Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 14 kwietnia 2015

O solidarności koleżeńskiej i jej braku

Pożyczyłam dzisiaj od koleżanki z grupy, S., notatki z przedmiotu nazywającego się "Kraków - miasto turystyki pielgrzymkowej". Co prawda zawsze byłam na zajęciach i starałam się na bieżąco robić notatki z zajęć, ale a to się spóźniłam, a to nie zdążyłam przepisać bieżącego slajdu. Co prawda na laptopie zanotowywuję o wiele szybciej niźli robiłabym to ręcznie, jednak i tak nie jest to mistrzostwo świata. A że kolokwium z zajęć zbliża się nieubłaganie, postanowiłam uzupełnić braki. Od S. już raz pożyczałam notatki, a podczas zwrócenia zeszytu usłyszałam, że jakby co zawsze mogę kolejny raz od niej wziąć to, czego mi brakuje. Poprosiłam więc o zeszyt, który otrzymałam bez marudzenia.
Ogólnie ostatnio bardzo często spotykam się z tym, że ludzie pomagają mi na różne sposoby. W sobotę nie byłam na zajęciach z angielskiego, to dziewczyny wzięły dla mnie materiały. Starościna znając moją sytuację z dojeżdżaniem na uczelnie interweniowała sama z siebie w dziekanacie odnośnie zmiany planu zajęć, abym mogła spokojnie dotrzeć na zajęcia i z powrotem. Tak samo kiedy przenosi zajęcia myśli też o mnie. Nie mam facebooka, to kilka osób przesyła mi na meila albo SMSem bieżące informacje. Wiecie co? Wreszcie zaczynam na nowo rozumieć co to jest bezinteresowna pomoc innemu człowiekowi. I że ona w dzisiejszych czasach naprawdę jest możliwa.
Kiedy wychodziłam z sali podeszła do mnie koleżanka, która przyjechała do nas studiować z Białorusi z pytaniem, czy nie przesłałabym jej notatek z "Krakowa". Czy w obliczu wsparcia jakie otrzymałam od grupy mogłabym jej odmówić? Zresztą ludziom z technika administracji też często wysyłam notatki z zajęć, aby mieli się z czego uczyć. Nie umiem odmawiać ludziom, zwłaszcza tym, którzy traktują mnie jak równoprawnego członka społeczności.
Co do kolokwium, to miało być ono w przyszłym tygodniu. No właśnie - miało. Jednak wskutek małego nieporozumienia na pierwszych w tym semestrze zajęciach z architektury i sztuki sakralnej pojawiły się tylko... 2 osoby. A to wszystko dlatego, że wedle planu zaczynamy je od przyszłego tygodnia. No to prowadząca się trochę zdenerwowała i w porozumieniu z dwoma obecnymi osobami, wśród których nie było starosty, postanowiła, że zajęcia odrobimy na międzynarodowej konferencji "Symbol - znak - rytuał". Szkopuł polega na tym, że nachodzi ona na zajęcia z "Krakowa". Była opcja, aby kolokwium pisać na konsultacjach, ale kilka osób, w tym ja, ma wtedy języki obce. W końcu zaliczenie przenieśliśmy na maj, ale niesmak pozostaje. Tym bardziej, że owe dwie osoby bez wiedzy grupy przeniosły zajęcia z architektury na taką porę, kiedy większości nie pasuje. I znowu powstał niepotrzebny zgrzyt... Ech, ja rozumiem, że oni chcieli dobrze, a wyszło jeszcze gorzej. A jeszcze bardziej dołuje fakt, że są to osoby, które sobie po trochu olewają zajęcia. Dlatego wszyscy są wściekli jak osy. No ale nic, jakaś równowaga relacji międzyludzkich musi być.

1 komentarz:

  1. Jeśli w grupie nie ma rywalizacji, to wszyscy z chęcią będą sobie pomagać. Są jednak takie, gdzie każdy cieszy się, kiedy inni oblewają przedmioty, bo ścigają się o dobrą średnią i stypendium. Z reguły ludzie często pomagają :)

    OdpowiedzUsuń