom. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Niewątpliwie piękne Święto- pięknie napisany post, Karolinko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż żal, że jest tylko raz w roku...

      Usuń
  6. I mnie pod wpływem uroczystości Bożego Ciała naszła refleksja - jak to pięknie i dobrze, że ludziom się chce. Byli strażacy ubrani na galowo, była procesja, były dzieci... to najbardziej cieszy, bo dziecko to przyszłość wszystkiego. Bardzo dużo ludzi... przybrane ołtarze... tyle wysiłku włożone w jedno święto. To cieszy i napawa nadzieją na lepsze jutro. :)
    Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl sobie Agatko jak bardzo ten wysiłek zintegrował wiernych. To też jest piękne. Pozdrawiam ciepło

      Usuń