Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 25 lipca 2017

Pozorna odpowiedzialność

Pamiętam taką sytuację z wycieczki do Paryża, kiedy w pewnym momencie zorientowałam się, że nie mam przy sobie dowodu osobistego. Tzn. wiedziałam, że miałam go, kiedy przekraczaliśmy granicę w Niemczech oraz w Francji(to był akurat okres wzmożonego napływu uchodźców i sprawdzali dosłownie każdego), ale potem sobie nie przypominałam, abym go widziała. Oblał mnie zimny pot, a po głowie kołatała mi się wizja wyrabiania w konsulacie zastępczych dokumentów. Nie wyobrażałam sobie podróżowania po obcym kraju bez dowodu tożsamości. Jakąż odczułam ulgę, kiedy po powrocie do pokoju dowód znalazł się w zapinanej kieszonce swetra, który nosiłam dzień wcześniej. 
Program planowanego MGS-u we Wrocławiu przewiduje, że jednym z punktów spotkania jest wyjazd do miejsca śmierci błogosławionej Piątki Poznańskiej, Drezna. Za razem, jak nam wiadomo z lekcji geografii lub historii, Drezno leży w Niemczech. Będziemy musieli przekroczyć granicę. I chociaż na niej prawdopodobnie nie będziemy sprawdzani, to dowód osobowy czy też paszport należy mieć. To jest jasne, jednak nie dla wszystkich.
Nie wszyscy z członków naszego Oratorium mają paszporty, dowody posiada jeszcze mniej osób. W sumie gdyby teraz złożyli wniosek o jedno albo o drugie(wszyscy już się łapią na tymczasowy dowód osobisty), to prawdopodobnie na koniec sierpnia już by je otrzymali. Ale po co, przecież "Mamy jedną, wielką wspólnotę europejską, więc nic się nie stanie, jeżeli nie będę mieć paszportu/dowodu osobistego, a poza tym nikt nas przecież nie będzie sprawdzał. Szkoda kasy i zachodu...". Przyznam szczerze, że zmroziło mnie, kiedy przeczytałam to na facebooku. Co prawda tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej ludzie myśleli, że zostaną zniesione granice do tego stopnia, że będziemy mogli tak podróżować, jednak przez te 13 lat chyba poznaliśmy już specyfikę podróżowania po krajach związkowych. A tak dla ścisłości to jeszcze do grudnia 2007 roku przy przekraczaniu granic musieliśmy okazywać dowód tożsamości. Próbowałam przemówić dzieciakom do rozsądku, że tak czy owak muszą mieć jakiś dowód tożsamości na wypadek ewentualnej kontroli, bo jak już taka będzie, to nie ma zlituj się. Zostałam wyśmiana. Bo jedna dziewczyna ostatnio była na koloniach w Bułgarii i nikt im nie sprawdzał dokumentów. I to ona namawiała tych co nie mają dokumentów do jazdy "na gapę". Tylko zapomniała, że wyjazd wyjazdowi nierówny...
Dziwi mnie takie zachowanie. Niby uważają się za osoby dorosłe(chociaż nie mają jeszcze 18 lat) i odpowiedzialne, ba, planują nawet jak to po ukończeniu szkoły średniej będą jeździć z dziećmi na kolonie, ale swoim postępowaniem zaprzeczają temu. Według mnie osoba odpowiedzialna to taka, która nie myśli powierzchownie, a analizuje scenariusze swojego postępowania wraz z konsekwencjami. A życie na zasadzie "jakoś to będzie" zdecydowanie temu zaprzecza. Nie wiem, ale ja w wieku tych 17 lat potrafiłam już przewidzieć konsekwencje mojego postępowania. Ale z drugiej stronie trudno się dziwić takiemu stanowi rzeczy, skoro w domu nie są ustalane żadne zasady i dziecko może sobie bez konsekwencji wracać nawet pod rankiem do niego(i pomyśleć, że w ich wieku musiałam negocjować każdy późniejszy powrót do domu np. z osiemnastki kogoś z klasy oraz tłumaczyć się, dlaczego spóźniłam się z treningu)... A może to po prostu takie czasy nastały, a ja już jestem takim dinozaurem, że tego nie rozumiem.
Natomiast pod poprzednim postem zamieściłam próbkę mojej poezji o naszych ścieżkach chwały. Mam nadzieję, że Wam się spodoba...

15 komentarzy:

  1. Dowód tożsamości za granicą trzeba mieć zawsze , dotyczy to nawet dzieci :)
    Moje córki oby dwie mają dowody osobiste , choć starsza lada chwilę wymieni go na "dorosły "!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste, jednak jak widać nie dla każdego. Witam u mnie

      Usuń
  2. Ja też jestem takim dinozaurem, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dinozaury to bardzo sympatyczne stworzonka - witam u mnie

      Usuń
  3. Dokument tożsamości musi być, przez jego brak można mieć duże problemy. Bardzo dobry temat poruszyłaś skoro jest tyle niemądrych osób. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowo wakacyjny, zresztą podejrzewam, że niejeden z nas wybiera się za granicę. Chociaż tak naprawdę wyjeżdżamy przez cały rok. Również pozdrawiam!

      Usuń
  4. Karolinko, masz rację. Każdy powinien mieć jakiś dowód a jak jest w Waszym przypadku z Kartą NFZ? w razie jakiejś choroby, pobytu w szpitalu, nie daj Boże wypadku. W krajach Unii jest potrzebna.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, toś mnie teraz zaskoczyła. Co prawda osobiście posiadam wspomnianą przez Ciebie kartę - rok temu przed podróżą do Paryża wyrabiałam sobie takąż i nawet mam ją ważną, podejrzewam jednak, że pozostali takich nie mają. Ale spokojnie, oddział NFZ mamy blisko, a i samą kartę wyrabiają na miejscu i bezpłatnie. Ściskam!

      Usuń
  5. W UK dopuszcza się posługiwanie prawem jazdy, ale dowód osobisty to najpewniejszy dokument obok paszportu, który też warto mieć ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o prawie jazdy, jako dokumencie tożsamości, nie słyszałam, chociaż nie wyobrażam sobie bez niego jechać samochodem. Ale tak jak piszesz, dowód osobisty oraz paszport są najpewniejszymi dokumentami. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Oby wszyscy byli takimi "dinozaurami", Karolinko.
    A wiersz piękny i poruszający...
    Tulę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja na serio coraz częściej mam wrażenie, że jesteśmy z innych epok, chociaż dzieli nas raptem 10 lat. Cieszę się, że wiersz Ci się podoba. Ściskam

      Usuń
  7. Ja bym się na Twoim miejscu nie przejmowała, dobrze poradziłaś a jeśli nie potrafią tego wziąć do sera to trudno. Uda się raz, uda się drugi a za trzecim razem może już nie. Ja tam wolę uważać i nie liczyć na cuda. Tym bardziej, że mamy bardzo niebezpieczne czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że wiesz - potem jakby co to pretensje będą do mnie, że jako studentka studiów turystycznych nie uświadomiłam im tego. I zamiast radosnego wyjazdu będzie przysłowiowy kwas...

      Usuń
  8. No cóż, raz udało się im przejechać bez dokumentów i myślą, że zawsze tak będzie. Ale kiedyś jeszcze dostaną nauczkę od życia. I niekoniecznie będzie ona łagodna.

    OdpowiedzUsuń