Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 9 stycznia 2016

W galopującym tempie...

Zbliża się! 

Jest coraz bliżej i bliżej...

To...

Sesja!

Kalendarz na styczeń powoli jest zapełniany przez zaliczenia i egzaminy z poszczególnych przedmiotów na wszystkich czterech studiowanych przeze mnie kierunkach. Do tego dochodzą różne poboczne sprawy, wszak nie samą nauką człowiek żyje.
W sumie przez następne dwa tygodnie codziennie coś mam. Jedne przedmioty są łatwe, inne mniej. No, ale kto powiedział, że na studiach będzie łatwo i przyjemnie? Mam nadzieję, że mi się uda, że wszystko zaliczę w pierwszym podejściu i luty poświęcę na praktykę z administracji i na półkolonie. Gorzej, jeżeli na czymś polegnę. Nie no, dam radę. Nie ma opcji, żebym nie dała. Grunt to się nie poddawać, pozytywnie myśleć i walczyć o swoje. I nie chorować! Bo wtedy sesja się przeciągnie w czasoprzestrzeni. Chociaż niektórzy słysząc mój piękny kaszel wyrazili zainteresowanie, czy biorę na to jakieś antybiotyki. Odpowiedź była prosta - nie. Może gdyby to był mokry kaszel to zastanowiłabym się nad takim rozwiązaniem, ale przy suchym - nigdy w życiu. Gorączki też nie mam i mam nadzieję, że tak zostanie. Łykam jakieś tabletki na kaszel i liczę, że mi przejdzie.

Aha, i czapkę też noszę. Ciepłą, na polarze. Bo jak ją ostatnio zdjęłam w autobusie i wsadziłam na czas przejazdu do kieszeni, to niektórzy znajomi zaniepokoili się moim ubiorem. A więc oznajmiam wszem i wobec że się ubieram stosownie do warunków atmosferycznych: szalik, kozaki, płaszcz i czapka. Z rękawiczkami się jeszcze nie przeprosiłam, ale co to jest wobec całości.

No, dosyć tego obijania - wracam do nauki. Na tapecie mam notatki z podstaw prawa administracyjnego, kserówki z socjologii i prezentacje z geografii pielgrzymek i turystyki. Jak je zaliczę - według moich obliczeń będę trzy przedmioty do przodu. To już coś!

2 komentarze:

  1. Jeżeli, jak piszesz, studiujesz w Krakowie, to dopadł Cię najohydniejszy potwór tego miasta: Smok(g) Wawelski.

    Spójrz tylko na to: http://www.malopolska.pl/Obywatel/EKO-prognozaMalopolski/Malopolska/Strony/default.aspx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ten smog to wręcz mi pomógł - od dawna nie miałam tak dobrych wyników oddechowych :)

      Usuń