Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 10 lutego 2015

"Dziesiąty luty będziem pamiętali..."

Przyszli Sowieci, gdyśmy jeszcze spali,
I nasze dzieci na sanie wsadzili,
Wszystkich Polaków na Sybir gonili.
Przez cały miesiąc transportem jechali,
Ginęli z głodu, z zimna umierali.
A na tym Sybirze tajga, straszna bieda,
Ale nasz Polak wrogowi się nie da,
Nie da się wrogowi, nie ugnie kolana,
Chociażby miał zginąć, ojczyzno kochana.
Polsko ukochana, ty nasza miłości,
Wrócimy do ciebie, jak da Bóg wolności!"*

Bardzo lubię ten wiersz. Do języka przeszedł jako "Ballada zesłańców" anonimowego autora. Tu jest jego skrócona wersja - szukając ewentualnych informacji o nim trafiłam na stronę, gdzie został zamieszczony jego pełen tekst - >>TUTAJ<<. Osobiście nie przepadam specjalnie za poezją, jest dla mnie po prostu męcząca. Ale tych kilka strof przypadło mi do gustu. Mówiąc go zachowany zostaje pewien rytm, łatwo wpada w ucho. Oglądając film "Syberiada Polska" podobał mi się sposób, w jaki dzieci wywiezione na Syberię przyswajały go sobie - osoba ucząca w prowizorycznej szkole narysowała na arkuszach papieru poszczególne wersy.

Dlaczego przywołałam ten wiersz? 75 lat temu Sowieci rozpoczęły masową wywózkę ludności z terenów zajętych przez siebie podczas wkroczenia do Polski w dniu 17 września 1939 roku. Był 10 luty, środek zimy. Mieszkańcy miejscowości położonych na wschodnich kresach dano kilkanaście minut na spakowanie najważniejszych rzeczy, po czym przetransportowano ich na stacje kolejowe. Tam wsadzano do wagonów bydlęcych i wieziono do Kazachstanu, na  Ukrainę oraz Syberię. Tak sobie myślę, że nam wiele razy zdarza się narzekać na warunki panujące w PKP, a co mieli powiedzieć ludzie, którzy miesiącami jechali w zamknięciu w ciemności, stłoczeni, raz dziennie dostawali lurę oraz wodę, a zamiast ustępu mieli dziurę wyciętą w podłodze, przez którą dodatkowo dostawał się chłód. Ustawione w rogach wagonu kozy nie dawały wystarczającego ciepła. Wielu nie przeżyło tej drogi, a to był dopiero początek ich katorgi. Następnie wsadzano biedaków na kibitki. I znowu kolejne ciała zostawały zakopywane w nieprzyjaznej ziemi. Ci, którzy dotarli do łagrów, powoli wkraczali w nowy świat. Łagry zastępowały im dom. Myślę, że warto tutaj przeczytać "Syberiadę Polską" Zbigniewa Domino, "Tak daleko jak nogi poniosą" Josefa Martina Bauera, "Długi marsz" Sławomira Rawicza, bądź "Szare śniegi Syberii" Ruty Sepetys, aby uświadomić sobie panującą tam nędzę, biedę, głód i niepewność dnia. Wielu bowiem wychodząc do pracy już z niej nie wracało... Na podstawie trzech pierwszych zaproponowanych przeze mnie filmów zostały nakręcone też filmy:



Co do pierwszego z nich mam pewne ale, jednak reszta jest w miarę znośnie nakręcona. Często zastanawiam się skąd w ludziach tyle zła? Getta, obozy koncentracyjne, łagry i gułagi. Ale niestety nie znajduję na to pytanie odpowiedzi...

* Źródło: "Syberiada Polska" Zbigniewa Domino

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz