Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 16 lipca 2015

Nad jeziorem

Dzisiaj, z racji pierwszej od kilku dni pięknej pogody, pojechaliśmy całą ekipą nad tutejszy zalew. Ekstra, pomimo tego, że w mojej miejscowości są aż cztery jeziora, to jakoś nigdy nie mam czasu, aby nad nie jechać. Zresztą nie mam też z kim, a w pojedynkę to tak jakoś mi się nie chce. Wraz z koleżanką z pokoju, O. spakowałyśmy się do jednego plecaka, ponieważ mój jest mega duży. Na szczęście O. nie robiła z tego powodu jakiś problemów. Przekraczając wszelkie przepisy bezpieczeństwa wsiedliśmy do naszego kochanego klubowego busika(pytanie ile osób może pomieścić 9 osobowe auto?) i ruszyliśmy przed siebie. Początkowo mieliśmy upatrzone inne miejsce, jednak dzisiaj było ono niedostępne, toteż musieliśmy się cofnąć na inną plażę. To nic, ponieważ okazało się, że była ona całkowicie pusta. Tak więc cała brygada wyładowała się z pojazdu i zaczęła rozkładać na piasku. W przygotowaniu były też pontony. Nad wodą spędziliśmy cztery godziny. Jak dla mnie nieźle. Ale mnie naprawdę dużo do szczęścia nie trzeba - ręcznik, olejek do opalania, książka, dobre towarzystwo i heja. Nie wiem jak to się stało, że nie wzięłam z mieszkania czapki z daszkiem, bo dzisiaj by mi się przydała. Analogicznie założyłam sobie kaptur na głowę. Tak też można. Zresztą stroju dwuczęściowego też nie wzięłam :/. Ale kto by pomyślał, że będziemy jeździć nad jezioro! Na szczęście kremu z filtrem nie zapomniałam. Mam jasną karnację, więc byłoby ciekawie. A to wszystko dzięki temu, że tylko przepakowałam moją kosmetyczkę z walizki do plecaka, bez zmieniania jej zawartości. Czas spędziłam głównie na czytaniu, ale żeby nie było żem samotnik, to od czasu do czasu zamieniłam słowo z tym i owym. Nie dałam się tylko namówić na ponton. Po prostu było w nim za mokro, a ja miałam tylko spodenki. To był bardzo udany wyjazd.

A mnie nabrała ochota, aby zacząć chodzić na nasze dąbrowskie Pogorie. Ech, trzeba wyciągnąć A i M, bo samemu tak jakoś ciężko, a oni tolerują mnie taką, jaka jestem. Ale tym się zajmę już po powrocie z obozu, czyli za 5 dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz