2. CO ZROBIĆ, BY ZOSTAĆ ROBÓTKOWICZEM?
Poczytać rodzinkowe zakładki i wyłuskać sobie spośród Starszaków konkretnego ulubieńca i wysłać mu słów kilka napisanych z serca. Niech się Wasz ulubieniec przez chwilę poczuje wyróżniony i wybrany. Jedyny, wyjątkowy i specjalny.
Listy adresujcie następująco:
Dom Pomocy Społecznej w Niegowie
Rodzinka...
dla...
Wierzbowa 4
07-230 ZABRODZIE
Niegowiacy nie umieją czytać, więc Wasze słowa będą czytać im Opiekunowie. Ale niech to będzie kuksańcem dla Waszej fantazji, wszak pisanie to nie jedyna opcja. Te życzenia można Niegowiakom namalować, wykleić, wydziergać, upiec z piernika, nagrać, czy wyśpiewać. Można samemu, można skrzyknąć grupę(choć w bieżących okolicznościach będzie to prawdopodobnie grupa telekonferencyjna).
Pisać można zewsząd. Z kraju, z dzielnicy, z zagranicy. Z miast i wsi. Słać gołębiem pocztowym, priorytetem, kurierem. Tym razem odwiedzanie Starszaków, by osobiście doręczyć im życzenia, jest niewskazane.
Co roku pytacie:
1. CZY MOŻNA OBDAROWAĆ ULUBIEŃCÓW ŚWIĄTECZNYM PREZENTEM?
Wszystkie nasze wysiłki, by świąteczne podarunki dla Starszaków miały moc zapraszania ich do naszego świata, w tym roku nie mają absolutnie żadnego sensu. Starszaki jeszcze długo nie wyjdą ze swoich Rodzinek, a co dopiero z domu. Nie dla nich kina, teatry, koncerty, wycieczki, czy wizyty u fryzjera.
Wiedząc, że wielu Robótkowiczów do swych życzeń uwielbia dokładać rozmaite drobiazgi, Dyrekcja wystąpiła z propozycją: zasypcie Starszaków... SKARPETAMI! Nie dlatego, że skarpety są wirusoodporne. Dyrekcji po prostu brakuje chwilowo rąk do pracy i Robótki na "normalną" skalę nie dadzą rady w tym roku ogarnąć. Nie chcemy jadącym na oparach sił opiekunom dokładać sortowaniem wielkich paczek. Stąd prośba Dyrekcji, żeby w tym roku ograniczyć się do kartek i skarpet(w gorączce w łóżku fajnie jest mieć ciepłe stopy).
Dlatego, nowość, w Rodzinkowych zakładkach znajdziecie rozmiary stóp Waszych Ulubieńców. Oczywiście, tradycyjne Robótkowe opisy są tam nadal, bo do skarpety zawsze można wsunąć jakiś symboliczny symboliczny pierniczkowy przemyt lub małą ciasteczkową kontrabandę.
Dyrekcja twierdzi, że jest gotowa na wszelki skarpetkowy freestyle. Możecie jechać po bandzie. Skarpety ciepłe, ocieplane, letnie, kolorowe, puchate, w szalone wzory, świecące w ciemnościach, wełniane, bawełniane, ręcznie dziergane, gładkie, lśniące, brokatowe, eleganckie, garniturowe, sportowe, dekorowane, podłączone do bateryjek w podeszwach i śpiewające "We wish you a Merry Christmas!"... ufff!
Tylko prosimy, w ferworze robienia girland ze skarpet i napychania ich Waszą miłością i węglowodanami, nie zapominajcie o dobrych słowach dołączonych do paczek. To one są esencją Robótki.
2. CZY POTRZEBNE SĄ UŻYWANE UBRANIA, ŚRODKI CZYSTOŚCI, ŻYWNOŚĆ?
Robótka nie jest charytatywną zbiórką. Opiekunowie dbają, by Starszaki miały jedzenie, czystą pościel i ciepłe kalesony na zimę. Kasza, proszek do prania, czy używane ubrania przydadzą się bardziej innym (Komitet DezOrg i Niegowska Dyrekcja zawsze służą pomocą we wskazaniu miejsc, gdzie taka pomoc jest niezbędna). Niegowiacy potrzebują Waszych ciepłych słów, Waszej uwagi, Waszego zainteresowania. W Robótce chodzi o to, aby każdy Starszak przez chwilę poczuł, że jest ważny dla kogoś spoza Domu w Niegowie, dla kogoś innego niż tylko Opiekunowie, czy współmieszkańcy.
