Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czyżby to już było lato?

W ferworze zaliczania kolejnych przedmiotów na uczelniach, jakoś umknęło mojej uwadze to, że formalnie weszliśmy w porę roku popularnie nazwaną latem. I pewnie gdyby nie pogodynka zapowiadająca pogodę, jeszcze przez jakiś czas byłabym święcie przekonana, że to jeszcze nie ta pora. Tym bardziej, że pogoda za oknem jest tak jakby mało letnia. Pada, pada i jeszcze raz pada. Dzisiaj to nawet z tego wszystkiego nie chciało mi się wstawać na uczelnię. Zmobilizowałam się jednak i pojechałam do Krakowa na ostatnie zajęcia z pierwszej pomocy. Na koniec zajęć prowadząca wystawiała nam oceny - jesteśmy tak zdolną grupą, że nasza średnia wynosi 5,0 :). W sumie zostało mi jeszcze do zaliczenia tylko Stary Testament, Historia kultury, praktyczny egzamin zawodowy z technika administracji oraz Szlaki cysterskie w Polsce. Trzy pierwsze egzaminy są chyba najcięższe, ze szlakami powinno mi pójść jak z przysłowiowego płatka. Zresztą po zeszłotygodniowych zaliczeniach i egzaminach, gdzie materiału było ho, ho, ho i trochę, ten tydzień wydaje się mi być prawdziwym wytchnieniem. Jak dobrze pójdzie, to w czwartek zamknę wszystko i powiem: "Witajcie wakacje!". Na Papieskim zanosi mi się całkiem niezła średnia, na AWFie trochę gorsza, ale do przodu. Chyba że mi się noga powinie w którymś momencie... Ale nie, muszę myśleć pozytywnie. Bo co mi innego zostało?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz