Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

sobota, 14 września 2019

1021. Jak walczyć, to do końca

Po szkoleniu(11 września 2019 r)
Ostatnie trzy dni spędziłam na wolontariacie w ramach 10 memoriału im. Kamili Skolimowskiej, który kolejny raz z rzędu odbywał się na słynnym Stadionie Śląskim w Chorzowie. Co prawda samo wydarzenie trwało zaledwie 3,5 godziny(z czego na transmisję telewizyjną przeznaczono 1,5 godziny), mnie jednak przydzielono do biura zawodów mieszczącego się w jednym z katowickich hoteli, przez co moja służba trwała aż trzy dni. Z drugiej strony nie było tak tragicznie jak by się mogło zdawać - jedna zmiana trwała zaledwie 4 godziny, tak więc nawet wczoraj zdążyłam na nabożeństwo fatimskie podczas którego czytałam jedno z rozważań. Zresztą wczorajszy dzień był dosyć dziwny, bo w hotelu nie było nic do roboty, więc dano nam ulotki informujące o memoriale i kazano nam je roznieść. Dzisiaj działo się najwięcej. Do hotelu zgłaszali się ostatni lekkoatleci, bo musieli mieć akredytacje, bez której nie zostaliby wpuszczeni na stadion, a wydawano je właśnie w biurze zawodów, czasami trzeba było coś wytłumaczyć, choćby po angielsku. Czyli pracy nie brakowało, chociaż z drugiej strony wydaje mi się, że ta druga zmiana miała trochę gorzej, a na pewno - intensywniej.
Z racji tego, że nasz dyżur kończył się o 13:00, a dzisiejsze zawody rozpoczynały się dopiero o 16:00, razem z koleżanką udałyśmy się jeszcze na Stadion Śląski.  Ja, ponieważ chciałam pooglądać na żywo zmagania lekkoatletów. Ona, bo się tam z kimś umówiła. W ostateczności i ona i ja dostałyśmy dodatkowe zadanie do wykonania. Nie wiem co robiła J., ja w każdym razie zostałam ustawiona na bramce nr 5 i miałam rozdawać programy imprezy. Jeszcze przed udaniem się na bramkę zapytałam się koordynatorkę wolontariatu, czy mogę o tej 16:00 iść na stadion, bo bardzo chciałabym obejrzeć sobie zmagania lekkoatletów. K. nie widziała problemów(wszak od rana byłam na posterunku), co bardzo mnie ucieszyło. Potem przez jakąś godzinę rozdawałam te całe ulotki, a przy okazji spotkałam jedną znajomą rodzinkę. H., o którym już kilka razy wspominałam na blogu, z jednej strony był zaskoczony tym, że mnie widzi, a z drugiej śmiało wypytywał mnie o różne rzeczy.
Wraz z rozpoczęciem się imprezy weszłam na stadion, a ponieważ miałam plakietkę wolontariusza, mogłam iść w miejsca niedostępne dla zwykłego widza. Dzięki temu dostałam się na miejsca tuż przy samej linii mety biegów. Nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależało, ponieważ chciałam obejrzeć zarówno biegi paraolimpijczyków(w których brali też udział moi znajomi, jak i zmagania RaceRunningu(o którym pisałam Wam w >>tym<< poście). I szczerze muszę przyznać, że ten ostatni sport wzbudził wśród publiczności najwięcej emocji. Nie wiem, czy pokazali tą konkurencję w transmisji telewizyjnej, ale co innego oglądać to w telewizji(kiedy można np. zmienić kanał), a co innego na żywo. A tutaj proszę - każdy z tych niepełnosprawnych sportowców do końca walczył głównie z samym sobą i swoimi ograniczeniami. Publiczność dopingowała ich okrzykami oraz oklaskami, a na koniec niektórzy nawet  nagrodzili ich owacjami na stojąco, kiedy wykonywali honorową rundę dookoła stadionu na swoich rowerach. Chciałam Wam nawet nagrać jeden bieg, ale nie dałam rady z ostrością, wybaczcie.
I chociaż na memoriale padło wiele wspaniałych wyników, to jak dla mnie wszyscy ci niepełnosprawni sportowcy byli zwycięzcami. Bo ani jeden się nie poddał w walce. Bo nikt z publiczności nie wyszedł podczas ich biegi ze stadionu. Bo pokazali swój hart ducha i to, jak się walczy do końca. Mam nadzieję, że przyjdą jeszcze takie czasy, że w telewizji nasze zmagania będą pokazywane podczas naszych mistrzostw czy też Olimpiad, a nie tylko przy okazji tych przeznaczonych głównie dla pełnosprawnych. Bo my też potrafimy pokazać emocjonujące zmagania. A tak, mimo wszystko, pozostaniemy zawsze w cieniu wielkich pełnosprawnych sław sportu. A dzisiaj cieszyłam się, że zarówno zwycięscy w biegu paraolimpijczyków na 100 metrów w kategorii męskiej i damskiej oraz RaceRunningu w tych samych kategoriach odebrali puchary na równi z innymi najlepszymi sportowcami. Wszyscy, zarówno sprawni, jak i niepełnosprawni, pokazali klasę i ducha walki. I oczywiście z niecierpliwością oczekuję Igrzysk Paraolimpijskich w 2024 roku, kiedy RaceRunning stanie się oficjalnie jedną z ich konkurencji. Kto wie, być może dane będzie zobaczyć je w telewizji...

16 komentarzy:

  1. fajnie,. że jesteś tak zaangażowana w różne wydarzenia ;)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Twoje zaangażowanie, Karolinko.
    Uściski niedzielne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obracasz się ostatnio w wielkim świecie i ciągle masz tyle energii:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo w społeczeństwie jest bardzo dużo podziałów i uprzedzeń.
    Jak Arab, to pewnie wprowadzi islam, jak niepełnosprawny,to pewnie ostatnia ładne. Ech, życie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam Cię za to zaangażowanie i wolontariat w wielu wydarzeniach, jesteś niesamowita Karolinko! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak trzymaj Karolino! Fajnie, że angażujesz się w tak wiele spraw i oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś niesamowita - jakby to ująć wszędzie Cie pełno w sensie pozytywnym łał :) Niepełnosprawność to przeróżne ograniczenia - dobrze że coraz więcej się mówi i pokazuje takich wydarzeń :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. kawał dobrej roboty Karolinko :) pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe wydarzenie! : Cieszę się i nieco nawet zazdroszczę tego, że mogłaś w tym brać bezpośredni udział :) Co do Paraolimpiady, oglądam za każdym razem i kibicuję. My niepełnosprawni musimy się trzymać razem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam fragmenty Memoriału ale tej dyscypliny niepełnosprawnych nie widziałam, a szkoda. Tobie gratuluję oddania sprawie i szczerze podziwiam. Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Karolinko, jestem przy Tobie, ściskam i pozdrawiam :* Obiecuję dbać o siebie, nic się nie martw

    OdpowiedzUsuń
  12. Karolinko jeszcze raz to powtórzę i na pewno nie ostatni:
    Wielki szacunek dla tego jak żyjesz i co robisz. JESTEŚ WIELKA!!!
    Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń