Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 14 lutego 2016

Półkolonie salezjańskie na start!

W tym roku ferie zimowe w naszym województwie wypadły w ostatniej turze - dzieciaki nie są szczęśliwe z tego powodu, oj nie. Ale za to po nich chodzą tylko cztery tygodnie i już mają święta. Jak byłam dzieckiem, to właśnie ten układ najbardziej mi odpowiadał. Jejku, jak to było dawno :). I z każdym rokiem coraz bardziej chcę wrócić do tego okresu. Bo wtedy miało się jakby mniej trosk i zmartwień, inaczej postrzegało się świat, a i życie było łatwiejsze, bardziej bezstresowe. Teraz już człowiek dorósł, zmądrzał, innymi priorytetami patrzy na otaczającą go rzeczywistość.
Chociaż spora grupa dzieciaków i młodzieży wyjeżdża na zimowiska, bądź prywatne wyjazdy w góry, aby poszaleć na nartach i sankach, to są też takie, które z różnych przyczyn zostają na ten czas w domu. Dobrze pamiętam, jak sama przez wiele lat siedziałam przez dwa tygodnie w mieszkaniu. Co prawda gry komputerowe nie były wtedy tak zaawansowane technologicznie jak teraz, a nawet poczciwe Simsy w końcu się człowiekowi znudziły. Toteż spędzało się ten czas bardziej kreatywnie, malowało, rysowało, budowało z klocków, czasami podgoniło jakąś lekturę, czasami poduczyło na zbliżającą się olimpiadę przedmiotową. Ale zawsze brakowało mi kontaktu z rówieśnikami, wspólnych gier i zabaw.
Dzisiaj dzieci zazwyczaj spędzają czas wolny przed komputerem, ewentualnie włócząc się po blokowiskach. Zdecydowanie nie o to chodzi przy wypoczynku międzysemestralnym. Co więcej, w taki sposób człowiek bardziej się zmęczy niż odpręży.
Od kilku lat, bodajże od 9, bo tyle istnieje nasz salezjański Dom Młodzieżowy, w naszej parafii organizowane są półkolonie dla dzieci w wieku szkoły podstawowej. A żeby starsi też się nie nudzili, to przebywają na nich w charakterze wychowawców i animatorów najmłodszych. Pamiętam te pierwsze półkolonie, jeszcze bez konkretnego programu wychowawczego, ale z możliwością przebywania na terenie Oratorium w porannych godzinach, czyli wtedy, kiedy większość rodziców jest w pracy. Graliśmy wtedy na komputerach, w bilard, gry planszowe, było rysowanie i wspólne czytanie książek. Niby nic, ale już dawały jakąś namiastkę opieki nad dziećmi. Propozycja załapała i już od wakacji w tym samym roku półkolonie ruszyły pełną parą. Zaczęto wprowadzać wychowawców i podziały na grupy dzieci w podobnym wieku, zorganizowano wyjścia, a cały program półkolonii opierał się na jakimś filmie dla dzieci.
Mój osobisty współudział w organizacji półkolonii zaczął się w wakacje 2011 roku. Tutaj duży ukłon w stronę ówczesnych wychowanków Oratorium, nota bene sama do nich należałam, i naszego opiekuna - księdza W. To on pierwszy stwierdził, że przecież Lolek jest takim samym członkiem wspólnoty, jak każdy inny, więc co to za problem, żeby nie mógł służyć innym. No i tak się zaczęło. Co dziwniejsze, jak już zobaczono, że Lolek potrafi, to od razu nie widzieli problemu, aby zatrudniać mnie w każde półkolonie. Tak naprawdę to tylko w ubiegłe wakacje nie służyłam swoją pomocą z powodu wyjazdu nad morze. Chociaż w ostatni dzień pojawiłam się na chwilę na podchodach :). Nawet załapałam się na zdjęcie grupowe.
Teraz też będę pomagać. Właśnie przepisałam sobie imiona dzieci do dzienniczka wychowawcy kolonijnego. Jeszcze muszę nauczyć się ich na pamięć, na szczęście mam nią w miarę dobrą. Plan półkolonii znam. Nie powiem, że z każdym jego punktem się zgadzam, ale nie wiele mam tu do powiedzenia. Tegoroczną bajką przewodnią będzie produkcja "DOM":

Bajka podobała mi się tak sobie. Zeszłoroczna "Kraina Lodu" bardziej przypadła mi do gustu.
Mamy nadzieję, że dzieci miło spędzą u nas czas. Szkoda, że to tylko tydzień, a nie całe ferie, ale też każdy z nas ma jakieś sprawy oraz prawo do wypoczynku. Poza tym ja i tak wracam na uczelnię, więc za bardzo nie będę miała jak im pomóc. Ale z drugiej strony to aż tydzień! Sześć dni zabawy, integracji, przebywania w towarzystwie. Będzie dobrze, musi!

5 komentarzy:

  1. Życzę powodzenia w półkoloniach :D Za moich czasów nie było takich rzeczy, dobrze że teraz dzieci mają coś takiego ! No i zimy nie ma porządnej, jak tu iść na sanki w ferie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, za moich czasów też nie :). Dzieci mają coś takiego, ale nie wszystkie potrafią to wykorzystać. Niekiedy tak utrudniają pracę, że człowiek ma ochotę wysłać je do domu. Ale tak się nie da, niestety. A zamiast na sanki można pójść na rower!

      Usuń
  2. Udanych półkolonii!!!
    U nas też teraz dopiero dzieci mają ferie, no i ten pierwszy tydzień chodzą do szkoły na feryjne zajęcia. Nie wiem jeszcze co robić będą - w każdym razie co dzień co innego i choćby w ubiegłym roku, mało dzieci ze szkoły było na tych feriach, bo ok 20 tylko, ale a to pizzę robili, a to owocową sałatkę, a to do kina jechali raz, to zawody sportowe mieli, codziennie coś innego i chłopcy wracali zawsze po 4 godzinach zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też przewidziane jest każdego dnia coś innego, więc dzieci na brak atrakcji nie mogą raczej narzekać. Pozdrawiam i życzę udanych ferii dla chłopaków

      Usuń
    2. A dziękujemy - jak na razie są zadowoleni - szkoda, że jutro idą ostatni raz! :)

      Usuń