Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 31 grudnia 2016

Pamięć, odwaga i przyszłość

"To był rok, dobry rok,
z żalem dziś żegnam go.
Miejsce dał nowym dniom,
stary rok, dobry rok.
Mija dla nas dniem szczęśliwym,
w którym znów jesteśmy razem.
Nieraz nam smutek niósł,
nieraz nam radość niósł..."
"Mija rok" Czerwone gitary

Wielu z nas spędzi dzisiejszą noc na szampańskich zabawach. I dobrze, do przecież i sam Pan Jezus bawił się na weselu w Kanie Galilejskiej, więc wszystko jest dla ludzi. Oczywiście jeżeli człowiek robi wszystko z głową. Bo jeżeli po zakrapianej imprezie siadamy do samochodu i powodujemy nie daj Boże śmiertelny wypadek, to należy mieć co do tego wątpliwości. Ja jak co roku zamiast  hucznej imprezy wybieram domowe zacisze. To nie jest tak, że nie lubię się zabawić, bo lubię. Ale w dobrze znanym mi towarzystwie. Ścigając się z ostatnimi godzinami niezwykłego jak dla mnie 2016 roku w dokończeniu czytania sienkiewiczowskiego "Ogniem i mieczem", czekam na nadchodzący 2017 rok zastanawiając się, co mnie w nim spotka. Zazwyczaj życzy się, aby nadchodzący rok był lepszy od tego, który aktualnie mija. Patrzę wstecz na te 366 dni, które zostały za mną w czasoprzestrzeni. Patrzę na nie i zastanawiam się, jaki musi być przyszły rok, aby był od niego lepszy.
Z Wiki podczas Oratoriady w Tarnowskich
Górach(moje ulubione zdjęcie - takie przyjacielskie)
Tak wiele dobrego mnie spotkało. I to DOBRE przyćmiło wszystko to, co było ZŁE. Rok 2016 był czasem przełamywania wszelkich stereotypów i tzw. "niedasiów", nawiązywania przyjaźni, również na szczeblu międzynarodowym, pokonywania własnych słabości i ograniczeń, rozwijania się pod względem intelektualnym i społecznym. Wydarzeniem roku były dla mnie na pewno Światowe Dni Młodzieży, gdzie mogłam być wolontariuszem nie "dlatego że", ale "mimo wszystko". Myślę sobie, że wielu ludzi powinno brać przykład z tych młodych ludzi pracujących w Komitecie Organizacyjnym ŚDM, którzy naprawdę potrafili zaufać osobom niepełnosprawnym i powierzyć im takie same obowiązki, jak im zdrowym rówieśnikom. Ach, gdyby tak było na co dzień, świat byłby lepszy. Przed ŚDM wzięłam udział w wielu przedsięwzięciach przygotowujących na to wydarzenie. Do pamięci zapewne przejdzie mi jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich jednego z naszych byłych proboszczów, podczas którego szłam w procesji z darami niosąc kwiaty. Jeżeli już mowa o jubileuszach, to do historii przeszło kilkudniowe świętowanie 100 lecia uzyskania przez miasto w którym mieszkam praw miejskich. Była to wielka feta integrująca ze sobą wszystkie pokolenia dąbrowian. Rok 2016 to również czas powrotu do tego, co bardzo lubiłam, a mianowicie do pracy z dziećmi podczas sobotnich zajęć. Nawet nie wiecie ile sprawia mi radości patrzenie na te uśmiechnięte buzie pełne dziecięcej radości życia. Debiutowałam również na dwóch zjazdach młodzieży salezjańskiej, nie tylko spotykając znane mi osoby, ale też poznawać nowe, czy też zacieśniając aktualne znajomości. Udało mi się zwiedzić Londyn oraz spełnić marzenie zobaczenia wystawy dotyczącej eksponatów związanych z "Titanic'em", która zawitała do Pałacu Kultury i Nauki, a przy okazji zobaczyć trochę stolicy. A to przecież jest tylko wycinek z tego, co dane mi było przeżyć. Każde wydarzenie niesie za sobą doświadczenie, które wbija się w nasze życie. Wspomnienia to przeszłość, zaś owe wydarzenia które w niej wystąpiły, wpływają na naszą przyszłość, która czai się tuż za rogiem.
10 kwiecień 2016 - jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich
Wcześniej jednak jest odwaga, która formuje naszą teraźniejszą i to, co aktualnie robimy. Tak, tak kochani, odwaga. Gdyby nie nasza odwaga nie bylibyśmy w stanie przeżywać wszystkich tych pięknych chwil, które nas spotkały, nie doszlibyśmy do tego etapu, w którym aktualnie się znajdujemy. Bardzo pięknie poruszył ten aspekt papież Franciszek podczas spotkania z wolontariuszami posługującymi podczas Światowych Dni Młodzieży w "Tauron Arenie" - w teraźniejszości mamy być odważni i śmiali. Gdybym nie miała odwagi, nie pojechałabym na Światowe Dni Młodzieży jako wolontariusz, a może nawet w ogóle bym na nie nie pojechała, tylko obserwowała wszystko z perspektywy szklanego ekranu. Gdyby nie odwaga w ogóle nie wzięłabym udziału w tak wielu przedsięwzięciach. Wreszcie gdyby nie odwaga nie założyłabym bloga, w późniejszym czasie w tak wielu przypadkach nie zostawiłabym komentarza na Waszych blogach, a tym samym nie spotkalibyśmy się w ogromnych czeluściach internetu. I tutaj dziękuję Wam za całoroczną obecność na moim blogu, za komentarze. Muszę
24 lipiec - wolontariusze wraz z gośćmi przebywającymi
podczas ŚDM w naszej parafii
przyznać, że przez ten cały czas ani razu nikt nie pozostawił tu obraźliwego komentarza, nikt nie próbował na siłę udowodnić mi czegoś. Trafiłam na wspaniałych, empatycznych czytelników za co Wam serdecznie jestem wdzięczna! Nie będę tutaj rozdrabniać się na nicki, bo to wymagałoby pewnego szeregowania, a nie chcę nikogo stawiać na pierwszym miejscu, bo wszyscy tutaj są równie ważni. Wreszcie po latach odważyłam się "wyjść do ludzi" w komputerowym świecie i poszerzyć swoje kontakty o pełnosprawnych bloggerów(chociaż moja mama twierdzi, że pełnosprawność i niepełnosprawność to pojęcia względne, każdy z nas ma jakiś uszczerbek na zdrowiu, a przynajmniej może czuć się tak). Efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że w sieci jest jak w życiu - można się dogadywać zarówno z osobami pełno - jak i niepełnosprawnymi. Odwagi wymagają też w wielu przypadkach kontakty międzyludzkie z małżonkiem, rodzeństwem, kolegami z pracy, szefem, czy codzienne decyzje. Nie wiemy przecież jakie nasze decyzje będą miały skutki. Odwagi wymaga także sprzeciwienie się złemu. Jednak kiedy już odważymy się wyrazić nasze zdanie, czy też coś zrobić, jesteśmy zwycięzcami swojego umysłu bez względu na efekt końcowy.
Z E.T. odważnie wjeżdżamy w to co będzie
Muzeum Figur Woskowych
Londyn, wrzesień 2016
Zostaje nam jeszcze najbardziej tajemniczy aspekt naszego życia, czyli przyszłość. Nikt do końca jej nie zna, chociaż wszyscy planują co będą robić jutro, za tydzień, gdzie pojadą na wakacje. A jednak za miesiąc, za tydzień, jutro, a nawet za godzinę może zdarzyć się coś, co przekreśli te plany wniwecz. Czy to jednak oznacza, że nie powinniśmy niczego planować? Ależ skąd! Możemy planować, marzyć, śnić - są to niezwykle ważne aspekty naszego życia wpływające na jego jakoś oraz samo samopoczucie ludzkie. Przyszłość, przez to że jest owiana tajemnicą, niejednokrotnie sprawia, że sparzamy się co do niektórych rzeczy, ale z drugiej strony, jeżeli spotka nas coś nieprzewidywalnego, ale przyjemnego - czujemy satysfakcję i zadowolenie. Możemy na nią wpływać właśnie poprzez planowanie. Nie należy się jej też bać - wszak do końca nie wiadomo co nam ona przyniesie. Piękne w przyszłości jest również to, że daje możliwość poprawienia tego, co nam nie wyszło wcześniej, spróbowania wykonania tego, co nam się nie udało. Lecz aby dojść do przyszłości potrzebne są nasza pamięć i doświadczenia z przeszłości, a także odwaga teraźniejszości. To one prowadzą nas ku temu co będzie, jednocześnie zachowując wspomnienia z tego, co już przeżyliśmy. Najlepiej o tym mówi fragment książki "Arka czasu": "Przyszłość wynika z przeszłości. Jeśli pamięta się o tym, co było – zarówno o dobrych, jak i o złych rzeczach, które się wydarzyły – można kształtować przyszłość tak, aby była lepsza od przeszłości. [...] Dlatego trzeba pamiętać. Pamięć pozwala nam wystrzegać się raz już popełnionych błędów, a powtarzać to, co już raz się udało.". Myślę, że podany cytat doskonale podsumowuje to, co chciałam zawrzeć w tym sylwestrowym poście.
A na Nowy Rok chciałabym Wam życzyć właśnie tej odwagi w podejmowaniu codziennych decyzji przez te kolejne 365 dni. Abyście pamiętali to, co już przeżyliście i z doświadczeniami już zdobytymi podążali, ku temu, co niesie nam 2017 rok. Do przeczytania w Nowym Roku 👌

6 komentarzy:

  1. Poruszyłaś Karolinko wiele ważnych spraw. To prawda, musimy być odważni i tej odwagi Ci gratuluję. Mama ma rację,każdy z nas ma jakąś niepełnosprawność, czasami te niewidoczne dla innych są jeszcze boleśniejsze...Cieszę się z naszej blogowej znajomości. Życzę Ci odwagi i radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę, że Ciebie poznałam

      Usuń
  2. tak się cieszę, że się "odważyłaś" napisać na moim blogu i dzięki temu trafiłam tutaj :) Na pewno będę razem z Tobą te internetowe ścieżki przemierzać. Podziwiam Twoją odwagę i Twoją życiową mądrość, która przenika Twoje posty.
    Niech ten Nowy Rok pokaże Ci, że może być jeszcze lepszy niż poprzednik! :)
    Tulimy serdecznie całą rodziną :) :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Moja wyobraźnia jest ograniczona i naprawdę nie mam pojęcia, co miałoby się stać, aby ten nadchodzący rok był lepszy od minionego. Chociaż, kto wie. Dzisiaj np. na Mszy św. śpiewałam po kilkumiesięcznej przerwie do mikrofonu. Może to jakiś znak?

      Usuń
  3. Karolinko, wspaniale napisane. Masz w sobie ogromną życiową mądrość. Zgadzam się ze zdaniem Twojej mamy - wszyscy ludzie noszą w sobie jakąś niepełnosprawność, czy to w sferze fizycznej, czy intelektualnej, czy emocjonalnej, czy też społecznej. A przecież równocześnie wszyscy mają też jakiś dar, talent, iskrę, która sprawia, że są wyjątkowi.
    Kochana, życzę Ci cudownego, pełnego samych dobrych niespodzianek Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń