Trudno mi uwierzyć w to, że luty pozostał już tylko wspomnieniem. Chociaż jest on najkrótszym miesiącem w roku, to dzięki temu, że mamy rok przestępny, zyskaliśmy jeden dzień. Dzień, w którym można by chociażby podoczytywać książki.
Wprawdzie był to najkrótszy miesiąc w roku, jednak udało mi się w nim przeczytać aż 15 książek, z czego większość wpisuje się w wytyczone przez Lidzię zasady na ten miesiąc, czyli tytuł na literę Z, imię lub nazwisko autora na literę F i coś na okładce na literę W. Niestety, z powodu nadmiaru obowiązków nie zapisywałam wszystkiego na bieżąco, chociaż jeszcze na początku miesiąca tak sobie to wszystko zaplanowałam. W ogóle konto na portalu lubimyczytać.pl też muszę odświeżyć i uzupełnić. Ech, uwierzcie mi ten miesiąc miałam naprawdę napięty i cieszę się, że w ogóle udało mi się zamieścić tutaj tych kilkanaście notatek. Może gdybym miała możliwość pisania na smartfonie, to wszystko szłoby mi sprawniej, a tak jestem skazana na komputer. Na pisanie na bieżąco o książkach już nie miałam siły. Na szczęście z książkami sprawa jest o wiele prostsza - mogę po prostu wrzucić je do plecaka i wyciągnąć w wolnej chwili.
Dlatego dzisiaj przedstawię tylko część książek. Po resztę zapraszam jutro. A przy okazji planuję zamieścić notatkę z "Biegu Wilczym Tropem".

Tytuł "Zemsta"
Autor: Aleksander Fredro
Okładka: wąsy(?)
Liczba stron: 264
Książka chyba wszystkim znana, ponieważ od pokoleń zaliczana jest do kanonu lektur szkolnych. Co prawda czytałam ją już w gimnazjum, a nawet wystawialiśmy ją jako przedstawienie szkolnego teatru amatorskiego, jednak ze względu na to, że Kropka aktualnie omawiała ją w szkole, postanowiłam odświeżyć sobie nieco jej treść(mam co prawda film Wajdy, ale przecież to nie to samo co książka).
Znana wszystkim historia zakazanej miłości, tym razem w wydaniu polskim. Akcja, jak przystało na dramat, toczy się w ciągu jednego dnia na fikcyjnym zamku. Jeden z głównych bohaterów książki, Cześnik, od jakiegoś toczy spór z Rejentem Milczkiem, który był właścicielem połowy zamku i postawił pomiędzy obydwoma częściami mur graniczny. Jednocześnie zastanawiał się, czy powinien się żenić z młodziutką Klarą, czy też dojrzałą Podstoliną. Tymczasem do Klary zaleca się też jej rówieśnik, Wacław, który chce ją wziąć za żonę. Jednak spór między Rejentem(ojcem Klary) i Cześnikiem stanowi ku temu przeszkodę. Wkrótce Wacław zostaje aresztowany przez Papkina, a Rejent przebywa w domu Cześnika jako jeniec. Przyprowadzony do Cześnika Wacław bezskutecznie namawia go do zawarcia pokoju z Rejentem. Chociaż Papkin daruje mu wolność, Wacław chce zostać w niewoli, ujawniając tym samym swoją tożsamość i zamiary. Klara, dowiedziawszy się o tym wszystkim wpada w panikę. Namawia Wacława, aby spróbował zyskać przychylność Podstoliny w nadziei, że wtedy się pobiorą. Okazuje się jednak, że kobieta jest dawną kochanką Wacława, z którą jego ojciec chce go ożenić. W dodatku Cześnik wyzywa Rejenta na pojedynek. W oczekiwaniu na przeciwnika przygotowuje się do wesela. Po powrocie Papkin odczytuje list od Rejenta, w którym chce ożenić syna z Podstoliną, co wzbudza wściekłość Cześnika. Postanawia ożenić Wacława z Klarą, mszcząc się tym samym na sąsiedzie. Doprowadza to jednak do zgody pomiędzy sąsiadami.
Myślę, że książkę czytała większość z nas. Osobiście średnio przypadają mi do gustu dramaty, z drugiej jednak strony znałam treść i problematykę książki, więc nie było tak źle. Na plus działały też słynne cytaty, które nie straciły na sile i wydźwięku pomimo upływu czasu.
Victor Frankl był austriackim psychiatrą i psychoterapeutą, jednym z pionierów wykorzystywanej w tej dziedzinie medycyny metody zwanej logoterapią, której podstawy opracował jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Był więźniem obozów koncentracyjnych m.in. w Auschwitz i Dachau, w których została zgładzona niemal cała jego rodzina.
Fragmenty napisanej przez niego książki znałam już wcześniej, teraz chciałam iść o krok dalej i poznać ją całą, chociaż wiedziałam, że jej treść może być dosyć "ciężka". Całość podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich to wspomnienia Frankla pobytu w obozach koncentracyjnych napisane z perspektywy lekarza - psychiatry. Opisuje w niej nie tylko obozową codzienność, ale też próbuje dokonać analizy czynników wpływających na motywowanie więźniów do przetrwania tej próby oraz tych, które powodowały, że tracili oni wiarę w sens życia. Natomiast druga część to już stricte opis samej metody logoterapii wraz z przykładami jej zastosowania w praktyce.
Nie będę ukrywać, że czytanie tej książki, a szczególnie jej drugiej części, po prostu mnie zmęczyło. Bo o ile literaturę dotyczącą życia w obozach koncentracyjnych lubię, o tyle psychologia jest dla mnie zupełną abstrakcją. Dlatego podejrzewam, że to jest jedna z tych książek, po którą sięgnęłam tylko raz w życiu.
Znana wszystkim historia zakazanej miłości, tym razem w wydaniu polskim. Akcja, jak przystało na dramat, toczy się w ciągu jednego dnia na fikcyjnym zamku. Jeden z głównych bohaterów książki, Cześnik, od jakiegoś toczy spór z Rejentem Milczkiem, który był właścicielem połowy zamku i postawił pomiędzy obydwoma częściami mur graniczny. Jednocześnie zastanawiał się, czy powinien się żenić z młodziutką Klarą, czy też dojrzałą Podstoliną. Tymczasem do Klary zaleca się też jej rówieśnik, Wacław, który chce ją wziąć za żonę. Jednak spór między Rejentem(ojcem Klary) i Cześnikiem stanowi ku temu przeszkodę. Wkrótce Wacław zostaje aresztowany przez Papkina, a Rejent przebywa w domu Cześnika jako jeniec. Przyprowadzony do Cześnika Wacław bezskutecznie namawia go do zawarcia pokoju z Rejentem. Chociaż Papkin daruje mu wolność, Wacław chce zostać w niewoli, ujawniając tym samym swoją tożsamość i zamiary. Klara, dowiedziawszy się o tym wszystkim wpada w panikę. Namawia Wacława, aby spróbował zyskać przychylność Podstoliny w nadziei, że wtedy się pobiorą. Okazuje się jednak, że kobieta jest dawną kochanką Wacława, z którą jego ojciec chce go ożenić. W dodatku Cześnik wyzywa Rejenta na pojedynek. W oczekiwaniu na przeciwnika przygotowuje się do wesela. Po powrocie Papkin odczytuje list od Rejenta, w którym chce ożenić syna z Podstoliną, co wzbudza wściekłość Cześnika. Postanawia ożenić Wacława z Klarą, mszcząc się tym samym na sąsiedzie. Doprowadza to jednak do zgody pomiędzy sąsiadami.
Myślę, że książkę czytała większość z nas. Osobiście średnio przypadają mi do gustu dramaty, z drugiej jednak strony znałam treść i problematykę książki, więc nie było tak źle. Na plus działały też słynne cytaty, które nie straciły na sile i wydźwięku pomimo upływu czasu.
Tytuł "Zbrodnia w błękicie"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Okładka: -
Liczba stron: 380
Książkę zaczęłam czytać jeszcze w grudniu ubiegłego roku, jednak kiedy zobaczyłam u Lidzi, że jedną z wytycznych na luty jest tytuł na literę "Z", postanowiłam się wstrzymać.
Akcja "Zbrodni w błękicie" rozgrywa się u schyłku XIX wieku na terenie zaboru pruskiego. Główny bohater książki, a zarazem całej serii, przyjeżdża w pewien zimowy dzień do pałacu swoich znajomych w Tarnowicach. Podczas wspólnej kolacji wybucha konflikt pomiędzy jej uczestnikami. Nazajutrz pokojówka dokonuje wstrząsającego odkrycia - w jednej z sypialni umiera młodziutka Zosia, narzeczona sławnego posła Wacława. Ponieważ przez całą noc na zewnątrz szalała zadymka i nikt w tym czasie nie opuścił budynku było jasne, że sprawca morderstwa znajduje się wewnątrz. Do akcji wkracza Jan Morawski, który równolegle z policją prowadzi własne śledztwo mające na celu wyjaśnienie, kto i dlaczego popełnił zbrodnie na młodej kobiecie.
To moje pierwsze spotkanie z bohaterem całego cyklu, Janem Morawskim, detektywem-amatorem, który stara się rozwikłać tajemnicze zagadki, w szczególności zbrodnie. Chociaż nie przepadam za kryminałami, to jednak sposób opisywania wydarzeń przez Katarzynę Kwiatkowską tak mi przypadł do gustu, że postanowiłam poznać kolejne części. Szczególnie spodobał mi się sposób osadzenia powieści w realiach życia pod zaborami, co w dużej mierze zadecydowało, że książkę czytałam z dużym zainteresowaniem.
Książkę zaczęłam czytać jeszcze w grudniu ubiegłego roku, jednak kiedy zobaczyłam u Lidzi, że jedną z wytycznych na luty jest tytuł na literę "Z", postanowiłam się wstrzymać.
Akcja "Zbrodni w błękicie" rozgrywa się u schyłku XIX wieku na terenie zaboru pruskiego. Główny bohater książki, a zarazem całej serii, przyjeżdża w pewien zimowy dzień do pałacu swoich znajomych w Tarnowicach. Podczas wspólnej kolacji wybucha konflikt pomiędzy jej uczestnikami. Nazajutrz pokojówka dokonuje wstrząsającego odkrycia - w jednej z sypialni umiera młodziutka Zosia, narzeczona sławnego posła Wacława. Ponieważ przez całą noc na zewnątrz szalała zadymka i nikt w tym czasie nie opuścił budynku było jasne, że sprawca morderstwa znajduje się wewnątrz. Do akcji wkracza Jan Morawski, który równolegle z policją prowadzi własne śledztwo mające na celu wyjaśnienie, kto i dlaczego popełnił zbrodnie na młodej kobiecie.
To moje pierwsze spotkanie z bohaterem całego cyklu, Janem Morawskim, detektywem-amatorem, który stara się rozwikłać tajemnicze zagadki, w szczególności zbrodnie. Chociaż nie przepadam za kryminałami, to jednak sposób opisywania wydarzeń przez Katarzynę Kwiatkowską tak mi przypadł do gustu, że postanowiłam poznać kolejne części. Szczególnie spodobał mi się sposób osadzenia powieści w realiach życia pod zaborami, co w dużej mierze zadecydowało, że książkę czytałam z dużym zainteresowaniem.
Autor: Victor E. Frankl
Okładka: -
Liczba stron: 224
Victor Frankl był austriackim psychiatrą i psychoterapeutą, jednym z pionierów wykorzystywanej w tej dziedzinie medycyny metody zwanej logoterapią, której podstawy opracował jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Był więźniem obozów koncentracyjnych m.in. w Auschwitz i Dachau, w których została zgładzona niemal cała jego rodzina.
Fragmenty napisanej przez niego książki znałam już wcześniej, teraz chciałam iść o krok dalej i poznać ją całą, chociaż wiedziałam, że jej treść może być dosyć "ciężka". Całość podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich to wspomnienia Frankla pobytu w obozach koncentracyjnych napisane z perspektywy lekarza - psychiatry. Opisuje w niej nie tylko obozową codzienność, ale też próbuje dokonać analizy czynników wpływających na motywowanie więźniów do przetrwania tej próby oraz tych, które powodowały, że tracili oni wiarę w sens życia. Natomiast druga część to już stricte opis samej metody logoterapii wraz z przykładami jej zastosowania w praktyce.
Nie będę ukrywać, że czytanie tej książki, a szczególnie jej drugiej części, po prostu mnie zmęczyło. Bo o ile literaturę dotyczącą życia w obozach koncentracyjnych lubię, o tyle psychologia jest dla mnie zupełną abstrakcją. Dlatego podejrzewam, że to jest jedna z tych książek, po którą sięgnęłam tylko raz w życiu.
Autor: Jacques Fesch
Okładka: więzienie(?)
Liczba stron: 156
Już dawno chciałam przeczytać tą książkę, która za razem jest dzienniczkiem pisanym przez Jacquesa Frescha w ostatnich dwóch miesiącach życia. Ten w sumie przeciętny i niczym nie wyróżniający się Francuz i ojciec zaledwie 6-letniej dziewczynki, Weroniki, w wieku 27 lat napada na bank, przy okazji śmiertelnie raniąc policjanta oraz przypadkowego przechodnia. W rezultacie zostaje skazany przez sąd na śmierć poprzez zgilotynowanie. Nie chcąc jednak, aby nie pozostał po nim żaden ślad, postanawia pisać dziennik, który dedykuje małej Weronice. W więzieniu przeżywa też swoiste nawrócenie i z każdym dniem coraz bardziej zbliża się do Boga. Często rozmawia z więziennym kapelanem, który po jego śmierci postanawia wydać zapiski więźnia w postaci książki.
Publikacja, chociaż może z początku wydawać się trudna w odbiorze, jest pięknym obrazem bezwarunkowego zaufania Najwyższego w trudnych chwilach. Dzieli się na dwie części. Pierwsza, napisana przez jezuitę Andre Manaranche przybliża nam nieco postać Jacquesa, zastanawiając się jednocześnie, co mogło wpłynąć na tego młodego człowieka, że wybrał taką, a nie inną drogę życiową. Druga część to już dwumiesięczne zapiski Jacquesa, które tak naprawdę są wejściem w głąb jego duszy. Wielokrotnie przeżyłam chwilę wzruszenia czytając kolejne jej strony. Nawet nie pomyślałabym, że twardy mężczyzna może tak pięknie pisać o swoim obcowaniu z Bogiem.
Autor: Aleksander Fiodor Dostojewski
Okładka: -
Liczba stron: 456
Kolejna klasyka literatury, która znalazła się w tym miesiącu na liście przeczytanych książek, tym razem za sprawą przygotowującej się do matury Młodszej.
Myślę, że treść książki jest większości z nas znana. Młody mężczyzna, 23-letni Rodion Raskolnikow w przypływie negatywnych emocji pozbawia siekierą starą lichwiarkę, Alonę Iwanownę oraz jej siostrę Lizawietę. Miało to pomóc mu w poprawie jego sytuacji zarówno finansowej, jak i materialnej. Chwilę przed popełnieniem zbrodni Raskolników rozmawia z miejskim pijaczkiem, Marmieładowem, którego córka Sonia trudni się prostytucją. Ten utwierdza go w przekonaniu, że jego czyn będzie dobry. Po dokonaniu zbrodni Rodion ukrywa zrabowane rzeczy i zaciera jej ślady. Wkrótce zostaje wezwany na policję, ponieważ u Alony zostaje znaleziony weksel na jego nazwisko. Oczywiście nie przyznaje się do popełnionego czynu. Raskolnikow odwiedza Sonię, z którą czyta i omawia Ewangelię mówiącą o wskrzeszeniu Łazarza. Lektura, jak również późniejsze wydarzenia(w tym śmierć Marmieładowa i rozmowa z prowadzącym śledztwo Porfirym), jak też ciążące na Rodii wyrzuty sumienia powodują, że mężczyzna poważnie zaczyna zastanawiać się nad swoim życiem.
Nie będę ukrywała, że "Zbrodnia i Kara" była jedną z moich ulubionych lektur szkolnych w liceum i z miłą chęcią do niej wróciłam. Podobało mi się w niej ukazanie XIX wiecznego Petersburga, życia i obyczajów jego mieszkańców, ich zmartwień i trosk. Zaciekawił mnie też opis wewnętrznych przeżyć Raskolnikowa, jego wewnętrznej walki sumienia. Wprowadzenie motywu snów do powieści uważam za wspaniały zabieg. No i jeszcze to ponadczasowe przesłanie - jeżeli popełniło się przestępstwo, to nic nas nie uchroni przed karą. Nawet, jeżeli mają to być wyrzuty naszego sumienia.
Autor: Ryan Knighton
Okładka: -
Liczba stron: 288
Kolejna książka przeczytana z przyjemnością. Jak już sugeruje sam tytuł, są to zapiski ojca, który ma problemy ze wzrokiem.
Ryan Knighton z powodu wady genetycznej jest osobą niewidomą. Mimo to żyje pełnią życia. Ma kochającą żonę, mieszkanie, jest wykładowcą w jednym z uniwersytetów w Vancouver. Kiedy okazuje się, że jego żona Tracy jest w ciąży, mieszają nim skrajne uczucia. Niestety, ta pierwsza ciąża kończy się poronieniem oraz pewnymi komplikacjami medycznymi. Mimo to rodzice nie poddają się i już po roku Tracy ponownie zachodzi w ciążę. Tym razem wszystko idzie po ich myśli i wkrótce na świat przychodzi dziewczynka, którą szczęśliwi rodzice nazywają Tess. Przed Ryanem pojawia się wyzwanie bycia ojcem, który w dodatku jest niewidomy. Pomimo obaw wywiązuje się z nowej życiowej roli znakomicie udowadniając, że nawet z ułomnością można być szczęśliwym i spełnionym rodzicem.
Książka napisana jest z humorem. Jej lekki język sprawia, że czyta się ją sprawnie i w miarę szybko. Wielokrotnie też zaśmiewałam się z jej treści do łez. A z drugiej strony jest piękną lekcją pokory osoby wobec tego, co przyniósł jej los. To niesamowite, jak wiele może się zmienić w życiu człowieka kiedy pojawi się w nim maleńkie dziecko, bez względu na naszą sprawność, płeć czy też przekonania.
Kolejna książka przeczytana z przyjemnością. Jak już sugeruje sam tytuł, są to zapiski ojca, który ma problemy ze wzrokiem.
Ryan Knighton z powodu wady genetycznej jest osobą niewidomą. Mimo to żyje pełnią życia. Ma kochającą żonę, mieszkanie, jest wykładowcą w jednym z uniwersytetów w Vancouver. Kiedy okazuje się, że jego żona Tracy jest w ciąży, mieszają nim skrajne uczucia. Niestety, ta pierwsza ciąża kończy się poronieniem oraz pewnymi komplikacjami medycznymi. Mimo to rodzice nie poddają się i już po roku Tracy ponownie zachodzi w ciążę. Tym razem wszystko idzie po ich myśli i wkrótce na świat przychodzi dziewczynka, którą szczęśliwi rodzice nazywają Tess. Przed Ryanem pojawia się wyzwanie bycia ojcem, który w dodatku jest niewidomy. Pomimo obaw wywiązuje się z nowej życiowej roli znakomicie udowadniając, że nawet z ułomnością można być szczęśliwym i spełnionym rodzicem.
Książka napisana jest z humorem. Jej lekki język sprawia, że czyta się ją sprawnie i w miarę szybko. Wielokrotnie też zaśmiewałam się z jej treści do łez. A z drugiej strony jest piękną lekcją pokory osoby wobec tego, co przyniósł jej los. To niesamowite, jak wiele może się zmienić w życiu człowieka kiedy pojawi się w nim maleńkie dziecko, bez względu na naszą sprawność, płeć czy też przekonania.
Autor: Justyna Kopińska
Okładka: -
Liczba stron: 224
Książkę zamierzałam przeczytać już jakiś czas temu, dlatego cieszę się, że dzięki motywacji Lidzi wreszcie to się stało.
"Z nienawiści do kobiet" jest cyklem ośmiu reportaży, których tematami żyła kiedyś cała Polska. Otwiera go wywiad z synem słynnej piosenkarki Violetty Villas, Krzysztofem, oraz jego żoną - Małgorzatą. Syn słynnej diwy zdradza, jakimi symptomami objawiały się "dziwactwa" jego matki, jego żona dodawała swoje obserwacje. To smutna historia o tym, jak ktoś będący na samym szczycie popularności, pod wpływem różnych urojeń stacza się na samo dno. Druga historia, "Ksiądz pedofil odprawia dalej" opowiada o głośnym w ostatnich latach zjawisku pedofilii w polskim kościele na przykładzie historii 13-letniej Kasi. Trzecia, "Z nienawiści do kobiet", szokuje obrazem wykorzystywania seksualnego kobiet służących w wojsku. Czwarta, "Gej Twoim bratem w Kościele" odnosi się do miejsca homoseksualistów w Kościele Katolickim oraz ich problemów z tym związanych. Piąta - "Dyrektor więzienia, który chciał być więźniem" jest przedstawieniem zamkniętego środowiska pracowników więzień, obciążeń ich psychiki oraz zaburzeń, które mogą prowadzić do tragedii. Szósta, "Ostatni Klezmer", to wspomnienia zmarłego niedawno Leopolda Kozłowskiego, który w czasie II wojny światowej stracił całą rodzinę, a i po wojnie był dla ówczesnej władzy problemem. Siódma, "Ile mamy trupów w szafie" to przypomnienie zabójstw rodziny Sobańskich i Siudzińskich przez młodych chłopaków dla korzyści majątkowych. Cykl zamyka reportaż "W obliczu zła" przedstawiający zagrożenia wynikające z uprawiania sportu przez młode dziewczęta. Całość wieńczy wywiad z autorką książki, Justyną Kopalińską.
Książka, chociaż dotyczy dosyć kontrowersyjnej tematyki, wciągnęła mnie. Z zainteresowaniem czytałam kolejne reportaże, w których "głos" wzięli ludzie związani z prawem i kryminologią zastanawiając się, do czego zdolni są ludzie. Najbardziej wstrząsnęły mną rozdziały dotyczące wykorzystywaniem dzieci przez księży pedofilów oraz zabójstwa tych dwóch rodzin, kiedy ich sprawcy bawili się z funkcjonariuszami policji w "kotka i myszkę". Jedyne zastrzeżenie miałabym do tytułu książki, który może być trochę mylący(wszak nie zawsze to kobiety były ofiarami), ale poza tą jedną uwagą nie mam więcej żadnych.
Tytuł: Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)
Autor: Pavol Rankov
Okładka: -
Liczba stron: 464
Napisana w 2008 roku powieść "Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) została uhonorowana w następnym roku Europejską Nagrodą Europejską oraz kilkoma prestiżowymi nagrodami słowackimi. Już to powinno sprawić, że warto zwrócić na nią uwagę.
Akcja rozpoczyna się tytułowego 1 września 1938 roku na jednym z czeskich basenów. Trzech przyjaciół: Peter, Gabriel i Jan urządza zawody pływackie. Ten, który wygra będzie mógł ubiegać się o względy ich koleżanki, Marii. Niestety, wyścig nie zostaje rozstrzygnięty, ale przyjaciele obiecują sobie, że kiedyś go powtórzą. Los jednak chce, że rok później wybucha II wojna światowa, a następnie w Czechosłowacji pojawia się komunizm. Mimo upływu lat, mężczyźni nie tracą zainteresowania atrakcyjną Marią, zaś ich przyjaźń wielokrotnie zostaje wystawiona na próbę.
W powieści została zastosowana ciekawa formuła akcji - wydarzenia w niej opisywane toczą się przez kolejne lata w okolicy tytułowego 1 września. Co się działo w pozostałych miesiącach dowiadujemy się najczęściej z dialogów pomiędzy bohaterami. Ponadto akcja została wpleciona w historyczne ramy czasowe, takie jak II wojna światowa, czy też komunistyczną Czechosłowację. Dzięki temu czytelnik może poznać realia życia w tamtych czasach, pasje i zainteresowania tamtych ludzi, czy też specyfikę funkcjonowania tamtych zakładów przemysłowych.
Tytuł: Zapomniane dziecko
Autor: Cathy Glass
Okładka: włosy
Liczba stron: 384
Kolejna wzruszająca historia napisana przez życie, którą przyszło mi przeczytać w ostatnim czasie. Tym razem jej autorką jest Cathy Glass, z której książkami już się kiedyś spotkałam.
Książka opowiada wstrząsającą historię uroczej, kilkuletniej dziewczynki o imieniu Aimee. Ośmiolatka pochodzi z patologicznej rodziny, w której było miejsce na wszystko, ale na pewno nie na miłość dla dzieci. W chwili poznania małej jej ojciec siedzi w więzieniu, a matka woli narkotyki od opieki nad dzieckiem. Kiedy Aimee trafia do rodziny zastępczej, czyli pod opiekę Cathy Glass, jest wyraźnie zaniedbana, ma braki w szkole, nie posiada też większości codziennych umiejętności. W dodatku opinia opieki społecznej przedstawia ją jako osobę przejawiającą agresję. Jednak czas spędzony u Cathy wzbudza w Amiee poczucie zaufania i bezpieczeństwa, a przez to podzielić się z opiekunką coraz bardziej mrocznymi tajemnicami. Każda z nich jest jeszcze bardziej przerażająca niż poprzednia. Cathy zaś nie może zrozumieć jak to się stało, że Amiee została zapomniana przez system opieki społecznej pomimo tego, że tuż po urodzeniu została umieszczona w rejestrze nieletnich zagrożonych przemocą.
Podobnie jak podczas czytania książek napisanych przez Casey Watson, również i w tym przypadku uroniłam niejedną łzę. Po prostu w głowie mi się nie mieści, że niektórzy potrafią zgotować swoim dzieciom piekło już tutaj, na ziemi. I zawsze w takich chwilach zastanawiam się, czy można było coś dla nich zrobić, a jeżeli tak, to co? Ot, takie ćwiczenie dla wyobraźni i na logiczne myślenie.
Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Okładka: włosy
Liczba stron: 383
Chyba jedna z najgłośniejszych książek ostatnich lat, na podstawie której powstał chyba nawet film.
Dwudziestosześcioletnia Lou Clark nagle traci pracę w Kawiarni Bułka z masłem. Ponieważ w jej rodzinie nigdy się nie przelewało, zdaje sobie sprawę z tego, że jej wkład w budżet rodzinny jest bardzo ważny. Chce jak najszybciej zatrudnić się w nowej pracy, aby w ten sposób pomóc rodzicom z którymi mieszka. Wkrótce trafia do domu rodziny Traynorów, w którym zostaje zatrudniona w charakterze opiekunki syna gospodarzy domu, Willem. Chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest on małym chłopcem, to tak naprawdę mężczyzna w kwiecie wieku, który ogromnie interesuje się motocyklami. I to właśnie ta jego pasja doprowadza do wypadku, w wyniku którego mężczyzna staje się całkowicie sparaliżowany. W jednej chwili ten atrakcyjny i pełen wewnętrznej radości człowiek traci całą chęć swojego życia. W jego głowie rodzi się plan, w jaki sposób przerwać koszmar, który go spotkał. Tymczasem towarzystwo Lou sprawia, że nie tylko zaczyna inaczej postrzegać inne rzeczy, ale też poznaje, czym jest miłość.
Przyjemna, pełna ciepła książka, która sprawia, że człowiek nabiera nadziei na lepsze jutro.
Tytuł: Zaklinacz koni
Autor: Nicholas Evans
Okładka: -
Liczba stron: 352
Kiedyś już oglądałam film, który był ekranizacją tejże powieści, dlatego nieco znałam zarys fabuły i wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
Pewnego zimowego dnia trzynastoletnia Grace wybiera się wraz z najlepszą przyjaciółką na przejażdżkę konną. Pech chciał, że w pewnym momencie Pielgrzym, bo tak ma na imię jej koń, wpada w poślizg i ląduje wraz ze swoją właścicielką pod kołami rozpędzonej ciężarówki. Chociaż nikt nie traci w tym wypadku życia, to Grace w wyniku zdarzenia traci nogę, zaś Pielgrzym zostaje ciężko ranny. Weterynarz sugeruje uśpienie konia, jednak matka dziewczynki zna jej przywiązanie do zwierzęcia i wie, że taka decyzja mogłaby negatywnie wpłynąć na jej stan zdrowia. Postanawia znaleźć i sprowadzić zaklinacza, który "uzdrowiłby" Pielgrzyma. Kiedy udaje jej się odnaleźć Toma Bookera, człowieka wchodzącego w zwierzęcą psychikę, postanawia sprowadzić go na swoje ranczo. Początkowo niechętnie odnoszący się do sprawy Tom z każdym dniem coraz bardziej zaprzyjaźnia się z rodziną. A przy okazji odkrywa, że pomocy potrzebuje nie tylko koń, ale i cała rodzina.
Bardzo ciepła i wzruszająca powieść opowiadająca o mocy miłości i potrzebie posiadania kogoś, kogo można by było tą miłością obdarzyć. Zachwyciły mnie opisy przyrody, które bardzo dobrze działały na wyobraźnię.
Tytuł: Zbrodnia Katyńska.
Autor: Andrzej Przewoźnik, Jolanta Adamska
Okładka: -
Liczba stron: 208
Zbrodnia katyńska przez lata była ukrywana oraz zatajana przez ówczesną władzę PRLu. Chociaż większość ludzi znała prawdę, bała się o niej mówić. Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem nowej, wolnej Polski. Coraz częściej zaczęto mówić o tym, co stało się z polskimi oficerami wiosną 1940 roku. Nie bez znaczenia był fakt, że sama Rosja przyznała się do popełnionej wtedy zbrodni.
Na rynku zaczęło pojawiać się coraz więcej publikacji poświęconych zbrodni katyńskiej. Wiele z nich zostało napisanych przez sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Andrzeja Przewodnika. Wśród nich znajduje się również, napisana przy współudziale Jolanty Adamskiej, "Zbrodnia Katyńska. Mord-Kłamstwo-Pamięć". Książka jest analiza blisko 50 - letniego kłamstwa sowietów na temat zbrodni na polskich oficerach, ciągłym spychaniu odpowiedzialności na naród Niemiecki, a także przykładami sposobów okazywania pamięci wobec tego faktu. Dla mnie przeczytanie tej książki było też rozpoczęciem przygotowań do 10 rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem.
Zrządzenie losu chciało, że Andrzej Przewoźnik znajdował się 10 kwietnia 2010 roku na pokładzie prezydenckiego samolotu lecącego na uroczystości rocznicowe do Katynia, który rozbił się w Smoleńsku. Historyk wraz z innymi poniósł śmierć na miejscu. Powyższa książka jest ostatnią, przy której przyszło mu współpracować, a zarazem testamentem Andrzeja Przewoźnika. Swoistą prośbą, aby starać się pielęgnować pamięć o oficerach, którzy zginęli w tym samym miejscu co on sam.
A ja dzisiaj musiałam nieco zmodyfikować moje życiowe plany. Co prawda zajęcia w Oratorium oraz próba scholi zostały odwołane ze względu na parafialny dzień skupienia, ja jednak miałam jeszcze bardziej skomplikowany plan. Pokrzyżował mi on nieco cele na dzisiaj, bo chciałam chociażby poczytać Wasze blogi oraz dokończyć pisać o przeczytanych książkach, jednak musiałam dostosować się do większości. Dużo by pisać, na razie jednak nie mam na to siły. Chociaż nie, napiszę że było ciekawie. Zwłaszcza, kiedy na wioskach leżał śnieg, który prawdopodobnie napadał w nocy. Przynajmniej jakaś namiastka zimy jest. Książkę zamierzałam przeczytać już jakiś czas temu, dlatego cieszę się, że dzięki motywacji Lidzi wreszcie to się stało.
"Z nienawiści do kobiet" jest cyklem ośmiu reportaży, których tematami żyła kiedyś cała Polska. Otwiera go wywiad z synem słynnej piosenkarki Violetty Villas, Krzysztofem, oraz jego żoną - Małgorzatą. Syn słynnej diwy zdradza, jakimi symptomami objawiały się "dziwactwa" jego matki, jego żona dodawała swoje obserwacje. To smutna historia o tym, jak ktoś będący na samym szczycie popularności, pod wpływem różnych urojeń stacza się na samo dno. Druga historia, "Ksiądz pedofil odprawia dalej" opowiada o głośnym w ostatnich latach zjawisku pedofilii w polskim kościele na przykładzie historii 13-letniej Kasi. Trzecia, "Z nienawiści do kobiet", szokuje obrazem wykorzystywania seksualnego kobiet służących w wojsku. Czwarta, "Gej Twoim bratem w Kościele" odnosi się do miejsca homoseksualistów w Kościele Katolickim oraz ich problemów z tym związanych. Piąta - "Dyrektor więzienia, który chciał być więźniem" jest przedstawieniem zamkniętego środowiska pracowników więzień, obciążeń ich psychiki oraz zaburzeń, które mogą prowadzić do tragedii. Szósta, "Ostatni Klezmer", to wspomnienia zmarłego niedawno Leopolda Kozłowskiego, który w czasie II wojny światowej stracił całą rodzinę, a i po wojnie był dla ówczesnej władzy problemem. Siódma, "Ile mamy trupów w szafie" to przypomnienie zabójstw rodziny Sobańskich i Siudzińskich przez młodych chłopaków dla korzyści majątkowych. Cykl zamyka reportaż "W obliczu zła" przedstawiający zagrożenia wynikające z uprawiania sportu przez młode dziewczęta. Całość wieńczy wywiad z autorką książki, Justyną Kopalińską.
Książka, chociaż dotyczy dosyć kontrowersyjnej tematyki, wciągnęła mnie. Z zainteresowaniem czytałam kolejne reportaże, w których "głos" wzięli ludzie związani z prawem i kryminologią zastanawiając się, do czego zdolni są ludzie. Najbardziej wstrząsnęły mną rozdziały dotyczące wykorzystywaniem dzieci przez księży pedofilów oraz zabójstwa tych dwóch rodzin, kiedy ich sprawcy bawili się z funkcjonariuszami policji w "kotka i myszkę". Jedyne zastrzeżenie miałabym do tytułu książki, który może być trochę mylący(wszak nie zawsze to kobiety były ofiarami), ale poza tą jedną uwagą nie mam więcej żadnych.
Tytuł: Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)
Autor: Pavol Rankov
Okładka: -
Liczba stron: 464
Napisana w 2008 roku powieść "Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) została uhonorowana w następnym roku Europejską Nagrodą Europejską oraz kilkoma prestiżowymi nagrodami słowackimi. Już to powinno sprawić, że warto zwrócić na nią uwagę.
Akcja rozpoczyna się tytułowego 1 września 1938 roku na jednym z czeskich basenów. Trzech przyjaciół: Peter, Gabriel i Jan urządza zawody pływackie. Ten, który wygra będzie mógł ubiegać się o względy ich koleżanki, Marii. Niestety, wyścig nie zostaje rozstrzygnięty, ale przyjaciele obiecują sobie, że kiedyś go powtórzą. Los jednak chce, że rok później wybucha II wojna światowa, a następnie w Czechosłowacji pojawia się komunizm. Mimo upływu lat, mężczyźni nie tracą zainteresowania atrakcyjną Marią, zaś ich przyjaźń wielokrotnie zostaje wystawiona na próbę.
W powieści została zastosowana ciekawa formuła akcji - wydarzenia w niej opisywane toczą się przez kolejne lata w okolicy tytułowego 1 września. Co się działo w pozostałych miesiącach dowiadujemy się najczęściej z dialogów pomiędzy bohaterami. Ponadto akcja została wpleciona w historyczne ramy czasowe, takie jak II wojna światowa, czy też komunistyczną Czechosłowację. Dzięki temu czytelnik może poznać realia życia w tamtych czasach, pasje i zainteresowania tamtych ludzi, czy też specyfikę funkcjonowania tamtych zakładów przemysłowych.
Tytuł: Zapomniane dziecko
Autor: Cathy Glass
Okładka: włosy
Liczba stron: 384
Kolejna wzruszająca historia napisana przez życie, którą przyszło mi przeczytać w ostatnim czasie. Tym razem jej autorką jest Cathy Glass, z której książkami już się kiedyś spotkałam.
Książka opowiada wstrząsającą historię uroczej, kilkuletniej dziewczynki o imieniu Aimee. Ośmiolatka pochodzi z patologicznej rodziny, w której było miejsce na wszystko, ale na pewno nie na miłość dla dzieci. W chwili poznania małej jej ojciec siedzi w więzieniu, a matka woli narkotyki od opieki nad dzieckiem. Kiedy Aimee trafia do rodziny zastępczej, czyli pod opiekę Cathy Glass, jest wyraźnie zaniedbana, ma braki w szkole, nie posiada też większości codziennych umiejętności. W dodatku opinia opieki społecznej przedstawia ją jako osobę przejawiającą agresję. Jednak czas spędzony u Cathy wzbudza w Amiee poczucie zaufania i bezpieczeństwa, a przez to podzielić się z opiekunką coraz bardziej mrocznymi tajemnicami. Każda z nich jest jeszcze bardziej przerażająca niż poprzednia. Cathy zaś nie może zrozumieć jak to się stało, że Amiee została zapomniana przez system opieki społecznej pomimo tego, że tuż po urodzeniu została umieszczona w rejestrze nieletnich zagrożonych przemocą.
Podobnie jak podczas czytania książek napisanych przez Casey Watson, również i w tym przypadku uroniłam niejedną łzę. Po prostu w głowie mi się nie mieści, że niektórzy potrafią zgotować swoim dzieciom piekło już tutaj, na ziemi. I zawsze w takich chwilach zastanawiam się, czy można było coś dla nich zrobić, a jeżeli tak, to co? Ot, takie ćwiczenie dla wyobraźni i na logiczne myślenie.
Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Okładka: włosy
Liczba stron: 383
Chyba jedna z najgłośniejszych książek ostatnich lat, na podstawie której powstał chyba nawet film.
Dwudziestosześcioletnia Lou Clark nagle traci pracę w Kawiarni Bułka z masłem. Ponieważ w jej rodzinie nigdy się nie przelewało, zdaje sobie sprawę z tego, że jej wkład w budżet rodzinny jest bardzo ważny. Chce jak najszybciej zatrudnić się w nowej pracy, aby w ten sposób pomóc rodzicom z którymi mieszka. Wkrótce trafia do domu rodziny Traynorów, w którym zostaje zatrudniona w charakterze opiekunki syna gospodarzy domu, Willem. Chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest on małym chłopcem, to tak naprawdę mężczyzna w kwiecie wieku, który ogromnie interesuje się motocyklami. I to właśnie ta jego pasja doprowadza do wypadku, w wyniku którego mężczyzna staje się całkowicie sparaliżowany. W jednej chwili ten atrakcyjny i pełen wewnętrznej radości człowiek traci całą chęć swojego życia. W jego głowie rodzi się plan, w jaki sposób przerwać koszmar, który go spotkał. Tymczasem towarzystwo Lou sprawia, że nie tylko zaczyna inaczej postrzegać inne rzeczy, ale też poznaje, czym jest miłość.
Przyjemna, pełna ciepła książka, która sprawia, że człowiek nabiera nadziei na lepsze jutro.
Tytuł: Zaklinacz koni
Autor: Nicholas Evans
Okładka: -
Liczba stron: 352
Kiedyś już oglądałam film, który był ekranizacją tejże powieści, dlatego nieco znałam zarys fabuły i wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
Pewnego zimowego dnia trzynastoletnia Grace wybiera się wraz z najlepszą przyjaciółką na przejażdżkę konną. Pech chciał, że w pewnym momencie Pielgrzym, bo tak ma na imię jej koń, wpada w poślizg i ląduje wraz ze swoją właścicielką pod kołami rozpędzonej ciężarówki. Chociaż nikt nie traci w tym wypadku życia, to Grace w wyniku zdarzenia traci nogę, zaś Pielgrzym zostaje ciężko ranny. Weterynarz sugeruje uśpienie konia, jednak matka dziewczynki zna jej przywiązanie do zwierzęcia i wie, że taka decyzja mogłaby negatywnie wpłynąć na jej stan zdrowia. Postanawia znaleźć i sprowadzić zaklinacza, który "uzdrowiłby" Pielgrzyma. Kiedy udaje jej się odnaleźć Toma Bookera, człowieka wchodzącego w zwierzęcą psychikę, postanawia sprowadzić go na swoje ranczo. Początkowo niechętnie odnoszący się do sprawy Tom z każdym dniem coraz bardziej zaprzyjaźnia się z rodziną. A przy okazji odkrywa, że pomocy potrzebuje nie tylko koń, ale i cała rodzina.
Bardzo ciepła i wzruszająca powieść opowiadająca o mocy miłości i potrzebie posiadania kogoś, kogo można by było tą miłością obdarzyć. Zachwyciły mnie opisy przyrody, które bardzo dobrze działały na wyobraźnię.
Tytuł: Zbrodnia Katyńska.
Autor: Andrzej Przewoźnik, Jolanta Adamska
Okładka: -
Liczba stron: 208
Zbrodnia katyńska przez lata była ukrywana oraz zatajana przez ówczesną władzę PRLu. Chociaż większość ludzi znała prawdę, bała się o niej mówić. Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem nowej, wolnej Polski. Coraz częściej zaczęto mówić o tym, co stało się z polskimi oficerami wiosną 1940 roku. Nie bez znaczenia był fakt, że sama Rosja przyznała się do popełnionej wtedy zbrodni.
Na rynku zaczęło pojawiać się coraz więcej publikacji poświęconych zbrodni katyńskiej. Wiele z nich zostało napisanych przez sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Andrzeja Przewodnika. Wśród nich znajduje się również, napisana przy współudziale Jolanty Adamskiej, "Zbrodnia Katyńska. Mord-Kłamstwo-Pamięć". Książka jest analiza blisko 50 - letniego kłamstwa sowietów na temat zbrodni na polskich oficerach, ciągłym spychaniu odpowiedzialności na naród Niemiecki, a także przykładami sposobów okazywania pamięci wobec tego faktu. Dla mnie przeczytanie tej książki było też rozpoczęciem przygotowań do 10 rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem.
Zrządzenie losu chciało, że Andrzej Przewoźnik znajdował się 10 kwietnia 2010 roku na pokładzie prezydenckiego samolotu lecącego na uroczystości rocznicowe do Katynia, który rozbił się w Smoleńsku. Historyk wraz z innymi poniósł śmierć na miejscu. Powyższa książka jest ostatnią, przy której przyszło mu współpracować, a zarazem testamentem Andrzeja Przewoźnika. Swoistą prośbą, aby starać się pielęgnować pamięć o oficerach, którzy zginęli w tym samym miejscu co on sam.




















