Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 9 lutego 2016

Zbieramy środki pieniężne na ważną książkę o niepełnosprawnych dla dzieci

Są książki ważne i ważniejsze.
Ta o której chcę dzisiaj napisać zalicza się do tych drugich. Dlaczego? Książek o osobach niepełnosprawnych w ostatnim czasie zostało napisanych wiele. Tytuły takie jak "Chce się żyć" Macieja Pieprzycy, "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń" Nicka Vujicica, czy "Krucha jak lód" Judi Picoult to tylko niektóre, kojarzone przez większość z nas. Większość z nich skierowana jest jednak do dorosłych, którzy mają już więcej lub mniej wyrobiony światopogląd. Kształtować go jednak już od najmłodszych lat. Doskonale do tego nadają się szkoły i przedszkola integracyjne, które pozwalają niepełnosprawnym dzieciom obcować z pełnosprawnymi rówieśnikami. Tych pierwszych uczą otwarcia się na inne osoby, tych drugich zaś empatii i zrozumienia.
Co jednak w sytuacji, kiedy dziecko nie ma takiej możliwości? Albo czy można rozpocząć naukę integracji jeszcze przed pójściem pociechy do szkoły/przedszkola? Od niedawna jest taka możliwość.
Pani Agnieszka jest wspaniałą Mamą, taką jaką chciałoby mieć każde dziecko. Całym sercem kocha swojego niepełnosprawnego synka Franka, jednocześnie wymagając od niego na tyle, na ile może. Franek to wcześniak, do dzisiaj zmaga się m.in. z niedosłuchem, a jego życie obraca się wokół terapii, rehabilitacji oraz wizyt u różnych lekarzy - specjalistów. Mimo wszystko uśmiech nie znika z jego przyjaznej buzi, co widać na zdjęciach zamieszczonych na blogu przedstawiającym codzienność chłopca (http://dzielnyfranek.blogspot.com/). Chociaż życie nie rozpieszcza rodziny, to z każdego wpisu bije optymizm, pozytywna energia, człowiek wręcz czeka na kolejny i kolejny. 
Okładka pierwszego wydania "Dużych spraw w małych głowach"
Czytając Franiowego bloga na pierwszy rzut oka może się zdawać, że pani Agnieszka(mama Franka) nie powinna mieć na nic czasu - wszak bez przerwy jeździ z synkiem to tu, to tam, dba o jego prawidłowy rozwój. Nic bardziej mylnego. Otóż ta Wspaniała kobieta(i to nie jest żadne podlizywanie się, ani pisanie na wyrost) napisała książkę. Tytuł jej jest bardzo wymowny - "Duże sprawy w małych głowach". Ok., powiesz, co w tym takiego dziwnego, przecież wiele osób pisze książki, a jeżeli jest to nieznany autor zazwyczaj całe przedsięwzięcie kończy się klapą. Nie wątpię, że tak nie jest, tym razem jednak trzeba zrobić wszystko, aby tak nie było. Dlaczego tak bardzo mi na tym zależy? Powód jest bardzo prosty - to prawdopodobnie jak na razie jedyna książka dla dzieci w naszym kraju, która porusza problem niepełnosprawności. W prostych słowach zostały poruszone m.in. sprawy autyzmu, niepełnosprawności ruchowej, umysłowej, czy też sensorycznej. Ponadto zawiera wkładkę z pismem Breilla, elementy komunikacji alternatywnej, czy też ilustrację podstawowych znaków z symbolami języka migowego - wszystko po to, aby pełnosprawne dzieciaki poznały procesy komunikacyjne ich niepełnosprawnych rówieśników. Całość uzupełniają przyjemne dla oka ilustracje, niekiedy przedstawiające scenki rodzajowe.
W zamyśle Pani Agnieszki pojawiła się wspaniała idea, aby "Duże sprawy w małych głowach" trafiły do jak największej ilości szkół, przedszkoli, być może bibliotek, a także i zwykłych ludzi. Pierwszy nakład, jeszcze w 2015 roku, został wydrukowany z prywatnych środków - książki rozchodziły się jak świeże bułeczki. Postanowiono więc iść za ciosem i dodrukować kolejną partię. Do tego potrzebny jest jednak nakład finansowy. Nikt nie ma kieszeni bez dna, czasami trzeba schować dumę do kieszeni i prosić o pomoc innych. Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że rzadko o coś proszę. O pieniądze chyba jeszcze nigdy tutaj się nie upominałam. Teraz jednak sytuacja jest wyjątkowa. Tym bardziej, że każdy zainteresowany pokrywa jedynie koszty przesyłki - książkę otrzymuje za darmo! Więc chyba warto poświęcić choćby 5 zł na ten cel. Pukacie się w głowę i pytacie: "Cóż to jest te 5 złotych! Przecież to tylko kropla w morzu potrzeb". Tymczasem 5 zł to już ok 80 stron jednego egzemplarza - 80 z 186. 
Wiem, że na blog czasami wchodzi się przez przypadek. Być może i tutaj wejdzie jakaś osoba, która zechce wesprzeć akcję. Po prawej stronie znajduje się odnośnik do pomagam.pl który pomaga w zbiórce. Wejdź, poczytaj, zastanów się. Decyzja należy do Ciebie. Być może dzięki Tobie jakiś Jaś, kiedy już zostanie Janem, pomoże w czymś osobie niepełnosprawnej, bo teraz dowie się, że to taka sama osoba, jak on sam, tylko czasami potrzebuje pomocy w tym, czy tamtym. Być może będzie to ktoś z Twojej rodziny. Niepełnosprawność jest trochę jak śmierć - dotyka zarówno ludzi biednych, jak i bogatych, po podstawówce, i wybitnych profesorów. Los świadomości przyszłego społeczeństwa leży więc w naszych rękach.

8 komentarzy:

  1. Karolina, jesteś wielka. Dziękuję za pomoc.
    Pozwolę sobie tylko na drobne sprostowanie - pierwszy nakład (2.500 egz.) nie był finansowany ze środków prywatnych - była także zbiórka (10 tys zł), tak jak teraz, resztę zaś (30 tys zł) wyłożyły 4 instytucje - Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń, Miasto Opole, Objecivity z Wrocławia i Politechnika Opolska.
    To tak uściślić tylko chciałam.
    Teraz oprócz zbiórki trwają także intensywne poszukiwania partnerów projektu - dwie fundacje już są z nami.

    Uściski i jeszcze raz dziekuję za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :). Przepraszam za pomyłkę z sfinansowaniem pierwszego nakładu książki - widać czegoś nie doczytałam.

      Usuń
  2. Dołożyłam i ja swój symbiotyczny wkład :) Skromnie bo skromnie ale mam nadzieję że uda się osiągnąć cel !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu organizatorów. Każda złotówka się przyda!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wiem, że warto :). Dlatego pojawił się tutaj ten apel :). Dziękuję Inna Mamo!

      Usuń
  4. Bardzo fajna sprawa. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń