Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Może i nie mam dużego talentu ale...

Powiem krótko - chociaż czasami działa mi na nerwy, to jednak mam do niej niesamowitą słabość. Zresztą jak do wszystkich kobiet o imieniu Barbara, ciemnych oczach i najlepiej ścisłym wykształceniu(chociaż to ostatnie niekoniecznie jest wymagane😁). Psychologiem nie jestem, ale mam takie dziwne wrażenie, że jeżeli dziecko nabierze sympatii do jakiejś osoby, to potem podświadomie dąży do tego typu osób. 
Dlatego w ramach prezentu zrobiłam jej kartkę imieninową. Trochę pozazdrościłam Małgosi, która tworzy prawdziwe cudeńka w tej dziedzinie. Co prawda talentu nie mam zbyt dużego, a może to wina niedokońca sprawnych przez porażenie mózgowe rąk, toteż moja skromna kartuszka nijak ma się do jej przepięknych arcydzieł. Mam nadzieję jednak, że spodoba się odbiorcy, mimo dwudniowego spóźnienia(aż mi wstyd, ale Oratoriada trochę się przedłużyła i dopiero dzisiaj siadłam do biurka, a raczej stołu).
Proces twórczy:
Może powinnam jednak iść na projektanta?
I efekt końcowy - śmieję się, że raczej się go nie wyrzeknę, tak samo nieokrzesany jak jego twórca

W moim zamyśle kartka miała być otwieranym okienkiem
kiedy je otworzymy, zobaczymy cytat z "Małego Księcia"*
Kurcze, mam nadzieję, że jej się spodoba. Może i krzywa, może i w kioskach jest milion gotowych kartek, ale ta jest inna, bo zrobiona prosto z serca.
* Zdjęcia są w odwrotnej kolejności tworzenia kartki

10 komentarzy:

  1. Takie małe prezenty, ale robione własnoręcznie sprawiają ogromną radość:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolinko droga, do łez się wzruszyłam i dziękuję za piękne słowa. A Twoja kartka jest wspaniała, bo jest zrobiona własnoręcznie i z wielkim wkładem serca, co czyni ja po stokroć cenniejszą niż wszelkie "gotowce" zakupione w kiosku. Podoba mi się pomysł z wykorzystanie barbórkowych symboli dla Basi.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i ruszam pobuszować po Twoim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, bo najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. A serce potrafi wszystko.
    Do dziś przetrzymuję kartki od niepełnosprawnego Pawełka, mojego dawnego ucznia.Kiedyś poświęciłam Mu posta,od Jego śmierci minęło chyba 8 lat. Przysyłał, a raczej podawał przez nauczycielkę uczącą go w domu karteczki.Na jednej z nich jest samolot, marzył o takiej podróży. Dziś jest wyżej niż najlepsze samoloty, a ja wspominam Jego całkowitą nieporadność i złote serce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja karteczka jest cudowna, bo włożyłaś w nią własny trud i serce...:)))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna :)) Ja bym się bardzo z takiego prezentu ucieszyła :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć Karolinko !! Od razu widać wielkie serce dla Basi i na pewno ucieszy się Jej serce z takiego prezentu ! A to największa wartość. Też staram się choć drobiazg ale swoimi rękami zrobiony dać tym co mi pomogli i pomagają. Pozdrawiam serdecznie i uściski cieplutkie :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. jest piekna bo zrobiona własnoręcznie :D Oddałaś serce i zaangażowanie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uważam że kartka jest piękna :) super gest i pewnie udana niespodzianka
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Liczy się pamięć i gest a nie sposób wykonania !

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa. Kartki co prawda jeszcze nie wręczyłam, ale przecież nic straconego, prawda? Zrobię to jutro, albo w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń