Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 1 listopada 2016

"Wreszcie misterium włożenia rąk - staje się ciałem słowo ksiądz"

Święcenia kapłańskie zazwyczaj przyjmuje się na przełomie wiosny i lata. 70 lat temu zrobiono jednak wyjątek i pewien bardzo zdolny kleryk dostał je w paradoksalnie szczęśliwym dla katolików dniu, czyli 1 listopada. Powód tego był bardzo prosty - metropolita krakowski, książę Adam Sapieha chciał, aby ów kleryk kontynuował swoje studia w Wiecznym Mieście, a jedyną ku tego drogą był tytuł kapłana. 
Nowo wyświęconym kapłanem był niedoszły aktor, student polonistyki, a następnie teologii - Karol Wojtyła. 1 listopada 1946 roku została przed nim otwarta droga życia duchowego, która doprowadziła go na szczyt hierarchii kościelnej. Nazajutrz, zgodnie z obowiązującymi przepisami, odprawił w krypcie wawelskiej trzy Msze święte. Nietrudno jest się domyśleć, za kogo je ofiarował: jedną za mamę, drugą za tatę, trzecią zaś za brata - za wszystkich bliskich, którzy go opuścili przy samym progu życia. Kilka dni później siedział w pociągu do Włoch, nie spodziewając się nawet, że za trzydzieści osiem lat Rzym stanie się jego domem.
Jakże prawdziwe z perspektywy tych 70 lat stają się słowa piosenki "Tajemnica powołania" z Oratorium "Santo Subito" Piotra Rubika. Zresztą sami posłuchajcie:

2 komentarze:

  1. Święcenia kapłańskie w Dzień Wszystkich Świętych przesądziły sprawę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro papież już za życia uważany był za świętego to coś w tym musiało być.

      Usuń