Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 13 lutego 2017

Dzień skupienia u sąsiadów i inne oratoryjne sprawy

Plakat made in Lolek
W naszej diecezji sosnowieckiej są dwie parafie, w których posługują księża salezjanie. Jedna jest u nas, a druga w Sosnowcu. Na co dzień nie utrzymujemy ze sobą kontaktów, ale na wczoraj zostaliśmy zaproszeni na dzień skupienia dla animatorów salezjańskich, które organizowali. Co nieci na ten temat możecie przeczytać tutaj -> http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dzien_skupienia_dla_animatorow_salezjanskich_w_sosnowcu_359005.html. Przy okazji wyszło wiele spraw związanych z funkcjonowaniem naszego Oratorium i wyszło, że chcemy je pomalować(będzie jak ulał na 10 lecie funkcjonowania wspólnoty), odnowić, chcemy mieć "swoją" jedną Mszę w miesiącu, jakieś spotkania formacyjne i w ogóle planujemy zorganizowanie podobnego spotkania u nas. Coś też przeburkujemy o organizacji akademii na 2 kwietnia, ale to się zobaczy. W sumie to jesteśmy tak zdeterminowani, że w razie sprzeciwu gotowi jesteśmy przybić kartkę z naszymi postulatami do drzwi kościoła, tudzież Oratorium. A co, taki Luter mógł, to dlaczego my mielibyśmy być gorsi? Czemu mamy wiecznie drzeć koty ze scholą o salkę, skoro po wyremontowaniu piwnicy możemy mieć swoje własne pomieszczenia, jak w starych, dobrych czasach? Bo tak naprawdę wszystko jest do wykonania przy odrobinie silnej woli. No i chęci. Zastanawia mnie tylko jedno - kto z animatorów zostanie w Oratorium, kiedy ksiądz J. zostanie przeniesiony na inną placówkę. Bo ja już dzisiaj słyszę jęki, że to nie będzie to samo. Ok, ale jakby nie patrzeć, to już 3 kierownik Oratorium za mojej kadencji. I jakoś po żadnym nie powiedziałam: "Idę stąd, bo to nie jest ksiądz...". No, ale ja to ja.
Ostatnio zgłosiłam się do zrobienia plakatu informującego o zajęciach w naszym Oratorium. Oczywiście od razu pojawiły się ale co do tego pomysłu, ale w końcu udało mi się przekonać innych, że dam radę. Kombinowałam, myślałam, szkicowałam "na brudno" i w efekcie wyszło mi coś takiego, co widzicie po prawej stronie. Wysłałam projekt na konwersację grupową na facebook, ale na razie nie ma.

5 komentarzy:

  1. Lolek spisał się na medal:-)brawa dla Lolka:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przejrzałam już troszkę Twój blog i muszę powiedzieć, że Cię podziwiam. Jesteś naprawdę niesamowitą osobą i cieszę się, że mogę tu wpadać :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolinko, plakat jest pierwsza klasa. I myślę, że z salką też Wam się uda.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń