Zastanawiałam się, czy mnie pozna. W końcu od naszego pożegnania minęło już ponad dziesięć i pół roku. Co prawda niewiele się przez ten czas zmieniłam, ale... Z drżącymi nogami, jako pierwsza w długiej kolejce czekałam na to, aż udzieli mi Komunii świętej. Zrobił to z uśmiechem. A wcześniej, podczas kazania, stwierdził, że bardzo ucieszył go widok niektórych osób śpiewających w scholi, tych, które śpiewały już wtedy, kiedy on tu posługiwał. No tak, przed Mszą wyszedł do ambony i wtedy spojrzał w górę. Nawet komuś pomachał. A już do końca uświadomił mnie w przekonaniu, że pamięta, kiedy po Mszy jeszcze raz wyszedł na kościół. Schola akurat stała przy szopce. Ze wszystkimi się przywitał, a "weteranów" to jeszcze serdeczniej uściskać. "Lolek" wyszeptał mi do ucha. A mi ze wzruszenia aż odjęło mowę. I w końcu nie podziękowałam mu jeszcze raz za wszystko, ani nie potwierdziłam, że starałam się nie poddawać. Na myśl przyszły mi za to słowa jednej z piosenek "Arki Noego", które doskonale wpisywały się w ten moment: "Nie wiem, czy cię poznam, ale wiem, że na pewno ty rozpoznasz mnie".
Moje motto
Jaki był ten dzień
niedziela, 29 stycznia 2023
1522. "Miną lata, gwiazdy zgasną, fotografie w głowie zasną..." S. Krajewski, "Wielka miłość"
Zastanawiałam się, czy mnie pozna. W końcu od naszego pożegnania minęło już ponad dziesięć i pół roku. Co prawda niewiele się przez ten czas zmieniłam, ale... Z drżącymi nogami, jako pierwsza w długiej kolejce czekałam na to, aż udzieli mi Komunii świętej. Zrobił to z uśmiechem. A wcześniej, podczas kazania, stwierdził, że bardzo ucieszył go widok niektórych osób śpiewających w scholi, tych, które śpiewały już wtedy, kiedy on tu posługiwał. No tak, przed Mszą wyszedł do ambony i wtedy spojrzał w górę. Nawet komuś pomachał. A już do końca uświadomił mnie w przekonaniu, że pamięta, kiedy po Mszy jeszcze raz wyszedł na kościół. Schola akurat stała przy szopce. Ze wszystkimi się przywitał, a "weteranów" to jeszcze serdeczniej uściskać. "Lolek" wyszeptał mi do ucha. A mi ze wzruszenia aż odjęło mowę. I w końcu nie podziękowałam mu jeszcze raz za wszystko, ani nie potwierdziłam, że starałam się nie poddawać. Na myśl przyszły mi za to słowa jednej z piosenek "Arki Noego", które doskonale wpisywały się w ten moment: "Nie wiem, czy cię poznam, ale wiem, że na pewno ty rozpoznasz mnie".
sobota, 28 stycznia 2023
1521. Dzień, w którym Tychy zapłakały
![]() |
| Ofiary lawiny (źródło zdjęcia) |
![]() |
| Tablica ku pamięci ofiar lawiny w Tatrach (źródło zdjęcia) |
![]() |
| Pierwsza część grupy, która zdobyła Rysy (źródło zdjęcia) |
![]() |
| Znicze pod liceum, do którego chodziły ofiary lawiny (źródło zdjęcia) |
![]() |
| Akcja ratunkowa (źródło zdjęcia) |
![]() |
| Polscy i Słowaccy ratownicy przeszukujący zwały śniegu (źródło zdjęcia) |
![]() |
| Akcja ratunkowa została wznowiona na wiosnę (źródło zdjęcia) |
![]() |
| źródło zdjęcia |
poniedziałek, 23 stycznia 2023
1520. Intensywne 2 tygodnie życia
| Katowicki Spodek w oczekiwaniu na sportowców i kibiców |
| Ma ktoś pomysł, co to może być? Znalazłam to w pakiecie na pożegnanie |
![]() |
| Z głównym trofeum Mistrzostw |
czwartek, 19 stycznia 2023
1519. Uważajcie co mówicie. Zwłaszcza będąc nauczycielami
Tak właściwie to przez cały tydzień zastanawialiśmy się czy prowadząca zajęcia z małżeńskiego prawa kanonicznego i cywilnego prawa rodzinnego miała niezły ubaw czytając nasze złote myśli na temat tego, gdzie musi być zawarte małżeństwo, aby zachowało formę kanoniczną. Właściwie to była jej złota myśl, będąca z tych, które z automatu się zapamiętuje, choćby były nie wiem jak głupie.
