Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 4 listopada 2015

Patron - drogowskaz życiowy

Większość z nas ma swojego świętego patrona. Nie mówię, że wszyscy, bo nie wszyscy przecież są wierzący, a i nie każdego imię wiąże się z jakimś świętym. Faktem jest, że niemal każdy z nas ma kiedyś imieniny. I to wynika nie z religii, ale bardziej z tradycji. Dawniej dziecko dostawało imię świętego, którego czczono w dniu jego narodzin, ewentualnie patrona parafii, w której przyjmowało chrzest. Dzisiaj mamy pełną dowolność w tym, jak nazwiemy swoją pociechę. Co prawda niektórzy ciut przesadzają w doborze imienia dla dziecka(osobiście wątpię, aby kosmiczne imię je uszczęśliwiło, raczej może stać się obiektem kpin odnośnie jego osoby), na ogół przeważają jednak tradycyjne imiona.
Na mojego patrona ktoś kiedyś wybrał Karola Boromeusza. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia. Tym bardziej, że równe dwa tygodnie później, przypada wspomnienie Karoliny Kózkówny. No, ale ona nie jest świętą, tylko błogosławioną. Mnie to co prawda nie robi różnicy, ale dla innych może wydawać się nieco dziwne. Bo przecież Karol, jak sama nazwa wskazuje, to rodzaj męski, tymczasem ja, jak stwierdzono tuż po moim pojawieniu się na świecie, jestem rodzaju żeńskiego. Co prawda często biorą mnie za chłopaczka z powodu moich włosów, ale to da się przeżyć. Więc może dlatego Karol? Chyba jednak nie o to komuś tam chodziło w moim patronie. 
Święty Karol Boromeusz
Zamiast więc zastanawiać się dlaczego jest tak, a nie inaczej, pozwolę sobie przytoczyć biografię mojego patrona. Karol Boremeusz przyszedł na świat 3 listopada 1538 roku we włoskim mieście Arona. Jego ojca wyróżniała prawość charakteru, głęboka religia i miłosierdzie dla ubogich. Ta ostatnia cecha szczególnie będzie się wyróżniała w życiu Karola. Od najmłodszych lat Karol posiadał spory majątek. W wieku zaledwie 7 lat otrzymał suknię klerycką, co było znakiem, że jest przeznaczony do stanu duchowego. Dwa lata późnej zmarła matka chłopca. Aby posiadać odpowiednie warunki na przyszłość, został mianowany w wieku zaledwie 12 lat opatem. Nastolatkowi nie podobał się ten zwyczaj, toteż wymógł na ojcu przekazywanie dochodów z opactwa najuboższym. Pierwsze nauki pobierał na rodzinnym zamku. Po ukończeniu studiów w domu wyjechał do Pawii, gdzie zdobył podwójny doktorat(z prawa kościelnego i cywilnego). Kiedy w 1559 roku wuj Karola został papieżem(Pius IV) on sam trafił do Wiecznego Rzymu, w którym w wieku 22 lat został mianowany protonotariuszem apostolskim i referentem w sygnaturze, a w następnym roku kardynałem i arcybiskupem Mediolanu. W kolejnych latach Karol został mianowany kardynałem-protektorem Portugalii, Niderlandów, katolików w Szwajcarii, jak również opiekunem wielu zakonów i archiprezbiterem bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie. Wszystko to dawało Boromeuszowi ogromny dochód, jednak te pieniądze przeznaczane były na cele dobroczynne i kościelne. Sam Karol starał się żyć ubogo. Po pewnym czasie Karol stał się pierwszą po papieżu osobą w Kurii Rzymskiej. Dzięki temu uporządkowano wiele spraw i usunięto wiele nadużyć. Zyskał tym licznych wrogów, jak choćby Piusa V, za którego rządów musiał opuścić Rzym. Wbrew pozorom ucieszyła go ta wiadomość, ponieważ mógł się teraz zająć archikatedrą mediolańską. Z całą swoją energią zabrał się do pracy. W 1564 r. otworzył jedno z pierwszych na świecie wyższych seminariów duchownych, a w kilku innych miastach założył niższe seminaria, tak, aby do mediolańskiego dostarczyć odpowiednio przygotowanych kandydatów. Seminaria prowadzili oblaci św. Ambrożego. Popierał zakony pomagając im materialnie, dla świeckich ludzi zakładał bractwa. Zwołał 13 synodów diecezjalnych i 5 prowincjonalnych w celu przeprowadzenia reform i uchwał Soboru Trydenckiego. W celu umożliwienia ubogiej młodzieży studiów wyższych, powołał w Pawii osobne kolegium, zaś w Mediolanie założył szkołę wyższą filozofii i teologii, którą powierzył jezuitom. Teatyni zaś prowadzili szkoły i kolegia dla młodzieży szlacheckiej. Ufundował liczne przytułki. Po przeprowadzonej w 1582 roku reformie mszału i brewiarza, obronił dla swojej diecezji obrządek ambrożański. Podczas kilkakrotnych wybuchów epidemii, kazał otworzyć wszystkie miejskie spichlerze i rozdać żywność ubogim. Zachęcał również duchowieństwo, aby szczególną troską otoczyło zarażonych i ich rodziny. W czasie zarazy w 1576 roku sam niósł pomoc ubogim karmiąc kilka tysięcy osób dziennie i zaopatrując ich w najpotrzebniejsze rzeczy. Podczas epidemii ospy zarządził procesję pokutną, którą prowadził idąc boso. W 1572 był poważnym kandydatem na papieża podczas konklawe. Do największych zasług Karola zalicza się Sobór Trydencki. Z powodu złej organizacji trwał on aż 18 lat. Dopiero po działaniach Karola, można było szczęśliwie go dokończyć. Jego głównymi tematami były prawdy wiary, wprowadzenie dwóch dekretów odnośnie karności w kościołach, wprowadzenie wizytacji kanoniczych, regularny obowiązek zwoływania synodów, regularnej katechizacji, czy też cenzury do pism katolickich i indeks książek zakazanych. Karol był inicjatorem większości z powyższych postulatów, jak również utworzenia osobnej kongregacji kardynałów mającej pilnować, aby uchwały soboru wszędzie były stosowane. Karol Boromeusz zmarł w Mediolanie 3 listopada 1584 roku z powodu febry. Zachorował na nią podczas odprawiania rekolekcji. Beatyfikowany został w 1602 roku, kanonizowany osiem lat później. Jego szczątki spoczywają w krypcie katedry w Mediolanie. Patronuje boromeuszkom, diecezji w Lugano i Bazylei, uniwersytetowi w Salzburgu, bibliotekarzom, instytutom wiedzy katechetycznej, proboszczom i profesorom seminariów.

2 komentarze:

  1. Karol Boremeusz to bardzo ciekawa postać. Pamiętam, że wielką czcią otaczał Go mój dziadek, dlatego kojarzy mi się z dzieciństwem. Moją patronką jest Maria Magdalena, bardzo jestem do niej przywiązana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nasi patroni w znaczący sposób wpływają na nasze życie

      Usuń