3. CO W ZAMIAN?
Fala uderzeniowa wdzięczności. Dobro, które wróci bumerangiem. Satysfakcja z nawróconych na uśmiech Starszaków. Niegowskie pacierze w Waszych intencjach. Do Waszych słów Starszaki będą wracać przez cały rok, aż inkaust kompletnie zblednie, a papier zamieni się w cienką bibułkę od nieustannego obracania w rękach.
4. KTO ZA TYM STOI? KIM JEST KOMITET DEZORGANIZACYJNY? KIM SĄ KACZKA KIEROWNICZKA I WOŹNA BEBE? CZY ZARABIAJĄ NA ROBÓTCE? I JAKA PARTIA POLITYCZNA ZBIJA TU KAPITAŁ? ;)
Komitet DezOrganizacyjny Robótki to: kaczka Kierowniczka i Woźna Bebe. Pierwsza jest mikrobiolożką, druga - graficzką i ilustratorką. Obie są blogerkami. Obie mieszkają w Niemczech(Badenia i Bawaria. Ktoś chciałby się z nami spotkać przy preclach i wurstach?). Obie od lat zaprzyjaźnione z Dyrekcją i Starszakami. Ponieważ Dyrekcja i Opiekunowie są wystarczająco zapracowani dbaniem o bieżący dobrostan Starszaków, sponiewierani szukaniem kasy, znękani bieganiem w kołowrotku ustaw i przepisów, zdeptani przez nieustanne remonty, hydraulikę, czy elektrykę, raz w roku kaczka i Bebe - za ich przyzwoleniem - (dez)organizują im wszystkim tę Robótkę. Na Robótce kaczka i Bebe nie zarabiają ni w złocie, ni w dolarach, ani nawet w kokosach, ale w najfantastyczniejszej walucie wirtualnych i realnych kontaktów międzyludzkich. Robótka przyciąga tak niezwykłych, szczodrych, fascynujących i kreatywnych Robótkowiczów. Same wisienki na torcie ludzkości, praliny w bombonierce ziemian, złote grudki rodzaju ludzkiego. Od dekady kaczka i Bebe kiwają się tu w kąciku, stwierdzając smutno, że choćby sczezły nie uda im się osiągnąć podobnej doskonałości i fajności.
Corocznym bonusem, który Komitet DezOrganizacyjny odbiera sobie w okolicy stycznia, jest radość Starszaków i wzruszenie Opiekunów. Bonus ten, dla jasności, jest dostępny wszystkim. Czasem w formie zdjęć, czasem w formie filmu. Dyrekcja zawsze próbuje nas zaskoczyć! Aczkolwiek trudno przewidzieć, jak to się uda w tym roku.
Chcemy, by Robótka łączyła, więc nikogo nie pytamy o przekonania, poglądy, racje, czy denominacje. Nadrzędnym celem Robótki jest po prostu kumulacja i kondensacja szczęścia u niegowskich Starszaków.
Chwyćcie za długopisy i papeterie i chodźcie z nami!
No bo jeśli nie my, to sami wiecie, nikt Starszakom nie zrobi tych nadchodzących świąt lepszymi. Nikt
To, co? Słuchajcie. Jest Robótka...
I oby i tym razem dało radę, bo oni tam czekają.
Jak nikt na świecie.
- Podpisano:
Wasz Forever Robótkowy Komitet Dezorganizacyjny
kaczka kierowniczka i woźna Bebe"
Nie ma nic gorszego od bycia opuszczonym w świąteczny czas. Kilka razy zdarzyło mi się spędzić ten piękny okres w szpitalnych murach. I chociaż nie byłam całkowicie pozbawiona kontaktu z najbliższymi, to jednak było mi przykro, że nie mogę wraz z rodziną zasiąść do wigilijnego stołu, posłuchać z nimi kolęd, cieszyć się wzajemną obecnością.
To nieprawda, że głęboko upośledzone osoby nic nie czują, są nieświadome otaczającego ich świata. One też są wyczulone na obecność drugiego człowieka, na jego słowa, gesty. Wierzę, że w głębi duszy cieszą się z każdego miłego słowa skierowanego w ich kierunku. Sama nie dostaję ogromu kartek na święta, czy też na urodziny, ale... jeżeli te 2, 3 osoby które wysyłają mi życzenia w wersji papierowej, tym razem zrezygnują z tego i wyślą je komuś z podopiecznych DPSu w Niegowie, zrobią mi tym prawdziwą przyjemność. Dobrze wiem, jak bardzo cieszą takie niewielkie oznaki zainteresowania, wszak nieraz takich od Was doznałam. Teraz pora, aby i inni poczuli się ważni. A uwierzcie mi, czasami nawet bardziej cieszę się z radości innych, niż wtedy, kiedy sama jej doznaję.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętajcie - nawet niepozorne gesty mogą mieć olbrzymią moc.