wtorek, 17 stycznia 2023
1518. "Dziś wychodźcie!" - XXVI Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim
W tym roku Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego czynnie włączył się w jego obchody. Nie wiem jak to było przed pandemią, bo jeszcze na nim nie studiowałam, uważam jednak, że to bardzo dobry pomysł, nawet jeżeli jest on tylko powrotem do tego, co było wcześniej.
Nie będę ukrywać, że judaizm należy do kręgu moich ścisłych zainteresowań. Już w III klasie szkoły podstawowej zafascynowała mnie czytanka w podręczniku "Mój kolega Abramek" opowiadająca o znajomości dwóch łódzkich kolegów - jeden był Żydem, a drugi katolikiem. I chociaż treść była zupełnie oderwana od rzeczywistości, to już wtedy zastanawiałam się nad pewnymi rzeczami. Potem w IV klasie na historii mieliśmy osobny temat poświęcony judaizmowi, aż w końcu w kolejnej klasie dostałam film na VKS "Lata dzieciństwa", opowiadający o dzieciństwie żydowskiego chłopca w obozie koncentracyjnym. Od tego czasu poszerzam swoją wiedzę na ten temat na różne sposoby, z czego najbardziej wspominam odwiedzenie Muzeum Żydów Polskich POLIN w 2016 roku oraz w Fabryce Oskara Schindlera (ten drugi muszę koniecznie jeszcze kiedyś odwiedzić).
wtorek, 10 stycznia 2023
1517. "Nad Jordanem w cieniu rozłożystych drzew"
| Wody Jordanu (arch. własne) |
Już bardziej pod tym względem na moją wyobraźnię działały obrazki w biblii dla dzieci, które ilustrowały powyższą historię, opowiedzianą oczywiście językiem dostosowanym dla najmłodszym, a także jedna z pieśni, którą śpiewaliśmy dawno temu (to już będzie ponad 10 lat) z młodzieżowym zespołem składającym się z animatorów Oratorium:
Oczami wyobraźni jawił mi się obraz ogromnego placu przed zakolem rzeki, w której stał człowiek odziany w skórę. Chociaż wielu miało go za zapowiadanego Mesjasza, Święty Jan kategorycznie temu zaprzeczał ogłaszając, że niebawem przyjdzie Ten, na którego czekają. Często zastanawiam się, czy święty Jan znał Jezusa w podobnym znaczeniu, jak my znamy naszych kuzynów.
Po wysłuchaniu nauki św. Jana Chrzciciela wielu ze zgromadzonych przyjmowało chrzest, polegający najczęściej na zanurzeniu się danej osoby w mętnych wodach rzeki. Nie był to jednak chrzest w tym znaczeniu jakie jest znane chrześcijanom. Chrzest Janowy był jedynie zewnętrznym symbolem przemiany. Gest ten nie pociągał za sobą bezpośredniego Bożego działania w człowieku, a jego skuteczność była zależna od wewnętrznego zaangażowania człowieka. W chrzcie rozumianym w sensie chrześcijańskim miejsce to zajmuje sakrament.
