Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 4 lipca 2016

Zaczęło się w Rzymie... A może i jeszcze wcześniej

Światowe Dni Młodzieży zbliżają się coraz szybciej. To już nie miesiące, a tygodnie, które dzielą nas od tego wydarzenia. Swoje wątpliwości co do niego już wyraziłam, teraz skupię się na czymś znacznie przyjemniejszym. Zabieram Was w podróż do przeszłości, przez kolejne dotychczasowe edycje Światowych Dni Młodzieży. Gotowi na taką wyprawę? A więc zamiast wsiadać do samolotu, usiądźcie wygodnie w fotelach/na krzesłach. Pierwszym punktem naszej wyprawy będzie Rzym, od którego zaczęła się cała idea spotkań...
Niedziela Palmowa w 1984 roku wypadła wyjątkowo późno, bo 15 kwietnia. Kończył się Jubileuszowy Rok, który ogłoszono z okazji 1950 lecia śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jan Paweł II wpadł na pomysł zaproszenia na ten dzień młodych ludzi do Watykanu. Miał jeszcze w pamięci wypady z młodzieżą akademicką w góry, aby podziwiać pierwsze kwitnienie krokusów, bądź na Mazury, aby popływać z nimi na kajakach. Tyle wówczas przeżyli przygód. Aby nie zostać zdekonspirowanym przez służby SB, zgodził się, na "ochrzczenie" go przydomkiem "wujek". Z czasem jego podopieczni zaczęli zwracać się do siebie "bracie", "siostro" - i tak powstała "rodzinka wujka Karola". Albo w czasie jednego z biwaków został wezwany do Krakowa, ponieważ przyszła z Watykanu wiadomość, że Ojciec Święty mianował młodego księdza Wojtyłę biskupem pomocniczym. I ten ostatni wyjazd na Mazury, z którego musiał szybciej wrócić, ponieważ w Watykanie zmarł papież Paweł VI. Czy mógł wtedy przypuszczać, że to będzie jego ostatni raz w takich okolicznościach. Pamiętał także niezwykłe spotkanie z młodymi ludźmi pod oknem w Pałacu Arcybiskupim na ulicy Franciszkańskiej 3, podczas jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny. Spontaniczne, a za razem tak bardzo naturalne.
Kiedy Jan Paweł II zaprosił włoską(i nie tylko) młodzież na Plac świętego Piotra, nikt się nie spodziewał tego, jak odbiorcy przyjmą tą propozycję. Niektórzy nawet wróżyli wielką klapę temu spotkaniu. Stało się jednak coś zupełnie odwrotnego - zamiast wielkiej klapy był wielki sukces. 15 kwietnia 1984 roku na Placu św. Piotra "wyrósł" las palm, przyniesionych przez młodych.
 - Najstarsi Rzymianie nie widzieli czegoś podobnego - miał skomentować ten widok 91-letni kardynał Carlo Confalonieri. Janowi Pawłowi II to wystarczyło. Ponownie zaprosił młodzież do Rzymu w następnym roku, z okazji ogłoszonego przez ONZ Narodowym Rokiem Młodzieży. 
I tym razem młodzi nie zawiedli - na Placu świętego Piotra pojawiło się ok. 300 tysięcy młodych ludzi. Jako hasło przewodnie spotkania odbywającego się w dniach 29 - 31 marca wybrano werset z Pierwszego Listu św. Piotra: "Abyście umieli zdać sobie sprawę z nadziei, która w Was jest". Pierwszym hymnem Światowych Dni Młodzieży była natomiast pieśń: "Resta qui con noi":
Organizatorzy postarali się nawet o logo spotkania. To pierwsze, chociaż na pierwszy rzut oka zupełnie niepozorne, po głębszej analizie zdaje się być bardzo wymowne:
Przez trzy dni Rzym stał się stolicą młodzieży, która chłonęła wygłaszane przez papieża kazania niczym gąbka. Jan Paweł II widząc to postanowił wprowadzić Światowe Dni Młodzieży jako stały punkt w kalendarzu Kościoła. Plan był prosty - każdego roku w Niedzielę Palmową młodzież będzie spotykała się w rodzimych diecezjach na obchodach lokalnych. Natomiast co dwa - trzy lata będzie miało miejsce międzynarodowe spotkanie, za każdym razem w innym miejscu świata. Następne spotkanie młodzieży zostało wyznaczone w znajdującym się w Ameryce Południowej Buenos Aires na 1987 rok.
* * *
Maćku, spoczywaj w pokoju. Mam nadzieję, że jesteś już tam, na górze. I projektujesz stroje dla najważniejszych Kapłanów. Z nami zaś zostaniesz w pięknych, zaprojektowanych przez Ciebie ornatach, w których za cztery tygodnie księża będą koncelebrować Mszę świętą wraz z papieżem Franciszkiem w podkrakowskich brzegach. Nie mówię "żegnaj" - mówię: "do zobaczenia w lepszym świecie"(*)(*)(*)

6 komentarzy:

  1. Myślę, że takich Dni Młodzieży jak z Janem Pawłem II nie będzie już nigdy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że każdy papież ma swój sposób na aranżacje tego wydarzenia. Czasami trzeba po prostu dać szansę następcom św. Jana Pawła II się wykazać.

      Usuń
  2. Ja gdybym miała możliwość to wybrałabym się na światowe dni młodzieży :) Atmosfera musi być tam cudowna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie było oczywiste, że ŚDM Kraków = moja obecność na nim. Tym bardziej, że taka okazja się chyba już nie zdarzy. Zagadką był tylko charakter mojego uczestnictwa. Dziś wiem, że nie będę biernym uczestnikiem, tylko czynnym(znaczy się biorącym udział w wolontariacie, z czego bardzo się cieszę). Co do atmosfery to potwierdzę, albo zaprzeczę dopiero po ŚDM w Krakowie.

      Usuń
  3. wow nie znałam dni młodzieży od tej strony... nie znałam w ogóle a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, to na temat samych początków Światowych Dni Młodzieży niewiele jest materiałów. Ja w opracowaniu tego tematu na razie korzystam z książki P. Zuchniewicza - "Szukałem Was. Jan Paweł II i Światowe Dni Młodzieży", która w miarę opisuje to wszystko. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń