Taki mój epilog do wczoraj przeczytanej książki...
"Orlątkom lwowskim"
Malutki chłopczyku z lwowskiej ulicy,
o odwadze wielkiej, niczym bochen chleba.
Swą małą ojczyznę chciałeś dziś ocalić.
bo taka była twego serca potrzeba.
I poszłeś chłopczyku za Polskę się bić,
z ogromnym karabinem w ręce.
wśród nocnej ciszy tak bardzo waliło,
te twoje młodzieńcze serce.
Matkę zostawiłeś w rodzinnej kamienicy,
nic jej nie mówiłeś, że idziesz do boju.
A ona codziennie wygląda z nadzieją.
Z okna w Twym dziecinnym, malutkim pokoju.
Ojca spotkałeś wychodząc przez bramę,
z jego poważną jak zwykle miną.
A on powiedział tylko jedno zdanie:
"Niech Cię Bóg błogosławi mój synu".
Gdy stałeś na czatach na barykadzie,
śmiertelna kula twe serce dopadła.
Zleciałeś chłopczyku z wysokiego murku,
niczym młode orlę, co wypadło z gniazda.
Choć było to dawno, przed wieloma laty.
Wśród innych Orląt Lwowskich dzisiaj spoczywasz,
na pięknym cmentarzu, w dębowej trumience.
Kiedy na nim będę z wielkim wzruszeniem,
zapalę Ci znicza w mej wielkiej podzięce.
Moje motto
„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"
Jaki był ten dzień
"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 listopada 2018
czwartek, 1 lutego 2018
667. Historia jednego rysunku
Kiedy 15 lat temu, 1 lutego 2003 roku, wahadłowiec kosmiczny Columbia uległ zniszczeniu podczas powrotu na Ziemię, niewielu ludzi wiedziało o tym, jak niezwykła rzecz znajdowała się na niego pokładzie.
Najpierw jednak cofnijmy się w czasie do okresu II wojny światowej. Czternastoletni Petr Ginz trafia do obozu koncentracyjnego Theresienstadt. Jego ojcem był znawca języka esperanto - Otto Ginz, który poznał matkę chłopca, Marie, podczas jednego z kongresów poświęconych sztucznemu językowi. Petr od urodzenia wykazywał wiele zainteresowań, w tym literackich, historycznych, malarskich, socjologicznych, geograficznych czy też technicznych. Napisał 5 powieści w stylu książek Juliusza Verne'a, które zilustrował obrazkami własnego autorstwa. Posługiwał się też biegle językiem esperanto. Po wybuchu II wojny światowej wyszło rozporządzenie, że dzieci pochodzące z mieszanych rodzin(Otto Ginz był Żydem, natomiast matka nie) mają trafić do obozu w Theresienstadt. Petr pojawia się tam w październiku 1942 roku i zostaje umieszczony w tzw. Domie 1. Pomimo trudnej sytuacji, on w dalszym ciągu starał się poszerzać swoją wiedzę, n.p. poprzez wypożyczanie i czytanie książek ze znajdującej się na terenie obozu biblioteki. Wkrótce założył i wydawał czasopismo "Vedem", które ukazywało się na terenie obozu w każdy piątek przez dwa lata. Wraz z nim redagowało go kilku innych chłopców mieszkających w tym samym baraku. Często płacił im za wykonaną pracę żywnością, którą rodzina przysyłała mu w paczce. Wiadomo, że jego artykuły były podpisywane pseudonimem Academy. Był też autorem słownika esperanto - czeskiego oraz kilku opowieści, które niestety zaginęły. Petr wyjechał jednym z ostatnich transportów do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie został zgładzony prawdopodobnie 28 września 1944, w wieku 16 lat. Tuż przed wywózką przekazał większość swoich obrazków i pism siostrze, która pomimo tego, że znajdowała się w tym samym obozie, przeżyła wojnę. Dzięki temu zachował się niezwykły rysunek przedstawiający widok Ziemi z księżyca, który został wykonany na długo przed tym, jak człowiek poleciał na podbój kosmosu.
1 lutego 2003 roku prom Columbia wracał z kolejnej jego misji na Ziemię. Na jego pokładzie znajdował się pierwszy astronauta pochodzący z Izraela, Ilan Ramon. Jego matka i babcia ocalały z Auschwitz. Ramon zabrał ze sobą na pokład wahadłowca m.in. Torę, którą wyniesiono z obozu koncentracyjnego oraz replikę obrazka Petra Ginza przedstawiającą Ziemię z księżyca. W czasie wchodzeniu w ziemską atmosferę prom uległ zniszczeniu w wyniku uszkodzenia osłony termicznej na krawędzi natarcia lewego skrzydła, które powstało w czasie wznoszenia po starcie z powodu fragmentu pianki osłaniającej zbiornik zewnętrzny wahadłowca. Oderwał się on od zbiornika i uderzył w skrzydło orbitera, co spowodowało dziurę o średnicy 25 cm. To przez nią prawdopodobnie w trakcie przelotu przez termosferę, gorące gazy dostały się do jego środka. W czasie wejścia w atmosferę w ostatnich minutach lotu, uszkodzenie okazało się za poważne. 16 minut przed planowanym lądowaniem Columbia spłonęła doszczętnie - zginęła cała załoga(7 astronautów), a także zabytkowa Tora i replika rysunku Petra Ginza. Co ciekawe, katastrofa wydarzyła się w 75 rocznicę urodzin chłopca(Petr przyszedł na świat 1 lutego 1928 roku).
A poza tym wczorajsza kolacja u księży raczej się udała. W każdym razie chyba nikt się nie potruł. I nawet proboszcz przemówił "ludzkim głosem". Fajna nawet inicjatywa. Zwłaszcza, że i ksiądz Tomek i ksiądz Oskar wydobrzeli już na tyle, że usiedli z nami. Jeszcze w drodze kościół - Oratorium Boski Oski mi tłumaczył dlaczego z tym Drugim Czytaniem wyszło jak wyszło, ale największe rozczarowanie już mi przeszło.
niedziela, 31 grudnia 2017
649. Zabawa na 102
Jeżeli sięgnę pamięcią wstecz, gdzieś do otwarcia budynku parafialnego Domu Młodzieżowego, to robiono w nim dyskoteki dla scholi oraz ministrantów. Andrzejkowa, karnawałowa, na rozpoczęcie i zakończenie "sezonu" było ognisko i też jakieś potańcówki. Ostatnia tego typu impreza miała miejsce w listopadzie 2013 roku, jeszcze za księdza J. Pamiętam jeszcze, jak na moim poprzednim blogu wybuchła afera, bo jedna osoba stwierdziła, że skoro dyskoteka nazywa się "andrzejkowa" to na pewno będą wróżby. A skoro będą wróżby, to na pewno pójdziemy za nie do piekła bo w Piśmie Świętym(tutaj padła nawet księga, werset i rozdział) jest tak i tak napisane. Jednak po przedstawieniu naszej animatorskiej wizji tego wszystkiego księdzu proboszczowi uzyskaliśmy jego pełne poparcie. Wróżby też były, a raczej jedna - Bóg kocha każdego z nas(myślicie, że na pewno pójdę za nią do piekła?). A potem jakoś to ucichło. I kłótnie na blogu(cięta riposta sprawiła, że osoba ta już się nie wypowiadała), i wszelkie imprezy, nie licząc Światowych Dni Młodzieży.
Dlatego byłam szczerze zaskoczona pomysłem naszego nowego proboszcza, aby zorganizować dla dzieci zabawę z okazji sylwestra. Najpierw miała być ona na andrzejki, ale coś nie pykło. I została przesunięta na wczoraj, czyli 30 grudnia. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nikt nam właściwie nie powiedział, co my mamy na niej robić. Jeszcze w piątek, kiedy o 18:00 rozdzielaliśmy kadzidło i kredę do woreczków na 6 stycznia, zeszedł do nas ksiądz Oskar i słabiutkim głosem oznajmił nam, że ksiądz probi jeszcze mu nie powiedział, co mamy robić. W tej niewiedzy trwaliśmy do 15 następnego dnia. A nawet dłużej. Poszliśmy więc na spontan i po entej sprzeczce z proboszczem w końcu doszliśmy do kompromisu. Chociaż po 24 godzinach dalej nie wiem, dlaczego nie mogliśmy napompować balonów przed imprezą, a potem chłopcy na szybko musieli je pompować, bo nagle były potrzebne do zabawy. Dla mnie to trochę bez sensu, bo na jedno wyszło, ale dobra. Tak samo mam pewne zastrzeżenia co do listy przebojów, którą nam ksiądz proboszcz podrzucił. Wydaje mi się, że nawet ich nie przejrzał i tylko ściągnął jakieś playlisty, bo większość tytułów brzmiała nieco dwuznacznie. Dzieciaków przyszło z 30 sztuk, czyli o 100% więcej, niż wróżył w piątek ksiądz Oski. Niestety, nie dane mu było tego zobaczyć na żywo, bo walczył w swoim pokoju z przeziębieniem. Ale przynajmniej dzisiaj na Mszy był trochę bardziej do życia, niż przez ostatni tydzień. No i dzieciaki jako tako się bawiły, a to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze. Zresztą sami zobaczcie:
Po tych 2,5 godzinie zabawy padłam ze zmęczenia, a tutaj jeszcze trzeba było ogarnąć dół Domu Młodzieżowego, gdzie była zabawa. Na szczęście proboszcz poszedł już do kościoła na Mszę wieczorną, bo podejrzewam, że znowu było by ale, zaś jedyne co dobiegało do naszych uszu, to kaszel Boskiego Oskiego(w sumie dobry jest - mieszka tak jakby na 2 piętrze, licząc że jadalnia to parter, a słychać go trzy poziomy niżej). W godzinę uwinęliśmy się ze wszystkim i na koniec poszliśmy do pizzerii w ramach wspólnotowej wieczerzy wigilijnej. Nie pytajcie dlaczego w pizzerii na pizzy, a nie tradycyjnie przy stole wigilijnym, bo to dłuższa historia. Trochę nam żal było, że nasz opiekun leżał w łóżku(przynajmniej w teorii, bo praktyka mogła być różna), ale chyba lepiej, żeby chociaż przez tych kilka dni się podkurował, niż ciągać go w zimie przez pół miasta. Bo trzeba powiedzieć, że sypnęło nam wczoraj śniegiem, a i mróz się pojawił. Tym bardziej, że znając Boskiego to pewnie znowu założyłby polarek... Można i tak.
W pizzerii nie siedzieliśmy długo, akurat tyle, aby można było zjeść po dwa kawałki pizzy i pograć w zwędzony księdzu "Monopoly" w wersji karcianej. W sumie już o 21:30 byłam w domu. Nie miałam już siły włączać komputera, a i przy czytaniu książki(akurat kończę czytać książkę o księżnej Dianie "Diana. Nie spełnione sny") oczy same mi się zamykały, więc po prostu poszłam spać.
A dzisiaj, dziś już ostatni dzień roku 2017. A za razem święto Bożej Rodziny. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie - jakie są te nasze rodziny. Każdy z nas chce, aby nasza rodzina była święta. Ale co to tak naprawdę oznacza? Czy święta rodzina musi być beztroska, bezkonfliktowa, taka, w której dzieci nie sprawiają żadnych problemów rodzicom? Niekoniecznie. Dla mnie święta rodzina to taka, jak ta z wiersza, którego słowa jakoś tak same przyszły mi do głowy:
Bogata jest moja rodzina,
nie materialnie, lecz duchowo.
Każdy szacunek sobie okazuje,
rodzic, dziecko z uwagą wysłuchuje.
A kiedy wrócimy z zajęć swych do domu,
przy stole w jadalni wspólnie rozmawiamy.
Nasze tematy dotyczą wszystkiego,
swoje problemy i radości znamy.
W naszej rodzinie przodują radości,
choć uczucie smutku jest nam dobrze znane.
Starsi wybaczają wszelkie niejasności,
i każde dziecko jest bardzo kochane.
I właśnie takiej atmosfery rodzinnej życzę każdemu z Was w tym nadchodzącym, 2018 roku. A teraz świętujcie tą ostatnią noc w tym roku, czy to na zabawie, czy to w domowym zaciszu. Do siego roku!
W pizzerii nie siedzieliśmy długo, akurat tyle, aby można było zjeść po dwa kawałki pizzy i pograć w zwędzony księdzu "Monopoly" w wersji karcianej. W sumie już o 21:30 byłam w domu. Nie miałam już siły włączać komputera, a i przy czytaniu książki(akurat kończę czytać książkę o księżnej Dianie "Diana. Nie spełnione sny") oczy same mi się zamykały, więc po prostu poszłam spać.
A dzisiaj, dziś już ostatni dzień roku 2017. A za razem święto Bożej Rodziny. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie - jakie są te nasze rodziny. Każdy z nas chce, aby nasza rodzina była święta. Ale co to tak naprawdę oznacza? Czy święta rodzina musi być beztroska, bezkonfliktowa, taka, w której dzieci nie sprawiają żadnych problemów rodzicom? Niekoniecznie. Dla mnie święta rodzina to taka, jak ta z wiersza, którego słowa jakoś tak same przyszły mi do głowy:
![]() |
| "Święta Rodzina z ptaszkiem" Bartolomé Esteban Murillo źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ta_Rodzina_z_ptaszkiem |
Bogata jest moja rodzina,
nie materialnie, lecz duchowo.
Każdy szacunek sobie okazuje,
rodzic, dziecko z uwagą wysłuchuje.
A kiedy wrócimy z zajęć swych do domu,
przy stole w jadalni wspólnie rozmawiamy.
Nasze tematy dotyczą wszystkiego,
swoje problemy i radości znamy.
W naszej rodzinie przodują radości,
choć uczucie smutku jest nam dobrze znane.
Starsi wybaczają wszelkie niejasności,
i każde dziecko jest bardzo kochane.
I właśnie takiej atmosfery rodzinnej życzę każdemu z Was w tym nadchodzącym, 2018 roku. A teraz świętujcie tą ostatnią noc w tym roku, czy to na zabawie, czy to w domowym zaciszu. Do siego roku!
wtorek, 15 sierpnia 2017
566. Czteropak dzisiejszej daty
15 sierpnia to taki dziwny dzień...
15 sierpnia przypada liturgiczne wspomnienie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zgodnie z tradycją katolicką Matka Boża była jedną z trzech osób(obok starotestamentowego Eliasza i Henocha), która nie umarła, lecz zasnęła, zaś po tym miała być wzięta przez Anioły z duszą i ciałem do Nieba. Nie jest to jednak równoznaczne z rozstrzygnięciem kwestii odwiecznego problemu, czy Maryja umarła, czy też zasnęła. Jest to najpóźniej ogłoszony ze wszystkich dogmatów dotyczących Matki Bożej - został przedstawiony światu dopiero 1 listopada 1950 roku przez papieża Piusa XII. Spośród odłamów chrześcijaństwa wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest uznawane tylko przez kościół katolicki. Od wielu lat, jeżeli nie wieków, tego dnia rzesze wiernych pielgrzymują na Jasną Górę oraz do Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje Zaśnięcia Maryi Panny oraz jej Wniebowzięcia. W tym roku chciałam nawet jechać do Kalwarii, aby znowu uczestniczyć w tej pięknej uroczystości, pokonała mnie jednak własna słabość... Z drugiej jednak strony, patrząc od strony anomalii pogodowych, jakie miały miejsce w ubiegły weekend, może dobrze i bezpieczniej, że nie pojechałam...? Bardzo ciekawie do tego nawiązał w jednym ze swych kazań biskup Lozanny, św. Amadeusz: "Oblubienica obsypana tak niezwykłymi dobrami, Matka
jedynego Oblubieńca, słodka i urzekająca wdziękiem, niby źródło ogrodów
duchowych, studnia wód żywych i ożywiających, które spływają z Bożego
Libanu, zsyłała z góry Synaj na wszystkie narody bliskie i dalekie
strumienie pokoju i potoki łask niebieskich. Gdy zatem Królowa dziewic
pośród radości aniołów, wesela archaniołów, okrzyków niebian została
wzięta do nieba przez Boga i swojego Syna, Króla królów, wtedy spełniło
się proroctwo psalmisty, który mówił do Pana: "Królowa stoi po Twojej
prawicy, w szacie wzorzystej i złotogłowiu"."
W polskiej tradycji dodatkowo święto Wniebowzięcia Matki Boskiej łączy się ze wspomnieniem Matki Bożej Zielnej, a co za tym idzie, że święceniem ziół leczniczych.
W polskiej tradycji dodatkowo święto Wniebowzięcia Matki Boskiej łączy się ze wspomnieniem Matki Bożej Zielnej, a co za tym idzie, że święceniem ziół leczniczych.
![]() |
| Procesja Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny(źródło: http://kalwaria.eu) |
15 sierpnia 1534 roku Ignacy Loyola miał powołać do życia Towarzystwo Jezusowe, czyli po prostu zakon jezuitów, z którego wywodzi się papież Franciszek. Oprócz Jorge Mario Bergoglio do zakonu należeli m.in. św. Franciszek Ksawery(zresztą był jednym z jego założycieli), Jakub Wujek(znany z tzw. "Biblii Wujka", czyli przekładu Pisma Świętego na język polski), Piotr Skarga(wybitny kaznodzieja), Jan Woronicz(Prymas Królestwa Polskiego z przełomu XVIII i XIX wieku), święty Andrzej Bobola, czy też patron polskiej młodzieży - św. Stanisław Kostka.
15 sierpnia to także rocznica jednej z najważniejszych i najbardziej znaczących bitew w historii naszego kraju - Bitwy Warszawskiej, nazywana także Cudem nad Wisłą. Trudno mi w kilku słowach napisać coś na ten temat - poczekam z tym może do okrągłej, setnej rocznicy tego wydarzenia(mam nadzieję, że blog będzie jeszcze wtedy istniał 😊). Jedno jest pewne - gdyby nie geniusz strategiczny Józefa Piłsudskiego, być może druga wojna światowa wybuchłaby już w 1920 roku, bądź też powtórzyłaby się historia sprzed kilkunastu lat, kiedy kraj był jeszcze pod zaborami? Dzięki temu i ofiarności wielu żołnierzy, którzy zginęli na polu bitwy, jeszcze przez kilkanaście lat cieszyliśmy się wolną ojczyzną...
![]() |
| Jerzy Kossak - "Cud nad Wisłą" |
Aktualnie 15 sierpnia obchodzimy także Dzień Wojska Polskiego, który jest świętem wszystkich sił zbrojnych naszego kraju. Dzień ten został ustanowiony w 1923 roku na pamiątkę wspomnianej wcześniej Bitwy Warszawskiej i obchodzony był do 1947 roku. Następnie został on przeniesiony na dzień 12 października, kiedy przypada rocznica bitwy pod Lenino(brała w niej udział dewiza im. Tadeusza Kościuszki). Do swojej pierwotnej daty Dzień Wojska Polskiego został przywrócony w 1992 roku. Najbardziej widowiskowe obchody, z udziałem władz państwowych, mają miejsce w Warszawie. Widowiskową paradę wojskową transmituje nawet telewizja, aby jak najwięcej osób mogło ją zobaczyć. Są przemówienia, gratulacje i odznaczenia dla wyróżniających się żołnierzy różnych szczebli i profesji. Podkreślany jest profesjonalizm i zaangażowanie naszych wojsk w sprawy pokojowe na świecie. W tym roku dodatkowo odznaczono dowódcę wojsk lądowych USA w Europie - generała broni Bena Hodgesa.
Żołnierzom polskim
Niełatwa jest Wasza służba,
w obronie ukochanego kraju,
nierzadko w słonecznej spiekocie
i w ciężkim kasku na głowie,
z karabinem w dłoni.
Albo w największych mrozach,
kiedy cholewki ślizgają się w czasie biegu po bruku.
Wypatrywanie wrogów, pilnowanie granic,
liczne misje pokojowe.
I pokryte bliznami ciało
zamiast pięknych zdjęć z młodości.
Mogliście być dyrektorami wielkich fabryk,
albo sławnymi lekarzami.
Ale wybraliście anonimowość
i walkę w razie potrzeby o wolność naszej ojczyzny.
I za to będziemy Wam wdzięczni po wsze czasy...
Żołnierzom polskim
Niełatwa jest Wasza służba,
w obronie ukochanego kraju,
nierzadko w słonecznej spiekocie
i w ciężkim kasku na głowie,
z karabinem w dłoni.
Albo w największych mrozach,
kiedy cholewki ślizgają się w czasie biegu po bruku.
Wypatrywanie wrogów, pilnowanie granic,
liczne misje pokojowe.
I pokryte bliznami ciało
zamiast pięknych zdjęć z młodości.
Mogliście być dyrektorami wielkich fabryk,
albo sławnymi lekarzami.
Ale wybraliście anonimowość
i walkę w razie potrzeby o wolność naszej ojczyzny.
I za to będziemy Wam wdzięczni po wsze czasy...
niedziela, 14 sierpnia 2016
377. Przeżyjmy to jeszcze raz, tylko ćwierć wieku później
![]() |
| Stacja XVIII - Wniebowstąpienie |
Będąc na Jasnej Górze lubię zajść na górną kondygnację przybudówki obok
kaplicy z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Od 2001 roku znajduje
się tam cykl 18 obrazów namalowanych przez częstochowskiego artystę,
Jerzego Dudę-Gracza, jako wotum za jubileusz chrześcijaństwa. Składa się
na niego XIV tradycyjnych stacji Drogi Krzyżowej, jak również cztery
dodatkowe. Wszystkie osadzone są w niezwykłej scenerii współczesności,
co nadaje im niesamowitego wydźwięku.
Pamiętam jak pierwszy raz odwiedziłam Częstochowę w listopadzie 2005 roku. Była to parafialna pielgrzymka dziękczynna za konsekrację naszej świątyni, na którą czekaliśmy od początku istnienia parafii, czyli od 1983 roku. Wcześniej Msze Święte odbywały się po domach prywatnych, a następnie w zaaranżowanym baraku. W owym biednym baraku zostałam ochrzczona, a kilka lat później przyjęłam do serca Pana Jezusa. Było ciasno, ciemno, biednie, z tyłu w przybudówce mieściła się skromna kancelaria. W ciągu kilku lat udało się postawić nową świątynię, a w ostatnią niedzielę października została ona uroczyście oddana do użytku. Zaś grupa parafian postanowiła podziękować za ten piękny dzień, udając się do Leśniowa, a następnie na Jasną Górę. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam "Golgotę Jasnogórską" Jerzego Dudy-Gracza. O samej Golgocie opowiem innym razem, bo to jest niezwykle ciekawy cykl obrazów, dzisiaj jednak pragnę zwrócić uwagę na ostatni z nich zatytułowany "Wniebowstąpienie". Do dzisiaj pamiętam, jak oprowadzająca nas przewodniczka zapytała, czy ktoś z grupy był w Częstochowie podczas Światowych Dni Młodzieży w 1991 roku. Jedna osoba podniosła w górę rękę. Przewodniczka szeroko uśmiechnęła się, po czym zdradziła nam pewną tajemnicę: "W takim razie jest pan/pani(nie pamiętam już płci tej osoby) jedną z tych kropeczek znajdujących się na tym obrazie". Pan Jerzy Duda - Gracz umiejscowił bowiem akcję ostatniej stacji "Jasnogórskiej Golgoty" w dniu 14 lub 15 sierpnia 1991, kiedy na wałach jasnogórskich oraz ulicach okalających częstochowski klasztor paulinów przebywała rzesza ponadmilionowej młodzieży uczestniczącej w VI Światowym Dniu Młodzieży.
Właśnie mija 25 lat od tego wydarzenia. Wiem, że wśród moich czytelników są też uczestnicy tamtego spotkania. W takim razie i oni znajdują się na tym wymownym obrazie. Inaczej być przecież nie może. A dla przypomnienia tamtych szczególnych chwil wrzucam filmik ukazujący w skrócie VI Światowy Dzień Młodzieży wraz z jego najważniejszymi momentami.
Szczerze powiedziawszy kilka razy uroniłam łzę oglądając go. Czy i Wam też się to przytrafiło? Mam nadzieję, że za kolejne 25 lat będziemy równie gorąco wspominali XXXI Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. A na koniec pozwolę sobie zamieścić akt zawierzenia młodzieży całego świata wypowiedziany w tamtych dniach w kilku językach:
Pamiętam jak pierwszy raz odwiedziłam Częstochowę w listopadzie 2005 roku. Była to parafialna pielgrzymka dziękczynna za konsekrację naszej świątyni, na którą czekaliśmy od początku istnienia parafii, czyli od 1983 roku. Wcześniej Msze Święte odbywały się po domach prywatnych, a następnie w zaaranżowanym baraku. W owym biednym baraku zostałam ochrzczona, a kilka lat później przyjęłam do serca Pana Jezusa. Było ciasno, ciemno, biednie, z tyłu w przybudówce mieściła się skromna kancelaria. W ciągu kilku lat udało się postawić nową świątynię, a w ostatnią niedzielę października została ona uroczyście oddana do użytku. Zaś grupa parafian postanowiła podziękować za ten piękny dzień, udając się do Leśniowa, a następnie na Jasną Górę. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam "Golgotę Jasnogórską" Jerzego Dudy-Gracza. O samej Golgocie opowiem innym razem, bo to jest niezwykle ciekawy cykl obrazów, dzisiaj jednak pragnę zwrócić uwagę na ostatni z nich zatytułowany "Wniebowstąpienie". Do dzisiaj pamiętam, jak oprowadzająca nas przewodniczka zapytała, czy ktoś z grupy był w Częstochowie podczas Światowych Dni Młodzieży w 1991 roku. Jedna osoba podniosła w górę rękę. Przewodniczka szeroko uśmiechnęła się, po czym zdradziła nam pewną tajemnicę: "W takim razie jest pan/pani(nie pamiętam już płci tej osoby) jedną z tych kropeczek znajdujących się na tym obrazie". Pan Jerzy Duda - Gracz umiejscowił bowiem akcję ostatniej stacji "Jasnogórskiej Golgoty" w dniu 14 lub 15 sierpnia 1991, kiedy na wałach jasnogórskich oraz ulicach okalających częstochowski klasztor paulinów przebywała rzesza ponadmilionowej młodzieży uczestniczącej w VI Światowym Dniu Młodzieży.
Właśnie mija 25 lat od tego wydarzenia. Wiem, że wśród moich czytelników są też uczestnicy tamtego spotkania. W takim razie i oni znajdują się na tym wymownym obrazie. Inaczej być przecież nie może. A dla przypomnienia tamtych szczególnych chwil wrzucam filmik ukazujący w skrócie VI Światowy Dzień Młodzieży wraz z jego najważniejszymi momentami.
wtorek, 19 lipca 2016
367. Trochę teorii...
Wczoraj zaliczyłam pierwsze, całodniowe szkolenie dla wolontariuszy. Było ono ogólne, czyli zawierało informacje z dziedziny bezpieczeństwa, pierwszej pomocy, jak też podstawowych zagadnień związanych z samym wydarzeniem. Wszak może się okazać, że ktoś bierze udział w wydarzeniu nie mając w ogóle o nim pojęcia. Tak właściwie to powinnam przejść to szkolenie dopiero w sobotę, jednak z powodu tego, że w naszej diecezji tego dnia jest wielka Msza święta na Placu Papieskim w Sosnowcu, postanowiłam zaryzykować i wcisnąć się wcześniej. Ku mojej radości nie było z tym najmniejszego problemu, dzięki czemu przez cały dzień siedziałam na największej auli w naszym kraju*, czując się mała niczym mrówka, chłonąc przekazywane nam wiadomości. Z przyczyn oczywistych najwięcej czasu poświęcono na zagrożenie atakami terrorystycznymi. Puentę po nich mam jedną - lepiej być nadgorliwym niż obojętnym na "podejrzane" osoby. Paradoksalnie większość "podejrzliwych" symptomów występuje też mimowolnie u mnie. Ups, najwyżej wezmą mnie za terrorystę... Pociesza mnie fakt, że jeżeli u osobnika policja nic nie wykryje, to jest puszczany wolno, więc może nie będzie ze mną tak źle... Żarty żartami, jednak lepiej, aby do takich sytuacji nie doszło. Może zmieńmy temat na bardziej przyjemny i zastanówmy się czy wiemy co oznacza logo tegorocznego spotkania oraz czy rozumiemy tekst hymnu.
Założę się, że każdy widział symbol Światowych Dni Młodzieży 2016. Choćby wchodząc na moją stronę na samej górze, tuż obok suwaczka odmierzającego czas do spotkania w Krakowie, czy tuż obok tego akapitu. Składa się on z kilku istotnych elementów. Złoty krzyż, ponieważ to przez niego przyszło zbawienie od miłosiernego Boga. Krzyż ma wyrażać również relację Boga z ludźmi. Z Krzyża wychodzą dwa promienie - czerwony, oznaczający Boskie miłosierdzie i niebieski, czyli oczyszczenie ludzkiej duszy z grzechu. Widać w tym wyraźne nawiązanie do słynnego obrazu "Jezu, ufam Tobie" namalowanego za pośrednictwem siostry Faustyny. Promienie okalają pewien punkt - to Kraków, miejsce w którym odbywać się ma spotkanie papieża Franciszka z młodzieżą. Wszystko to jest wpisane w kontury Polski, kraju z którego właściwie wypłynęło orędzie o Miłosierdziu Bożym. Logo utrzymane jest w żółto-czerwono-niebieskim kolorze. To oficjalne kolory miasta Krakowa.
Drugim znakiem rozpoznawczym spotkania jest hymn "Błogosławieni miłosierni".
Wznoszę swe oczy ku górom skąd przyjdzie mi pomoc,
Pomoc od Pana, wszak Bogiem On miłosiernym jest.
Kiedy zbłądzimy sam szuka nas, by w swe ramiona wziąć,
Rany uleczyć krwią swoich ran, nowe życie tchnąć.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Gdyby nam Pan nie odpuścił win, któż ostać by się mógł?
Lecz On przebacza, przeto i my czyńmy jak nasz Bóg!
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Pan Syna krwią zmazał wszelki dług,
Syn z grobu żywy wstał,
Panem jest Jezus, mówi w nas Duch,
Niech to widzi świat.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Więc odrzuć lęk i wiernym bądź!
Swe troski Panu złóż!
I ufaj bo zmartwychwstał
I wciąż żyje Pan, twój Bóg!
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Hymn rozpoczynają słowa Psalmu 121 - Wznoszę swe oczy ku górom: Skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc mi przyjdzie od Pana,. Słowa te mają wlać w serca słuchaczy i wykonawców pokój i zapewnienie, że miłosierny Pan czuwa nad nami i dopełni danej nam obietnicy towarzyszenia człowiekowi „teraz i po wszystkie czasy”. Już w pierwszej zwrotce – pośrodku cytatu ze Starego Testamentu - Bóg określony jest mianem miłosiernego.
Druga zwrotka to odniesienie do przypowieści o zagubionej owieczce zawartej w Ewangelii św. Łukasza. Jest to historia wlewająca nadzieję w niestrudzone próby Boga odzyskania człowieka ku pełnemu Życiu. Jezus zapewnia w przypowieści o wielkiej radości, jaka panuje w niebie z powodu nawrócenia się każdego grzesznika. Poprzez swoją śmierć na krzyżu, dał nam dostęp do nowego życia – wpisał ludzkość w odwieczny plan zbawienia, dzięki wylanej za nas Świętej Krwi. Dlatego my, będąc uczniami Pana, powinniśmy czynić tak jak On.
Refren hymnu nawiązuje do przesłania Światowych Dni Młodzieży. Są to słowa piątego błogosławieństwa z Kazania na Górze z Ewangelii św. Mateusza: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.
Trzecia zwrotka to parafraza słów Psalmu 130: „Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, / Panie, któż się ostoi? / Ale Ty udzielasz przebaczenia, / aby Ci służono z bojaźnią”. Postawa Boga w stosunku do nas jest naszą inspiracją do przyjęcia postawy miłosierdzia w relacjach z innymi ludźmi.
Kolejna zwrotka oddaje sens ważnych punktów podstawowych prawd Ewangelii, które odnoszą się do naszego odkupienia w Chrystusie ukrzyżowanym, pogrzebanym i zmartwychwstałym oraz do przyjęcia przez wiarę Jezusa Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela.
Bridge hymnu jest zachętą do życia nadzieją i ufnością, które płyną ze zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Może wspomnę jeszcze o patronach całego spotkania. Myślę, że nie powinno nikogo zdziwić, że są nimi najwięksi, a za razem święci, orędownicy Bożego Miłosierdzia - Jan Paweł II i siostra Faustyna Kowalska.
Wrzucam jeszcze oficjalny ramowy program Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ja jadę już w niedzielę(od poniedziałku można dojechać tylko pod miasto, a stamtąd komunikacją miejską):
źródło: http://www.krakow2016.com/, Przewodnik dla wolontariuszy ŚDM 2016, ŚDM Kraków - Księga Znaku
* Szkolenie miało miejsce w Auli Głównej Uniwersytetu Jagiellońskiego
Założę się, że każdy widział symbol Światowych Dni Młodzieży 2016. Choćby wchodząc na moją stronę na samej górze, tuż obok suwaczka odmierzającego czas do spotkania w Krakowie, czy tuż obok tego akapitu. Składa się on z kilku istotnych elementów. Złoty krzyż, ponieważ to przez niego przyszło zbawienie od miłosiernego Boga. Krzyż ma wyrażać również relację Boga z ludźmi. Z Krzyża wychodzą dwa promienie - czerwony, oznaczający Boskie miłosierdzie i niebieski, czyli oczyszczenie ludzkiej duszy z grzechu. Widać w tym wyraźne nawiązanie do słynnego obrazu "Jezu, ufam Tobie" namalowanego za pośrednictwem siostry Faustyny. Promienie okalają pewien punkt - to Kraków, miejsce w którym odbywać się ma spotkanie papieża Franciszka z młodzieżą. Wszystko to jest wpisane w kontury Polski, kraju z którego właściwie wypłynęło orędzie o Miłosierdziu Bożym. Logo utrzymane jest w żółto-czerwono-niebieskim kolorze. To oficjalne kolory miasta Krakowa.
Drugim znakiem rozpoznawczym spotkania jest hymn "Błogosławieni miłosierni".
Wznoszę swe oczy ku górom skąd przyjdzie mi pomoc,
Pomoc od Pana, wszak Bogiem On miłosiernym jest.
Kiedy zbłądzimy sam szuka nas, by w swe ramiona wziąć,
Rany uleczyć krwią swoich ran, nowe życie tchnąć.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Gdyby nam Pan nie odpuścił win, któż ostać by się mógł?
Lecz On przebacza, przeto i my czyńmy jak nasz Bóg!
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Pan Syna krwią zmazał wszelki dług,
Syn z grobu żywy wstał,
Panem jest Jezus, mówi w nas Duch,
Niech to widzi świat.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Więc odrzuć lęk i wiernym bądź!
Swe troski Panu złóż!
I ufaj bo zmartwychwstał
I wciąż żyje Pan, twój Bóg!
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni miłosierni,
Albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Hymn rozpoczynają słowa Psalmu 121 - Wznoszę swe oczy ku górom: Skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc mi przyjdzie od Pana,. Słowa te mają wlać w serca słuchaczy i wykonawców pokój i zapewnienie, że miłosierny Pan czuwa nad nami i dopełni danej nam obietnicy towarzyszenia człowiekowi „teraz i po wszystkie czasy”. Już w pierwszej zwrotce – pośrodku cytatu ze Starego Testamentu - Bóg określony jest mianem miłosiernego.
Druga zwrotka to odniesienie do przypowieści o zagubionej owieczce zawartej w Ewangelii św. Łukasza. Jest to historia wlewająca nadzieję w niestrudzone próby Boga odzyskania człowieka ku pełnemu Życiu. Jezus zapewnia w przypowieści o wielkiej radości, jaka panuje w niebie z powodu nawrócenia się każdego grzesznika. Poprzez swoją śmierć na krzyżu, dał nam dostęp do nowego życia – wpisał ludzkość w odwieczny plan zbawienia, dzięki wylanej za nas Świętej Krwi. Dlatego my, będąc uczniami Pana, powinniśmy czynić tak jak On.
Refren hymnu nawiązuje do przesłania Światowych Dni Młodzieży. Są to słowa piątego błogosławieństwa z Kazania na Górze z Ewangelii św. Mateusza: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.
Trzecia zwrotka to parafraza słów Psalmu 130: „Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, / Panie, któż się ostoi? / Ale Ty udzielasz przebaczenia, / aby Ci służono z bojaźnią”. Postawa Boga w stosunku do nas jest naszą inspiracją do przyjęcia postawy miłosierdzia w relacjach z innymi ludźmi.
Kolejna zwrotka oddaje sens ważnych punktów podstawowych prawd Ewangelii, które odnoszą się do naszego odkupienia w Chrystusie ukrzyżowanym, pogrzebanym i zmartwychwstałym oraz do przyjęcia przez wiarę Jezusa Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela.
Bridge hymnu jest zachętą do życia nadzieją i ufnością, które płyną ze zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Może wspomnę jeszcze o patronach całego spotkania. Myślę, że nie powinno nikogo zdziwić, że są nimi najwięksi, a za razem święci, orędownicy Bożego Miłosierdzia - Jan Paweł II i siostra Faustyna Kowalska.
Wrzucam jeszcze oficjalny ramowy program Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ja jadę już w niedzielę(od poniedziałku można dojechać tylko pod miasto, a stamtąd komunikacją miejską):
* Szkolenie miało miejsce w Auli Głównej Uniwersytetu Jagiellońskiego
czwartek, 8 października 2015
217. Zaskoczyć germanistę
Studiowanie na dwóch uczelniach w obcym mieście wymaga niezwykłej sztuki zarządzania własnym, cennym czasem. Moje ostatnie dni wyglądają tak, że wstaję rano około godziny 4:30, ponieważ w przeciwnym razie nie mam szans na zdążenie na godzinę 8, a dwa razy w tygodniu nawet na 7:45 na zajęcia. Składając papiery na krakowski AWF liczyłam się z tym, że niektóre zajęcia będą się pokrywać. No i miałam rację - w poniedziałek turystyka regionalna jest w tym samym czasie co filozofia, potem język francuski na AWFie nachodzi mi na geografię pielgrzymowania i turystyki na Papieskim, we wtorek zajęcia z w-fu na AWFie mam w tym samym czasie co język łaciński na Papieskim, zaś równocześnie z zakończeniem łaciny zaczynam statystykę na AWFie. No i wieczorem będę spóźniać się na wykład z socjologii czasu wolnego, bo o 16:30 kończę zajęcia z rosyjskiego. W środę zaś poranne zajęcia mam w obydwóch uczelniach. No nic, dzisiaj zaniosłam do dziekanatu turystyki i rekreacji podanie o przyznanie mi indywidualnego toku studiowania. Jak się uda, będę kombinować z zamianą grup, tak aby jak najwięcej chodzić.
Jednak nawet w obrębie jednej uczelni potrafią zdarzyć się nieprzewidziane sytuacje z przedmiotami. We wtorek zorientowałam się, że na Uniwersytecie Papieskim mam w jednym czasie język rosyjski i język niemiecki. A że sklonowanie się na razie nie jest możliwe, postanowiłam załatwić od razu całą sytuację. Już nieraz pisałam na tym blogu, że trafiłam na wspaniałą germanistkę i teraz po raz kolejny to potwierdzam. Z pełnym zrozumieniem zapoznała się z moją sytuacją i zaproponowała mi przeniesienie się do grupy o poziom wyżej, która ma zajęcia w czwartki o godzinie 15:00. Tutaj pojawił się kolejny problem pod tytułem kończenie zajęć z metodyki pracy naukowej o tej godzinie na AWFie i jeszcze dotarcie na PAT, ale to chyba da się przeżyć. Tym bardziej, że spóźniłam się jedynie półgodziny. Cóż to jest wobec półtoragodzinnych zajęć? Żartuję, bo tak na prawdę z reguły przykładam się do nauki, a co za tym idzie, do samych zajęć. Pomimo spóźnienia udało mi się w miarę sprawnie pracować. Ba, nawet pozytywnie zaskoczyłam nauczycielkę. W jaki sposób? Otóż w kserówce mieliśmy fragment wiersza Johanna Wolfganga Goethego. Tak sobie jakoś skojarzyłam go z wierszem z liceum, który mieliśmy wyuczyć się na pamięć i wyrecytować przed klasą - "Król olch". Zapytałam więc prowadzącej, czy to ten tekst, tylko że w oryginale. Biedna kobieta była w pozytywnym szoku, ponieważ tego typu tekst poznaje się dopiero na studiach z germanistyki, a polskie tłumaczenie znacznie odbiega od oryginału. Heh, jednak opłacało się wykuć kiedyś coś na pamięć, tym bardziej, że tekst był dużo przyjemniejszy od "Cierpień młodego Wertera", czy choćby "Fausta", które przyszło mi przeczytać w ramach lektury. A i dzięki temu prowadząca poszła mi na rękę pozwalając legalnie spóźniać się na zajęcia - jednak dojazd robi swoje. Mam nadzieję, że nie spadnę przez to ze średnią. A na koniec pozwolę sobie wrzucić "Króla olch" w tłumaczeniu Wisławy Szymborskiej:
Noc padła na las, las w mroku spał,
Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
Gdy ojciec syna do domu wiózł.
- Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
Ma płaszcz, koronę i biały tren.
- To mgła, mój synku, albo sen.
"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".
- Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.
"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".
- Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.
"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -
Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











