Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 24 kwietnia 2015

Coś się dla nich kończy, a coś zaczyna

Pamiętam jak równo sześć lat temu ostatni raz szłam do mojego liceum, aby odebrać świadectwo z ocenami na koniec szkoły średniej. Dzień wcześniej byłam w Urzędzie Miasta, gdzie najlepsi uczniowie(czyli ci, którzy zakończyli swoją edukację świadectwem z czerwonym paskiem) otrzymali od władz miasta listy gratulacyjne oraz wieczne pióra na szczęście. Paradoksem było, że maturę pisałam na komputerze, a pióro do dzisiaj leży nieużywane na półce. Pamiątka jest jednak zawsze pamiątką. Ponadto kolejny raz udowodniłam, że bycie osobą niepełnosprawną nie musi wpływać na obniżeniu poziomu zdobywanej wiedzy. W liceum obowiązywał mnie bowiem taki sam zakres materiały, jak moich sprawnych kolegów i koleżanek. Wszak po trzech latach chciałam jak oni zasiąść nad arkuszami maturalnymi, a w konsekwencji kształcić się dalej na studiach. Nazajutrz, 24 kwietnia 2009 roku, w godzinach popołudniowych odbyło się uroczyste pożegnanie grupy absolwentów kształcących się w latach 2006 - 2009. Ponieważ pogoda zbytnio nie dopisała, zakończenie odbyło się najpierw w sali gimnastycznej, a następnie już w klasach. Było to 6 klas o różnych profilach, w tym nasza - ogólnokształcąca, w sumie prawie 250 uczniów. Wśród nich 21, którzy uzyskali średnią przynajmniej 4,75 i ocenę bardzo dobrą ze sprawowania. Wśród tych 21 znalazłam się i ja. Ostatni raz dyrekcja i wychowawca uścisnęli mi dłoń gratulując uzyskanych wyników, ostatni raz widzieliśmy się z klasą i nauczycielami w takim składzie. Dzisiaj wiem, że nawet gdybyśmy zorganizowali spotkanie klasowe, niektórych na nich zabraknie... Wyszliśmy ze szkoły ze świadomością, że za tydzień wrócimy do niej zdawać jeden z najważniejszych egzaminów w naszym życiu, a jednocześnie że piękny czas beztroskiej młodości bezpowrotnie nam minął. Czekała nas dorosłość, większość z nas poszła na studia.

Dzisiaj tą samą chwilę przeżywają uczniowie zdający w tym roku maturę. Tak się składa, że mieszkam w sąsiedztwie jednego z miejskich liceum(innego, niż ja chodziłam) oraz technikum. Widziałam idących po południu na zakończenie roku szkolnego absolwentów. Odświętnie ubrani, z poważnymi minami dorosłych ludzi. Kończą jakiś etap swojego życia, a jednocześnie od października część z nich wkroczy w jego nowy etap - zostaną studentami. Mam nadzieję, że w przyszłości spełnią swoje marzenia i pójdą obraną przez siebie drogą. Jestem też dumna z tego, że tak wiele moich przyjaciół z Wspólnoty parafialnej uzyskało świadectwo z wyróżnieniem. To najlepszy dowód, że wiara z nauką wcale nie musi konkurować, a nawet mogą iść ze sobą w parze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz