Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 8 września 2017

Trzysta lat temu odbyła się pierwsza koronacja obrazu papieskimi koronami poza Stolicą Apostolską

Wspomnienie Narodzenia Najświętszej Maryi Panny jest jednym z najstarszych świąt obchodzonych w chrześcijaństwie. Już w VII zostało zaliczone przez papieża do czterech najważniejszych uroczystości maryjnych w ciągu roku liturgicznego. Pismo Święte milczy na temat narodzenia Matki Bożej, pierwszy raz imię Maryi, już jako Matki Zbawiciela, pojawia się w rodowodzie Jezusa, o którym pisze św. Mateusz Ewangelista: "Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem"(Mt 1, 16).
Ale przecież Maryja musiała się urodzić, musiała być dzieckiem, przybiegać do matki z problemami i radościami. Tak samo myślał autor napisanej w połowie II wieku Protoewangelii Jakuba, apokryfu, który co prawda nie wszedł do kanonu pism Pisma Świętego, a jednak jest źródłem wielu istotnych informacji o Matce Bożej. To z niego np. przyjęło się, że rodzice Maryi mieli na imię Joachim i Anna, że dziewczynka przyszła na świat w Jerozolimie oraz że w wieku 3 lat została oddana do świątyni, gdzie wychowywała się wśród pobożnych niewiast.
Nie wiadomo kiedy dokładnie narodziła się Matka Boża. Przyjmując narodzenie Jezusa jako rok pierwszy, można założyć, że stało się to 16 - 20 lat wcześniej. Również co do miejsca narodzenia istnieją różne hipotezy. Naukowcy twierdzą, że Maryja mogła przyjść na świat w Setoris, Betlejem, Nazarecie bądź Jerozolimie, gdzie na fundamentach domu rodziców Maryi stoi współczesny kościół św. Anny. Tam też rozpoczął się kult Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.
W Polsce wspomnienie Narodzenia Najświętszej Maryi Panny szczególnie zostało sobie upodobane przez prosty wiejski lud, który nazwał je świętem Matki Boskiej Siewnej. Był taki zwyczaj, że dopiero po 8 września oraz wcześniejszym przygotowaniu pól rozpoczynał się jesienny siew. Zaorane zagony czekały na przyjęcie nowego daru - ziarna, które jeszcze przed pierwszym zimowym śniegiem nacieszy oczy rolników zielenią. Na wiosnę zaś, ziarno przygarnięte jesienią przez ziemię, wybuchnie swoim bogatym wzrostem, po to, aby pod koniec lata uradować nas stokrotnym plonem.
Nic więc dziwnego, że Kościół pragnie 8 września, a więc pod koniec lata i na progu jesieni, uczcić Matkę Bożą, wspominając Jej narodzenie. Jej przyjście na świat tak bardzo przywołuje w wyobraźni obraz jesiennego siewu. W Maryi bowiem Bóg powierzył ziemi drogocenne „ziarno”, które w przyszłości wyda plon. 
Nie wiadomo czy to przypadek, czy może zamierzone działanie, ale to właśnie 8 września 1717 roku Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej został naznaczony koronami papieża Klemensa XI. Warto tutaj zaznaczyć, że ikona Czarnej Madonny była już koronowana, jednakże dotychczas tego aktu dokonywali królowie i władcy Polscy, tacy jak np. Władysław Jagiełło, Władysław IV, czy też August II Mocny. Teraz jednak obraz miał zostać ukoronowany koronami samego papieża. Przyczynił się do tego ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce - Girolam Grimaldi. On miał też dokonać koronacji Cudownego Obrazu, jednak z powodu niesprzyjających warunków obowiązek ten przejął biskup chełmski Krzysztof Szembek. 22 lipca 1717 roku na Jasną Górę przybył kanclerz Jan Sebastian Szembek(brat biskupa Szembeka), który przekazał ofiarowane korony, które otrzymał od nuncjusza w Saksonii, jak też przedstawił dekret, który upoważniał biskupa Szembeka do dokonania koronacji. W tym samym czasie wysłano listy do wszystkich klasztorów paulińskich oraz polskich diecezji, zawiadamiające o planowanej koronacji.
Zadbano również o wygląd zewnętrzny sanktuarium - wzniesione zostały majestatyczne łuki triumfalne, zgromadzono zapas amunicji oraz sztucznych ogni. Zaproszono znanych w kraju kaznodziei oraz kapele muzyczne, które miały uświetnić nabożeństwa. Dla dwutysięcznej grupy pielgrzymów, których nie pomieściły klasztorne mury, wybudowano obszerną szopę, której wnętrze dostosowano do sprawowania obrzędów liturgicznych. Podczas oktawy nie tylko ubodzy, spali pod gołym niebem, lecz także ludzie możni nie wstydzili się obozować wśród gawiedzi. Nabożeństwa odprawiano w wyżej wspomnianej szopie. O pozwolenie na możliwość sprawowania tam obrzędów liturgicznych poproszono biskupa krakowskiego Kazimierza Łubieńskiego, który udzielił go 3 września 1717 roku. Tenże hierarcha zezwolił na używanie przez biskupów biorących udział w obrzędzie koronacji ich własnych pontyfikaliów. Zezwolenie to wydano „z powodu wielkiej liczby ludzi, którzy nie tylko z Królestwa Polskiego, lecz także z sąsiednich prowincji przybyli”.
Biskup Krzysztof Szembek przybył do sanktuarium 6 września. Dzień później odebrał od brata korony oraz przy salwach armatnich oraz śpiewie hymnu "Ciebie Boga Wysławiamy" odbył uroczysty ingres na Jasną Górę. W przedsionku kościoła powitał go prowincjał paulinów. Biskup zgodnie ze zwyczajem odpowiedział pozdrowieniem, a następnie udał się do kaplicy Matki Bożej. Za nim podążali prałaci niosący korony. Bezpośrednio po przybyciu do kaplicy zaintonowano Litanię Loretańską, po odśpiewaniu której umieszczono korony w kaplicy św. Józefa, a biskupa wśród gorących owacji odprowadzono do przygotowanego mu w klasztorze mieszkania. Wieczorem odbyły się nieszpory, które inaugurowały dzień koronacji.
Nadszedł wreszcie dzień koronacji obrazu, czyli liturgiczne wspomnienie Narodzenia Matki Bożej. Przed świtem Cudowny Obraz został przeniesiony z kaplicy do dużego kościoła i umieszczony pod drogocennym baldachimem, który ofiarował biskup wrocławski. Na ścianach rozwisły tkaniny. Około godziny 8 biskup Szembek wszedł do jednej z klasztornych sal i zasiadł pod baldachimem. Obok niego stali magnaci i duchowieństwo. Po chwili do owej sali weszli w szyku procesyjnym ojcowie i bracia, poprzedzając Prowincjała i Przeora. Ojciec Konstantyn Pawłowski w mowie wprowadzającej prosił biskupa o przekazanie koron i dopełnienie obowiązku kapituły. Ba polecenie biskupa odczytano dekret Kapituły Watykańskiej wraz z pismem nuncjusza zezwalającym mu na dokonanie koronacji, Jednocześnie kazał przynieść korony, co też uczynili obecni tam prałaci. Biskup w swej krótkiej mowie podkreślił, że dzień koronacji jest jasnym promieniem wśród wielu przykrych doświadczeń, jakie przeżywa Polska. Wyraził też wdzięczność Bogu za to, że dostąpił zaszczytu uwieńczenia diademami cudownego Obrazu. Następnie podpisano dokumenty, które stwierdzały przekazanie koron. Zaraz po tym wyruszyła uroczysta procesja po wałach, w której brało udział duchowieństwo wraz z urzędnikami państwowymi. Pod baldachimem szedł biskup Szembek, a tuż przy nim prowincjał i przeor, którzy nieśli korony. Towarzyszyły temu salwy armatnie oraz śpiewany do momentu wejścia procesji do kościoła "Magnificat". Biskup zbliżył się do ołtarza, na którym ustawiono ikonę i nałożył korony najpierw Najświętszej Matce, a następnie jej Dziecięciu. Znajdujący się w pobliżu paulini przymocowali je do obrazu, co oznajmiła kolejna seria salw z armat.
Bezpośrednio po koronacji została odprawiona liturgia godzin, którą uroczyście celebrował biskup wraz z obecnym duchowieństwem. Następnie rozpoczęła się Msza Święta, podczas której kazanie wygłosił jezuita o. Atanazy Kiersnicki. Nazwał w nim Maryję Jasnogórską Polską Monarchinią, przypominając że Ona sama chciała nosić tytuł Królowej Polski.
Po zakończeniu obrzędów duchowieństwo udało się na posiłek do refektarza. W jego trakcie wzniesiony został toast za Papieża, Króla oraz samego biskupa Szembeka. Około godziny szesnastej goście zgromadzili się znów w jednej z sal klasztoru, aby przysłuchiwać się dysputom teologicznym, których teksty wydrukowane uprzednio w jasnogórskiej drukarni i pięknie oprawione, zostały rozdane słuchaczom.
W czasie nieszporów biskup wraz z asystą zszedł do dużego kościoła, aby w nich przewodniczyć. Następnie kazanie wygłosił o. Tomasz Srebrnicki, rektor krakowskiego kolegium jezuitów. Przypomniał on, iż Polska czekała na tę koronację od 1382 roku. Ale gdy wreszcie nastał ten dzień, Polacy nie potrafią się dostatecznie cieszyć: „żeśmy jakoś domowymi i postronnymi zahuczeni zgiełkami - odwykli triumfów”. W dyskretny sposób zaznaczył, że Maryja powinna stanowić wzór dla każdego władcy, gdyż najpierw można o Niej powiedzieć, że była Służebnicą Pańską, a dopiero potem Królową. Władcy ziemscy często kierują się w swym postępowaniu kaprysami, natomiast Maryja zawsze spieszy swemu ludowi na pomoc w każdej potrzebie. Trzeba zatem oddać Jej serca, a Ona za ten szczery dar odpłaci koroną wiecznego szczęścia.
 Po zakończeniu nieszporów biskup Szembek zbliżył się do ołtarza i okadził ukoronowany Obraz. Zaraz też zaczęto śpiewać Litanię Loretańską na sposób jasnogórski. Do tej modlitwy dołączyli się wierni. Przy dźwiękach wspaniałej muzyki uformowała się procesja. Na jej czele szli zakonnicy i inni duchowni odziani w świąteczne szaty. W rękach nieśli zapalone świece. Biskup koronator przystąpił do ołtarza i z pomocą prowincjała oraz przeora podniósł święty Obraz w górę. Wystrzały armatnie oznajmiły, że Królowa Polski wraca do swej komnaty. Obraz umieszczono na specjalnie przygotowanych ozdobnych nosidłach i poniesiono pod baldachimem. Procesja okrążyła mury forteczne i weszła do kaplicy Matki Bożej ze śpiewem starodawnych pieśni. Gdy procesja weszła do kaplicy, oddano salwy z murów fortecy, a biskup Szembek umieścił Obraz w ołtarzu i zaintonował uroczyste „Te Deum laudamus” a następnie odmówił modlitwę dziękczynną do Trójcy Przenajświętszej i udzielił solennego błogosławieństwa. Przeor Atanazy Kiedrzyński podziękował koronatorowi za dokonanie podniosłego aktu koronacji.
Przez całą oktawę Jasna Góra wypełniona była gwarem niezliczonych rzesz pielgrzymów uczestniczących z pobożnością w licznych nabożeństwach. Wygłoszono szereg homilii, w których kaznodzieje podkreślali królewską funkcję Maryi w narodzie polskim, zachęcając do pobożnych praktyk religijnych. O rozmachu uroczystości koronacyjnych świadczą liczby zapisane przez kronikarza w Aktach Prowincji Polskiej. W dzień koronacji i przez całą oktawę na Jasnej Górze w dużym kościele oraz w kaplicy Matki Bożej odprawiono ogółem 3252 Mszy św., nie licząc wielu celebrowanych poza sanktuarium. Pielgrzymom zaś rozdano 148 300 Komunii św. Można powiedzieć, że uroczystość ta miała zasięg ogólnopolski i uczestniczyli w niej przedstawiciele wszystkich warstw społecznych począwszy od dostojników państwowych, a skończywszy na ubogich wieśniakach. Nie jest wykluczone, że byli obecni także pielgrzymi z krajów ościennych, choć brak na temat pewnych informacji źródłowych.

8 komentarzy:

  1. Jak ja lubię czytać Twoje teksty, Karolinko!
    Tulę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się Gosiu cieszę, że Ci się podobają. Buziaki

      Usuń
  2. Masz ogromną wiedzę i tyle się tu możemy dowiedzieć. Dziękuję Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu studiowałam turystykę religijną, więc muszę co nieco wiedzieć na ten temat. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy tekst. Znałam to Święto, ale nie od tej strony.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo raczej nie mówi się o tej rocznicy.

      Usuń
  4. Pięknie napisałaś o tym ponadczasowym wydarzeniu.... Ja często wieczorami biegnę z Różańcem do Maryi... I wiem, że Ona mnie wysłuchuje :)

    Ściskam Cię mocno! Powoli wracam do pisania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Celcie. Ja też często odmawiam różaniec, który mnie wycisza. Pozdrawiam serdecznie i miło znowu Cię czytać.

      Usuń