Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 24 stycznia 2016

W dniu patrona parafii


Człowiek ma swoje dwa święta - urodziny i imieniny. Zaprasza wtedy znajomych, dostaje prezenty, życzenia. Tak samo Kościół w ciągu roku obchodzi takie jakby urodziny(czyli rocznicę konsekracji) oraz imienin(przypadających w dniu wspomnienia jej patrona bądź wezwania). Moja parafia nosi wezwanie Nawrócenie św. Pawła Apostoła, którego wspomnienie przypada 25 stycznia. Od jakiegoś czasu wspomnienie przeniesione jest na niedzielę poprzedzające ten dzień, chociaż pamiętam jeszcze czasy, kiedy na odpusty chodziło się także w ciągu tygodnia.
św. Paweł Apostoł
Rano jeszcze nie wiedziałam, czy wyrobię się do godziny 12:30, na którą zaplanowana była uroczysta suma odpustowa. Dobrze, że ta godzina jest stała, bo ostatnio z powodu przeziębienia nie było mi po drodze do kościoła i wyleciałam z obiegu informacyjnego(chociaż z co niektórzy sami kazali mi się wykurować, więc chyba mogę czuć się trosiuteńko usprawiedliwiona, prawda?). A stronka internetowa uboga w newsy, oj uboga. Z drugiej strony chociaż mamy niedzielę, to ja i tak od rana byłam na zajęciach w szkole policealnej. W dodatku przez 2 godziny pisałam egzamin semestralny z podstaw archiwistyki. Łatwy był, ale... moje schorzenie wyklucza szybkie pisanie. Sprowadza się to do tego, że szybciej myślę niż piszę. Nie przeszkodziło mi to jednak w ukończeniu studiów licencjackich, a aktualnie do kształcenia się na czterech kierunkach. Bo głowę mam dobrą, tylko ręce nie te... Na szczęście egzamin oddałam po 10. Czyli miałam +/- dwie i pół godziny do uroczystości. Posiedziałam jeszcze godzinę i zwolniłam się z dalszych zajęć. 
Udało mi się przybyć na miejsce jeszcze przed czasem, co nie jest oczywiste, ucząc się w innym mieście. Świątynia powoli zapełniała się wiernymi, przybyły też poczty sztandarowe z sąsiednich parafii. Aż wstyd, że nasza parafia się nie doczekała jeszcze swojego. Również schola zaczęła powoli się schodzić. Bo dzisiaj zamiast tradycyjnie śpiewać o godzinie 11:00 śpiewaliśmy półtorej godziny później na spółkę z parafialnym zespołem muzycznym. Szczerze powiedziawszy nie do końca byłam pewna, czy zaśpiewamy wtedy. Nic jednak nie traciłam idąc na 12:30. No i udało mi się wstrzelić w tłum. He, he, ma się ten talent. 
Na Mszy świętej kolejne zaskoczenie - przewodniczył w niej mój ulubiony ksiądz J., który niegdyś pracował w naszej parafii. Ostatni raz był u nas dwa lata temu, też z okazji parafialnego odpustu. Tamta wizyta była jednak szczególna. Kiedy odchodził z parafii w 2004 roku, zostawił budynek kościelny oraz Oratorium w fazie budowy. Jemu samemu przyszło spać w wynajmowanym w bloku mieszkaniu oraz odprawić większość Mszy świętych w nędznym baraku. Tymczasem po blisko dziewięciu latach zastał wybudowaną świątynię wraz z gmachem Domu Młodzieżowego połączonego z plebanią, na której spożył uroczysty obiad i obejrzał przedstawienie na temat Jana Bosko. W tym roku znowu wrócił na "stare śmieci". Przez te dwa lata niewiele się zmieniło. Może tylko ściany kościoła zostały pomalowane na piaskowy kolor. No i dzieci ze scholi urosły. Jemu samemu zaś posiwiał włos. Jednak głos pozostał tak samo mocny, jak kilkanaście lat temu, kiedy opowiadał wszystkim o świętym Janie Bosko. Znowu stawiał wszystkim za wzór osobę świętego Pawła, który w drodze do Damaszku przeżył nawrócenie i zaczął głosić wszystkim ludziom Dobrą Nowinę. Bardzo ciekawie opisał to wszystko pan Jan Dobraczyński w jednej ze swoich książek - "Święty Miecz". 
Wiecie co podczas takich uroczystości sprawia, że szybciej bije mi serce? Śpiewanie uroczystego "Ciebie Boga wysławiamy" w czasie litanii do św. Pawła. Nie wiem dlaczego, ale ta pieśń ma w sobie to coś, co sprawia, że człowiek zaczyna czuć, że faktycznie jest blisko Boga. Lubię też chwilę okadzania po modlitwie nad darami. 
Dzisiejsza Msza święta nie trwała jednak zbyt długo. Jedyne czego mi brakowało, to kolęd śpiewanych przez scholę(bo zespół muzyczny wywiązał się z tego idealnie). No i podziękowania w imieniu parafian dla księdza J. Zawsze dziękowało się czy to księżom rekolekcjonistom, czy też przybyłym na odpust. A dzisiaj nic, zmieniła się władza Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej i wszystkie tego typu sprawy się posypały.
Żałuję też jednej rzeczy - że w tym dniu nikt nie składa życzeń samemu kościołowi. Pewnie zastanawiacie się, czego można mu życzyć, przecież to tylko instytucja. A ja myślę, że można mu życzyć na przykład:
- aby gromadził w sobie liczny lud Boży;
- aby zabłąkane owieczki potrafiły do niego wrócić;
- aby niewierzący ludzie mieszkający w parafii potrafili przeżyć swoje nawrócenie; \
- aby osoby pełniące w nim duszpasterską posługę robiły to z pełnym oddaniem
- aby wychodziły z niego kolejne pokolenia powołań kapłańskich i zakonnych
- aby nikt nie zbezcześcił Najświętszego Sakramentu przechowywanego w tamtejszym tabernakulum
- aby wierni z uwagą słuchali głoszonego w nim Słowa Bożego oraz kazań
A jako prezent niech będzie obecność wiernych na Mszach świętych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz