Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 20 listopada 2014

Kto bardziej korzysta z dialogu - ja, czy moi znajomi

Ostatnio nastąpił pewien przełom w moim życiu. Jak dotąd miałam pewien kłopot z zawieraniem znajomości z osobami pełnosprawnymi. Owszem, zazwyczaj uczestniczyłam w rozmowach z innymi, ale częściej jako słuchacz, niż ich uczestnik. Coraz częściej jednak potrafię włączyć się do rozmowy wtrącając swoje trzy grosze, lub wyrazić swoje zdanie na dany temat. I to nie tylko podczas zajęć lekcyjnych, ale i w zwykłych pogadankach pomiędzy nimi. Wczoraj włączyłam się nawet do gry słownej z moimi koleżankami i nie miały większych problemów ze zrozumieniem tego, co mówię. Tak samo podczas wczorajszej prezentacji z form pielgrzymowania na temat Volto Santo. 25 minut gadania, w tym kilka pytań odnośnie co i jak. Niejeden z nas by się wściekł, że ktoś go nie rozumie. Ale ja się cieszę - bo to nie tylko znak, że mnie słuchają, ale i okazywanie równości wobec innych studentów. A przy okazji oni sami uczą się słuchania i rozumienia osób z wadą wymowy. Dzięki temu czuję się częścią wspólnoty uczelnianej, której bądź co bądź jestem. Bo czy w życiu osób niepełnosprawnych ruchowo chodzi o to, aby traktować ją ulgowo w każdej sytuacji? Nie! Osobiście głupio bym się czuła, gdybym odpowiadała z mniejszej partii materiału niż moi znajomi. Co ja mówię głupio - czułabym, że najzwyczajniej w świecie ich oszukuję. I tak samo jest z rozmową. Czy wada wymowy musi mnie w tym ograniczać? Niekoniecznie. Wystarczy dobra wola nie tylko moich znajomych, ale przede wszystkim moja! Co z tego, że będę wstydziła się mojej mowy? Tak przecież nie zjednam sobie osób. Oni muszą przecież patrzeć na mnie przez pryzmat tego co potrafię, a nie moich ograniczeń. Bo jednak jestem osoba stadna, która lubi przebywać w towarzystwie. Mam nadzieję, że nie popełnię już błędów z przeszłości i inni nie będą we mnie widzieć nietowarzyską osobę. Oczywiście nie ze wszystkimi jestem w super kontaktach, ale chyba nie można być w takich samych stosunkach ze wszystkimi. To by było za nudne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz