Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 11 listopada 2014

Kiedyś musiało to nastąpić, czyli film, który doprowadził Lolka do łez

W dniu wczorajszym na "Polsacie" leciał film produkcji Stevena Spielberga - "Czas wojny". Do jego obejrzenia zachęciła mnie mini-recenzja w "Kropce TV": "Anglia, 1914 rok. Ubogi farmer kupuje pięknego, gniadego źrebaka. Jego syn Albert(Jeremy Irvine) zaprzyjaźnia się ze zwierzęciem. Mimo to ojciec sprzedaje konia armii. Wędruje on przez wojenne piekło. Albert zaciąga się do wojska, by go odnaleźć". Te sześć zdań wystarczyło, abym zarezerwowała sobie zajęcie na poniedziałkowy, listopadowy wieczór. Film jakże na czasie, wszak dzisiaj świętowaliśmy odzyskanie przez nasz kraj niepodległości. Na początku filmu jednym okiem patrzałam na telewizor, a drugim na ekran monitora(jak łatwo zauważyć, pisałam wtedy notatkę). Z czasem jednak coraz częściej mój wzrok wędrował na telewizor. Matko, jak ja to wszystko przeżywałam, zwłaszcza tą morderczą wędrówkę uroczego konia w deszczu nie tylko wody, ale i pocisków. Ja, która nigdy nie daję się ponieść emocją nagle zaczęłam ryczeć jak bóbr. Nie pamiętam kiedy ostatnio jakiś film tak mną wstrząsnął. Kiedy inni płakali w kinie oglądając "Titanic" ja odbierałam tą tragedię jako zwykłą grę aktorską na tle pięknej widokówki. Nawet moje ukochane biografie papieża i innych świętych oglądałam bez urojenia ani jednej łzy. A tutaj proszę - film o wojennej tułaczce konia przeżyłam bardziej niż jakikolwiek inny. Tyle razy Joey był na skraju śmierci, tyle ran odniósł, a jednak przeżył to całe piekło, a także odnalazł się ze swoim panem. Spielberg po raz kolejny potwierdził swój talent, kunszt oraz profesjonalizm. Zresztą nie bez powodu zaliczam go do swoich ulubionych reżyserów. Przy serii Indiana Jones zawsze pękam że śmiechu. "Monachium" przybliżyło mi tragedię, jaka rozegrała się na letniej olimpiadzie w 1972 roku. "A.I. Sztuczna inteligencja" przenosi mnie w magiczny czas za kilkaset lat, kiedy roboty będą w każdej rodzinie. "Lista Schindlera", typowy obraz holocaustu, ale też pokazanie, że nie wszyscy Niemcy byli źli(pomijam fakt, że książka pod tym samym tytułem zalicza się do moich ulubionych). Film "Czas wojny" mogę polecić każdemu, bo naprawdę budzi nadzieję na lepsze jutro, a zarazem autentycznie wzrusza widza.

Jedna z moich ulubionych scen
Teraz tylko muszę przeczytać książkę, na podstawie której został on nakręcony. Inaczej "będę chora" :).

2 komentarze:

  1. Lolek, widzę że nie tylko mi ten film przypadł do gustu. Steven Spielberg odwalił kawał dobrej roboty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście na filmwebie dałam mu 10/10. Szukałam go też w sieci, ale on-line jest tylko wersja z napisami bez lektora

      Usuń