![]() |
| Odczytanie przez księdza Doktora fragmentu Ewangelii opowiadającego o chrzcie Pana Jezusa w Jordanie |
![]() |
| Podobnie jak za czasów Jana Chrzciciela, także i dzisiaj nad Jordan przybywają tłumy ludzi |
| Jedna strona rzeki |
| I druga strona |
sobota, 7 stycznia 2023
1516. Okołoprawniczo
Trudno mi w to uwierzyć, ale większość praktyk mam już za sobą. To jest najlepszy dowód na to, że czas gna do przodu w nieustannym tempie. Za szybko, zdecydowanie za szybko. Nie oznacza to jednak, iż przecieka mi on przez palce, bo w ciągu ostatnich dwóch tygodni wolnego każdą wolną chwilę starałam się poświęcić na pisanie pracy licencjackiej i ogólnie na naukę, której nie brakuje. Ale też i na odpoczynek, który każdemu jest potrzebny.
Praktyki w wydziale kuratorskim działającym przy sądzie przewyższyła moje oczekiwania. Po wydziale krążą plotki, że nie warto tam iść, ponieważ jest nudno i tylko każą czytać ustawy. Owszem, musiałam przeczytać kilka ustaw, ale głównie po to, aby mieć obeznanie w temacie, a nade wszystko - w terminologii prawniczej. Poza tym trochę sobie poczytałam akt z nadzorów i dozorów kuratorskich (niektóre z nich to gotowe scenariusze na horror, a inne - na komedie), ponumerowałam strony w tych aktach, jeżeli była taka potrzeba, poprzepisywałam też ręcznie pisane raporty na komputer. Co prawda opiekunka moich praktyk najchętniej wzięłaby mnie na wywiad, ale z drugiej strony - takie wizyty różnie się kończą. Byłam też raz na sali rozpraw - to była jedna sprawa o zrzeczenie się spadku w imieniu nieletniego dziecka oraz dwie o podwyższenie alimentów. Całkiem ciekawe doświadczenie, chociaż postawa matki dziecka na tej drugiej rozprawie nieco mnie zszokowała. Myślałam, że takie zachowania zdarzają się tylko na "Annie Marii Wesołowskiej" i to tylko na potrzeby serialu. Zaskoczyła mnie też sala rozpraw, która była zdecydowanie mniejsza, niż się tego spodziewałam. Moja opiekunka praktyk planuje mnie jeszcze dwa razy tam wysłać, ale do innych sędziów, abym miała porównanie.
W środę nie idę na praktyki, ponieważ na uczelni mam pierwszą część egzaminu z prawa, a konkretniej z kanonicznego prawa małżeńskiego. A więc dalej obracam się w temacie sądów, tyle że kościelnych. Ale spokojnie, druga część będzie dotyczyła świeckiego materiału, bo cywilnego prawa rodzinnego. Szczerze powiedziawszy, dostaliśmy zagadnienia, jednak one są takie, że albo się zna na nie odpowiedź, albo nie. I nawet za bardzo nie będzie się dało "lać na nie wody". Bo co można wymyśleć na temat "przywileju pawłowego" (możliwość rozwiązania małżeństwa przez osoby, które zawarły je nie będąc ochrzczonymi, a kiedy jedna z nich przyjmie chrzest i dla dobra wiary wskazane jest, aby się one rozwiodły - wiem, że to zawiłe, ale nic na to nie poradzę) albo "przywileju piotrowego" (możliwość rozwiązania małżeństwa, w którym jedna osoba jest nieochrzczona, a ono samo nie zostało skonsumowane)? Dlatego uczę się, chociaż czasami mam wrażenie, że nic jeszcze nie umię.
Trzymajcie się ciepło
czwartek, 5 stycznia 2023
1515. Honoris causa Benedykta XVI
To jednak nie jedyna reprezentantka szkoły wyższej na tym historycznym wydarzeniu. Na pogrzeb udała się bowiem niewielka delegacja "Papieskiego", jak w żargonie nazywana jest uczelnia, z rektorem na czele. Ciekawostką jest, że Uniwersytet Papieski Jana II jest jedną ze szkół wyższych, wchodzących w skład szkół będących pod bezpośrednią władzą Stolicy Apostolskiej. Oznacza to mniej więcej tyle, że większość dokumentów dotyczących jej funkcjonowania zostało podpisanych przez papieża lub osobę przez niego do tego upoważnioną. Czyli decyzję o uruchomieniu kierunku turystyka religijna, na który uczęszczałam, mógł podpisać Ojciec Święty Franciszek, a o pracy socjalnej - papież Benedykt XVI. Jednak papież emeryt był bliski UPJPII również z innego powodu.

Było to swoiste wyznanie wiary w świętych obcowanie. Ta wyjątkowa celebra łączyła niebo i ziemię i wybitnych dwóch papieży naszych czasów.
Eminencjo,
Magnificencje,
Szanowni Państwo
Profesorowie,
Panie i Panowie,
W tej chwili mogę jedynie wyrazić moje najszczersze i najserdeczniejsze podziękowania za wielki zaszczyt, jaki mi zgotowaliście przyznając doctoratus honoris causa. Dziękuję Wielkiemu Kanclerzowi, Jego Eminencji drogiemu Kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi i Władzom akademickim obu Uczelni. Cieszę się przede wszystkim, że w ten sposób jeszcze bardziej pogłębił się mój związek z Polską, z Krakowem, z ojczyzną naszego wielkiego świętego Jana Pawła II. Bez niego bowiem trudno sobie nawet wyobrazić moją drogę duchową i teologiczną. Swoim żywym przykładem ukazał on nam również, jak mogą się ze sobą łączyć radość wielkiej muzyki sakralnej i zadanie wspólnego uczestnictwa w liturgii, podniosła radość i pokorna prostota celebracji wiary.
W latach posoborowych, z nową żarliwością ujawnił się bardzo stary spór w tej kwestii. Ja sam wychowałem się w rejonie Salzburga naznaczony wielką tradycją tego miasta. Było tam czymś naturalnym, że uroczyste Msze św. z towarzyszeniem chóru i orkiestry stanowiły integralną część naszego doświadczenia wiary w celebracji liturgii. Na trwałe, na przykład, wpisało się w moją pamięć, że skoro tylko zabrzmiały pierwsze nuty Mszy Koronacyjnej Mozarta, to jakby otwierało się niebo i można było bardzo głęboko odczuć obecność Pana. Jednakże obok tego obecny już był Ruch Liturgiczny, zwłaszcza za pośrednictwem jednego z naszych kapelanów, który później został wicerektorem, a następnie rektorem Wyższego Seminarium Duchownego we Fryzyndze. Później, podczas moich studiów w bawarskim Monachium, bardzo konkretnie coraz mocniej wnikałem w ruch liturgiczny poprzez wykłady profesora Josepha Paschera, jednego z najważniejszych ekspertów Soboru w tematyce liturgicznej, a zwłaszcza przez życie liturgiczne we wspólnocie seminaryjnej. Tak więc stopniowo wyczuwalne stało się napięcie między participatio actuosa [aktywnym uczestnictwem] zgodnym z liturgią a uroczystą muzyką, która otaczała działanie sakralne, chociaż jeszcze tego tak silnie nie dostrzegałem.
W Konstytucji o Liturgii Soboru Watykańskiego II napisano bardzo wyraźnie: „Z największą troskliwością należy zachowywać i otaczać opieką skarbiec muzyki kościelnej” (114). Z drugiej strony tekst ten podkreśla jako podstawową kategorię liturgiczną participatio actuosa wszystkich wiernych w świętej czynności. To, co w soborowej Konstytucji jest jeszcze zgodnie złączone, później, w recepcji Soboru, było często stawiane w relacji dramatycznego napięcia. Znaczące środowiska Ruchu Liturgicznego utrzymywały, że dla wielkich dzieł chóralnych i dla mszy na orkiestrę w przyszłości miejsce będzie tylko w salach koncertowych, a nie w liturgii, gdzie może być miejsce tylko dla śpiewu i wspólnej modlitwy wiernych. Z drugiej strony było zakłopotanie z powodu zubożenia kulturowego Kościoła, które musiało stąd wynikać. Jak można pogodzić te dwie rzeczy? Jak realizować Sobór w jego całości? Takie pytania narzucały się mnie i wielu innym wiernym, zarówno ludziom prostym, jak i osobom posiadającym wykształcenie teologiczne.
W tym momencie warto może postawić pytanie podstawowe: Czym właściwie jest muzyka? Skąd pochodzi i do czego zmierza? Myślę, że można wskazać trzy „miejsca”, z których wypływa muzyka.
Pierwszym jej źródłem jest doświadczenie miłości. Kiedy ludzie byli zauroczeni miłością, otwierał się im inny wymiar istnienia, nowa wielkość i perspektywa rzeczywistości. Pobudzała ona także do wyrażania siebie w nowy sposób. Poezja, śpiew i w ogóle muzyka zrodziły się z tego doświadczenia wstrząsu, z tego otwierania się nowego wymiaru życia.
Drugim źródłem muzyki jest doświadczenie smutku, dotknięcie śmiercią, bólem i otchłaniami istnienia. Także i w tym przypadku otwierają się w przeciwnym kierunku nowe wymiary rzeczywistości, które nie mogą znaleźć odpowiedzi w samych tylko słowach.
Wreszcie trzecim miejscem pochodzenia muzyki jest spotkanie z tym, co Boże, od początku w jakiejś mierze definiującym to, co ludzkie. Tu najbardziej jest obecne coś zupełnie innego i coś zupełnie wielkiego, co pobudza w człowieku nowe sposoby wyrażania siebie. Może da się powiedzieć, że w istocie także w dwóch pozostałych obszarach – miłości i śmierci – dotyka nas tajemnica Boga, a więc w tym sensie dotknięcie przez Boga stanowi w sumie źródło muzyki. To wzruszające, gdy dostrzegamy, że na przykład w Psalmach ludziom nie wystarcza już sam tylko śpiew i znajdujemy odwołanie do wszystkich instrumentów: rozbudzona zostaje ukryta muzyka stworzenia, jej tajemniczy język. Wraz z Psałterzem, w którym mamy do czynienia z dwoma motywami miłości i śmierci, znajdujemy się wprost u źródeł muzyki Kościoła Bożego. Można powiedzieć, że jakość muzyki zależy od czystości i wspaniałości spotkania z tym, co Boże, z doświadczeniem miłości i cierpienia. Im bardziej czyste i prawdziwe jest to doświadczenie, tym czystsza i wspanialsza będzie także muzyka, która z niego się rodzi i rozwija.
W tym miejscu chciałbym wyrazić myśl, która w ostatnim czasie pochłaniała mnie coraz bardziej, tym bardziej, im częściej różne kultury i religie wchodzą między sobą w relacje. W ramach najróżniejszych kultur i religii obecna jest wielka literatura, świetna architektura, malarstwo i wspaniałe rzeźby. I wszędzie jest także muzyka. A jednak w żadnym innym środowisku kulturalnym nie ma muzyki o wielkości dorównującej tej, która zrodziła się w kontekście wiary chrześcijańskiej: od Palestriny do Bacha, Haendla, aż po Mozarta, Beethovena i Brucknera. Muzyka zachodnia jest czymś wyjątkowym, nie mającym sobie równych w innych kulturach. To powinno skłonić nas do zastanowienia.
Oczywiście, muzyka zachodnia wykracza daleko poza dziedzinę religijną i kościelną. A jednak swoje najgłębsze źródło znajduje w liturgii, w spotkaniu z Bogiem. Jest to bardzo wyraźne u Bacha, dla którego chwała Boga stanowi w ostateczności cel całej muzyki. Wspaniała i czysta odpowiedź muzyki zachodniej rozwinęła się w spotkaniu z Bogiem, który w liturgii uobecnia się nam w Jezusie Chrystusie. Ta muzyka jest dla mnie wyrażeniem prawdy chrześcijaństwa. Tam, gdzie rozwija się taka odpowiedź, miało miejsce spotkanie z prawdą, z prawdziwym Stwórcą świata. Dlatego wielka muzyka sakralna jest rzeczywistością o randze teologicznej oraz o trwałym znaczeniu dla wiary całego chrześcijaństwa, chociaż nie jest konieczne, aby wykonywana była zawsze i wszędzie. Z drugiej jednak strony, jest również jasne, że nie może zniknąć z liturgii i że jej obecność może być szczególnym sposobem uczestnictwa w świętych obrzędach, w tajemnicy wiary.
Jeśli myślimy o liturgii celebrowanej przez świętego Jana Pawła II na każdym kontynencie, widzimy całą szerokość możliwości ekspresyjnych wiary w wydarzeniu liturgicznym. Widzimy także jak wspaniała muzyka tradycji zachodniej nie jest obca liturgii, ale w niej się zrodziła i rozwinęła, a w ten sposób nieustannie na nowo przyczynia się do jej kształtowania. Nie znamy przyszłości naszej kultury i muzyki sakralnej. Ale jedno jest jasne: tam, gdzie rzeczywiście zachodzi spotkanie z Bogiem żywym, który w Chrystusie przychodzi do nas, tam rodzi się i nieustannie na nowo się rozwija także odpowiedź, której piękno pochodzi z samej prawdy.
Działalność obydwu uczelni, które przyznają mi ten doktorat honoris causa, stanowi istotny przyczynek, aby wielki dar muzyki pochodzącej z tradycji wiary chrześcijańskiej pozostawał żywy i pomagał, by twórcza siła wiary także w przyszłości nie gasła. Za to wam wszystkim serdecznie dziękuję, nie tylko za zaszczyt, jakim mnie obdarzyliście, ale także za całą pracę, jaką wykonujecie w służbie pięknu wiary. Niech Pan was wszystkich błogosławi!
środa, 4 stycznia 2023
1514. Ten kto się urodził, musi też umrzeć
- Emilian mawiał, że nie ma nic ważniejszego w jego życiu niż rodzina i teatr. Gotów był dla nich zrobić wszystko, by nie stała się im żadna krzywda. Powiedzieć, że był wybitnym aktorem, to jak nic nie powiedzieć. Dostał powołanie. Ten dar od Boga absolutnie wykorzystał. I dziękował Bogu za wszystko - mówił ksiądz odprawiający mszę pogrzebową.
![]() |
| Ciało Benedykta XVI w bazylice św. Piotra w Watykanie |
To, co działo się w Watykanie od chwili śmierci papieża Benedykta XVI, jest całkowitą nowością, ponieważ nie ma w tej sprawie żadnego precedensu. Przygotowania do uroczystości pogrzebowych są niecodzienne, tak jak prawie dekadę temu w niecodzienny sposób organizowano życie Watykanu po sensacyjnej rezygnacji Josepha Ratzingera i przyznania mu zupełnie nowego tytułu "emerytowanego papieża". Co ciekawe, był nim dłużej (prawie 10 lat) niż głową Kościoła katolickiego (był nim niecałe 8 lat).
Nigdy w nowożytnej historii Kościoła nie było też tak, by po abdykacji były papież żył w bliskim sąsiedztwie obecnego - w odległości kilkuset metrów. Tyle bowiem dzieli Dom Świętej Marty, w którym mieszka Franciszek od dawnego budynku klasztornego Matter Ecclesiae w Ogrodach Watykańskich, gdzie przebywał Benedykt XVI.
Po śmierci papieża - emeryta jego ciało na krótko wystawiono w klasztornej kaplicy, a 2 stycznia przeniesiono je do bazyliki Świętego Piotra. Tam wierni mogli oddać mu hołd. Ta procedura przewidziana była dotąd tylko w przypadku śmierci urzędującego papieża.
Wystawieniu ciała Benedykta XVI towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Wprowadzono je w związku z przybyciem do Watykanu tysięcy wiernych. Teren w rejonie placu Świętego Piotra wraz z prowadzącej do niego via della Conciliazione pilnowany jest przez wzmocnione patrole sił porządkowych. Barierki wyznaczają korytarze, którymi poruszają się wierni.
Same uroczystości pogrzebowe papieża seniora rozpoczną się w czwartek o godzinie 9:30 Mszą na placu Świętego Piotra. Zgodnie z informacjami dyrektora biura prasowego Watykanu, Mattea Bruni, podstawę liturgii pogrzebowej Benedykta XVI będzie tradycyjna Msza święta po śmierci papieża. Zostaną jednak wprowadzone w niej pewne zmiany.
Jest to potwierdzeniem tego, że wszystko co wiąże się ze śmiercią papieża seniora jest taką samą nowością, jaką było jego ustąpienie w lutym 2013 r. Teraz wszystko musi być dostosowane do tych niecodziennych okoliczności.
Pomimo tego, że w przeszłości kilkoro papieży abdykowało, to nowością będzie też to, że urzędujący papież będzie przewodniczył uroczystością pogrzebowym swojego poprzednika. Wiadomo też, że zgodnie z życzeniem Benedykta XVI, uroczystości pogrzebowe odbędą się "pod znakiem prostoty". Jak zapewnił Bruni "pogrzeb będzie uroczysty, ale skromny".
Na Mszę pogrzebową nie będą potrzebne żadne karty wstępu.
Według księdza Piotra Bajora z watykańskiej Dykasterii ds. Kultury i Edukacji pogrzeb będzie miał charakter papieski, jednak część procedur zostanie zmieniona albo zmodyfikowana. Nie będą zastosowane reguły zawarte w Konstytucji apostolskiej Universi Dominici gregis, która określa czynności, które mają być przeprowadzone po śmierci papieża, a są związane z jego pogrzebem i z wyborem następcy. Nie wiadomo też czy będzie dziewięć dni modlitw za zmarłego papieża. Jest to określone w konstytucji, ponieważ po dziewięciu dniach odbywa się konklawe. Teraz jednak nie mamy sede vacante. - Myślę, że ryt będzie zachowany tak, jakby to był urzędujący papież - przypuszcza duchowny.
Po uroczystościach na placu św. Piotra ciało byłego papieża zostanie pochowane w Grotach Watykańskich. Benedykt XVI spocznie w podziemiach bazyliki Świętego Piotra, dokładnie tam, gdzie do beatyfikacji w 2011 r. znajdował się grób jego poprzednika Jana Pawła II. Po beatyfikacji polskiego papieża jego grób został przeniesiony z Grot Watykańskich do bazyliki Świętego Piotra (do kaplicy św. Sebastiana).
W Polsce 5 stycznia, po pogrzebie emerytowanego papieża, w wielu kościołach zostaną odprawione Msze święte w jego intencji. Niektórzy biskupi poprosili także o modlitwę różańcową oraz uruchomienie dzwonów kościelnych o godz. 9:30 czyli w momencie rozpoczęcia pogrzebu (zabrzmią one w archidiecezji gdańskiej i poznańskiej oraz diecezjach płockiej i sandomierskiej).
Na pogrzebie pojawią się oficjalne delegacje z Włoch oraz ojczyzny kard. Josepha Ratzingera - Niemiec. Na ich czele staną prezydenci obu państw: Sergio Mattarella oraz Frank-Walter Steinmeier. Spodziewani są też przywódcy z wielu krajów. Wśród nich m.in. prezydent Polski Andrzej Duda wraz z premierem Mateuszem Morawieckim, kanclerz Niemiec Olaf Scholz, prezydent Portugalii Marcelo Rebelo de Sousa, prezydentka Węgier Katalin Novak oraz królowa Zofia z Hiszpanii. We wtorek hołd niemieckiemu papieżowi oddał premier Węgier, Victor Orban. Jeśli chodzi o polskich duchownych, to do Watykanu na pewno pojadą prymas abp Wojciech Polak, przewodniczący KEP i metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski oraz metropolita warszawska kard. Kazimierz Nycz.












