Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 28 marca 2017

I znowu śmierć pokazała swoją moc...

Kiedy w świecie rodzin dzieci dotkniętych śmiertelną genetyczną chorobą, jaką jest rdzeniowy zanik mięśni, zaczęło się mówić o realnej szansie na poprawę ich stanu zdrowia, czy wręcz przedłużenia ich życia, śmierć wzięła w swoje objęcia jedno z nich. Mieszkająca pod Gdańskiem Juleczka nie doczekała podania Nusinersenu - zmarła wczoraj tuż przed godziną 17:00 w otoczeniu rodziców i siostrzyczki. Po dziesięciu latach walki z nierówną chorobą przeszła do innego życia, tam gdzie nie ma bólu i cierpienia, ona zaś może bez przeszkód biegać na własnych nóżkach, śmiejąc się w głos. Niech zostanie w pamięci nie tylko swoich rodziców i siostry, ale internautów, którzy kibicowali jej w tej walce, śledząc jej bloga oraz fanpage.
Julka - 21 lipiec 2006 - 27 marzec 2017

8 komentarzy:

  1. Serce się rozrywa na strzępy, gdy nie ma ratunku dla takiego Dzieciątka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smutna wiadomość...Ale takie życie, ktoś się rodzi, ktoś umiera...szkoda, że coraz więcej dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutna wiadomość... Niech się Juleczka raduje w gronie aniołów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie potrafiłam się pogodzić ze śmiercią dzieci, która towarzyszyła mi od najmłodszych lat

    OdpowiedzUsuń
  5. To takie smutne, gdy Dzieci odchodzą do Ojca w Niebie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń