Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 2 kwietnia 2016

A Ty co wtedy robiłeś?


Pan w Białej Szacie ruszył już w drogę 
W sobotni wieczór pożegnał tłum 
Szedł w stronę źródła czując na twarzy 
Powiew halnego i jego szum 

Po drodze mijał cichych, modlących 
W oknach rozniecał płomienie świec 
Kirem ozdabiał sztandary płaczące 
Młodych jednoczył w rytm bicia serc 

I szedł powoli w niemałym trudzie 
Dłonią zaś kreślił zbawienia znak 
Jedni mówili o jakimś cudzie 
Inni, że już nadziei brak 

Szedł szlakiem w góry, wsparty na krzyżu 
W ostatniej drodze był całkiem sam 
Na szczycie z kluczem Piotrowym w dłoniach 
Witał Go uśmiechnięty Niebieski Starszy Pan 

Jak ojciec syna , wziął Go w ramiona 
I razem przeszli przez Niebios próg 
Jestem zmęczony ale już w domu 
Tak synu- szepnął Mu Ojciec- BÓG 

Gdy Go miniemy na ścieżce życia 
Bo nie po drodze będzie z Nim iść 
Krzyż nas przygniecie, smutek i łzy 
Spójrzmy w to okienko małe 
W Krakowie przy Franciszkańskiej trzy 

Poczujesz ulgę, żeś nie jest sam 
Będzie tam czekał dłoń ci podając 
W białej sutannie, z jasnym obliczem 
Ojciec kochany, Dobry Starszy Pan.

Są takie dni, które w ludzkiej pamięci pozostaną na długi czas, jeżeli nie na zawsze. Pamiętamy, a przynajmniej większość z nas, dzień 11 września 2001 roku, kiedy dwa samoloty uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center zrównując je niemal z ziemią. Pamiętamy wielką radość z wejścia świata w nowe tysiąclecie, jak również dzień wejścia Polski do Unii Europejskiej. Pamiętamy jak terroryści dokonywali kolejnych straszliwych zamachów. Pamiętamy 10 kwietnia 2010 roku, kiedy pod Smoleńskiem rozbił się samolot, którym leciała rządowa delegacja na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej. Wśród ofiar był prezydent Lech Kaczyński. Pamiętamy dzień wyboru Polaka na papieża, jak również odejście Jana Pawła II do Domu Ojca. 
Ostatnio robiliśmy z koleżankami i kolegami ze studiów taką małą sondę na ulicach Krakowa - podchodziliśmy do przypadkowych ludzi z pytaniem w jakich okolicznościach dowiedzieli się o śmierci papieża Jana Pawła II. Wszyscy, nie licząc obcokrajowców, bo ich pomijaliśmy, niemal bez trudu potrafili powiedzieć co robili 2 kwietnia 2005 roku i w dniach późniejszych. Co więcej, wymieniali uczucia, jakie wtedy nimi targały, przeprowadzone rozmowy. Chociaż od tego momentu minęło 11 lat, ludzie to pamiętają. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ludzka pamięć jest niedoskonała, że w razie potrzeby "wymyśla" sobie brakujące fakty. A jednak to jest niesamowite.
To co się działo w dniach żałoby narodowej po śmierci papieża można nazwać fenomen - ludzie zjednoczyli się w bólu i modlitwie, kibice zwaśnionych drużyn sportowych podawali sobie ręce, na ulicach pojawiły się marsze pamięci. Większość ludzi, nawet tych niewierzących i wyznających inną religię niż katolicyzm, poczuło, że umarł ktoś naprawdę ważny, jakby przewodnik dzisiejszego świata. W wielu miejscach zostały wystawione Księgi kondolencyjne, wpisy pojawiały się także na portalach internetowych. Właśnie jestem w trakcie czytania książki autorstwa jednego z wykładowców Uniwersytety Papieskiego, księdza Jana Dziedzica pod tytułem "Żałoba po śmierci Jana Pawła II". Zawiera ona między innymi dogłębną analizę treści komentarzy zamieszczonych przez internautów w internetowej księdze kondolencyjnej. Niektóre z nich zostały nawet zamieszczone w dosłownym brzmieniu, aby podkreślić ich emocjonalność. Socjologowie zgodnie mówią, że takiego zrywu ludzkiej solidarności do tego momentu jeszcze nie było. Staraliśmy się być chociaż przez te kilka dni lepsi. Co nam pozostało z tych dni, niech każdy z nas sam sobie odpowie na to pytanie.
Co ja robiłam 2 kwietnia 2005 roku o 21:37? Najzwyczajniej w świecie spałam. Wcześniej do południa byłam na treningu lekkoatletycznym, wieczorem czytałam "Kamienie na szaniec", potem oglądałam coś w telewizji, ale zmęczenie wzięło górę. O śmierci Jana Pawła II dowiedziałam się na drugi dzień. Jak zareagowałam? Do końca nie pamiętam. Musiałam jednak poczuć, że odszedł ktoś, bez kogo świat pozostanie już inny. I chociaż wiedziałam, że nastąpi kolejny papież, to jednak zdawałam sobie sprawę, że nic już nie będzie takie jak było. A co do stawania się lepszym, to nawet babka od niemieckiego trochę wyluzowała, co wydawało nam się wręcz niemożliwe. Pierwszy "cud" spowodowany za przyczyną przyszłego świętego.
A Wy co robiliście tamtego dnia?

13 komentarzy:

  1. U mnie było ciężko, pamiętam że bardzo płakałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie niejeden człowiek miał w tamtych dniach łzy w oczach...

      Usuń
  2. pamiętam każdy dzień o którym piszesz,
    2 kwietnia byliśmy w domu, Gabi miał już prawie miesiąc jak się dowiedzieliśmy ubraliśmy się i wyszliśmy do kościoła, ludzie modlili się i płakali, też płakałam, do dziś płaczę, wzruszam się gdy oglądam jakieś filmy czy wspomnienia o nim, dla to był bardzo wielki i wyjątkowy człowiek, jedyny w swoim rodzaju, nikt mu nie dorównuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam wszystkie wspomniane przeze mnie dni z wyjątkiem wyboru Karola Wojtyły na papieża(nie było mnie wtedy jeszcze na świecie). Bez wątpienia był jednym z najbardziej szanowanych ludzi na naszej ziemi, skoro płakali po nim nawet ateiści. Właściwie nie ma słów, którymi można najpełniej opisać, kim tak naprawdę był Jan Paweł II.

      Usuń
  3. Dla mnie 2 kwietnia to urodziny moje babci. To wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem spóźnione życzenia dla babci :)

      Usuń
  4. Tak, ten dzień na zawsze pozostanie w mojej pamięci, pamiętam, że tamtej soboty źle się czułam, i jak rzadko to bywa poszłam wcześniej spać. I potem rodzice mnie obudzili. I choć jest już inny Papież, dla którego też mam wiele ciepła, to Karol Wojtyła na zawsze pozostanie w moich myślach. Do dziś gdy oglądam jakieś filmy o naszym Papieżu, to łezki sobie lecą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak w pamięci większości z nas. Tak długo człowiek i jego dzieło żyją, jak długo są w naszych pamięciach

      Usuń
  5. Na początku,że nie dowierzałam... A następnego dnia Biały Marsz z malutkim jeszcze Wojtkiem. Pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też był Biały Marsz, który prowadził aż na Plac Papieski w Sosnowcu, z którego w 1999 roku przemawiał papież do zgromadzonych ludzi. Wśród nich byłam i ja. Miałam to szczęście uczestniczyć w spotkaniu z Piotrem Naszych Czasów.

      Usuń
  6. Dziękuję Bogu, że żyłam w Jego czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam z kuzynką od koleżanki, On odszedł gdy byłyśmy w drodze. Otwarłam drzwi do domu, a w nich stał mój starszy syn z tą wiadomością. Jan Paweł II to wielki Święty!

      Usuń
    2. Ja też dziękuję, że mogłam żyć za Jego pontyfikatu. Ja dowiedziałam się dopiero drugiego dnia i bardzo żałowałam, że przespałam tą historyczną chwilę.

      Usuń