Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 10 listopada 2014

Sprzątanie mieszkania oraz działów na OFONie,

Z okazji jutrzejszego Dnia Niepodległości, w dniu dzisiejszym ogłoszono godziny rektorskie dla całej społeczności akademickiej. Nie będę ukrywać, że ucieszyła mnie ta wiadomość, i to nie dlatego, że nie lubię geografii(bo wręcz ją uwielbiam), ale z powodu małego bałaganiku w mieszkaniu, który ostatnio stał się standardem. Ale jak tu mówić o większym sprzątaniu, kiedy od poniedziałku do niedzieli siedzi się w szkolnej ławie? Ze zmywaniem naczyń i podłogi(jestem uczulona na kurz i roztocza), a także sprzątaniem kuwety Pusi jestem na bieżąco, ale reszta czynności porządkowych czekało na "lepszy czas". Ten lepszy czas nadszedł właśnie dzisiaj. Pralka szła na okrągło, pościel zmieniona, lodówka też została odmrożona. Pranie suszyło się dosłownie wszędzie - nawet powieszone na wieszaku zawdzianym o lampę. Śmiesznie wyglądało, kiedy Puśka próbowała do niego doskoczyć. W międzyczasie skoczyłam do sklepu, bo w lodówce zostało tylko światło. Ja jak ja - poradzę sobie, ale mam w mieszkaniu przecież małą gadzinkę, która nie zrobi sobie kanapki. Nie samym powietrzem się żyje. Jedyne co mi się nie udało to ułożyć książek na półkach, ale tym się nie przejmuję. Jeszcze się o nie nie zabijam, więc jest dobrze. Do fryzjera też nie poszłam, zabrakło na to czasu. Co prawda moje kudły już wchodzą mi do buzi/oczu/nosa/uszu(wybierzcie co chcecie, każda odpowiedź jest dobra), do czwartku muszę jednak jakoś wytrzymać. Miałam zabrać się za czytanie kolejnej książki recenzenckiej, skończyło się na czytaniu bloga Ewy(http://swiatpewnejewy.blogspot.com/). O Ewie opowiem jednak innym razem. Poduczyłam się też trochę angielskiego zgodnie z opracowaną przeze mnie metodą - 30 minut dziennie, codziennie. Co prawda kurs przewiduje 20 minut, to ja jednak doliczam 10 z powodu moich kłopotów z pisaniem. A swoją drogą to, że piszę na laptopie stwarza pewien dylemat w szkołach policealnych - od tego roku weszła ustawa, że każdy słuchacz ma poświadczyć obecność na zajęciach własnoręcznym podpisem na specjalnych listach. Na szczęście nauczyciele pozwalają mi na zrobienie parafek w maciupeńkich lubrykach, zamiast podpisać się własnym nazwiskiem. W nauce pomaga mi ten kurs:

Kupiłam go na allergro za 102 zł, kiedy jego cena rynkowa wynosiła 299 zł. Ale opłacało się, tym bardziej, że kilka lat temu sama przerobiłam materiał z pierwszej części kursu, otrzymanej kiedyś w prezencie od znajomych:

Wieczorem natomiast zabrałam się za porządkowanie działów na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Ku mojemu zaskoczeniu wiosną zostałam wybrana na Przyjaciela Forum. Nie mogłam w to uwierzyć. Ktoś docenił moją pracę, ktoś na mnie głosował, komuś pomogłam swoimi radami. Jakiś czas później zgłosiłam chęć bycia moderatorem trzech działów. Wiąże się to z koniecznością utrzymywania w nich porządku. Więc korzystając z wolnej chwili połączyłam kilka tematów, inne przeniosłam do kosza lub archiwum. Nie jest to ciężka praca, wymaga jednak zaangażowania. Oczywiście nie wszystko zrobiłam tak jak należy, ale część planu wykonałam. 

4 komentarze:

  1. Z przyjemnością czytam o twoim życiu Lolku :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Twoje komentarze cyniu nadają mu sens :)

      Usuń
    2. Loluś jak zwykle skromny, a za razem perfekcyjny

      Usuń
    3. Aniu, nie przesadzajmy. Jestem tylko człowiekiem, takim samym jak inni

      Usuń