Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 18 września 2019

1023. Kotek - Kłopotek

Kotek - Kłopotek
Chcecie kotka?
Oto kotek.
Kotek, co się
zwie Kłopotek.
Lubi z ranka 
mleczko pić.
Lubi też o
mleczku śnić.
Ma on mamę,
ma on tatę.
Chętnie bawi się
też z bratem.
Razem psocą,
figle robią.
Raz za razem
coś przeskrobią.

Od zawsze lubiłam malować farbami. Najpierw w domu, potem w przedszkolu, aż w końcu na lekcjach w szkole. Doszło do tego, że kiedy byłam mała, to tata nazywał mnie drugim Matejką, co strasznie mnie denerwowało. Ale skąd w wieku 5 lat miałam wiedzieć, kto to był Matejko.
Oczywiście malowałam "na swoich zasadach", bo z powodu spastyki i atetozy dłoni nie jestem w stanie robić to w, powiedzmy, naturalny sposób. Kiedy inni siedzą przy stole, czy też sztalugach i trzymając pędzel w dominującej dłoni tworzą prawdziwe dzieła sztuki, ja muszę stać nad stołem i nie dość, że trzymam pędzel w lewej, sprawniejszej ręce, to jeszcze prawą podtrzymuję sobie tą lewą w nadgarstku, aby wykonać bardziej precyzyjne ruchy. Skomplikowane? Wybaczcie, nie pomyślałam, aby strzelić fotkę tego wszystkiego, dla zobrazowania całej sytuacji. Jedno jest pewne - do dzisiaj dziękuję wszystkim moim nauczycielkom plastyki za wyrozumiałość dla moich dziwactw.
Spod pędzla nie zawsze wychodziło to, co chciałam. Ten kotek też nie do końca wyszedł mi taki, jak chciałam(czy on w ogóle przypomina kotka?). Ale jest, chociaż nadgarstek boli od napiętych mięśni. A przy okazji powstał powyższy wierszyk, bardziej dla dzieci, niż dla dorosłych. Bo niemal zawsze tworzeniu jakiejś pracy towarzyszy powstanie na jej temat jakiegoś wierszyka bądź opowiadania. To jeszcze jedno z moich dziwactw. 
Obrazek zaś powstał dla Olinka na jego urodziny. Dodatkowo do koperty wrzuciłam też kartkę z życzeniami i historię o św. Franciszku w wersji dziecięcej, czytaną przez Zbigniewa Zamachowskiego. 

Przed chwilą dzwoniła do mnie pani J. ze Sz.P. z wiadomością, że ona nie potrafi sobie wyobrazić mojej pracy z kimś innym niż z nią. Wrrr... upierdliwe babsko(za przeproszeniem) ze zbyt słabą, a może wręcz stereotypową wyobraźnią. Ale ja w dalszym ciągu byłam nieugięta. Nie, nie i jeszcze raz nie! Ja też mam prawo do swojego zdania. Tym bardziej, że znowu zapowiada mi się bardzo pracowity czas.

19 komentarzy:

  1. Brawo za asertywność wobec Pani J. Pięknie pokonujesz własne słabości, a taki obraz od serca to wspaniały prezent. Serdeczności Karolinko.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koteczek przeuroczy, a asertywność Twoja jest świetnie rozwinięta, dobrze, że stawiasz na swoim. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Karolinko, brawo za wszystko: za asertywność, za wiersz, no i za kotka! Wyobraziłam sobie jak wyglądałby mój kotek, gdybym jak Ty malowała lewą ręką i podtrzymywała ją prawą. Pewnie były by to tylko kolorowe plamy:(
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kotek ma bardzo sympatyczną minę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo, a koteczek świetny;)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo za asertywność :)) Tak trzymaj :)
    Kotek cudny, obdarowany na pewno się ucieszył z prezentu. W dodatku namalowany z sercem :)
    Wczoraj miałam koci dzień, ale nie dotyczyło to mojego, tylko innego biedaka, któremu udało się pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Karolinko, jesteś prawdziwą humanistką - malujesz, rymujesz, piszesz ciekawe teksty, prowadzisz zajęcia z młodzieżą, uprawiasz sport - tyle dobrego w tak niepozornej postaci!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale słodki ten kotek. :)
    I brawo za asertywność.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście, że widać kotka, jest śliczny. Wierszyk także zabawny i zgrabny. Twoja asertywność zasługuje na pochwałę ;-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako dziecko też ciągle malowałam rysowałam...Wtedy jakoś umiałam to robić...Potem zaprzestałam..I teraz żałuję, bo rysowałabym z dziećmi... A tak, to niepewnie się w tym czuję...

    OdpowiedzUsuń
  11. Karolinko, uroczy kiciuś, a wierszyk godzien, by znaleźć się w tomiku wierszy dla dzieci.
    Brawo za asertywność, trzymaj tak dalej.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładny zestaw artystyczny. Powiem szczerze, że jesteś dużo wyżej ode mnie w kwestii malowania czy rysowania. Bo u mnie naturalistyczne próby malowania zawsze kończą się w formie abstrakcji.

    Podobno ma być parę ciepłych dni jeszcze. Ale jak to z pogodą bywa, nic nie wiadomo.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście, że to kotek, ja podziwiam droga Karolino. Dla Ciebie nie ma czegoś niemożliwego. Nie ma, a mam ograniczenia i siedzę, Ty żyjesz na całego. Obrazek jest pełen radości, śliczny, a wierszyk mega mi się spodobał. Masz wiele talentów, masz przesympatyczną i silną osobowość i Ty wiesz, jak z tego korzystać. Inspirujesz bardzo. <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny wierszyki i uroczy kotek, masz wiele talentów :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sam proces malowania daje radość, daje możliwość wyrażenia swoich emocji i uruchomienia wyobraźni. Każdy obraz jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju - bez względu na umiejętności czy ograniczenia - wiem coś o tym :)
    Wszak każdy z nas jest ponoć artystą tylko nie każdy jeszcze o tym wie. To uroczy kotek Karolinko.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń