Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 14 stycznia 2017

To już jutro - 25 finał WOŚP

Już jutro tysiące wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wyjdą na ulice polskich miast, aby zbierać do swoich charakterystycznych puszek datki od ofiarodawców. To już dwudziesty piąty raz! Rozumiecie, ćwierć wieku!
Nie będę nikogo namawiać do wrzucenia lub niewrzucenia kilku złotych na ten cel - uważam, że to sprawa wewnętrznego sumienia. Sama oczywiście jak najbardziej jestem za tego typu akcjami. Wiecie, urodziłam się półtora roku przed pierwszą edycją tego przedsięwzięcia zorganizowanego przez Jurka Owsiaka. Trudno było wtedy o specjalistyczny inkubator dla noworodka urodzonego blisko 2 miesiące przed terminem. Ale takie to już były czasy. Może gdyby Owsiak wpadł na swój pomysł dwa lata wcześniej, to moje życie byłoby choć trochę mniej uciążliwe? Chociaż i tak uważam, że jest nadzwyczajnie dobrze w porównaniu do tego, co powinno być wedle obrazu klinicznego.
Wiem, wiem, wielu jest przeciwników corocznej akcji Jurka Owsiaka. Nie mnie oceniać ile ze zgromadzonych pieniędzy zostaje w fundacji, jako koszty jej utrzymania. W końcu żadna fundacja nie działa charytatywnie, każda tak naprawdę bierze sobie jakiś procent z tego co otrzyma na potrzebujących. Nie można jednak zaprzeczyć, że na wielu oddziałach, najpierw dziecięcych, a z czasem i gieriatrycznych, pojawiły się sprzęty zaopatrzone w charakterystyczne czerwone serduszko. Nie da się też ukryć, że pomogły one niejednemu dziecku. Poniżej pozwoliłam sobie zamieścić linki do czterech internetowych historii szpitalnych z WOŚP-em w tle:
http://mateuszs.blog.onet.pl/2009/01/09/wosp/
http://kurlandia.blog.onet.pl/2017/01/14/wspieram-wosp/
http://preclowastrona.blox.pl/2016/01/Bylo-sobie-serduszko-Byla-sobie-historia.html
A takich przykładów można mnożyć i mnożyć. Na przykład synek mojej trenerki otrzymał z fundacji pompę insulinową. Na zakupioną za własne(tzn. rodziców) pieniądze musiałby czekać i czekać. Pomyślmy też ile dzieci nie otrzymało na czas pomocy tylko dlatego, że w ich szpitalu nie było specjalistycznego sprzętu, czy choćby inkubatora, a kiedy już się taki znalazł, to okazało się, że jest już dla nich za późno. Weźmy pod uwagę ten fakt, kiedy kolejny raz będziemy krytykować ludzi wrzucających kilka złotych do niepozornej, tekturowej puszki.

Mówi to do Was Lolek - jeden z wolontariuszy WOŚPu w latach 2007-2009.

5 komentarzy:

  1. Przytoczę jedno zdanie "pogląd na Wielką Orkiestrę zmienia się wówczas, gdy widzi się swoje dziecko w inkubatorze z serduszkiem WOŚP" przekonanych nie trzeba przekonywać, nie przekonanych nie warto!!! uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda akcja, która ratuje zdrowie i życie innym jest wartościowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwoma rękami podpisuję się pod WOŚP.
    Tym razem grają: "Dla ratowania życia i zdrowia dzieci na oddziałach ogólno-pediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorom". Wspaniały cel! Ja też uważam, że nie mnie oceniać ile ze zgromadzonych pieniędzy zostaje w fundacji. Nazbierałam sporo serduszek gdyż w Lidlu od kilku dni trwa akcja. Jakże dzisiaj byłam mile zaskoczona gdy przed moim kościołem już przed siódmą po raz pierwszy od wielu lat pojawili się wolontariusze WOŚP.
    Serdecznie pozdrawiam, Karolinko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się obiema rękami pod zdaniem Basi.
    Serdeczne uściski i błogosławionej niedzieli, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację ja Oirkiestrę popieram i będę popierała. Robią na prawdę dużo dla innych, a wcale nie muszą, nikt nie nakazuje a idą w Polskę i zbierają kasę i wielkie uszanowanie za to!!

    OdpowiedzUsuń