Chcecie kotka?
Oto kotek.
Kotek, co się
zwie Kłopotek.
Lubi z ranka
mleczko pić.
Lubi też o
mleczku śnić.
Ma on mamę,
ma on tatę.
Chętnie bawi się
też z bratem.
Razem psocą,
figle robią.
Raz za razem
coś przeskrobią.
Od zawsze lubiłam malować farbami. Najpierw w domu, potem w przedszkolu, aż w końcu na lekcjach w szkole. Doszło do tego, że kiedy byłam mała, to tata nazywał mnie drugim Matejką, co strasznie mnie denerwowało. Ale skąd w wieku 5 lat miałam wiedzieć, kto to był Matejko.
Oczywiście malowałam "na swoich zasadach", bo z powodu spastyki i atetozy dłoni nie jestem w stanie robić to w, powiedzmy, naturalny sposób. Kiedy inni siedzą przy stole, czy też sztalugach i trzymając pędzel w dominującej dłoni tworzą prawdziwe dzieła sztuki, ja muszę stać nad stołem i nie dość, że trzymam pędzel w lewej, sprawniejszej ręce, to jeszcze prawą podtrzymuję sobie tą lewą w nadgarstku, aby wykonać bardziej precyzyjne ruchy. Skomplikowane? Wybaczcie, nie pomyślałam, aby strzelić fotkę tego wszystkiego, dla zobrazowania całej sytuacji. Jedno jest pewne - do dzisiaj dziękuję wszystkim moim nauczycielkom plastyki za wyrozumiałość dla moich dziwactw.
Spod pędzla nie zawsze wychodziło to, co chciałam. Ten kotek też nie do końca wyszedł mi taki, jak chciałam(czy on w ogóle przypomina kotka?). Ale jest, chociaż nadgarstek boli od napiętych mięśni. A przy okazji powstał powyższy wierszyk, bardziej dla dzieci, niż dla dorosłych. Bo niemal zawsze tworzeniu jakiejś pracy towarzyszy powstanie na jej temat jakiegoś wierszyka bądź opowiadania. To jeszcze jedno z moich dziwactw.
Obrazek zaś powstał dla Olinka na jego urodziny. Dodatkowo do koperty wrzuciłam też kartkę z życzeniami i historię o św. Franciszku w wersji dziecięcej, czytaną przez Zbigniewa Zamachowskiego.
Przed chwilą dzwoniła do mnie pani J. ze Sz.P. z wiadomością, że ona nie potrafi sobie wyobrazić mojej pracy z kimś innym niż z nią. Wrrr... upierdliwe babsko(za przeproszeniem) ze zbyt słabą, a może wręcz stereotypową wyobraźnią. Ale ja w dalszym ciągu byłam nieugięta. Nie, nie i jeszcze raz nie! Ja też mam prawo do swojego zdania. Tym bardziej, że znowu zapowiada mi się bardzo pracowity czas.

Brawo za asertywność wobec Pani J. Pięknie pokonujesz własne słabości, a taki obraz od serca to wspaniały prezent. Serdeczności Karolinko.:)
OdpowiedzUsuńA beautiful painting!
OdpowiedzUsuńGreetings!
ah te koteczki niesforne...
OdpowiedzUsuńKoteczek przeuroczy, a asertywność Twoja jest świetnie rozwinięta, dobrze, że stawiasz na swoim. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńBrawo Karolinko, brawo za wszystko: za asertywność, za wiersz, no i za kotka! Wyobraziłam sobie jak wyglądałby mój kotek, gdybym jak Ty malowała lewą ręką i podtrzymywała ją prawą. Pewnie były by to tylko kolorowe plamy:(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Kotek ma bardzo sympatyczną minę :)
OdpowiedzUsuńBrawo, a koteczek świetny;)
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Brawo za asertywność :)) Tak trzymaj :)
OdpowiedzUsuńKotek cudny, obdarowany na pewno się ucieszył z prezentu. W dodatku namalowany z sercem :)
Wczoraj miałam koci dzień, ale nie dotyczyło to mojego, tylko innego biedaka, któremu udało się pomóc :)
Karolinko, jesteś prawdziwą humanistką - malujesz, rymujesz, piszesz ciekawe teksty, prowadzisz zajęcia z młodzieżą, uprawiasz sport - tyle dobrego w tak niepozornej postaci!
OdpowiedzUsuńsuper koteczek
OdpowiedzUsuńAle słodki ten kotek. :)
OdpowiedzUsuńI brawo za asertywność.
Oczywiście, że widać kotka, jest śliczny. Wierszyk także zabawny i zgrabny. Twoja asertywność zasługuje na pochwałę ;-) Pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńNo pewnie, że przypomina kotka! :)
OdpowiedzUsuńJako dziecko też ciągle malowałam rysowałam...Wtedy jakoś umiałam to robić...Potem zaprzestałam..I teraz żałuję, bo rysowałabym z dziećmi... A tak, to niepewnie się w tym czuję...
OdpowiedzUsuńKarolinko, uroczy kiciuś, a wierszyk godzien, by znaleźć się w tomiku wierszy dla dzieci.
OdpowiedzUsuńBrawo za asertywność, trzymaj tak dalej.
Buziaki.
Bardzo ładny zestaw artystyczny. Powiem szczerze, że jesteś dużo wyżej ode mnie w kwestii malowania czy rysowania. Bo u mnie naturalistyczne próby malowania zawsze kończą się w formie abstrakcji.
OdpowiedzUsuńPodobno ma być parę ciepłych dni jeszcze. Ale jak to z pogodą bywa, nic nie wiadomo.
Pozdrawiam!
Oczywiście, że to kotek, ja podziwiam droga Karolino. Dla Ciebie nie ma czegoś niemożliwego. Nie ma, a mam ograniczenia i siedzę, Ty żyjesz na całego. Obrazek jest pełen radości, śliczny, a wierszyk mega mi się spodobał. Masz wiele talentów, masz przesympatyczną i silną osobowość i Ty wiesz, jak z tego korzystać. Inspirujesz bardzo. <3
OdpowiedzUsuńCudowny wierszyki i uroczy kotek, masz wiele talentów :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
Sam proces malowania daje radość, daje możliwość wyrażenia swoich emocji i uruchomienia wyobraźni. Każdy obraz jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju - bez względu na umiejętności czy ograniczenia - wiem coś o tym :)
OdpowiedzUsuńWszak każdy z nas jest ponoć artystą tylko nie każdy jeszcze o tym wie. To uroczy kotek Karolinko.
Miłego weekendu!