Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 21 czerwca 2016

Pismo Święte Pismu Świętemu nierówne

Jednym z przedmiotów na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II z jakim przyszło mi się w tym semestrze zmierzyć jest Stary Testament. Kiedy powiadomiłam o tym znajomych odezwały się głosy zdziwienia: To co ty w końcu studiujesz? Dobre pytanie - bo chociaż formalnie jestem na turystyce religijnej, to jednak kierunek ten podciągnięty jest pod wydział teologiczny. Stąd w moim programie takie przedmioty jak eklezjologia i ekumenizm, liturgika, patrologia, czy wspomniany Stary Testament(dla równowagi w przyszłym semestrze mam mieć Nowy Testament). Na przeciwległej szali zupełnie inne, bo turystyczne przedmioty. Najbardziej lubię te, na których uczymy się o różnych atrakcjach turystycznych w Polsce i na świecie. W sumie taki układ przedmiotowy bardzo mi odpowiada - dzięki niemu mogę rozwijać przynajmniej dwa moje zainteresowania - teologię oraz turystykę.
Jutro czeka mnie egzamin z pierwszej części Pisma Świętego. Prowadzący podał nam nawet zagadnienia na niego, a raczej 19 tez do opracowania. Najlepsze jest to, że zażyczył sobie zapoznania się ze wstępami do poszczególnych ksiąg z edycji Świętego Pawła(znana też pod nazwą Biblii Paulistów bądź Pisma Świętego z gołąbkiem :-)). Tymczasem na mojej półce znajdziemy i "Moją pierwszą Biblię" z najważniejszymi historiami Starego i Nowego Testamentu zaopatrzonymi pięknymi ilustracjami, i słynne pallotyńskie wydanie "Pisma świętego" z 1990 roku zakupione w dawnym domu Wojtyłów, "Ewangelię wg św. Łukasza" - prezent od pana S. za zaangażowanie w pracę parafialnego Oratorium, a nawet "Pełne zwycięstwo. Nowy Testament dla sportowców", który otrzymałam z okazji sakramentu bierzmowania od mojej wychowawczyni(od klasy IV szkoły podstawowej do III gimnazjum), a jednocześnie trenerki szkolnej kadry lekkoatletycznej, do której należałam(a do września 2014 roku również trenerki w klubie sportowym, do którego należałam). Za to Biblii Paulistów brak. Owszem, jest wydanie on-line, jednak bez tego, na czym najbardziej mi zależy, czyli bez wstępów, tylko sam tekst poszczególnych ksiąg. Czyli ni jak mi to pomoże. Bo potrzebne do zaliczenia fragmenty mogę znaleźć też w "moim" Piśmie Świętym. Może w troszeczkę innych zdaniach, jednak sens pozostaje na szczęście ten sam. Z drugiej strony czy warto zakupywać jakieś wydanie "na jeden raz"? Zawsze jak potrzebuję czegoś z Pisma Świętego, sięgam po "Biblię Pallotyńską" i ona w zupełności wystarcza w zaspokojeniu mojej ciekawości. Zresztą to ona w 90% była moją lekturą przed corocznymi wojewódzkimi olimpiadami ze znajomości Ewangelii i Listów i nigdy się na niej nie zawiodłam. W podróż zaś zdarza mi się brać "Pełne zwycięstwo. Nowy Testament dla sportowców" - dzięki temu nie muszę dźwigać całego "Pisma Świętego", a zawsze mogę sięgnąć po ulubione fragmenty z Listów św. Pawła"(co to wezwanie parafii robi z człowiekiem :-) ). 
Tak sobie myślę, czy po prostu nie przeczytać wstępów do poszczególnych ksiąg z Pisma Świętego, które posiadam. Ewentualnie uzupełnić te wiadomości o "Wstęp do Starego Testamentu" Lecha Stachowiaka i na podstawie tego odpowiadać. Bo w sumie podejrzewam, że zbytnio się one od siebie nie różnią. 
Żeby było ciekawiej, jutro mam też egzamin z historii kultury na AWFie. Podobno gdzieś po internecie krążą pytania. Jam jednak człowiek bez facebooka, więc nie udało mi się ich zdobyć... Coś chyba jest w powiedzeniu - nie masz fejsa, nie żyjesz. Chociaż w moim przypadku bardziej politycznie jest powiedzieć - nie masz fejsa, mniej wiesz. Na szczęście udało mi się zdobyć wykłady, nie jest więc źle. Z drugiej strony słyszałam od ludzi, którzy już zdawali u wykładowcy ten materiał, że strasznie ciśnie z pytaniami. Zresztą najwięcej ludzi oblewa właśnie historię kultury. Mam tremę, muszę jednak pokonać i tą przeciwność losu... 
Tym śmieszniej, że od kilku tygodni próbuję bezskutecznie zlokalizować mój indeks z AWFu. Ba, ja nawet nie pamiętam, żebym odbierała go z dziekanatu. Po prostu super.
Nie ma co, nadchodzi sądny dzień.

Myślicie, że drużyna Polska wyjdzie na Euro z grupy?

5 komentarzy:

  1. Życzę powodzenia na egzaminie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie możesz do proboszcza swojego się uśmiechnąć o potrzebną Ci Biblię? Bo kupować tak an 1 raz, to nie ma sensu. Ehhh.... a człowiek by pomyślał, że Biblia, to Biblia i w każdej z nich jest wszędzie to samo. Uczę się całe życie!
    A! Nawet nie widziałam nigdzie Biblii dla sportowców :) Za to w jednym sklepie widziałam Biblię dla Minecraftowców - no to już lekka przesada jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam - powodzenia na egzaminie!!!!!!

      Usuń
    2. Ja też do czasu bierzmowania nie słyszałam do sakramentu bierzmowania i było to dla mnie niezłym zaskoczeniem. Podoba mi się jednak przedmowa R. Korzeniowskiego do niej. I jej format. Bo treść - nic nowego :). Pewnie i mogłabym pożyczyć PŚ od proboszcza, nawet rano w dzień egzaminu usłyszałam to od jednej z parafianek, czasami jednak dar męstwa opuszcza moje wątłe ciało.
      Biblia dla Minecraftowców? Może to był tylko jakiś podręcznik określony mianem "Biblii" jak to często bywa?

      Usuń