Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 6 lipca 2017

Szanujmy siebie wzajemnie

Mam jeszcze w pamięci wybuch oburzenia u co niektórych osób, kiedy po skończonej próbie scholi nikt im nie dziękuje za obecność i w ogóle. Pamiętam też "wykład" na temat podstawowych zwrotów grzecznościowych, które powinniśmy stosować "zawsze i wszędzie". Skutek jest taki, że owszem, wszyscy stosują te podstawowe słowa, ale część niestety tylko w stosunku do scholi.
Dzisiejszego wieczoru zorganizowaliśmy, jako Oratorium, wspólnotowe ognisko pożegnalne dla księdza Jacka. Zaprosiliśmy na nie młodzieżowy zespół oraz, z mieszanymi uczuciami, scholę. Z jednej strony schola była najmniej związana z księdzem Jackiem, ale z drugiej chyba czułabym tzw. "świąd duszy", gdybym nie wysłała do prowadzącej scholę SMSa z zaproszeniem.
O umówionej godzinie pojawiliśmy się całą naszą wspólnotą, dołączyło do nas kilka zapowiedzianych osób z zespołu, zaczęliśmy się witać i rozmawiać. Nagle patrzymy - idą trzy gwiazdy estrady, czyli parafialnej scholi. Przeszły obok nas i ani "me", ani "be", ani nawet "kukuryku". Skierowały się na najdalszą ławkę, usiadły na niej i zaczęły trajkotać między sobą w najlepsze, od czasu do czasu patrząc na nas z wyższością. Po drodze porwały ze stołu kilka paczek przekąsek oraz butelek z colą. Proponowaliśmy im aby z nami zagrały w nogę, siatkówkę albo flagi - odpowiedziały, że nie interesują ich takie rozrywki. Może tańce? Zapomnij - przecież to takie dziecinne... Za to do jedzenia były pierwsze. Przez całe spotkanie nie odezwały się do nikogo poza sobą ani słowem, nie uczestniczyły w żadnej zabawie. Nawet wyszły, nie mówiąc nic nikomu. Już nie mówię o "naszych" oratoryjnych pożegnaniach, gdzie rzucamy się sobie w objęcia, ale żeby prostego "dziękuję", ani nawet "cześć" nie powiedzieć? Po prostu wzięły swoje manatki i ruszyły w stronę wyjścia. Ale żeby nie było - podczas prób scholi znają cały repertuar zwrotów grzecznościowych. Czyli co, my jesteśmy gorsi, bo nie schola(tzn. ja też należę do scholi, teraz jednak byłam jako Oratorium)?
 - I dlatego nie chodzę już na próby scholi. - skwitowała to zachowanie Patka, patrząc ze zdziwieniem na takie zachowanie. - Wyobrażasz sobie Lolku coś takiego kilka lat temu?
Nie, nie wyobrażam sobie tego. Chyba że moja wyobraźnia nie jest zbyt bujna. Ale z drugiej strony, skoro prowadząca scholę utrzymuje jej członków w przekonaniu, że jesteśmy najlepsi, to czemu ja się dziwię takiemu zachowaniu. Po co się witać, żegnać, dziękować? To tylko my z Patrycjami(one też śpiewają w scholi) jesteśmy takie głupie, bo znamy słowa "cześć", "na razie", "dziękuje", "proszę", i wiele innych i jeszcze umiemy się nimi posługiwać. Tylko zastanawiam się co by było, gdyby ktoś w stosunku do scholi był nieżyczliwy. I tutaj też brakuje mi wyobraźni... 
I na koniec bardzo Was proszę - używajcie zwrotów grzecznościowych, bo one mogą dużo zdziałać :)
Takie tam rodzinne - oratoryjne zdjęcie

4 komentarze:

  1. Karolinko, tym trzem "damom" należy współczuć braku ogłady- wróci do Nich jak bumerang, ze zdwojoną siłą wróci, i będzie wielkie zdziwienie. Zawsze wraca; tak dobro jak i zło . Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolinko, coś chyba jest z tymi scholami i ich "gwiazdami". U mnie w parafii też są podobne dziewczyny, którym wydaje się, że są lepsze od wszystkich tylko dlatego, że dysponują pięknymi głosami i często śpiewają solo. Czy jednak śpiewają na chwałę Boża, czy może na swoją...? Cóż, pozostaje życzyć takim osobom troszkę pokory i tego, żeby kiedyś spojrzały na świat i siebie we właściwej perspektywie.
    A formy grzecznościowe - bez nich byłaby istna dżungla. Nigdy nie wolno o nich zapominać.
    Buziaczki serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdarzają się takie "damy" które uważają, że są najlepsze. Ale życie może jeszcze zweryfikować ich poglądy na swój temat. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze powiedziawszy to mam nadzieję, że traktują tak tylko parafialne środowisko nie-scholi, bo w przeciwnym razie rzeczywistość może ich bardzo zaboleć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń