Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 22 listopada 2015

2 x celujący na jednych zajęciach

Zajęcia w szkole policealnej mają to do siebie, że system oceniania jest identyczny z klasycznym systemem w normalnych szkołach, czyli w skali od 1 do 6. Na początku trochę byłam zaskoczona, wszak przywykłam do uczelnianej skali ocen, która mieści się w przedziale 2 - 5. Nawet kiedy usłyszałam od znajomej, że dostała 6, byłam przekonana, że to tylko takie gadanie. Jednak kiedy sama wylądowałam na techniku administracji, a ostatnio także na techniku archiwiście, przekonałam się, że jest to najprawdziwszą prawdą. Kolejny szok, bo przecież przez poprzednich kilka lat przyzwyczaiłam się do czegoś innego. Ale za razem przekonałam się, że otrzymanie oceny celującej nie jest taką prostą sprawą, jak na poprzednich etapach nauki i teraz trzeba się naprawdę o nią postarać.
Dzisiaj pisaliśmy pierwsze trzy sprawdziany z podstaw archiwistyki. Właściwie był to jeden test jednokrotnego wyboru podzielony na trzy tematyczne bloki, każdy podlegający osobnemu sprawdzeniu, stąd tyle ocen. Wczoraj jeszcze powtarzałam sobie wszystkie definicje, których sporo było. Co więcej, kolejny raz musiałam liczyć tylko na swoją wiedzę, ponieważ wszystkie notatki mam na laptopie, którego nie używam podczas testów wyboru(nie popadajmy już w taką skrajność, mam kłopot z pisaniem, nie zaznaczaniem). Co prawda prowadząca kompletnie nas olała i wyszła z sali na cały czas pisania testu(o efekty nie musicie pytać - wyszła w większości praca zbiorowa), nauczona jednak własnym doświadczeniem bazowałam tylko na swojej wiedzy, nie słuchając komentarzy innych. Poza tym, jak dobrze pójdzie, to za dwa lata zasiądę przed państwowym egzaminem na technika archiwistę, podczas którego będę zdana tylko i wyłącznie na siebie. Pewnie nawet nie będę miała możliwości od kogo ściągnąć, ponieważ zważając na moje ograniczenia, najprawdopodobniej będę zdawać go na komputerze w osobnej sali. Więc lepiej od początku na bieżąco się uczyć, niż potem jęczeć. Wiele rzeczy wiedziałam, nawet pytania z zagadnień bhp nie były mi straszne(na drugim kierunku ostatnio miałam z tego egzamin), a czego nie wiedziałam, brałam na logikę. Udało mi się nawet zmieścić w czasie. Testy zostały nam od razu sprawdzone i co się okazało? Jako jedna z dwóch osób dostałam dwie szóstki. 
Nie wiem jak to się stało, że napisałam te testy nawet lepiej, niż osoby pracujące na co dzień w archiwum. Pomału, pomału wychodzę na prostą i dążę do realizacji swoich konkretnych marzeń i pragnień - praca w biurze turystycznym na stanowisku biurowym. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale też jeżeli teraz nie wezmę się za edukację, będzie mniejsze prawdopodobieństwo, że osiągnę zamierzony cel.

A w Krakowie w tym tygodniu czeka mnie środowe kolokwium z patrologii. Jak je zaliczę będę jedno do przodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz