Jedną z reguł przyświecającą idei starożytnych Igrzysk Olimpijskich było zawieszenie wszelkich wojen na czas sportowych zmagań. Jeżeli przyjrzeć się nowożytnym Olimpiadom, nigdy nie rozgrywano ich podczas trwających wielkich wojen ponieważ zdawano sobie sprawę z tego, że żadne państwo nie odstąpi od działań zbrojnych z powodu zawodów. Dlatego to co się stało podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku do dzisiaj pozostaje niezrozumiałe i budzi wewnętrzny bunt. No bo jak tu mówić o olimpijskim pokoju, kiedy organizacja terrorystyczna najpierw uprowadza, a następnie zabija sportowców?
Z wydarzeniami z Monachium pierwszy raz zetknęłam się w klasie piątej, kiedy na lekcji języka polskiego omawialiśmy czytankę z nimi związaną. Oczywiście była ona pozbawiona większej drastyczności. Pamiętam, że zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, tym bardziej, że wcześniej przerabialiśmy inną czytankę, poświęconą starożytnym Igrzyskom Olimpijskim. Wypytywałam nawet tatę o tamte wydarzenia, ale on pamiętał je jak przez mgłę. Potem pogłębiłam swoją wiedzę o tym co się wtedy stało pisząc referat na w-f o Olimpiadzie w Monachium. Ale to też były szczątkowe informację, bo w dobie bez internetu ciężko było do nich dotrzeć.
Na szczęście teraz ze zdobyciem interesujących mnie informacji nie mam większego problemu, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z opisem zamachu terrorystycznego, który miał miejsce podczas Olimpiady w Monachium w 1972 roku.
Był ranek 5 września 1972 roku, kiedy grupa palestyńskich bojowników weszła do wioski olimpijskiej w Monachium. Palestyńczycy uderzyli w mieszkania zajmowane przez sportowców reprezentujących Izrael. Dwóch z nich zabili na miejscu. A to był dopiero początek krwawych wydarzeń tamtego dnia.
- Jeśli kiedykolwiek pojawiły się u mnie uchwytne objawy schizofrenii, to właśnie tej nocy - tak wspomina noc z 5 na 6 września premier Izraela, Golda Meir. To były długie godziny oczekiwania razem z ministrami na jakiekolwiek informacje o akcji bawarskich sił specjalnych zamierzających odbić porwanych sportowców. Meir wspominała później ulgę, kiedy krótko po północy 6 września w niemieckich mediach pojawiły się informacje o sukcesie akcji. Jak się potem okazało, były one przedwczesne i zwodnicze. Prawda zaś była zupełnie odwrotna: akcja sił specjalnych zakończyła się porażką, a wszyscy zakładnicy zginęli.
Za zamach odpowiadała powstała w 1970 roku organizacja palestyńska nazwana Czarnym Wrześniem. Posiadała dość zdecentralizowaną strukturę. Jej niewielkie komórki działały nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i w Europie, a członkowie przez długi czas przebywali w tych krajach, w których działali, dzięki czemu dobrze orientowali się w lokalnej polityce.
Jednym z nich był Palestyńczyk urodzony w Nazarecie, Luttif Afif, który został dowódcą komanda odpowiadającego za zamach w Monachium. Ciekawostką jest, że jego matka była Żydówką, zaś ojciec bogatym arabskim biznesmenem, który wyznawał chrześcijaństwo. Być może stąd się wziął jego pseudonim - Issa, który po arabsku oznacza Jezus.
Afif studiował na niemieckiej politechnice, dzięki czemu płynnie mówił w tym języku. Po studiach pracował we Francji. W Europie osiągał sukcesy, a mimo to postanowił dołączyć do Fatahu(palestyńskiej organizacji zbrojnie walczącej o niepodległość) i od 1966 r,. brał udział w walkach na Bliskim Wschodzie. Do Niemiec powrócił na początku lat siedemdziesiątych. Zamieszkał w Berlinie, gdzie zaręczył się z Niemką. Mimo to nie zerwał swoich bliskowschodnich kontaktów. Kiedy jeden z przywódców Czarnego Września i organizator ataku na lotnisku, Ali Hassan Salameh, zaproponował Isie dowodzenie w całej operacji, zgodził się od razu.
Cały plan ataku na izraelskich olimpijczyków powstał przypadkiem podczas spotkania w Rzymie w lipcu 1972 roku. Była to odpowiedź na brak zgody na udział w zbliżających się Igrzyskach palestyńskich sportowców. Członkowie Czarnego Września, nie mogący się pogodzić z odmową Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego postanowili, że Palestyńczycy i tak wezmą jakoś udział w tych zawodach. Podczas dyskusji padła propozycja porwania grupy Izraelskich sportowców w celu wymiany ich na więźniów, którzy byli przetrzymywani w Izraelu.
Powstała koncepcja wzbudziła entuzjazm u jednego z uczestników spotkania - Abu Daouda, który później sam siebie określał mózgiem całej operacji. Korzystając z szerokich znajomości w całej Europie, Daoud zabrał się za przygotowanie akcji. Uzyskał nawet na nią błogosławieństwo władz Fatahu z Jaserem Arafatem na czele. Mimo wielu trudności udało mu się uniknąć wpadki na monachijskim lotnisku, a następnie wwieźć do miasta broń, karabiny AK-47, pistolety oraz granaty.
Igrzyska zaczęły się 26 sierpnia 1972 roku. W tym samym czasie siedmiu zamachowców szkoliło się jeszcze w Libii. Na miejscu był tylko trzymający rękę na pulsie Issa. Pozostali terroryści przybywali do Niemiec oddzielnie lub w małych grupach. Nie zdawali sobie jeszcze sprawy z tego, na czym będzie polegać ich zadanie.
Jak wspominał jeden z nich, Dżamal Al-Gashey, wszystkie informacje otrzymali dopiero w noc poprzedzającą akcję - "Czułem dumę i radość. Moje marzenie o wzięciu udziału w akcji przeciwko Izraelczykom wreszcie miało się spełnić".
5 września o godzinie 4:30 członkowie komanda przeskoczyli przez płot i tym sposobem dostali się do wioski olimpijskiej. Pomogli im w tym reprezentanci Kanady(albo Stanów Zjednoczonych) uznając ich za sportowców, którzy pod osłoną nocy wymknęli się do miasta, a teraz nie mogą wrócić z powrotem. Przechodzący przez ogrodzenie terroryści bili widziani przez urzędnika pocztowego, który jednak przyzwyczajony do tego widoku nie zareagował. Dodatkowo na terenie wioski olimpijskiej pracowali jako obsługa, trójka z napastników, w tym sam Issa. Dzięki temu zamachowcy szybko dotarli do domu zajmowanego przez Izraelczyków. Dostali się do niego za pomocą skradzionej karcie magnetycznej. Części ze sportowców, dzięki alarmowi podniesionemu przez sędziego zapaśniczego, Yossefa Gutfreuda, udało się uciec. On sam, słysząc arabskie głosy na korytarzu, zasłania drzwi swoim własnym ciałem. Tym samym ratuje on życie trenerowi Tuvie Sokolovskiemu oraz chodziarzowi Shaulowi Ladany'emu, którzy uciekają oknem.
Nie wszyscy jednak mieli takie szczęście. Pozostałe osoby przebywające w pokoju zostają pierwszymi zakładnikami. Wśród nich znajdują się trener lekkoatletów, trener szermierzy, trener strzelectwa oraz dwójka sędziów podnoszenia ciężarów.
Tymczasem trwa dalsze przeszukiwanie pokoi. W tym pod numerem 3 biorą kolejnych sześciu zakładników. Następnym pokojem jest ten, w którym mieszka trener zapaśników Mosze Weinberg, Gad Tsabari i Josef Romano. Widząc zamaskowanych terrorystów chwyta za leżący na stoliku nóż do owoców, którym próbuje ugodzić Issę, ale inny zamachowiec strzela mu prosto w twarz. W tym czasie Gadowi Tsabari udaje się uciec z pokoju i ukryć w podziemnym parkingu. Ranny Weinberg jeszcze raz atakuje napastników. Któryś z nich śmiertelnie ugadza go w klatkę piersiową. Tym samym staje się on pierwszą ofiarą zamachu w Monachium. Również Romano, który atakuje zamachowców, zostaje postrzelony i umiera kilka godzin później w szpitalu. Ciekawostką jest, że chociaż Weinberg i Romano oficjalnie zgłoszeni byli jako trenerzy ekipy Izraela, to jednocześnie byli też oficerami służby bezpieczeństwa mającymi czuwać nad bezpieczeństwem izraelskich sportowców w trakcie Olimpiady.
Pierwszy akt zamachu zakończył się połowicznym sukcesem terrorystów. Nie udało im się spenetrować wszystkich pokoi, poza tym 10 izraelskim sportowcom udało się uciec. 9 zakładników ze związanymi nogami i rękoma umieszczono w największym pokoju w budynku przy Conollystrasse 31.
Niedługo potem na miejsce zdarzenia przybyła niemiecka policja, która rozpoczęła negocjacje. Ułożony przez terrorystów plan akcji przewidywał przedstawienie żądań zwolnienia palestyńskich więźniów z izraelskich zakładów karnych i odczekania 24 godzin na ich spełnienie. Jeżeli natomiast okazałoby się to awykonalne, mieli żądać przewiezienia na lotnisko i przekazania do dyspozycji samolotu, który przewiózłby ich do któregoś z krajów arabskich.
Negocjacje z ramienia fedainów prowadzone były przez Issę. Jak wspomina szef monachijskiej policji, miał on szorstki i metaliczny głos, a żądania wygłaszał jakby z naciskiem. Czasami brzmiały one tak, jakby terroryści nie do końca byli świadomi tego, co się dzieje. Rozmowy były jednak kontynuowane w celu zyskania na czasie oraz przygotowania akcji ratunkowej. Gdy tylko zażądali helikopterów mogących przetransportować ich na lotnisko, władze wyraziły zgodę. Sądzono, że kiedy tylko wylądują będzie to niepowtarzalna okazja do próby odbicia zakładników.
Rząd Niemiec zdecydował o nie negocjowanie z Pakistańczykami, w czym popierał go premier Izraela. Sytuacja była jednak delikatna. Pamiętając jeszcze sytuacje z II wojny światowej(m.in. holokaust) przed Igrzyskami w Monachium wielu Izraelczyków było niechętnych udziałowi w nich ich sportowców. W dodatku dla niemieckich władz fakt, że zakładnicy byli Żydami stanowiło dodatkowy wizerunkowy problem. Były więc gotowe podjąć wszelkie kroki niezbędne do ich uwolnienia.
Współpraca z władzami Izraela nie układała się zbyt dobrze. Przybyły na miejsce izraelski wysłannik Mossadu Zvi Zamir nie do końca był przekonany, czy plan odbicia zakładników przez niemiecką policję jest dobrze przemyślany. Premier Meir zaproponowała pomoc izraelskiego elitarnego oddziału antyterrorystycznego, ale Niemcy odmówili. Uprowadzonym pozostawało liczyć na profesjonalizm niemieckiej policji.
Dodatkowy problem polegał na tym, że w zaistniałej sytuacji nie przerwano Igrzysk. Jak wynika z niedawno odtajnionych izraelskich dokumentów dotyczących wydarzeń z Monachium, jednym z głównych argumentów przeciwko temu był fakt, że... niemiecka telewizja nie miała alternatywnych programów mogących wypełnić ramówkę. Ostatecznie, mimo nalegań władz Izraela o zawieszenie Igrzysk, nie doprowadzono do przerwy w zawodach. Jedynym na co się zdecydowano była krótka ceremonia żałobna w dniu 6 września i opuszczeniem do połowy masztu flag na stadionie olimpijskim(czego odmówiły kraje arabskie).
Tymczasem kiedy zamachowcy razem z zakładnikami dotarli na wojskowe lotnisko Fürstenfeldbruck, z którego mieli odlecieć do Egiptu, rozpętało się prawdziwe piekło. Odgórny plan przewidywał zwabienie terrorystów do samolotu, gdzie czekali już przebrani za obsługę policjanci. Cała akcja była wspierana przez pięciu snajperów rozmieszczonych na terenie lotniska. Ale przez przeciągające się negocjacje połączone z długimi przygotowaniami do operacji, śmigłowce wylądowały na płycie lotniska po 22:30. Lotnisko było słabo oświetlone, przez co snajperzy nie widzieli swoich celów. Dodatkowo policjanci ukryci w samolocie przerwali całą akcję, co uważa się za główną przyczynę jej niepowodzenia.
Sprawdziwszy samolot Issa wraz z jednym z kompanów zorientowali się, że jest to pułapka. Rozpoczęto wymianę ognia, w której zginął jeden z policjantów, którzy pilnowali lotniska. Policja nie miała przygotowanych sił odwetowych, a przede wszystkim opancerzonych transporterów, które przybyły dopiero około północy. Wywołały one taką panikę wśród napastników, że Issa zdecydował się na zastrzelenie zakładników w jednym ze śmigłowców, a następnie wrzucił do niego granat.
Zakładnicy przetrzymywani w drugim helikopterze wciąż jeszcze żyli. Kwestia odpowiedzialności za ich śmierć pozostaje sporna. Śledztwo prowadzone przez niemiecką policję pokazało, ze mogli oni zginąć od kul policjantów i snajperów. Równie dobrze mogli jednak zostać zabici przez uciekających Pakistańczyków.
 |
| Członkowie drużyny izraelskiej, którzy zginęli podczas zamachu w Monachium(źródło zdjęcia) |
Ostateczny bilans tego wydarzenia to śmierć wszystkich zakładników i pięciu z ośmiu terrorystów. Wśród ofiar znalazł się też zastrzelony podczas ucieczki Issa. W czasie operacji odbicia zawodników popełniono wiele błędów:
- Na operację zdecydowano się nie mając potwierdzonych danych o liczbie napastników. Liczby podane przez świadków wtargnięcia palestyńskiego komanda do wioski olimpijskiej, które mówiły o 5 osobach uznano za wystarczające i nie próbowano ich zweryfikować. 8 terrorystów było zaskoczeniem dla służb i przyczyniło się do fiaska operacji.
- Media zostały dopuszczone do relacji "na żywo" sprzed budynku, gdzie przetrzymywano izraelskich sportowców. Cały świat widział jak funkcjonariusze niemieckiej policji ubrani w dresy z karabinkami na ramionach przygotowują się do penetracji szybów wentylacyjnych. Wśród widzów byli też zamachowcy, którzy na telewizorach w pokojach hotelowych oglądali ten spektakl. Ostatecznie operacja wewnątrz budynku została odwołana.
- Do akcji użyto regularnych sił policyjnych, które nie były doświadczone w operacjach specjalnych.
- Brak specjalistycznego sprzętu, takiego jak karabinki snajperskie i noktowizory, jak też podstawowego systemu łączności, np. krótkofalówek, przez co snajperze nie mieli możliwości kontaktu między sobą podczas całej operacji.
- Błędne rozlokowanie snajperów, a w konsekwencji śmierć jednego z nich(dwójka snajperów była na linii ognia pozostałej trójki)
- Zbyt mała ilość snajperów, co w przypadku błędnego rozpoznania dało katastrofalny skutek.
- Niesubordynacja grupy szturmowej będącej na pokładzie samolotu - oddział w obawie przed komplikacjami operacji sam opuścił zajmowane stanowisko.
- Opancerzone transportery utknęły w korku, a niektórzy kierowcy wręcz pomylili lotniska, na którym miała odbyć się akcja odbicia zakładników. W efekcie transportery przybyły na płytę lotniska już po rozpoczęciu operacji.
- W momencie, kiedy dla życia zakładników liczyła się każda minuta, strzelanina na płycie lotniska trwała dwie godziny
Cała akcja okazała się wielką klęską i wywołała szok w Izraelu. Golda Meir zdecydowała o wyeliminowaniu wszystkich członków Czarnego Września, którzy byli odpowiedzialni za ten atak. Podjął się tego specjalny Komitet X, który przygotował zamachy na związanych z atakiem w Monachium terrorystów. W tym celu przeprowadzono specjalną operację noszącą kryptonim "Gniew Boży", zakończoną w 1979 r. zabiciem Hassana Salemeha.
Spośród odpowiedzialnych za uprowadzenie sportowców jedynie Abu Daoud uniknął zemsty, chociaż w 1981 roku został aż pięciokrotnie postrzelony w kawiarni w warszawskim hotelu Victoria.
Operacja "Gniew Boży" doprowadziła do rozbicia Czarnego Września. Do dzisiaj nie we wszystkich aspektach akcja przeprowadzona przez Issę pozostaje najkrwawszym jej zamachem terrorystycznym.
 |
| Tablica upamiętniająca zdarzenie na terenie wioski olimpijskiej(źródło zdjęcia) |
źródło:
- https://ochrona-bezpieczenstwo.pl/bezpieczenstwo-publiczne/terroryzm/805-zamach-terrorystyczny-w-monachium-jako-przyklad-skutkow-ataku-przeprowadzonego-w-trakcie-masowej-imprezy-sportowej
- https://www.newsweek.pl/historia/masakra-w-w-monachium-smierc-izraelskich-sportowcow-1972/j83vdee