Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 30 czerwca 2017

Po osiemnastu latach ponownie odwiedziłam Gdynię i Gdańsk

Zatrzymać się nad morzem,
zasłuchać w szum jego fal.
odetchnąć powietrzem z jodem,
popatrzeć w nieznaną dal.
Nakarmić zgłodniałą mewę,
skruszoną bułką w kieszeni.
Usiąść, zachwycić się światem,
na jednym z nadmorskich kamieni.

Wycieczka do Gdyni i Gdańska miała być zwieńczeniem naszej trzyletniej przygody na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Pojechaliśmy tam na specjalne zaproszenie jednego z naszych wykładowców, na co dzień duszpasterza ludzi morza. Nie ukrywam, że bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość, wszak ostatni raz byłam w Gdyni i Gdańsku osiemnaście lat temu. Co prawda rok temu cały mój rocznik miał wycieczkę do Trójmiasta, dla mnie jednak zabrakło zrozumienia. Wiecie, że niby jak kaleka to sobie nie poradzi bez opiekuna. Tia... za to teraz nie mieli tego typu zastrzeżeń. Czyżby po wycieczce do Lwowa wyciągnęli odpowiednie wnioski co do tego, że nie należy oceniać ludzi po pozorach? Chciałabym mieć taką  nadzieję...
Zgodnie z umową wyruszyliśmy w naszą podróż pociągiem z Krakowa, który był opóźniony, uwaga, uwaga, ponad 120 minut. Co ciekawe, pierwsza jego stacja była w Krakowie na Dworcu Głównym, ale po drodze udało się maszyniście zgubić w Płaszowie...😁. Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy targały mną zupełnie inne uczucia. W dodatku przez to opóźnienie nie weszliśmy do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdyni. Ale to już siła wyższa. Do Gdyni dotarliśmy po 20. Na dworcu czekał na nas nasz ksiądz, który od razu zabrał nas na opóźniony posiłek do siedziby Duszpasterstwa Ludzi Morza Stella Maris, a następnie zawiózł nas do swojego znajomego na Kaszuby, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg w przytulnym domu rekolekcyjnym.
Nazajutrz po śniadaniu wyjechaliśmy do Gdańska, gdzie na 10 zaplanowane mieliśmy zwiedzanie Narodowego Muzeum Morskiego. Mieści się ono w okazałym budynku naprzeciwko słynnej Stoczni Gdańskiej.
Mieliśmy to szczęście, że po Muzeum oprowadził nas sam jego dyrektor, co nieczęsto się zdarza. Jednocześnie stanął na  wysokości zadania i wiedząc, że będzie mieć grupę studentów turystyki religijnej, przygotował oprowadzanie właśnie pod tym kątem. Bardzo mi się to podobało, ponieważ nie było w nim nic zbędnego i nudnego.
Następnie przeszliśmy na zacumowany tuż obok statek "Słodek", na którym znajduje się interaktywna wystawa poświęcona historii wypraw morskich. Niemałą furorą wśród nas cieszyły się słuchawki rodem z PRL-u, przez które można było usłyszeć wypowiedzi kilku Matek Chrzestnych okrętów.
To właśnie na "Słodku" powstało nasze ostatnie grupowe zdjęcie(wraz z goszczącym nas księdzem, rzecz jasna):
Następnie przeprawiliśmy się promem na drugi brzeg i udali na gdańską starówkę, gdzie mieliśmy chwilkę czasu wolnego. Oczywiście pobiegłam sprawdzić, czy Neptun po 18 latach dalej stoi tam gdzie stał. Tutaj nic się nie zmieniło. No, może oprócz tego, że mnie przybyło lat...
Kiedy byłam w klasie trzeciej, czyli już po wizycie w Gdańsku, poznałam legendę o lwach z gdańskiego ratusza(kto nie zna, zapraszam >>tutaj<< do przeczytania). Och, jakże wtedy żałowałam, że nie zwróciłam na nie uwagi podczas pobytu w tym mieście. Teraz postanowiłam to nadrobić i przekonać się, czy lwy na prawdę patrzą w jedną stronę. I rzeczywiście, kociaki z nadzieją spoglądają w stronę Bramy Złotej.
To właśnie pod Bramą Złotą mieliśmy zbiórkę, po której udaliśmy się na pociąg do Gdyni. Na miejscu zjedliśmy obiad i ponownie mieliśmy czas dla siebie. Tym razem wspólnie z dwiema koleżankami udałyśmy się nad morze. Przyjemnie było usiąść sobie na ciepłej plaży, posłuchać krzyku mew, zapatrzeć się w nieznaną dal.
Aż żal było opuszczać to miejsce, no ale cóż, musieliśmy wracać na nocleg na Kaszuby. A przy okazji profesor wystawił nam oceny. To była najłatwiej zdobyta piątka w całej mojej karierze naukowej. Zaraz po przyjeździe na miejsce pobiegłam sobie nad pobliskie jezioro, aby nacieszyć się przecudnym zachodem słońca.
Kaszuby są urzekające! Zobaczyłam ich fragment i od razu się w nich zakochałam! To nic, że pogryzła mnie chmara komarów. Dla takich widoków warto było. Kiedy tak stałam sobie nad jeziorkiem, jakoś tak żal mi się zrobiło. Tego, że rok temu pozbawiono mnie wyjazdu z grupą do Trójmiasta, i tego że to już ostatnie spędzone z nią chwile, i tego, że nazajutrz już trzeba będzie się pożegnać...
W środę z żalem wsiadałam do pociągu, który po 9 godzinach dowiózł mnie do Katowic. Po drodze minęłam wiele miast. Wśród nich była Bydgoszcz oraz Poznań. Jakoś tak automatycznie pomachałam na tych stacjach do Agaji, Blueberry i Jadzi, których blogi lubię odwiedzać, a nawet przeczytałam Agaji i Jadzi od pierwszego do ostatniego postu(Blueberry zostawiłam sobie na deser). A reszta czasu? Spędziłam go głównie na czytaniu książki, już bardziej fachowej pod kątem egzaminu magisterskiego, ale nie wykluczam, że i na licencjacki ta wiedza może się przydać, na temat ogólnie pojętej turystyki. Jestem raczej człowiekiem nie lubiącym się nudzić, a po co marnować tyle cennego czasu, skoro można go mądrze spożytkować, prawda?

17 komentarzy:

  1. Kochana, gdybym wiedziała wcześniej, że będziesz przejeżdżać przez Bydgoszcz, na pewno pomachałabym Tobie z peronu, a jeśli choć na chwilę się zatrzymywał, zapodałabym buziaka :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że sama poznałam trasę powrotną pociągu dopiero w poniedziałkowy poranek, kiedy już byłam odcięta od netu. Ale w przyszłości, kto wie...

      Usuń
  2. ech i chyba trafiła Wam się piękna pogoda jak na nadmorskie chwile :) i widać że wyjazd udany ja póki co Gdańsk zahaczam tylko przejazdem a w zeszłym roku lekko otarłam się o Gdynie, ale wierzę ze wszystko przede mną.
    nie chcę nawet komentować zeszłorocznego zachowania twojej grupy niestety "integracja" to coś co bardzo lukeje w naszym kraju, a ludzie wielu sytuacjach nie wiedzą jak się zachować i szczerze to rzadko kto próbuje przekroczyc ten mur :/
    ważne ze się udało, Ty zawsze rób swoje po prostu łam stereotypy :)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pogoda wyjątkowo nam się udała. Co do zeszłego roku to bardziej zawinił dziekanat, który ocenił moje możliwości tylko na podstawie papierka oraz własnego widzi mi się. Ciekawa jestem, co by zrobili, gdyby tamta wycieczka też była obowiązkowa?
      Całuję

      Usuń
  3. Piękne strofy...
    A wiesz, że ja tam nigdy nie byłam...a bardzo bym chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdańsk jest naprawdę urzekający. Ludzie zachwycają się zagranicznymi kurortami, a w kraju mamy wcale nie gorsze. Pozdrawiam i jak najbardziej zapraszam w tamte tereny

      Usuń
  4. Karolinko, ja nigdy nad morzem nie byłam, nawet w jego okolicach. A Ty te swoje wyprawy tak pięknie i smakowicie opisujesz, że z Tobą wyruszyłabym nawet na koniec świata.
    Tulaski posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się czytając takie słowa. I oczywiście zachęcam do odwiedzenia rejonów Morza Bałtyckiego

      Usuń
  5. Ciekawa wycieczka, Karolino! Ja też dawno już nad naszym polskim morzem nie byłam a kiedyś bywałam dość często. I Kaszuby znam i lubię, bo mam tam rodzinę.Warto wracać w miejsca, które sie kiedys znało i lubiło, zobaczyć jak siezmieniły i jak my zmieniliśmy sie od tej pory. Odnaleźc w sobie tę dawną młodość, ufnosc i radosć i zdać sobie sprawę, że tyle jeszcze rzeczy przed nami. A większosc z nich od nas samych zależy - od naszej ciekawosci świata i ludzi, od zdrowia i tego, co uznajemy w naszym życiu za ważne.
    Czy ten wiersz z początku posta jest Twego autorstwa? Jest taki ciepły, taki prawdziwy, prosty i trafiajacy do serca.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten wiersz jest mój. Czasami wrzucam tu moje strofy. Pozdrawiam

      Usuń
  6. W Gdańsku Gdyni parę razy byłam i za każdym razem co innego zwiedzałam . piękna wycieczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ogólnie i w Gdyni i w Gdańsku jest co zwiedzać. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Karolinko, jak zwykle przepiękny post.
    Narobiłaś mi ogromnej ochoty aby odwiedzić Gdańsk. Byłam dosyć dawno i czas odświeżyć wspomnienia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więc czas, aby pojechać do Trójmiasta? Cieszę się, że post Ci się podoba. Serdecznie macham ręką!

      Usuń
  8. Uwielbiam klimat polskiego morza. Cieszę się, że wycieczka Ci się udała, choć ta historia ze spóźnionym pociągiem nie brzmi ciekawie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nad morzem byłam tylko raz i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę. Piękny wiersz. Kto go napisał?
    Ps. Twoje wpisy uprzyjemniły mi dziś powrót pociagiem z pracy. Ściskam Cię serdecznie. Basia.
    Pociąg do życia. :-)

    OdpowiedzUsuń